Przejdź do treści

Czy endometrioza uprawnia do otrzymania renty lub orzeczenia o niepełnosprawności?

Grafika: system elektronicznej dokumentacji medycznej /Ilustracja do tekstu: Klauzula sumienia w Medicover / Endometrioza a renta
Grafika: Pixabay.com

Endometrioza to choroba przewlekła, która dotyka 7-15% miesiączkujących kobiet. Towarzyszące jej dolegliwości często utrudniają nie tylko codzienną aktywność, ale także pracę zarobkową. Czy schorzenie to może zatem uprawniać do uzyskania renty lub orzeczenia o niepełnosprawności? Postanowiliśmy zapytać o to eksperta.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Endometrioza to podstępna i trudna do zdiagnozowania choroba, która wpływa na wszystkie obszary życia dotkniętych nią kobiet. Przyczyna tego schorzenia nie jest do końca poznana. W obrazie klinicznym stwierdza się nieprawidłowe umiejscowienie ognisk błony śluzowej macicy – poza jamą macicy. Mogą one znajdować się w okolicach jajników, jajowodów i więzadeł łączących macicę ze strukturami miednicy mniejszej, ale też w jelitach, płucach, a nawet mózgu.

Polecamy też: Dwieście razy lądowała w szpitalu. Lekarze nie rozpoznali endometriozy

Endometrioza a niepełnosprawność i renta: co trzeba wiedzieć?

Tym, co wspólne dla wielu postaci endometriozy, jest  ból – szczególnie dotkliwy w okresie okołomenstruacyjnym. U części kobiet dolegliwości te są tak silne, że uniemożliwiają normalne funkcjonowanie – codzienne i zawodowe.

Ponadto towarzyszące endometriozie wewnętrzne krwawienia prowadzą do przewlekłych stanów zapalnych i zrostów w jamie miednicy. U wielu kobiet rozwijają się bolesne guzki. Czy w związku z tym endometrioza może być podstawą do uzyskania renty i/lub orzeczenia o niepełnosprawności?

Zanim spróbujemy odpowiedzieć na to pytanie, zapoznajmy się z właściwą terminologią i przepisami prawnymi. Przede wszystkim niepełnosprawność i niezdolność do pracy to dwie różne kwestie. Orzekają o nich odrębne instytucje i robią to w odrębnych celach.

Endometrioza a orzeczenie o stopniu niepełnosprawności: kilka podstawowych faktów

W myśl przepisów Ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych, niepełnosprawność oznacza trwałą lub okresową niemożność wypełniania ról społecznych z powodu stałego lub długotrwałego naruszenia sprawności organizmu. Ocena stanu zdrowia nie jest jedynym wyznacznikiem niepełnosprawności.

– Orzecznictwo o niepełnosprawności uwzględnia fizyczne, psychiczne i społeczne aspekty funkcjonowania człowieka. Wystąpienie tylko jednego z tych elementów, np. choroby, nie musi oznaczać, że mamy do czynienia z niepełnosprawnością – wyjaśnia nam Ewa Szymczuk, doradca socjalny z Centrum Integracja w Warszawie.

Jak uzyskać orzeczenie o stopniu niepełnosprawności z powodu endometriozy

Na pytanie, czy endometrioza może być podstawą do uzyskania orzeczenia o niepełnosprawności, nie można zatem odpowiedzieć wprost.

– Ani w systemie orzekania o niepełnosprawności i stopniu niepełnosprawności, ani przy orzekaniu o niezdolności do pracy nie ma sformułowanego wprost katalogu schorzeń, których wystąpienie niejako gwarantuje uzyskanie orzeczenia. Istotny jest przebieg choroby oraz dokumentacja medyczna, która jest przedkładana na komisji – informuje nas Ewa Szymczuk, doradca socjalny z Centrum Integracja w Warszawie.

