Przejdź do treści

Dyskryminacja bezpłodnych?

Przeszczepy macicy mogą pomóc bezpłodnym kobietom.

Po doniesieniach z USA i Brazyli o kolejnych udanych przeszczepach macicy, mogłoby się wydawać, że wojna z bezpłodnością została już wygrana.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

 

Jednak jest inaczej nie tylko dlatego, że metoda wymaga dalszego udoskonalania, szczegółowych badań porównawczych (dawczyni żywa czy przeszczep ze zwłok, jaki schemat leczenia immunosupresyjnego, transfer zarodka relatywnie szybko po operacji czy trzeba czekać dłużej, itp.). Przede wszystkim jednak główna bitwa nadal jest przed nami, gdyż trzeba jeszcze wygrać z biurokratyczną machiną i zapewnić dostęp do przeszczepu wszystkim pacjentkom, które go potrzebują i wyrażają wolę leczenia.

 

Za miedzą

W jednym z ostatnich numerów British Journal of Obstetric and Gynecology (BJOG) ukazały się trzy artykuły dotyczące przeszczepów macicy. Tak duże zainteresowanie tematem dobrze wróży na przyszłość, jednak po głębszej lekturze publikacji wyłania się bolesna i krzywdząca wizja dla większości pacjentek: jeśli nie jesteś Szwedką, Brytyjką, Niemką, Francuzką, Belgijką lub Czeszką, to nie masz szans na przeszczep macicy w najbliższych latach. Jak to możliwe skoro mieszkamy w Unii Europejskiej i obowiązuje Dyrektywa Parlamentu UE ws. opieki transgranicznej? Niestety jest to możliwe, gdyż zespoły przeprowadzające przeszczepy macicy umówiły się, że procedura ma pozostać w fazie badań klinicznych, a kryterium włączenia pacjentki jest stałe zamieszkanie na terenie kraju prowadzącego badanie.

 

Jest to jawna dyskryminacja i naruszenie praw człowieka wynikających z Karty Praw Podstawowych UE. Niestety nic nie da się z tym zrobić, gdyż wymóg stałego pobytu w kraju badania został zapisany w protokołach badań i pozostaje jedynie mieć nadzieję, że poszczególni główni badacze wykażą dobrą wolę, by zrobić wyjątek dla wybranych pacjentek. Inne rozwiązania są raczej mało prawdopodobne, gdyż nie wydaje się prawdopodobne, by rządy poszczególnych krajów (poza Szwecją) zezwoliły na wykonywanie przeszczepów macicy w trybie standardowych procedur medycznych, co umożliwiłoby pacjentkom z zagranicy poddanie się takiemu leczeniu.

Zawsze oczywiście można próbować wszelkich metod, które nie do końca są legalne, lub są oczywistym przestępstwem (np. korupcja). Kobieta, która desperacko pragnie dziecka zrobi wszystko, by to osiągnąć…

 

Naukowe dywagacje

 

Debata w stylu “za i przeciw” finansowaniu przeszczepów macicy, gdzie argumenty na “nie” zaprezentował dr Jacques Balayla z Montrealu, a na “tak” prof. Mats Brannstrom z Goteborga była wiodącym tematem numeru. Za brakiem finansowania przeszczepu macicy ze środków publicznych, jak również prywatnych i grantów, ale wykonywanych w publicznych przemawiają ograniczone zasoby ludzkie i materiałowe oraz względy etyczne i potencjalna możliwość dyskryminacji pacjentek ze względu na ich stan majątkowy. O ile należy zgodzić się, że procedury elektywne (planowe wykonywane dla podniesienia komfortu życia, a nie bezpośrednio jego ratowania) nie mogą mieć pierwszeństwa przed zabiegami ratującymi życie, nie sposób jednak zgodzić się, że przeszczep macicy nie ratując życia, nie powinien być wykonywany.

Większość współczesnych operacji planowych nie ratuje życia, tylko podnosi jego jakość (usunięcie zaćmy, endoplastyka stawu biodrowego, wycięcie migdałków, operacje żylaków, i wiele, wiele innych), więc argument wydaje się  być nietrafny. Przecież niepłodność to tak samo choroba jak zaćma choroba zwyrodnieniowa stawów czy żylaki kończyn dolnych. Do takiej konkluzji doszli również autorzy opowiadający się za przeszczepami macicy.

