Przejdź do treści

Dopłaty do in vitro w Częstochowie. Rusza kolejna edycja programu

Dopłaty do in vitro w Częstochowie
fot. Fotolia

W Częstochowie ogłoszono listę placówek, które w tym roku zrealizują miejski program in vitro. Chętne pary niedługo będą mogły składać wnioski o zakwalifikowanie do programu.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

15 stycznia ukazała się lista klinik, w których pary mogą podjąć się leczenia niepłodności metodą in vitro.

W tym roku będzie to Provita i Gyncentrum Clinic z Katowic, Novomedica z Mysłowic, Gameta ze Rzgowa pod Łodzią, Invi-Med-T z Warszawy i białostockie Centrum Bocian.

Z programu mogą skorzystać pary i małżeństwa z Częstochowy. Kobieta powinna być w wieku od 20 do 40 lat, a przed przystąpieniem do in vitro para musi mieć udokumentowane próby leczenia niższego rzędu lub posiadać bezpośrednie wskazania do zapłodnienia pozaustrojowego.

Zobacz także: In vitro w Częstochowie w 2018 roku – miasto szuka klinik

Dopłaty do in vitro w Częstochowie

Miasto przeznaczy na ten cel 150 tys. zł, co wystarczy na pomoc dla 30 par. Dopłata jest jednorazowa i wynosi 5 tys. zł.

To już szósta edycja dopłat do zabiegów zapłodnienia pozaustrojowego w Częstochowie. To miasto jako pierwsze w Polsce zdecydowało się na finansowanie leczenia niepłodności metodą in vitro z własnych pieniędzy.

Początkowo program miał trwać od roku 2012 do roku 2014. Ostatecznie przedłużono go jednak do roku 2020.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: www.czestochowa.wyborcza.pl

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Zabieg AH na zarodkach: wskazania, skuteczność, ryzyko

Na zdjęciu: Embriolog patrzy przez mikroskop /Ilustracja do tekstu: zniszczone jajeczka i embriony w klinice leczenia niepłodności /AH na zarodkach: na czym polega?
fot. Pixabay

Assisted Hatching (AH) to jedna z technik mikromanipulacji laboratoryjnej, których zastosowanie rozważa wiele par zmagających się z niepowodzeniami procedury in vitro. Co warto o niej wiedzieć, na czym dokładnie polega AH na zarodkach i jakie są wskazania do jego wykonania? Wyjaśniamy.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Assisted Hatching (AH), czyli wspomagane wylęganie zarodka, to procedura laboratoryjna, której celem jest zwiększenie szans na pomyślną implantację zarodka w błonie śluzowej macicy. Zabieg ten wykonywany jest przez doświadczonych embriologów w wielu klinikach leczenia niepłodności. Polega na nacięciu osłonki przejrzystej (zona pellucida) otaczającej zarodek, by pomóc mu w pomyślnym wykluciu, gdy osiągnie już stadium blastocysty.

Assisted Hatching – jak przebiega?

Procedura wspomaganego wylęgania zarodka wykonywana jest bezpośrednio przed transferem. Osłonka przejrzysta przerywana jest najczęściej laserowo – poprzez precyzyjne nacięcie wiązką światła. Rzadziej wykorzystuje się techniki mechaniczne i metody chemiczne.

W przypadku świeżego transferu metodę AH stosuje się między 3. a 5. dobą rozwoju zarodka. Gdy para decyduje się na transfer zarodków mrożonych, wspomagane wylęganie zarodka wykonywane jest na rozmrożonych blastocystach – jeszcze przed ich rozkurczeniem.

CZYTAJ TEŻ: Rozwój i transfer zarodka podczas in vitro – jak to wygląda [WIDEO]

Zabieg AH na zarodkach – wskazania

Zabieg AH na zarodkach stosowany jest najczęściej u par, które:

  • doświadczyły dwóch lub więcej niepowodzeń procedur in vitro,
  • w wyniku zapłodnienia in vitro uzyskały zarodki o niskiej jakości lub/i o nieprawidłowej strukturze otoczki przejrzystej,
  • kwalifikują się do zabiegu AH na podstawie innych kryteriów wskazujących na zwiększone ryzyko zaburzeń implantacji (m.in. wiek kobiety powyżej 37 lat, niskie AMH, podwyższone stężenie FSH w pierwszych 3. dniach cyklu miesiączkowego, mała liczba pęcherzyków antralnych).