Aby  przekonać się, czy nasza sytuacja zdrowotna uprawnia do uzyskania orzeczenia o niepełnosprawności, powinniśmy zatem zgromadzić jak najszerszą dokumentację medyczną związaną z leczeniem endometriozy. Powinna ona uwzględniać wszelkie przebyte zabiegi, opinie lekarskie i aktualne zaświadczenie o stanie zdrowia. Tak przygotowane dokumenty należy dołączyć do wypełnionego wniosku w sprawie wydania orzeczenia o stopniu niepełnosprawności. Dokumenty te kierujemy do powiatowego lub miejskiego zespołu orzekania o niepełnosprawności (właściwego dla miejsca zamieszkania).

Wniosek w tej sprawie rozpatrywany jest zazwyczaj w ciągu miesiąca od dnia jego złożenia. W wydanym orzeczeniu odpowiednia instytucja – PZON lub MZON – może określić jeden z trzech stopni niepełnosprawności:

  • znaczny stopień niepełnosprawności,
  • umiarkowany stopień niepełnosprawności,
  • lekki stopień niepełnosprawności.

Każdemu z tych orzeczeń towarzyszą symbole przyczyn niepełnosprawności: od jednego do trzech. Każdy z nich stanowi samodzielną przyczynę orzeczonego stopnia niepełnosprawności. Z endometriozą przeważnie wiąże się symbol 09-M (choroby układu moczowo-płciowego).

Warto wiedzieć, że orzeczenie o stopniu niepełnosprawności służy do celów pozarentowych – nie stanowi podstawy do ubiegania się o rentę. Daje jednak możliwość uzyskania dodatkowych uprawnień lub świadczeń przysługujących osobom z niepełnosprawnością, m.in. zasiłku pielęgnacyjnego czy ulgowych przejazdów środkami komunikacji publicznej. Zakres ulg jest zależny od stopnia niepełnosprawności.

Szczegółowe informacje na temat orzekania o niepełnosprawności można znaleźć m.in. na portalu Niepelnosprawni.pl. Udzielą ich także pracownicy powiatowych lub miejskich zespołów orzekania o niepełnosprawności.

Endometrioza a renta: gdzie udać się w tej sprawie?

Jeśli dolegliwości i stan zdrowia wynikający z endometriozy znacznie utrudniają lub uniemożliwiają nam podjęcie pracy, możemy wystąpić o rentę z tytułu niezdolności  do pracy.

Orzecznictwem w tej sprawie zajmuje się Zakład Ubezpieczeń Społecznych, a ściślej – jego lekarze orzecznicy. Na podstawie przedstawionej im dokumentacji medycznej  oraz – w niektórych przypadkach – bezpośredniego badania oceniają oni, czy stan zdrowia osoby ubiegającej się o rentę stanowi istotną przeszkodę w podjęciu zatrudnienia.

– Za niezdolną do pracy uważa się osobę, która całkowicie lub częściowo utraciła zdolność do pracy zarobkowej z powodu naruszenia sprawności organizmu i nie rokuje odzyskania tej zdolności po przekwalifikowaniu – wyjaśnia nam Ewa Szymczuk.

Od opinii lekarza orzecznika możemy się odwołać do komisji lekarskiej ZUS. Należy jednak pamiętać, że nawet gdy w jednej z tych instancji otrzymamy orzeczenie o niezdolności do pracy, nie daje nam to automatycznie prawa do renty.  Aby ją otrzymać, musimy spełniać jeszcze dwa dodatkowe warunki:

  • mieć odpowiednie do naszego wieku okresy składkowe i nieskładkowe,
  • wykazać, że nasza niezdolność do pracy powstała w okresach składkowych lub nieskładkowych, które określa Ustawa o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, lub nie później niż w ciągu 8 miesięcy od ustania tych okresów.

Niezdolność do pracy orzekana jest przeważnie na okres nie dłuższy niż 5 lat. Wyjątek stanowią sytuacje, gdy – zgodnie z wiedzą medyczną – nie ma rokowań odzyskania zdolności do pracy przed upływem tego czasu. Szczegółowe informacje dotyczące uprawnień do ubiegania się o rentę można znaleźć na stronie ZUS oraz na portalu Niepelnosprawni.pl.

