Przejdź do treści

Granica starań

Nie podejmowalibyśmy walki z niepłodnością, gdyby nie starania o dziecko. Pragnienie posiadania potomostwa jest ogromne, ale czy ma jakieś granice? Dr Tomasz Leonowicz opowiedział nam o roli lekarza w przedłużającym się procesie leczenia niepłodności.

Granic starań o dziecko jest wiele. Po pierwsze, granica indywidualna, jaką stawia sobie każda kobieta starająca się o dziecko. Po drugie, granica, którą stawia para – mają wspólny cel. Wreszcie granice medyczne. Wynikają one m.in. z wieku czy współistniejących chorób, kiedy wszelkie działania dotyczące płodności zaczynają być nieskuteczne. Zdecydowana większość lekarzy nie wyobraża sobie, aby prowadzić leczenie niepłodności np. w okresie okołomenopauzalnym. Z reguły takie działania skazane są na bardzo wiele powikłań, a szanse powodzenia są znikome. Szczyt płodności przypada na 25. rok życia kobiety, potem stopniowo się zmniejsza. Jednak do 35. roku życia nie powinno być problemów z poczęciem. Z wiekiem nasilają się również zaburzenia hormonalne – trudniej zajść w ciążę i trudniej ją donosić, zwiększa się także częstotliwość wad rozwojowych. Inną barierą są działania, które stwarzają zagrożenie dla zdrowia, a w skrajnych przypadkach – nawet dla życia. Przykładem może być np. hiperstymulacja jajników w trakcie indukcji jajeczkowania – jeśli pojawiła się raz, wzrasta ryzyko jej ponownego pojawienia się. Wszystkie przeciwwskazania powinny być omówione z lekarzem, który uczestniczy w procesie leczenia niepłodności. Zarówno para powinna mieć świadomość, jakie granice stawia przed nimi medycyna, jak i lekarz powinien znać poziom determinacji pacjentów. Dlatego niezwykle ważny jest rzetelny wywiad lekarski i wzajemna komunikacja pomiędzy lekarzem a parą starającą się o dziecko. Nie można przed pacjentami roztaczać miraży i zapewniać, że na pewno wszystko się uda, a oni mogą się już czuć rodzicami. Niepłodność jest dynamicznym i skomplikowanym zjawiskiem, dlatego musimy patrzeć na nie wieloaspektowo.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Cały tekst możecie przeczytać w najnowszym numerze e-wersji magazynu Chcemy Być Rodzicami (do kupienia tutaj)

dr Tomasz Leonowicz – prowadzi praktykę lekarską w zakresie
ginekologii, położnictwa, seksuologii i diagnostyki USG. Zajmuje się m.in. pacjentkami z zespołami bólowymi sromu (wulwodynia), pochwicą, związkami nieskonsumowanymi. www.ginekologia.waw.pl

 

dr Tomasz Leonowicz

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

5 sposobów na poprawę jakości komórek jajowych

Kobieta spogląda na brzuch, zastanawiając się nad przyczynami braku ciąży [zdjęcie koncepcyjne] /Ilustracja do tekstu: 5 sposób na poprawę jakości komórek jajowych
Fot.: Fotolia.pl

Do uzyskania zdrowej ciąży niezbędne jest skoordynowanie szeregu procesów zachodzących w organizmie – zarówno kobiety, jak i mężczyzny. Jednym z czynników, które odpowiadają za sukces tego przedsięwzięcia, jest stan komórek jajowych. Czy istnieją sposoby, by poprawić ich jakość lub zapobiec przedwczesnej degeneracji?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Na jakość komórek jajowych ma wpływ wiele czynników. Do tych o szczególnie destrukcyjnym charakterze należą procesy starzenia organizmu związane z wiekiem i stylem życia. Wyzwalają one szereg zmian, które prowadzą do zaburzeń neuroendokrynnej funkcji jajnika. Zmniejszeniu liczby pęcherzyków jajnikowych towarzyszy znaczne obniżenie ich jakości, obejmujące m.in. nieprawidłowości w obrębie jądra komórkowego. Konsekwencją tego mogą być niepowodzenia w uzyskaniu ciąży, problemy z implantacją zarodka lub zahamowanie jego rozwoju.

