Przejdź do treści

Głód czułego dotyku – tak bardzo wszystkim nam go potrzeba

Burczy ci w brzuchu? Jesz. Zaschło ci w gardle? Pijesz. Padasz z nóg? Zasypiasz. Co jeśli jednak odczuwany przez ciebie brak wiąże się nie tylko z ciałem, ale i psychiką? Głód czułego dotyku potrafi być równie dotkliwy.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przytul mnie!

Coraz częściej słyszymy o ulicznych akcjach, których organizatorzy rozdają „darmowe uściski”. Założyciel ruchu „Free Hugs”, Juan Mann, czuł się tak bardzo pozbawiony bezpośrednich, istotnych kontaktów z innymi, że postanowił zachęcać do nich obcych ludzi. Poczucie samotności, niechęci ze strony partnera, brak wsparcia? Dotyk może zdziałać cuda.

O problemie zwanym „skin hunger”, pisze w „Psychology Today” między innymi dr Kory Floyd. Na przykładzie amerykańskiego społeczeństwa zauważa, jak wiele osób żyje w dzisiejszych czasach samotnie. Jest to o wiele większa liczba, niż kiedykolwiek wcześniej. Co więcej, jeden na czterech Amerykanów deklaruje, że nie ma ani jednej osoby, z którą mógłby porozmawiać o ważnych dla niego sprawach. Trzech na czterech Amerykanów zgodziło się zaś ze zdaniem: „Amerykanie cierpią na głód dotyku”.

Nie bez przyczyny stosuje się w tym kontekście określenie, które początkowo może kojarzyć się przede wszystkim z doznaniami fizycznymi. Niedosyt czułości znajdziemy na tej samej liście niezbędnych nam do funkcjonowania potrzeb, co woda, pożywienie, sen. Pozornie skutki mogą wydawać się mniej dotkliwe. W końcu „z głodu można umrzeć”, a z braku czułości?

Głód dotyku może mieć bardzo trudne konsekwencje

Co mówi nauka?

Wspomniany tu ekspert przeprowadził badanie na ponad 500 dorosłych, którego wyniki były uderzające. Badał pojawiające się deficyty – społeczne, relacyjne, zdrowotne, związane ze zjawiskiem „skin hunger”. Osoby, które wykazywały jego wysoki poziom były mniej zadowolone z życia, bardziej samotne, narażone na depresję, stres, miały gorszy stan zdrowia somatycznego. Miały mniejsze wsparcie społeczne, ale odczuwały też mniejszą satysfakcję z relacji, w których są. Były bardziej narażone na stany wiążące się z brakiem zdolności do wyrażania emocji i interpretowania emocji innych. Bardziej prawdopodobne było u nich także to, że posiadają unikający lub ambiwalentny styl przywiązania. Co ważne, takie style więzi mogą znacząco utrudniać budowanie bezpiecznych związków. Brzmi, jak błędne koło, prawda?

Autor podkreśla jednak, że nie jest to żadna „diagnoza”. Nie wiąże się to kategorycznie z przeżywaniem tak trudnych emocji i przechodzeniem przez niezwykle skomplikowane stany. Zwraca po prostu uwagę na to, że są one bardziej prawdopodobne u osób pozbawionych czułości, niż u ludzi jej doświadczających.

Dosyć łatwo można wysunąć stąd wniosek, jak niezbędny dla naszego zdrowego funkcjonowania jest bliski, troskliwy kontakt z innymi ludźmi. Z logicznego punktu widzenia nic dziwnego – skóra jest w końcu naszym największym organem sensorycznym. Zdrowy dotyk, niekoniecznie związany z seksualnością, może naprawdę zdziałać cuda. Jest też znakomitym buforem przed stresem, co wykazały badania empiryczne. Nie jest to bez znaczenia, bowiem jak pisaliśmy: 98 proc. zapytanych Polaków uznało, że odczuwa stres. Aż 18 proc. mierzy się z nim codziennie… Warto też przypomnieć, jak bardzo wpływa on na płodność.

Damy radę

„O matko! Tak bardzo, bardzo brakuje mi czułego dotyku…” – jeśli pojawiła się w tobie taka myśl, to cudnie! Dlaczego? Bo możesz wziąć sprawy w swoje ręce (dosłownie i w przenośni), a niezaspokojone potrzeby będą tylko stanem przejściowym. Na budowanie relacji z innymi, pracę nad ich jakością i formą nigdy nie jest za późno. Tak wiele zależy w tej kwestii od nas samych. Rozejrzyjmy się, a być może okaże się, że ktoś bliski chętnie powalczy z naszym „skin hunger”.

Fot. pixabay.com

Źródło: „Psychology Today”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.