Każdy przypadek jest inny

Chociaż w przepisach prawnych nie ma wykazu schorzeń, które gwarantowałyby uzyskanie renty lub orzeczenia o stopniu niepełnosprawności, czytelniczki informują nas, że dolegliwości związane z endometriozą często uprawniają do takich świadczeń i orzeczeń. Z tym schorzeniem od lat zmaga się m.in. pani Justyna, u której ognisko endometriozy umiejscowione jest  na prawym płucu. Oznacza to, że podczas każdego krwawienia miesięcznego pojawia się u niej groźna dla zdrowia odma opłucnowa.

W związku ze znacznym zagrożeniem zdrowotnym konieczne było przeprowadzenie u niej kilku zabiegów operacyjnych: VATS, wycięcia szczytu płuca i części opłucnej. Mimo to endometrioza nawracała.

– Mając odmę, nie mogę dźwigać, jest to stan zagrożenia życia – zaznacza p. Justyna.

Z powodu znacznych utrudnień w codziennym funkcjonowaniu p. Justyna postanowiła wystąpić o orzeczenie o stopniu niepełnosprawności. Miejski zespół orzekania o niepełnosprawności, przeanalizowawszy bogatą historię medyczną naszej czytelniczki, postanowił przyznać jej umiarkowany stopień niepełnosprawności na dwa lata. – Wydaje mi się, że umiarkowany stopień otrzymałam ze względu na operację na płucu – podejrzewa p. Justyna.

Obecnie nasza czytelniczka jest w ciąży i jej dolegliwości chwilowo ustały. Po rozwiązaniu planuje jednak ponowić starania o orzeczenie.

U innej internautki, pani Hanny, w związku z ogniskiem endometriozy rozwinęły się torbiele na jajniku. Konieczne było ich usunięcie na drodze operacyjnej. Po przedstawieniu dokumentacji medycznej przed komisją ZUS otrzymała decyzję o przyznaniu renty na dwa lata. Ich przykłady pokazują, że warto próbować.

Konsultacja merytoryczna: Ewa Szymczuk, Centrum Integracja w Warszawie

Polecamy również: Endometrioza; leczenie, diagnoza, objawy. Sprawdź, co mówi lekarz!

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Zmarł Romuald Dębski. Wybitny ginekolog miał 62 lata

Zmarł Romuald Dębski
fot. Facebook - Romuald Dębski

Nie żyje profesor Romuald Dębski. Informację o śmierci ginekologa podał Szpital Praski w Warszawie.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

11 grudnia Romuald Dębski trafił w stanie ciężkim do szpitala. W czwartek 20 grudnia na Facebook’owym profilu Szpitala Praskiego w Warszawie pojawił się wpis informujący o śmierci wybitnego ginekologa:

Z głębokim żalem żegnamy prof. Romualda Dębskiego wybitnego ginekologa, humanistę, przyjaciela naszego szpitala.

Zobacz także: Prof. Romuald Dębski walczy o życie. Jest w stanie ciężkim

Zmarł Romuald Dębski

Romuald Dębski był polskim lekarzem ginekologiem, nauczycielem akademickim, doktorem habilitowanym nauk medycznych, profesorem Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego. Był kierownikiem II Kliniki Położnictwa i Ginekologii Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Szpitalu Bielańskim w Warszawie.

Profesor Dębski był jednym z założycieli Polskiego Towarzystwa Ultrasonograficznego, dwukrotnym prezesem Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego i byłym prezesem Polskiego Towarzystwa Menopauzy i Andropauzy.

Profesor Romuald Dębski wierzył, że ludzkie życie zaczyna się z chwilą zapłodnienia komórki jajowej. Jednak jak zawsze zaznaczał, życie to jest do pewnego momentu zależne od organizmu matki.

Lekarz był zwolennikiem prawa wyboru kobiety do decydowania o własnym ciele i sprzeciwiał się projektowi zaostrzenia przepisów aborcyjnych w Polsce. Z tego względu był wielokrotnie krytykowany przez środowiska prawicowe. Trafił między innymi na „Medyczną listę hańby” Tomasza Terlikowskiego”.

Źródło: Facebook: Szpital Praski w Warszawie

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Nieudana inseminacja. Co mogło pójść nie tak?