Niestety, jak dotąd nie opracowano terapii zapobiegających degeneracji komórek jajowych. Istnieją jednak czynniki, które mogą nam pomóc spowolnić ten proces oraz wesprzeć dojrzewanie zdrowych, wysokiej jakości oocytów. Poznaj 5 z nich.

Zrezygnuj z używek: papierosów, alkoholu i… cukru

Nie każdy wie, że związki zawarte w dymie papierosowym mają szkodliwy wpływ nie tylko na płuca, ale również na kobiecy układ hormonalny i rozrodczy. Zgodnie z analizami naukowców, toksyczne składniki dymu (m.in. węglowodory aromatyczne) przenikają do wnętrza jajników, zapoczątkowując w nich procesy degeneracyjne. Ich konsekwencją jest nie tylko niższa jakość dojrzałych oocytów, ale również obniżenie rezerwy jajnikowej na skutek apoptozy pęcherzyków pierwotnych. Zagrożenie dotyczy nie tylko palaczek aktywnych, ale też biernych.

Podobnie na jakość komórek jajowych działają alkohol i inne używki (w tym cukier!). Badania potwierdzają, że nie tylko tworzą one niesprzyjające środowisko w macicy, ale także zmniejszają liczbę dojrzewających komórek jajowych i pogarszają ich parametry.

CZYTAJ TEŻ: Niepłodności nie widać [FILM]

Uzupełnij dietę kwasami omega-3, które wpływają na jakość komórek jajowych

Wielonienasycone kwasy tłuszczowe z grupy omega-3: eikozapentaenowy (EPA) i dokozaheksaenowy (DHA) są jednymi z ważniejszych substancji w organizmie człowieka. Regulują funkcjonowanie układu nerwowego, stabilizują ciśnienie tętnicze, działają przeciwzapalnie, a także wykazują korzystny wpływ na gospodarkę hormonalną.  Stanowią też istotne źródło energii w procesie dojrzewania komórek jajowych.

Aby nasze oocyty prawidłowo wzrastały i miały wysoką jakość, warto zadbać o to, by w diecie znalazły się źródła kwasów EPA i DHA: ryby, owoce morza i orzechy włoskie. Można też zdecydować się na specjalistyczny suplement diety, który zawiera te związki w bezpiecznych, rekomendowanych dawkach.

Pamiętaj o antyoksydantach i kwasie foliowym

Kwas foliowy (inaczej witamina B9 lub folacyna) reguluje wzrost i odbudowę komórek w ciele człowieka i na wiele sposobów przygotowuje organizm do ciąży. Pobudza procesy krwiotwórcze, usprawnia funkcjonowanie organizmu oraz działa pozytywnie na układ nerwowy i mózg. Ponadto m.in. redukuje podwyższony poziom homocysteiny, której wysokie stężenie w płynie pęcherzykowym zaburza­ inter­akcję między komórką jajową a plemnikiem, a także zapobiega uszkodzeniom cewy nerwowej u płodu. Nie każdy jednak wie, że prawidłowy poziom tego związku wykazuje też korzystny wpływ na liczbę dojrzewających komórek jajowych oraz ich jakość. Niedobory folacyny (która znajduje się m.in. w szpinaku i innych warzywach liściowych) mogą powodować zatrzymanie owulacji lub osłabienie komórek jajowych,

Z kolei antyoksydanty, m.in. witaminy C i E, umożliwiają neutralizację nadmiaru reaktywnych form tlenu (RFT), które zagrażają żywotności i jakości komórek jajowych. Doskonałe działanie antyoksydacyjne wykazują również katechiny pozyskiwane z wyciągu z zielonej herbaty.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Glutation – związek zdrowia

Uprawiaj jogę lub sport

Powinnyśmy wiedzieć, że czynnikiem wyzwalającym zaburzenie równowagi między reaktywnymi formami tlenu a ochronnym działaniem antyoksydacyjnym jest też przewlekły stres. Aby zoptymalizować rozwój naszych oocytów i zwiększyć swoje szanse na ciążę, warto zmienić tryb życia. Jeśli to niemożliwe, można skorzystać ze skutecznych metod obniżenia napięcia nerwowego: regularnego uprawniania sportu o umiarkowanym natężeniu lub jogi.

Ćwiczenia te poprawią krążenie i ogólne zdrowie oraz dotlenią organizm, co nie pozostanie bez wpływu na jakość komórek jajowych.