ZOBACZ TAKŻE: Czym jest EmbryoGlue?

Zabieg AH: skuteczność i ryzyko

Zgodnie z dostępnymi badaniami, zabieg AH nie niesie istotnego zagrożenia. Eksperci wskazują jednak, że nie można wykluczyć ewentualności uszkodzenia zarodka, skutkującego całkowitym zatrzymaniem jego rozwoju. Badacze zauważyli również korelacje pomiędzy zabiegiem AH na zarodkach a podwyższonym ryzykiem rozwoju ciąży mnogiej jednojajowej.

Więcej kontrowersji wywołuje kwestia skuteczności procedury wspomaganego wylęgania zarodka. Mimo że metodę tę stosuje się na świecie już od 30 lat, dowody potwierdzające jej wpływ na wskaźnik żywych urodzeń są wciąż niewystarczające. Analizy kliniczne (m.in. z 2008 r.) wykazały jednak lepsze efekty zabiegu u kobiet po transferze mrożonym – kriokonserwacja i rozmrażanie embrionów może bowiem powodować twardnienie ich osłonki przejrzystej.

Źródło: klinikainvicta.pl, sciencedirect.com, fertilityfactchecker.com

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Nowa metoda selekcji plemników do in vitro już w Polsce. Czym jest Fertile Chip?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Leczenie niepłodności idiopatycznej. Poznaj najnowsze rekomendacje PTMRiE (2018)

Dłoń wypisuje dzienny raport medyczny /Ilustracja do tekstu: Opieka farmaceutyczna w Polsce - wkrótce będzie możliwa?
Fot.: Rawpixel /Unsplash.com

Niepłodność idiopatyczna (zwana również niepłodnością niewyjaśnioną) dotyka nawet 20-30% par doświadczających niepowodzeń w staraniach o dziecko. Akceptacja diagnozy zaburzeń płodności, których źródła nie sposób wskazać, jest dla wielu pacjentek niezwykle trudna. Nie znaczy to jednak, że z tym niepoznanym wrogiem nie można skutecznie walczyć. Jakie leczenie niepłodności idiopatycznej zaleca Polskie Towarzystwo Medycyny Rozrodu i Embriologii? Przeczytaj najnowsze rekomendacje PTMRiE (2018).

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niepłodność idiopatyczna (niepłodność niewyjaśniona, niepłodność nieokreślona) jest rozpoznaniem zgodnym z ICD-10 – Międzynarodową Statystyczną Klasyfikacją Chorób i Problemów Zdrowotnych, opracowaną przez Światową Organizację Zdrowia. Diagnoza niepłodności idiopatycznej może zostać postawiona, gdy starania o dziecko nie przynoszą rezultatu, mimo:

  • regularnego współżycia przez okres roku,
  • braku uchwytnej przyczyny medycznej tego stanu.

Przyczyny niepłodności idiopatycznej i rozszerzona diagnostyka

Niemożność wskazania czynników, które odpowiadają za powtarzające się niepowodzenia starań, wynika zwykle z ograniczeń współczesnej medycyny i wysokiego kosztu rozszerzonej diagnostyki.

Eksperci z dziedziny medycyny reprodukcyjnej wymieniają jednak kilka najbardziej prawdopodobnych przyczyn niepłodności idiopatycznej. To m.in.:

  • problemy z zapłodnieniem występujące na poziomie komórkowym,
  • nieprawidłowości genetyczne lub funkcjonalne komórek rozrodczych oraz zarodków,
  • zaburzenia genetyczne partnerów, które trudno wykryć za pomocą dostępnych metod diagnostycznych,
  • zaburzenia funkcji jajowodów lub ich dyskretne anomalie anatomiczne, które zaburzają transport komórek rozrodczych oraz zarodków (pomimo zachowanej drożności),
  • zaburzenia implantacji oraz nieprawidłowości immunologiczne.

Zależnie od indywidualnej sytuacji i historii medycznej pacjentki, lekarze prowadzący leczenie niepłodności mogą zasugerować wykonanie dodatkowych, zaawansowanych badań: z zakresu diagnostyki genetycznej, immunologicznej, molekularnej, a niekiedy również zabiegowej. Specjaliści PTMRiE podkreślają przy tym, że pacjentka musi zostać poinformowana o tym, że rozszerzenie diagnostyki może nie przynieść zmian w leczeniu, a tym samym – nie zwiększyć szans na ciążę.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Oligozoospermia idiopatyczna: czym jest i jak ją leczyć?