Wychodząc z definicji zaproponowanej przez WHO niepłodności prof. Brannstrom i współautorzy wskazują na swoje dotychczasowe osiągnięcia: 7 (na 9) udanych przeszczepów, 5 już urodzonych dzieci, a kolejne w drodze i postulują, by przeszczep macicy stał się powszechnie dostępną metodą leczenia bezpłodności wynikającej z braku macicy. Jest tylko jedno duże i bardzo istotne “ale”: jak wspomniano na wstępie, zdaniem autorów kolejne próby powinny odbywać się wyłącznie w ramach badań klinicznych/eksperymentów medycznych.

Należy jasno i wyraźnie podkreślić, że takie podejście jest dyskryminujące i krzywdzące dla setek pacjentek i powinno zostać poddane merytorycznej dyskusji. Realnym kryterium powinien być czas dojazdu do ośrodka transplantacyjnego, a nie miejsce zameldowania.

Dla przykładu podróż z Kiruny (północna Szwecja) do Goteborga trwa znacznie dłużej niż z Warszawy do Goteborga.

Po królewsku

Ostatni artykuł autorstwa dr Srdjana Saso z Imperial College London w szczegółach opisuje jak będzie wyglądała procedura przeszczepu macicy w jego ośrodku. Brytyjczycy planują wykorzystać macice pochodzące od dawczyń wielonarządowych po stwierdzonej śmierci pnia mózgu. Nie jest to jednak jedyna modyfikacja w porównaniu z tym, jak przebiegało leczenie pierwszej grupy pacjentek w Szwecji. Kryteria włączenia zostały jeszcze bardziej zaostrzone: wprowadzono wymóg posiadania dwóch typowo położonych nerek o prawidłowej budowie i funkcji, wykonywany jest screening w kierunku trombofili (nadkrzepliwości) oraz pacjentki i ich partnerzy zostaną poddani baterii bardzo szczegółowych testów psychologicznych. Oczywiście tylko stali rezydenci Zjednoczonego Królestwa mogą zostać włączeni do programu.

A Polska?

Rodzi się pytanie, dlaczego w Polsce nikt nie prowadzi takich badań? Obecnie brak jest regulacji prawnych przeszczepów narządów rozrodczych, a Ministerstwo Zdrowia niezmiennie stoi na stanowisku, że takie leczenie jest w Polsce zabronione w myśl ustawy transplantacyjnej, a każda osoba zaangażowana w taki proceder (włącznie z pacjentką!) podlega karze pozbawienia wolności do lat 10.

Drugim, ale nie mniej ważnym problemem jest niechęć środowiska lekarskiego do innowacyjnych metod leczenia niepłodności.

Było to widoczne jak na dłoni podczas organizacji 2nd International Meeting on MRKH Syndrome, którego jednym z wiodących tematów były właśnie przeszczepy macicy. Patronatu i współpracy odmówili nam krajowi konsultanci (ds. położnictwa i ginekologii, transplantologii, endokrynologii ginekologicznej), Polskie Towarzystwo Ginekologii, Polskie Towarzystwo Transplantacyjne oraz szereg innych organizacji. Również sprawa naszej Redakcyjnej “Anonimowej Pacjentki” pokazuje lekceważący stosunek konsultantów w ochronie zdrowia, Prezesa NFZ i Ministra Zdrowia wobec niepłodnych pacjentek.

Pozostaje tylko mieć nadzieję, że kroki podejmowane przez różne osoby i instytucje przyniosą wyczekiwany skutek: polskie pacjentki będą mieć zapewniony dostęp do leczenia. Idealnie byłoby gdyby takie leczenie było dostępne w kraju, jednakże do póki nie powstanie ośrodek krajowy, Minister Zdrowia powinien podjąć natychmiastowe kroki i zlecić Prezesowi NFZ prawidłową interpretację przepisów umożliwiającą pacjentkom leczenie za granicą na koszt MZ.

Karina Sasin

Naukowczyni, aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych. Redaktor Naukowa "Chcemy Być Rodzicami". Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka konferencji International Meeting on MRKH Syndrome. Po godzinach miłośniczka cukiernictwa i dalekich podróży ;-)