Zadbaj o koenzym Q10 – „paliwo” komórek jajowych

Koenzym Q10 to substancja będąca składnikiem mitochondrium, które stanowi źródło energii ludzkich komórek (także komórki jajowej). Gdy poziom koenzymu Q10 w organizmie spada poniżej normy, może dojść do zakłócenia funkcji wielu narządów i układów oraz zaburzenia regeneracji tkanek. Ten cenny związek dzięki swoim właściwościom pomaga chronić komórkę jajową przed zaburzeniami funkcjonalnymi (szczególnie u starszych kobiet) oraz sprzyja regulacji cyklu miesiączkowego.

Koenzym Q10 występuje m.in. w ciemnozielonych warzywach (jarmuż, szpinak), mięsie, rybach i orzechach. Nie zawsze jesteśmy w stanie dostarczyć go w rekomendowanej dawce dziennej (30 mg). Z pomocą przychodzą specjalistyczne suplementy diety, np. Profertil Female. Obecna w nim specjalna kombinacja składników odżywczych została opracowana z myślą o szczególnych potrzebach żywieniowych kobiet przygotowujących się do ciąży oraz tych, które spodziewają się dziecka.

Pamiętajmy jednak, że powyższe metody mogą być skuteczne tylko przy dłuższym, minimum 90-dniowym stosowaniu. Tyle bowiem trwa proces formowania się dojrzałych komórek jajowych.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Mikroelementy – makrodziałanie!

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Seks po operacji ginekologicznej. Ekspert: „Zmiany w anatomii nie oznaczają utraty kobiecości”

Para na łóżku; na pierwszym planie złączone dłonie Ilustracja do tekstu: Seks a niepłodność / Seks po operacji ginekologicznej

Operacje ginekologiczne budzą u kobiet wiele obaw. Najczęściej dotyczą one potencjalnych komplikacji po zabiegu i jego wpływu na dalszą aktywność – także tę w sferze seksualnej. Czy seks po operacji ginekologicznej może być wciąż przyjemny? Na trudne pytania odpowiada ekspert.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Operacje ginekologiczne stosuje się najczęściej w leczeniu wypadającego narządu rodnego, a także w przypadku konieczności usunięcia torbieli jajników, szyjki macicy, mięśniaków macicy bądź całej macicy. Zabiegi chirurgiczne wykorzystywane są ponadto w leczeniu nietrzymania moczu i plastyce krocza. I choć wiele interwencji chirurgicznych w obrębie narządu rodnego jest niezbędnych, by zachować lub przywrócić zdrowie, mogą one istotnie przełożyć się na życie intymne. Jak często się to dzieje, co jest najczęstszym problemem i jak właściwie wygląda seks po operacji ginekologicznej, wyjaśnia dr Leszek Czekański – ginekolog z Radomskiego Centrum Ginekologiczno-Położniczego GinMed.

Czy współczesne operacje z zakresu ginekologii są wysoce inwazyjne?

Dr Leszek Czekański: Obecnie prawie wszystkie operacje ginekologiczne wykonuje się z jak najmniejszą inwazyjnością – podczas zabiegów laparoskopowych. Często nie pozostawiają one żadnych zewnętrznych śladów ingerencji. Polegają na wprowadzeniu narzędzi przez pępek lub małe nacięcie w jego okolicach: po to, by dokładnie zbadać chory narząd, a następnie usunąć problem. Zaletą zabiegów o niskiej inwazyjności, oprócz znikomych blizn, jest brak konieczności dłuższego pobytu w klinice. Przeważnie ogranicza się on do jednej doby. Wykonywane są również duże zabiegi ginekologiczne, takie jak histerektomia, czyli częściowe lub całkowite wycięcie macicy – z przydatkami lub bez. Zabiegi te wykonywane są tradycyjną drogą brzuszną lub laparoskopową.

Jak zmienia się życie seksualne kobiet po operacjach ginekologicznych? Z czym najczęściej borykają się pacjentki i czy można temu przeciwdziałać?