Leczenie niepłodności idiopatycznej. Postawa wyczekująca

Choć ustalenie przyczyn niepłodności idiopatycznej jest w wielu przypadkach niezwykle trudne, szacuje się, że co druga para z tym rozpoznaniem ma szansę uzyskać ciążę w drugim roku starań bez interwencji medycznych. Z tego powodu lekarze mogą zalecić postawę wyczekującą: zmianę stylu życia i wydłużenie okresu naturalnych starań – do dwóch lat.

„Wskazane jest doradzenie parze, aby dokonała ewentualnej korekty stylu życia, regularnie współżyła i oczekiwała na ciążę samoistną bez podejmowania działań medycznych” – czytamy w najnowszych rekomendacjach PMRiE (2018).

Eksperci zaznaczają jednocześnie, że postępowanie to można zalecić wyłącznie w sytuacji, gdy kobieta nie ukończyła 35. roku życia, a badanie AMH nie wykazało u niej obniżenia rezerwy jajnikowej. U pań powyżej tej granicy wiekowej oraz tych, u których stwierdzono niską rezerwę jajnikową, przedłużanie oczekiwania na ciążę samoistną może dodatkowo zmniejszać szansę na urodzenie dziecka.

„Pary te powinny uzyskać szczegółową informację o ryzyku związanym ze zmniejszającą się rezerwą jajnikową oraz o prognozowanym czasie leczenia” – wyjaśniają specjaliści PTMRiE w wydanej broszurze.

CZYTAJ TEŻ: Jakie badania należy wykonać przed zajściem w ciążę? [QUIZ]

Leczenie niepłodności idiopatycznej. Niezalecana stymulacja owulacji

Eksperci podkreślają również, że nie wszystkie dostępne metody leczenia niepłodności sprawdzają się w przypadku niepłodności niewyjaśnionej (idiopatycznej). Wyniki dotychczasowych badań nie wykazały korzystnego wpływu stymulacji owulacji w cyklach, w których podejmowane są naturalne starania o dziecko, na efekt tych starań.

„Dodatkowo takie postępowanie może zwiększać ryzyko ciąży wielopłodowej lub zmniejszać szansę na ciążę, m.in. poprzez negatywny wpływ na endometrium. W związku z powyższym stymulacja owulacji u kobiet z niepłodnością nieokreśloną nie jest rekomendowana” – podkreślają eksperci.

Zgodnie ze stanowiskiem PTMRiE, u kobiet z niepłodnością idiopatyczną nie zaleca się także:

  • podawania gestagenów w drugiej fazie cyklu (w celu poprawy domniemanej niewydolności lutealnej),
  • immunoterapii,
  • stosowania agonistów dopaminy.

CZYTAJ TEŻ: Niepłodność idiopatyczna, czyli wyjaśnić niewyjaśnione

Leczenie niepłodności idiopatycznej: inseminacja

Parom, które w obliczu dotychczasowych niepowodzeń nie chcą wydłużać okresu naturalnych starań do dwóch lat, lekarz prowadzący może zalecić wykonanie inseminacji domacicznej.

„Cykle stymulowane z następową inseminacją w szczególnych sytuacjach mogą być skuteczniejsze od postawy wyczekującej. Para musi jednak być poinformowana o wyższych kosztach oraz ryzyku wystąpienia zespołu hiperstymulacji jajników (OHSS), jak i o ciąży wielopłodowej” – napisano w rekomendacjach.

Leczenie niepłodności idiopatycznej: in vitro

Nieco inaczej formułowane są wskazania dotyczące zapłodnienia pozaustrojowego w leczeniu niepłodności idiopatycznej. Metodę tę lekarz prowadzący może zalecić parom, które przez dwa lata podejmowały nieskuteczne naturalne starania o dziecko. Jeżeli jednak wiek kobiety przekracza 35 lat, zapłodnienie pozaustrojowe jest postępowaniem z wyboru po roku starań – czytamy w dokumencie PTMRiE.

„Wyjątkiem są pary, które na początku terapii nie akceptują tej metody leczenia. U tych par, na ich życzenie, można zalecić inseminacje domaciczne” – wskazują eksperci.

Z kolei u kobiet, które mają powyżej 38 lat, procedura in vitro jest rekomendowaną metodą leczenia niepłodności idiopatycznej – dodają przedstawiciele Polskiego Towarzystwa Medycyny RozroduiEmbriologii oraz Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników.