Nieudana inseminacja
fot. Fotolia

Idealny scenariusz jest taki, że wybrana forma leczenia niepłodności, na przykład inseminacja domaciczna, działa od razu, udaje się Wam zajść w ciążę i po dziewięciu miesiącach zostać rodzicami. Niestety nie zawsze dzieje się tak, jak byśmy chcieli. Przyczyny mogą być różne. Całe szczęście na jednej próbie i formie terapii droga się nie zamyka. Współczesna medycyna oferuje parom starającym się o dziecko cały wachlarz możliwości.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Inseminacja domaciczna to w pełni bezpieczna i bezbolesna procedura polegająca na wprowadzeniu nasienia bezpośrednio do macicy. Nasienie jest wcześniej selekcjonowane oraz odpowiednio przygotowywane w warunkach laboratoryjnych i podawane do macicy przez cienki cewnik.

Zobacz też: Inseminacja: na czym polega krok po kroku. Który zabieg przynosi największą skuteczność?

Dwa rodzaje inseminacji domacicznej

W zależności od tego od kogo pochodzi próbka nasienia, rozróżnia się dwa rodzaje inseminacji domacicznej: IUI — nasienie należy do partnera kobiety oraz AID — nasienie pochodzi od anonimowego dawcy.

Zabieg przeprowadza się w ściśle określonym momencie cyklu — tuż przed owulacją.

Jeśli owulacja nie przebiega prawidłowo, może pojawić się wskazanie do jej wywołania. W takich przypadkach stosuje się stymulację hormonalną, która ma na celu uzyskanie od 1 do 3 pęcherzyków jajnikowych w danym cyklu.

Zobacz też: Projekt: dziecko, czyli jak zajść w ciążę bez partnera. Inseminacja domowa nasieniem dawcy czy zagraniczna klinika?

Kto może skorzystać z procedury?

Inseminacja domaciczna jest sugerowaną metodą zapłodnienia u par, które bezskutecznie starają się o ciążę, mimo dobrych wyników w badaniach płodności.

Wskazania do inseminacji domacicznej to: przeciwciała przeciwplemnikowe, endometrioza, zaburzenia owulacji, brak upłynnienia nasienia, zaburzenia ejakulacji, spodziectwo, niepłodność idiopatyczna.

Zobacz też: Kiedy inseminacja jest wskazana? A jakie czynniki decydują, że nie można jej wykonać u niepłodnych par?

Nieudana inseminacja – jakie mogą być przyczyny?

Sukces inseminacji domacicznej zależy od kilku czynników. Jeśli wszystkie procedury przygotowujące są przeprowadzone prawidłowo, szansa na zapłodnienie w każdym cyklu wynosi od 10 do 25%.

Różnice w skuteczności uzależnione są od indywidualnych predyspozycji pary, na przykład wieku kobiety, powodu niepłodności, jakości użytego nasienia, czy liczby dojrzałych pęcherzyków jajnikowych po stymulacji hormonalnej.

W zależności od rodzaju czynników lub kombinacji czynników utrudniających zapłodnienie, szansa na zajście w ciążę rośnie lub maleje.

Zobacz też: Czy leżenie po inseminacji zwiększa szanse na zajście w ciążę? Mamy najnowsze wyniki badań!

Jakie są ścieżki postępowania po nieudanej inseminacji domacicznej?

Inseminacje domaciczną można wykonywać przez kilka cykli z rzędu zanim okaże się ona skuteczna. Wiele par zachodzi w ciążę dopiero przy którejś z kolei próbie i jest to całkowicie normalne.

Jeśli w procedurach inseminacji wykorzystane zostało nasienie partnera oraz zachodzi podejrzenie, że przeważającym powodem trudności jest jakość nasienia, parom proponuje się ze skorzystania z nasienia anonimowego dawcy.

Sposobem leczenia niepłodności, który proponowany jest parom, u których inseminacja domaciczna nie odniosła oczekiwanych skutków, jest in vitro. Zapłodnienie pozaustrojowe IVF poprzedzone jest kilku lub kilkunastodniową stymulacją hormonalna, by zwiększyć szanse powodzenia procedury.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. Zawodowo interesuje się prawami człowieka, w tym prawami reprodukcyjnymi oraz etyką medyczną. W czasie wolnym dużo czyta - najchętniej z jednym ze swoich trzech kotów na kolanach, trenuje roller derby i fotografuje.