Podstawowym problemem, często odczuwanym po poważnych operacjach ginekologicznych, jest brak libido. Zdarza się tak po operacjach usunięcia jajników lub po zabiegach, które wpływają na ich ukrwienie. W organizmie kobiety zaczyna wtedy brakować produkowanego przez jajniki testosteronu – to on odpowiada za odczuwanie apetytu na seks. W takich wypadkach przydatna okazuje się kuracja hormonalna. Należy jednak uważać z jej doborem i ustalić poziom testosteronu tak, by nie wywołał niepożądanych efektów ubocznych

Innym skutkiem opisywanym przez pacjentki jest suchość pochwy. Ma to duży wpływ na jakość stosunków seksualnych. Często wywołuje dyskomfort, ból i otarcia. Ale łatwo temu zaradzić. Wystarczy używać dostępnych w aptece środków nawilżających – lubrykantów.

CZYTAJ TAKŻE: Seks a stres w staraniach o dziecko. Co może wam pomóc?

Czy wraz ze spadkiem libido pacjentki mogą obawiać się mniejszej przyjemności ze stosunków?

Największą trudność powoduje operacja usunięcia macicy. Kobiety najczęściej osiągają orgazm poprzez łechtaczkę lub pochwę, więc teoretycznie w tej kwestii nic nie powinno się zmienić. Jednak podczas szczytowania brakuje im odczuwalnych do tej pory skurczów macicy – przez to kobiety określają orgazm jako niepełny lub słaby. Są zaskoczone nowymi odczuciami, które najczęściej, niestety, im się nie podobają.

Jakich zmian i dolegliwości w życiu intymnym doświadczają jeszcze pacjentki, które przeszły operację ginekologiczną?

Pacjentki pooperacyjne często niechętnie podchodzą do stosunków seksualnych, obawiając się, że partner wyczuje w ich ciele zmiany. Tymczasem nawet po konieczności skrócenia pochwy nie będzie on odczuwał różnicy podczas zbliżeń.  Kobieta może jednak czuć dyskomfort – powinna wtedy wybierać takie pozycje seksualne, które pozwolą jej kontrolować głębokość penetracji.

ZOBACZ TEŻ: Jak niepłodność wpływa na funkcje seksualne? Posłuchaj ekspertów seksuologii

Problem tkwi też w sferze psychicznej. Zmiany w anatomii wiążą się niejednokrotnie z poczuciem utraty kobiecości. A przecież operacje ginekologiczne usuwają chorobę, a nie kobiecość.

Kobiety zdają się tracić swoją kobiecość wraz z narządami rodnymi, ale pomimo braku macicy czy jajników, wcale nie stają się mniej atrakcyjne. Jednak w psychice często zakodowany jest komunikat, że macica jest takim samym wyznacznikiem kobiecości, jak penis – męskości. Owszem, kobieta pozbawiona macicy nie będzie mogła urodzić dzieci, ale nie staje się przez to gorszą kobietą.


Czasem, by przywrócić radość z seksu po operacji ginekologicznej, potrzebne jest wsparcie psychologiczne. Jeśli pacjentki odzyskają poczucie pewności siebie, to skutki zabiegu w wielu przypadkach nie zaważą na ich życiu intymnym.


Konsultacja merytoryczna: dr Leszek Czekański – lekarz ginekolog, kierownik Radomskiego Centrum Ginekologiczno-Położniczego GinMed.

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Wypadanie macicy a ciąża. Jakie są możliwości leczenia?

Smutna kobieta na brzegu łóżka; trzyma się za brzuch /Ilustracja do tekstu: Wypadanie macicy a kolejna ciąża
fot. Fotolia

Wypadanie macicy dotyczy wielu kobiet w okresie przekwitania. Zdarza się jednak, że dolegliwość tę wykrywa się u znacznie młodszych kobiet, które planują kolejną ciążę. Jakie zastosować wówczas leczenie i czy istnieją metody profilaktyki wypadania narządu rodnego? Przeczytaj!

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Macica utrzymywana jest w prawidłowym położeniu dzięki prawidłowej pracy mięśni, powięzi i więzadeł. Gdy struktury te ulegną osłabieniu, dochodzi do obniżenia narządu rodnego, a w skrajnych przypadkach nawet do jego wypadania.