Leczenie niepłodności – rekomendacje PTMRiE (2018)

Powyższe rekomendacje, wydane przez Polskie Towarzystwo Medycyny Rozrodu i Embriologii, nie stanowią jedynych dopuszczalnych metod leczenia niepłodności. Mają na celu „określenie ramowych zasad postępowania na etapie diagnostyki i leczenia”. Celem opracowania tych standardów jest również „wyposażenie specjalistów zajmujących się zagadnieniem niepłodności w odpowiednie narzędzia, wiedzę na temat dobrych praktyk oraz wskazówki mogące indukować wyższą skuteczność podejmowanych działań„. Wybór odpowiedniej terapii powinien być zawsze oparty na wynikach badań diagnostycznych i indywidualnej sytuacji pary.

Pełną broszurę zawierającą rekomendacje PTMRiE (2018) znajdziesz na stronie ptmrie.org.pl.


Opracowano na podst. publikacji „Diagnostyka i leczenie niepłodności – rekomendacje PTMRiE oraz PTGiP”, wydanej przez Polskie Towarzystwo Medycyny Rozrodu i Embriologii (2018)

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Brak satysfakcji seksualnej, problemy z miesiączką i menopauzą. Oto najczęstsze problemy zdrowia reprodukcyjnego kobiet

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Labirynt dla plemników

Jak wygląda zapłodnienie in vitro
O tajnikach zapłodnienia in vitro opowiada Robert Szachoń, starszy embriolog i kierownik laboratorium embriologicznego InviMed w Katowicach – fot. materiały partnera

Kiedy na świat sprowadzamy nowe życie, wykorzystując przy tym metodę in vitro, każdy przyszły rodzic ma wiele pytań. Niektóre z nich dotyczą kwestii, które dzieją się poza ich wzrokiem – w laboratorium embriologicznym. W rozmowie z Robertem Szachoniem, starszym embriologiem i kierownikiem laboratorium embriologicznego InviMed w Katowicach, odpowiadamy na wiele z nich.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

In vitro wydaje się dość proste. Do komórki jajowej wprowadza się plemnik i to wszystko… Co jest trudnego w pracy embriologa?

Nie chcę brzmieć nieskromnie, ale praca embriologów jest bardzo ważna i trudna. Wymaga lat doświadczenia, wielu umiejętności i specjalistycznego sprzętu.

Najpierw musimy jak najtrafniej ocenić jakość plemników i wybrać z nich te najlepsze. Następnie doprowadzić do zapłodnienia, czyli umiejętnie wstrzyknąć plemnik do komórki jajowej, a potem właściwie sklasyfikować zarodki i wybrać z nich te najlepiej rokujące. Wszystko po to, by para mogła cieszyć się upragnionym potomstwem.

W warunkach laboratoryjnych trudno jest odtworzyć warunki podobne do tych, które panują w ludzkim organizmie. Weźmy na przykład drogę plemnika.

W układzie rozrodczym kobiety muszą one przebyć bardzo długą drogę, by doszło do zapłodnienia. Na każdy plemnik, który chce dotrzeć do komórki jajowej, właściwie co milimetr czeka jakaś przeszkoda. Najpierw galaretowaty śluz, potem białe krwinki broniące wstępu do wnętrza macicy, a następnie bardzo wąskie przejście na jej szczyt, aż do miejsca, gdzie sięgają jajowody. Dzięki temu na zapłodnienie komórki jajowej mają szansę tylko te najlepsze.

Pod czujnym okiem embriologów może rozgrywać się podobna batalia, o ile mamy do dyspozycji odpowiednie narzędzia.

Zobacz też: Nowa metoda selekcji plemników do in vitro już w Polsce. Czym jest Fertile Chip?

Jakie na przykład?

Ostatnio często pracujemy z Fertile Chip. To innowacyjne narzędzie, które pozwala na odwzorowanie zachowania plemników podczas naturalnej wędrówki przez żeński układ rozrodczy. To swego rodzaju labirynt, który przechodzą tylko najlepsze plemniki. Najlepsze, czyli prawidłowo zbudowane, a przy tym najszybsze.

Dzięki Fertile Chip jesteśmy w stanie jeszcze precyzyjniej dobrać plemniki do zapłodnienia komórek jajowych. Potem zostają jeszcze, oczywiście nie mniej ważne, etapy pracy, czyli hodowla, klasyfikacja i selekcja zarodków. Na jej podstawie rekomendujemy zarodki do transferu.