Rzecznik Praw Dziecka o in vitro: to metoda niegodziwa

Rzecznik Praw Dziecka o in vitro: to metoda niegodziwa
fot. TVN24

Mikołaj Pawlak został powołany na nowego Rzecznika Praw Dziecka. Przed głosowaniem odpowiadał na pytania senatorów m.in. te dotyczące zapłodnienia metodą in vitro. – Od strony prawno-moralnej jest to metoda niegodziwa – mówił Pawlak.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

12 grudnia Senat zatwierdził kandydaturę Pawlaka na stanowiska Rzecznika Praw Dziecka. Za jego powołaniem opowiedziało się 57 senatorów, przeciwko było 26, nikt nie wstrzymał się od głosu.

Zobacz także: In vitro tylko dla małżeństw? Kontrowersyjny projekt ustawy trafił do Sejmu

Rzecznik Praw Dziecka o in vitro: to metoda niegodziwa

 Jakkolwiek powodująca, że wiele dzieci przyszło na świat, to jednak od strony prawno-moralnej jest to metoda niegodziwa, bo w znaczącej liczbie poczęć powoduje, że poczęte istoty ludzkie, poczęte dzieci nie są wystarczająco chronione – mówił w środę Mikołaj Pawlak.

Słowami rzecznika oburzona jest opozycja. – Mówienie o procedurze, dzięki której 21 czy już teraz 23 tysiąc dzieci – bo one się ciągle rodzą – przyszło na świat, uszczęśliwiając ludzi, którzy inną metodą nie mieliby dzieci – nazywanie tego niemoralnym – przypomina mi najgorsze czasy segregacji – stwierdził Tomasz Grodzki, lekarz i senator Platformy Obywatelskiej.

– Jak dzieci z in vitro mają mieć zaufanie do człowieka, który już na starcie nazywa to, w jaki sposób powstały, niegodziwością? – zastanawiała się Barbara Nowacka w „Rozmowie Piaseckiego” w TVN24.

– On nie spełnia kryteriów, które wymaga ustawa. To jest wielki dramat PiS – uważa Nowacka z Inicjatywy Polskiej.

Zobacz także: Co to jest naprotechnologia i czy może zastąpić in vitro?

Kim jest nowy Rzecznik Praw Dziecka?

Mikołaj Pawlak to prawnik, kanonista i adwokat.

W latach 2016-2018 był dyrektorem utworzonego w czerwcu 2016 r. Departamentu Spraw Rodzinnych i Nieletnich Ministerstwa Sprawiedliwości, odpowiedzialny za nadzór nad zakładami poprawczymi, sądami rodzinnymi czy schroniskami dla nieletnich.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: TVN24, Dziennik.pl

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Lekarz był pewien, że to ciąża. A to była torbiel czekoladowa

Torbiel wielka na 10 cm.  6 operacji usunięcia endometriozy.  Jak Donacie udało się pokonać chorobę? Jak endometrioza wpłynęła na jej życie i jak zmieniła plany na macierzyństwo… Poznajcie tę wzruszającą historię kobiety, która znalazła w sobie chęć na wspieranie i pomaganie innym kobietom z endometriozą.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Z Donatą Sobanią-Byczkowską (lat 34) rozmawia Aneta Grinberg-Iwańska

Kiedy i jak dowiedziała się pani o tym, że choruje na endometriozę?

O podejrzeniu endometriozy dowiedziałam się w 2007 roku. Miewałam coraz silniejsze bóle w macicy. Udałam się do ginekologa, który nie miał możliwości zrobienia USG, ale stwierdził, że jestem w zaawansowanej ciąży i że w czasie jego wieloletniej praktyki nigdy się jeszcze co do tego nie pomylił. Doktor skierował mnie na USG i okazało się, że to nie była ciąża. Miałam na lewym jajniku torbiel o wielkości 8×10 cm. Moja pierwsza operacja odbyła się w tym samym tygodniu. Diagnoza: torbiel czekoladowa z podejrzeniem endometriozy.