Obniżenie i wypadanie macicy: przyczyny

Problem ten dotyka najczęściej kobiety, które kilkakrotnie rodziły drogą naturalną, zwłaszcza gdy przy porodzie użyto z użyciem kleszczy lub próżniociągu. Zdarza się, że z problemem tym zmagają się kobiety, które mają za sobą tylko jeden ciężki poród, a nawet nigdy nie rodziły. W ostatnim z tych przypadków przyczyną wypadania macicy są zwykle predyspozycje genetyczne (występują one u ok. 2-4% nieródek).

Warto wiedzieć, że obniżenie i wypadanie macicy może wynikać też z innych czynników powodujących wzrost ciśnienia śródbrzusznego. To m.in.:

  • ciężka praca fizyczna,
  • otyłość,
  • częste zaparcia,
  • przewlekłe choroby układu oddechowego, które przebiegają z kaszlem.

Wypadanie macicy a kolejna ciąża: leczenie zachowawcze

Jeśli z problemem wypadania macicy mierzą się młode kobiety, które planują kolejną (lub pierwszą) ciążę, niezwykle ważna dla skutecznego leczenia jest odpowiednio wczesna diagnoza. Niestety, obniżenie macicy to problem, który trudno wykryć samodzielnie w początkowym stadium. W diagnozie pomocna bywa jednak obserwacja symptomów związanych z obniżeniem narządów rodnych:

  • występujący od czasu do czasu ból w dolnej części jamy brzusznej lub okolicy krzyża,
  • uczucie ucisku,
  • często występujące stany zapalne lub infekcje dróg moczowych.

Podstawą rozpoznania jest zawsze wynik badania ginekologicznego.

– W początkowych fazach obniżenia narządów często wystarczą odpowiednio dobrane leki zawierające żeńskie hormony czy też ćwiczenia wzmacniające mięśnie miednicowe, np. ćwiczenia mięśni Kegla – wyjaśnia lek. med. Jan Kupisz, specjalista ginekologii i położnictwa z Humana Medica Omeda w Białymstoku.

CZYTAJ TEŻ: Śmiało sięgnij do pochwy i zlokalizuj mięśnie Kegla. Poczuj je i wytrenuj [VIDEO]

Wypadanie macicy a kolejna ciąża: plastyka pochwy

Bardziej inwazyjnym sposobem leczenia jest wykonanie plastyki pochwy i krocza, zaliczanej do tzw. większych zabiegów ginekologicznych. Eksperci zaznaczają, że nie istnieje ściśle określona granica wiekowa dla wykonywania tego typu operacji. Najczęściej jednak poddawane są im kobiety pomiędzy 30. a 60. rokiem życia.

Zabieg plastyki pochwy i krocza składa się z trzech etapów: plastyki przedniej ściany pochwy, plastyki tylnej ściany oraz plastyki krocza z odtworzeniem środka ścięgnistego. Zależnie od rozległości zmian, wykonuje się wszystkie powyższe etapy lub tylko ich część. Po zabiegu plastyki pochwy i krocza możliwe jest zajście w ciążę i jej utrzymanie. Z uwagi na zmniejszoną rozciągliwość pochwy zalecany jest wówczas poród za pomocą planowego cięcia cesarskiego.

Jeśli rozpoznanie obniżenia narządu rodnego nastąpi w okresie ciąży, właściwą formę terapii należy wybrać wspólnie z lekarzem prowadzącym. W wielu przypadkach rekomenduje się poród siłami natury, a po nim – plastykę pochwy. Warto pamiętać, że cięcie cesarskie także może spowodować obniżenie macicy.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Jak wygląda cesarskie cięcie? Zobacz film!

Wypadanie macicy: leczenie operacyjne i zachowawcze

Lekarze zaznaczają, że wiele pacjentek zgłasza się do lekarza bardzo późno, gdy wypadanie macicy jest już w zaawansowanym stadium. Tymczasem długotrwałe ignorowanie problemu może z czasem doprowadzić do ostatniej fazy przesuwania się macicy, czyli wypadania macicy na zewnątrz. W większości przypadków jedynym zaleceniem pozostaje wówczas leczenie operacyjne polegające na usunięciu macicy. W trakcie takiego zabiegu macica przeważnie usuwana jest przez pochwę.

Niekiedy zdarza się, że z uwagi na różnego rodzaju przeciwwskazania niemożliwe jest przeprowadzenie zabiegu operacyjnego.