Czy wszystko jest w rękach embriologów, czy jednak starająca się o dziecko para może jakkolwiek wpłynąć na jakość zarodka?

Na jakość zarodków wpływa wiele czynników. Niestety na niektóre z nich pary walczące z niepłodnością niewiele mogą poradzić. Takim czynnikiem jest np. wiek pacjentki – z czasem kobieta ma nie tylko coraz mniej pęcherzyków jajnikowych, ale też pozyskiwane z nich oocyty są coraz gorszej jakości. Procesy starzenia wywołują zaburzenia neuroendokrynnej funkcji jajnika, która wiąże się np. z nieprawidłowościami w obrębie jądra komórkowego oocytu.

Bardzo ważna jest też odpowiedź na stymulację hormonalną oraz inne parametry kliniczne, które mogą mieć wpływ na jakość oocytów, a w konsekwencji – zarodków.

Liczą się także parametry nasienia – zarówno ilościowe, jak i jakościowe. Już na kilka miesięcy przed stymulacją lub oddaniem nasienia warto o nie zadbać: niektórym pomoże farmakoterapia, innym zmiana diety lub akupunktura. InviMed zapewnia wsparcie leczenia niepłodności także w takim zakresie.

Zobacz też: Plemnik – gatunek zagrożony wyginięciem. Jak zapobiegać obniżeniu jakości nasienia?

Marzeniem wielu par, którym nie udało się zajść w ciążę w pierwszym cyklu in vitro, jest uzyskanie najlepszej jakości zarodków do wykorzystania w kolejnym podejściu. Jakie kryteria spełniają zarodki oceniane najwyżej przez embriologów?

Na początek musimy jasno powiedzieć, że nie transferujemy i nie poddajemy witryfikacji zarodków, które nie mają szans na przeżycie.

Zarodki wysokiej jakości to te, które charakteryzują się prawidłową morfodynamiką (tempem rozwoju) na dany dzień hodowli oraz odpowiednio ocenioną klasą zarodków.

Najwyższy potencjał mają zarodki, które na dzień 2 i 3 zostały ocenione na 1 lub 2. Najniższa ocena to 3. Zarodkiem najwyższej jakości na dzień 5 i 6 jest blastocysta, która uzyskała poziom rozwoju z oceną co najmniej 3 (3 i 4) oraz klasą oceniającą trofoblast (TE) i węzeł zarodkowy (ICM) w skali: A lub B. Ocena C stanowi najniższą klasę blastocysty.

Czy zarodki hodowane w laboratorium mają takie same szanse na zagnieżdżenie się w macicy jak te, które powstają naturalnie?

Tak, stopień technologicznego zaawansowania inkubatorów, rodzaje stosowanych mediów hodowlanych, a także doświadczenie personelu embriologicznego dają takie same szanse na prawidłową implantację zarodka jak w przypadku implantacji naturalnej.

Zobacz też: Badanie nasienia – 10 pytań i 10 odpowiedzi

Kiedy zarodek musi być zamrożony – witryfikowany?

Zgodnie z prawem możemy pozaustrojowo zapłodnić 6 lub, w określonych przypadkach, więcej komórek jajowych. Oznacza to, że możemy uzyskać więcej niż jeden zarodek zdolny do dalszego rozwoju. Jeśli transferuje się tylko jeden, pozostałe – pod warunkiem uzyskania odpowiedniej oceny – muszą zostać poddane kriokonserwacji.

Witryfikacja jest też konieczna w przypadku ryzyka wystąpienia zespołu hiperstymulacji (OHSS) lub innych przyczyn medycznych, które wymagają odstąpienia się od transferu zarodka.

Witryfikowane zarodki czekają na ustanie przyczyny, po czym są ogrzewane, jeszcze raz oceniane przez embriologa i transferowane w dogodnym momencie cyklu.

Jaki wpływ na skuteczność in vitro ma mrożenie, a potem ogrzewanie zarodka? Jaka jest szansa na to, że zarodek nie przeżyje tych działań?

Metoda witryfikacji zapewnia zarodkom bardzo wysoki poziom przeżywalności. Odsetek przeżywalności zarodków witryfikowanych wynosi 96%.