Czy lekarze podczas diagnozy endometriozy wykazali się empatią, czy twierdzili, że bolesne miesiączki to „normalna sprawa”?

Na szczęście nigdy nie spotkałam się z lekarzami, którzy nie wierzyliby moim objawom. Mając stwierdzoną endometriozę byłam zawsze kierowana do specjalistów w tej dziedzinie, którym dobrze znane są symptomy choroby.

Czy operacja pomogła pani w walce z endometriozą?

Jestem po sześciu operacjach. Odbywały się one przeciętnie co dwa lata. Jeszcze parę lat temu nie miałam takiej wiedzy o endometriozie jak teraz. Pamiętam, że po operacjach w Anglii przyszedł do mnie lekarz i mówił za każdym razem, że nie usunął wszystkich zmian, bo się nie dało. Teraz wiem, że dlatego nawrót endometriozy za każdym razem był tak szybki. Półtora roku temu postanowiłam poszukać prywatnej kliniki leczenia endometriozy. Natrafiłam na klinikę Miracolo. Nigdy jeszcze nie spotkałam się z tak profesjonalną, kompetentną, przyjazną i empatyczną kadrą ludzi, pracujących w jednym miejscu. Operacja była wykonana bardzo dokładnie, z usunięciem wszystkich widocznych zmian i ognisk endometriozy. Wiem to, bo po półtora roku, bez terapii hormonalnej, nie odczuwam żadnych symptomów endometriozy.

Jak łączyła pani pracę z chorobą? Czy pracodawcy byli wyrozumiali?

Przez wiele lat pracowałam w przedszkolu w Londynie. Łapałam od dzieci wszystkie  wirusy i bakterie. Byłam ciągle chora. Moja odporność była bardzo obniżona. Nie zdawałam sobie wtedy sprawy z tego, że to wszystko związane było z endometriozą. Pracodawcy byli bardzo wyrozumiali. Rekomendowali mi nawet sprawdzonych specjalistów i organizowali wolny czas, żebym mogła się do nich udać.

Czytaj też: Torbiele endometrialne – późny objaw endometriozy. Jak je leczyć i czy można uniknąć wznowy?

Co endometrioza zmieniła w pani życiu?

Rok temu założyłam grupę wsparcia pod nazwą Endometrioza-ANTIDOTUM. Na tą inicjatywę wpłynęło parę wydarzeń w moim życiu, ale to najważniejsze, to własne doświadczenie z chorobą. Niespełna dwa lata temu trafiłam na cytaty Alberta Einsteina, że nie można uzyskać nowych rezultatów robiąc w kółko to samo i żeby zagłębić się w naturę, bo wtedy zrozumiemy wszystko o wiele lepiej. To dało mi do myślenia , bo przecież przez wiele lat stosowałam się do tych samych zaleceń lekarzy, a efekty były ciągle te same; szybkie nawroty choroby, operacje i ból… Od tamtej pory wzięłam sprawy w swoje ręce i zaczęłam zdobywać wiedzę na temat endometriozy i byłam zdumiona ogromem informacji odnośnie naturalnego leczenia, a zarazem zszokowana, że przez 9 lat nie usłyszałam o żadnej z tych alternatyw od prowadzących mnie lekarzy. Mając świadomość wyboru zaczęłam wdrażać różne terapie i metody leczenia w życie i zauważać bardzo dobre efekty. Przyłączyłam się do istniejącej grupy wsparcia, ale nie znalazłam tam tego, czego szukałam. Większość wpisów była dołująca i pesymistyczna i właśnie wtedy uświadomiłam sobie, że naglącą potrzebą w środowisku kobiet z endometriozą jest pozytywne nastawienie, dawanie nadziei, dzielenie się dobrymi doświadczeniami, tym co może pomóc również komuś innemu. Inspiracją do stworzenia grupy samopomocowej byli też inni ludzie, których spotkałam na swojej drodze, między innymi lekarz, dr Tomasz Songin, który w najcięższych chwilach tak bardzo mi pomógł , poświecił ku temu swój prywatny czas i miał przy tym tak wielkie serce i tą nieziemską energię, którą zarażał… i czułam, że muszę się w jakiś sposób odwdzięczyć za te wszystkie dobre rzeczy, które mnie spotkały w tych chwilach cierpienia. Spotykając w swoim życiu kogoś wyjątkowego, samemu chce się być lepszym człowiekiem. Szerzenie świadomości o endometriozie w pozytywny sposób daje mi poczucie, że robię coś pożytecznego, że może jakaś informacja przyczyni się do polepszenia jakości życia kogoś innego.