– Rozwiązaniem staje się wtedy zastosowanie specjalnych kuleczek, tamponów albo np. pessary ginekologiczno-położniczej. To mały, silikonowy krążek medyczny o pierścieniowym kształcie, który umieszczany jest w pochwie i utrzymywany na miejscu przez mięśnie miednicy – podpowiada lek. med. Jan Kupisz z Humana Medica Omeda.

Źródło: lineacorporis.pl, orthos.pl, omeda.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Kobieta po przeszczepie macicy urodziła dziecko. Pierwszy taki przypadek w USA

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Majka Jeżowska szczerze o zaburzeniach tarczycy: „Momentami nie mogłam na siebie patrzeć”

Majka Jeżowska o zaburzeniach tarczycy /Na zdjęciu: Majka Jeżowska podczas wywiadu dla Newseria.pl
Fot.: Newseria.pl

Patrząc na Majkę Jeżowską, można odnieść wrażenie, że mimo upływu lat nie traci młodego wyglądu. Okazuje się jednak, że nie zawsze miała powody do zadowolenia ze swojego wizerunku. Piosenkarka przez wiele lat borykała się z niepokojącymi symptomami: obrzękami ciała i zaburzeniami gospodarki tłuszczowej. Jak odkryła po czasie, powodem tych dolegliwości była niezdiagnozowana choroba tarczycy.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W szczerych rozmowach z mediami artystka wyznała, że przez długie lata zmagała się z niezdiagnozowaną chorobą tarczycy. Objawem towarzyszącym temu schorzeniu były istotne zaburzenia metabolizmu i charakterystyczna opuchlizna. To zaś negatywnie odbiło się na wyglądzie piosenkarki i jej poczuciu pewności siebie.

Majka Jeżowska o zaburzeniach tarczycy: „Było dla mnie niewytłumaczalne, dlaczego przytyłam”

– Miewałam w życiu takie momenty, że nie mogłam na siebie patrzeć – zapuszczona, opuchnięta. To wszystko wynikało z braku czasu i z braku świadomości, że to może być skutek jakiejś choroby – powiedziała agencji Newseria Majka Jeżowska.

Piosenkarka zaznaczyła, że negatywne  zmiany w jej ciele i wyglądzie postępowały mimo wdrożenia profilaktyki zdrowotnej.

 – Ruszałam się i nie objadałam bardzo. Było dla mnie niewytłumaczalne, dlaczego jestem o 10 kg większa – przyznała Jeżowska.

Powód przybierania na wadze udało się wskazać dopiero na podstawie wyników badań laboratoryjnych. To one wykazały, że problemem, z którym borykała się Majka Jeżowska, były zaburzenia pracy tarczycy.

– Dopiero kiedy zaczęłam brać hormony, odzyskałam normalną sylwetkę. I kiedy dziś ktoś mówi, że próbował różnych diet i nie może zrzucić nadwagi, to podpowiadam, żeby sprawdził hormony tarczycy – mówiła w rozmowie z portalem styl.fm.

ZOBACZ TAKŻE: Przeszłaś usunięcie tarczycy i borykasz się z wagą? Oto 4 wskazówki, jak schudnąć

Powrót do dobrej kondycji

Artystka wspomniała, że w powrocie do dobrej kondycji po zaburzeniach pracy tarczycy pomogła jej też zmiana stylu życia, uwzględniająca regularny wysiłek fizyczny.

– Bardzo ważne jest rozciąganie – i to rano, żeby ciału się chciało ruszać. Do tego np. siłownia, ale nie jakieś drastyczne ćwiczenia – mówiła Majka Jeżowska w rozmowie z agencją Newseria.

Jeżowska od kilku lat nie jest też mięsa. Zamiast niego chętnie włącza do diety owoce i warzywa. Jak przyznała, czasem nie potrafi odmówić sobie słodyczy, ale w dobrej kondycji – poza regularnymi ćwiczeniami – utrzymują ją występy na scenie.

– Kiedy wychodzę na scenę, daję z siebie 100 proc. […]. To jest jak godzinny trening. Myślę, że mi to pomaga i motywuje do utrzymywania się w dobrej kondycji i wyglądzie – dodała Majka Jeżowska.

Źródło: newseria.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: TSH i zdrowa tarczyca; 5 faktów, które powinnaś znać

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami