fbpx
Przejdź do treści

Huśtawka emocji! Czy widziałaś już serial „In vitro – marzenia o dziecku”?

serial in vitro
Fot. Screen TVN Style

W mediach nieczęsto słyszy się o in vitro. Przeważnie jest to kontekst polityczny i toczące się wokoło spory. Rzadko światło pada na doświadczenia konkretnych par – ich historie, starania, procedury, które przechodzą oraz towarzyszące im ogromne emocje.

In vitro na ekranie

Biorąc pod uwagę ciszę w tym temacie, można powiedzieć, że 2017 rozpoczął się z przytupem. Z początkiem stycznia TVN Style ponownie wyemitowało pierwszy odcinek serialu dokumentalnego „In vitro – marzenia o dziecku”. Całość tworzą cztery odcinki, które opisują historie ludzi starających się o dziecko. Powstał on w 2012 rok w Irlandii. Jak słyszymy na początku pierwszego epizodu: „w Wielkiej Brytanii 1 na 7 par zmaga się z problemem niepłodności”.

Trudne historie

Pierwszy odcinek przedstawia dwie rodziny. Jedną z nich jest Adrienne i Adrian, którzy są 11 lat po ślubie. Starania o dziecko zaczęli kiedy kobieta była przed 30-stką, ale jak mówią, początkowo robili to bez większego napięcia. Od jakiegoś czasu ich próby nabrały jednak intensywności. Są już po trzech cyklach in vitro, serial przedstawia czwarte podejście.

Zgodnie mówią, że najtrudniejsza jest chyba nieznajomość przyczyny ich niepowodzeń. Gdyby wiedzieli, co jest nie tak, wiedzieliby też z jakim wrogiem walczyć. Chociaż pozornie są spokojni w swoich wypowiedziach, jako widz odczułam ogromne emocje, które niewątpliwie muszą się w nich kryć. W pewnym momencie Adrian porównał nawet starania do gry na loterii. Kupując los, planujesz na co wydasz wygraną, czujesz niemal pieniądze w kieszeni. Tutaj jednak poprzeczka postawiona jest znacznie wyżej, bo owa wygrana wydaje się być bardzo rzeczywista. Kiedy jednak dochodzi do przegranej – kolejnej i kolejnej – coraz bardziej tracisz nadzieję. Huśtawka nastrojów jest ogromna, widać to w przeżyciach tych par. Z pozoru starają się „jakoś trzymać” i myśleć pozytywnie, jak jest w rzeczywistości? To co wiemy na pewno to to, że zmagają się z przeogromnymi napięciem i frustracją.

Wielkie przeżycia

Film pokazuje nam procedurę, przez którą przechodzą bohaterowie. Dzięki temu jest to też dobre źródło wiedzy. Widzimy bowiem, co dzieje się „za kulisami” pracy lekarzy. Nie zapominajmy, że oni także w tym uczestniczą, przede wszystkim jako ludzie. Kiedy doktor szuka jajeczek i odlicza każde kolejne, trzymamy mocno kciuki, by ich liczba wciąż wzrastała. Każde następne jest jak zdobycz na wspomnianej wyżej loterii. U Adrienne z siedmiu pęcherzyków udało się dostać siedem komórek jajowych. Był to znakomity wynik. Finalnie zaszczepiono kobiecie dwa zarodki. Niestety bez pozytywnego wyniku.

Pozorny uśmiech na twarzy. Maska, którą w codziennych staraniach zakładają na siebie doświadczające niepłodności pary, z czasem robi się coraz trudniejsza w noszeniu. Serial, który przez najbliższych kilka tygodni będziemy mogli oglądać, pozwala lepiej zrozumieć samą procedurę in vitro, ale przede wszystkim ludzi. Ich pragnienia, potrzeby, rozczarowania, zmagania i co ważne – ogromną siłę.

CZY WIDZIAŁAŚ?

Fot. Screen TVN Style

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, redaktorka prowadząca e-magazyn oraz portal Chcemy Być Rodzicami, absolwentka UW. Obecnie studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz była słuchaczka studiów podyplomowych Gender Studies na UW. Współautorka książki "Kobiety bez diety".