Jest takie powiedzenie:

„Pomoc jednej osobie nie zmieni całego świata, ale może zmienić świat dla jednej osoby.”

Ta grupa niesie również nadzieję dla mnie, bo ja wciąż poszukuję swojego antidotum, odpowiedzi, wskazówek, świadectw od kobiet, które zaszły w ciążę, pomimo, że lekarze nie dawali im żadnych szans, albo tych które dzięki determinacji pokonują chorobę. Takich kobiet jest coraz więcej. To wszystko motywuje mnie do dalszych kroków w kierunku szerzenia wiedzy o endometriozie. Niedawno powstała również strona internetowa www.endometrioza-antidotum.com, gdzie sześciu wspaniałych specjalistów; ginekolog, lekarz medycyny naturalnej, psychoterapeuta, dietetyk, fizjoterapeutka oraz fitoterapeutka udzielają porad, informacji i odpowiedzi na pytania kobiet z endometriozą. Na blogu można przeczytać o zwycięskich historiach kobiet i każda z nich może dodać swój przepis do sekcji zdrowe odżywianie przy endometriozie. Chciałabym, żeby dziewczyny czuły, że są częścią tego bloga i żeby udzielała im się ta pozytywna energia, która będzie wirtualnie na nie oddziaływać:).

Chciałabym podzielić się z Wami jeszcze jedną refleksją…Paradoksem w tym wszystkim jest to, że jestem wdzięczna za endometriozę, bo dzięki niej doceniam więcej, bo znalazłam nową pasję w życiu, bo zawarłam wspaniałe przyjaźnie. Czuję potrzebę bycia czyimś wsparciem i motywacją, i mam nadzieję, że jestem. Oczywiście fajnie byłoby nie mieć endometriozy, ale skoro już jest, to odnajdźmy w niej te dobre strony. Z całego serca życzę każdej endokobiecie, aby odnalazła swoje antidotum oraz szczęście i pamiętała, że pozytywne nastawienie to już połowa sukcesu na drodze do zdrowia.

Czy endometrioza wypłynęła na pani plany związane z macierzyństwem?

Miałam 23 lata jak usłyszałam, że jestem w ciąży, po czym okazało się, że to była jednak torbiel. Wtedy bałam się, że mogłabym być mamą, bo było to dla mnie za wcześnie. Teraz dałabym wiele, żeby to jednak była ciąża. O dziecko staramy się z mężem około 8 lat. Nie poddajemy się, ale chęć bycia mamą i stworzenia rodziny jest bardzo silna. Dlatego postanowiliśmy zaadoptować dziecko. Jesteśmy w procesie przygotowawczym i mocno wierzymy, że nasze dziecko gdzieś na nas czeka. Oboje wierzymy, że tak poprostu miało być.

Co poradziłaby pani innym kobietom zmagającym się z endometriozą?

Przede wszystkim zdobywanie wiedzy z pewnych źródeł. Dołączenie do grup samopomocowych, w których można zaczerpnąć informacji na temat stylu życia i odżywiania przy endometriozie, otrzymać wsparcie, wymienić się doświadczeniem, zapytać o rekomendację specjalisty czy renomowanej kliniki. Szukać pomocy i działać! Natychmiast! Szerokim łukiem omijać ludzi z negatywnym podejściem do choroby, negatywne, dołujące historie. Poszukiwać tylko tych dobrych doświadczeń, bo w nich największa pomoc i nadzieja.

Fot. Archiwum domowe Donata Sobania-Byczkowska

POLECAMY: Lekarz dał mi do zrozumienia, że nigdy nie zostanę mamą. Zobacz, jak Anna pokonała endometriozę!

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.