Oczywiście istotna jest tu prawidłowa selekcja zarodków, które muszą uzyskać wysoką ocenę. Tylko takie powinny być kwalifikowane do witryfikacji. Niewskazane jest witryfikowanie zarodków o niskiej ocenie, gdyż mają niskie szanse na przeżycie obu procesów: mrożenia i ogrzewania. Dodatkowo bardzo ważne jest też doświadczenie personelu embriologicznego.

Logo: InviMed

Tu kupisz e-wersję magazynu Chcemy Być Rodzicami

Ekspert

Robert Szachoń

Robert Szachoń, starszy embriolog, kierownik laboratorium embriologicznego Kliniki Leczenia Niepłodności InviMed w Katowicach. Należy do PTMRiE – Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii oraz ESHRE – European Society of Human Reproduction and Embryology

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Pierwsze zmodyfikowane genetycznie bliźnięta wywołały dyskusję o granicach inżynierii genetycznej

Roczne bliźniaczki leżące obok siebie w identycznych strojach /Ilustracja do tekstu: Pierwsze zmodyfikowane genetycznie bliźnięta odporne na HIV. Przyszły na świat w Chinach
Fot.: Pixabay.com

Większa sprawność, brak skłonności do danych schorzeń lub alergii, odporność na choroby, ale też inne, bardziej pożądane cechy fizyczne – to pierwsze rzeczy, jakie przychodzą nam do głowy, gdy myślimy o tym, co chcielibyśmy w sobie zmienić. I choć w naszym przypadku to rozważania czysto teoretyczne, być może już niedługo kryteria te będziemy mogli zastosować do… projektowania genów dzieci. Przed miesiącem w Chinach przyszły na świat pierwsze zmodyfikowane genetycznie bliźnięta. Co to oznacza dla przyszłości inżynierii genetycznej?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Informację o narodzinach dziewczynek ze zmienionym genomem podał autor kontrowersyjnego eksperymentu – chiński naukowiec prof. He Jiankui. Modyfikacja genetyczna, dokonana przy wykorzystaniu technologii CRISPR/Cas9, miała polegać na usunięciu genu CCR5 u embrionów uzyskanych dzięki zapłodnieniu in vitro, by uodpornić je na zakażenie wirusem HIV. Biofizyk twierdzi, że procedura zakończyła się pełnym sukcesem u jednej z dziewczynek, u drugiej zaś usunięta została jedna z dwóch kopii genu.

POLECAMY: Inżynieria genetyczna. Oszukać przeznaczenie dzięki CRISPR/Cas9

Eksperyment, który ma stworzyć szczepionkę na AIDS

Ogłoszenie o dokonaniach zespołu prof. He Jiankui nie nastąpiło poprzez publikację w rzetelnym periodyku naukowym (jak dzieje się to w podobnych sytuacjach), ale… w internecie, tuż przed drugim międzynarodowym sympozjum poświęconym inżynierii genetycznej. Z późniejszego wystąpienia Jiankui wynika, że bliźniaczki to niejedyne dzieci, które zyskały zmodyfikowane geny. Na świat wkrótce przyjdzie potomek innej pary. Kolejne 21 zmodyfikowanych genetycznie zarodków zostało poddanych kriokonserwacji. Część z nich miała wkrótce zostać wykorzystana podczas transferu u pięciu innych kobiet.

Okazało się, że modyfikacja genów zarodków w celu nabycia przez nie odporności na wirusa HIV to część szerszego, ściśle tajnego projektu badawczego, w którym wzięło udział osiem par ochotników. Mężczyźni, którzy zgłosili się do eksperymentu wraz ze swoimi partnerkami, byli nosicielami wirusa HIV. Uczestnictwo w tym kontrowersyjnym i obarczonym istotnym ryzykiem przedsięwzięciu było dla nich nadzieją na posiadanie potomstwa nie tylko wolnego od wirusa HIV, ale również odpornego na zakażenie nim. Należy dodać, że skala zakażeń wirusem HIV w Chinach jest na tyle duża, że stanowi poważny problem zdrowotny.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wirusem HIV możesz zarazić się nawet od jedynego partnera. Zbadaj się, nim rozpoczniesz starania o dziecko

Zmodyfikowane genetycznie bliźnięta, czyli genetyczna puszka Pandory

Mimo szlachetnych pobudek, których można doszukiwać się w postępowaniu chińskiego naukowca, eksperyment (w którym uczestniczył również amerykański badacz Michael Deem) spotkał się z miażdżącą krytyką środowiska medycznego. Otworzył też dyskusję na temat bezpieczeństwa wykorzystania technologii edytowania genów u ludzi.

Warto dodać, że Chiny (jako jeden z niewielu krajów na świecie) zezwalają na eksperymenty genetyczne na ludzkich embrionach w celach naukowych. Metod tych jednak – zgodnie z prawem – nie mogą oferować pacjentom kliniki leczenia niepłodności. Technika CRISPR/Cas9 jest testowana zbyt krótko, by uznać bezpieczeństwo jej zastosowania u ludzi. Liczni specjaliści wskazują na ryzyko nowotworów, niekontrolowanych mutacji genetycznych oraz dziedzicznych problemów zdrowotnych, których na tę chwilę nie sposób przewidzieć.

– Technika jest nowa, nie wiemy do końca, jak działa. Można to [badanie prof. He Jiankui – przyp. red.) uznać jako eksperyment, dodatkowo na istotach, które nie mogą wyrazić na to świadomej zgody – mówiła w TOK FM dr Weronika Chańska, filozofka i bioetyczka z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Obecnie edycję genomu przy wykorzystaniu CRISPR/Cas9 stosuje się tylko u dorosłych, świadomych zagrożeń osób zmagającymi się z nieuleczalnymi schorzeniami.

Modyfikacje genetyczne na zarodkach kontra granice inżynierii genetycznej

W obliczu sensacji, jaką wywołała informacja o eksperymencie, chińskie organy bezzwłocznie rozpoczęły śledztwo.

Od działań prof. He Jiankui całkowicie odciął się Południowy Uniwersytet Nauki i Technologii w Shenzhen, na którym badacz jest zatrudniony. Władze uczelni podkreśliły, że prof. Jiankui od blisko roku przebywa na bezpłatnym urlopie, który zakończy dopiero w styczniu 2021 r. Sam eksperyment określiły jako „poważne naruszenie etyki i standardów akademickich”.

Naukowiec bronił się jednak, twierdząc, że wykonanie modyfikacji na zarodkach par ochotników poprzedził wieloletnimi badaniami na zwierzętach i ludzkich embrionach w laboratorium. Zapewnił jednocześnie, że dalsze testy kliniczne zostały wstrzymane. Podkreślił też, że – wbrew medialnym doniesieniom – pary, które przystąpiły do eksperymentu, były świadome zagrożeń.

Kłopot jednak w tym, że do uczestników badania nie sposób dotrzeć – ich dane są bowiem zastrzeżone. Nie wiadomo też, gdzie dokładnie przeprowadzono modyfikacje genów i dlaczego dokonań do tej pory nie potwierdziło żadne niezależne źródło. Jak donosi agencja Associated Press, przekazane jej przez naukowca materiały, będące rzekomym dowodem w sprawie, uwzględniają jedynie niespełna 60-slajdową prezentację. A to zbyt mało, by uznać sukces procedury i wykluczyć ewentualne uszkodzenia genetyczne czy nawet potwierdzić, że eksperyment rzeczywiście miał miejsce.

CZYTAJ: In vitro po chińsku. Kliniki oblegane, biznes się kręci

Zmodyfikowane genetycznie bliźnięta a nowe terapie. W tym szaleństwie jest metoda?

Część środowiska naukowego (m.in. słynny genetyk z Uniwersytetu Harvarda prof. George Church) zwraca jednak uwagę, że chińskie badania – choć wątpliwe etycznie – mogą przyczynić się do powstania nowych terapii, które staną się ratunkiem dla wielu chorych. Właśnie ten cel miał przyświecać prof. He Jiankui, gdy przystępował do rekrutacji ochotników do swojego eksperymentu.

– Wierzę, że to pomoże rodzinom i ich dzieciom – mówił w wywiadzie udzielonym Associated Press.

Podkreślił przy tym, że inżynieria genetyczna powinna służyć wyłącznie celom leczniczym.

– Podnoszenie ilorazu inteligencji czy wybieranie koloru włosów albo oczu nie jest czymś, co robi kochający rodzic. Powinno być to zakazane – zaznaczył.

Prof. He Jiankui dodał, że jeśli jego działania wywołałyby niepożądane efekty, odczuwałby ten sam ból co jego pacjenci i poniósłby pełną odpowiedzialność.

Źródło: AP, wsj.com, businessinsider.com.pl, independent.co.uk

POLECAMY:

Niepłodność a wady genetyczne – jakie geny warto zbadać?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.