Przejdź do treści

Urlopy rodzicielskie, badania genetyczne, a może… in vitro? Na jakie benefity mogą liczyć polscy pracownicy?

Pracownicy podczas pracy przy laptopie
Fot. Pixabay.com

Z badań wynika, że blisko 80% firm działających w Polsce oferuje swoim pracownikom pozapłacowe systemy motywacji. Jak te benefity wypadają na tle Europy oraz świata i czy jest szansa, by znalazło się wśród nich dofinansowanie in vitro? Postanowiliśmy to sprawdzić.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dofinansowanie leczenia niepłodności i technik wspomagania rozrodu, które dla wielu osób są jedyną szansą na rodzicielstwo, to inicjatywa niezwykle istotna i potrzebna społecznie. Różnorodne formy wsparcia dla pracowników, którzy przygotowują się do zabiegu in vitro, stają się powoli standardem w krajach europejskich i USA.

Przykład idzie z Zachodu

Wiele amerykańskich korporacji oferuje dofinansowanie in vitro z budżetu firmy. Należą do nich przede wszystkim giganci z branży technologicznej: Facebook, Apple, Google, Intel i Microsoft, ale nie tylko. Wsparciem tego typu mogą poszczycić się także m.in. Deloitte, Deutsche Bank, Mastercard, Tesco i EY. Niektóre duże przedsiębiorstwa (m.in. Johnson&Johnson USA i Discovery Communications) idą o krok o dalej – gwarantują pokrycie wszystkich kosztów, które pracownik poniósł w związku z procedurą in vitro.

Z dobrych praktyk słynie też amerykański Starbucks, który od ponad roku oferuje dofinansowanie in vitro nawet pracownikom zatrudnionym na pół etatu. Dyrektor generalny przyznaje nawet, że spółka wydaje więcej na ubezpieczenie zdrowotne swoich pracowników niż… na ziarna kawy. Wszystkie wymienione firmy mają swoje oddziały w Polsce, ale ich polityka socjalna nie jest, niestety, globalna.

Zobacz również: Co to jest naprotechnologia i czy może zastąpić in vitro?

Mniejsze przedsiębiorstwa w USA od kilkunastu miesięcy mogą korzystać ze wsparcia programu Carrot Fertility, który oferuje pracodawcom m.in. dofinansowanie inseminacji domacicznej oraz in vitro w ramach benefitów pracowniczych.

In vitro w ramach benefitów pracowniczych – czy w Polsce jest to możliwe?

Czy podobne rozwiązania byłyby możliwe również na gruncie polskim? Z formalnego punktu widzenia – nic nie stoi na przeszkodzie. Sieci prywatnych poradni medycznych nie zamykają się na niestandardową współpracę z pracodawcami i pracownikami. Podkreślają, że szeroki zakres usług, które świadczą, pozwala odpowiedzieć na różnorodne potrzeby pacjentów.

– Zdrowie naszych pacjentów jest dla nas najważniejsze. Dlatego zawsze jesteśmy otwarci na dyskusje z klientami na temat sposobów realizacji różnych zakresów opieki medycznej, wynikających ze zgłaszanych przez pacjentów potrzeb zdrowotnych – podkreśla Arkadiusz Tatar, dyrektor medyczny ds. opieki ambulatoryjnej Grupy LUX MED.

Polski pracodawca – nie taki straszny, jak go malują

W ostatnich latach wiele zmieniło się także w nastawieniu samych pracodawców. Jak wynika z badania zrealizowanego przez Sedlak&Sedlak, już trzy na cztery firmy działające w Polsce proponują pozapłacowe systemy motywacji. Przeważnie są to szkolenia, możliwość pracy w systemie home office, a także pakiety sportowe i medyczne.

Chociaż te ostatnie przewidują zazwyczaj podstawowy zakres opieki zdrowotnej, część pracodawców decyduje się na ich rozszerzenie o bardziej kosztowną diagnostykę i zabiegi. Czy mogłoby zatem znaleźć się wśród nich dofinansowanie in vitro? Być może – problem w tym, że z takimi prośbami nie zgłaszają się sami pracownicy. Tymczasem oferta benefitów tworzona jest niejednokrotnie w oparciu o ich zapotrzebowanie (m.in. w tzw. systemie kafeteryjnym).

– W Polsce nie mieliśmy jak dotąd próśb ze strony pracowników, które dotyczyły in vitro. W związku z powyższym nie mieliśmy okazji, aby tę kwestię rozważać – przyznaje Ewa Rzeczkowska, rzeczniczka prasowa polskiego Deloitte.

Rzeczkowska podkreśla jednocześnie, że firma, którą reprezentuje, uważnie słucha swoich pracowników i wyraża troskę o ich zdrowie. W ostatnim czasie wszystkim zainteresowanym pracownikom sfinansowano m.in. badania genetyczne ukierunkowane na określenie stopnia ryzyka zachorowania na nowotwór piersi, jajników lub prostaty. To cenne wsparcie medyczne, które pokazuje, że polskie firmy coraz bardziej otwierają się na potrzeby zdrowotne swoich pracowników.

Zbuduj społeczność

Wiele przedsiębiorstw dostrzega także wagę dodatkowych świadczeń rodzicielskich – dzięki nim może m.in. przyciągnąć i zatrzymać najlepszych specjalistów. Benefitami pracowniczymi, które są przez nich najbardziej pożądane, są żłobki i przedszkola na terenie pracy, wyciszone i komfortowe sale przeznaczone dla mam karmiących, ale też dodatkowe urlopy na naukę i opiekę nad dziećmi. Z duchem czasu idzie choćby polski oddział Microsoft.

– Niedawno dodaliśmy do szerokiego wachlarza benefitów pracowniczych w Microsoft w Polsce wydłużony do 6 tygodni urlop rodzicielski dla ojców oraz rodziców adopcyjnych. Oznacza to, że ojcowie mogą cieszyć się nie tylko gwarantowanymi przez Kodeks pracy 2 tygodniami urlopu ojcowskiego, ale także dodatkowymi 4 tygodniami, które pozwalają zbudować bliższą więź z dziećmi – mówi nam Joanna Frąckowiak z Microsoft. – W przypadku rodziców adopcyjnych mogą z tego benefitu korzystać pracownicy obojga płci. Dodatkowo pracownicy Microsoft w Polsce mogą korzystać również z 4 tygodni płatnego urlopu opiekuńczego w sytuacjach poważnego zachorowania bliskiego członka rodziny – dodaje.

Zwiększanie takiego wsparcia ponad zakres wymagany prawem to bardzo pozytywny trend, świadczy bowiem o rosnącej wrażliwości społecznej pracodawców. Jak zatem nakłonić ich do wsparcia – finansowego i społecznego – naszych przygotowań do procedury in vitro? Warto zastosować się do rady udzielonej przez Katie Evans-Reber, specjalistki HR w amerykańskim start-upie Gusto.

– Przede wszystkim: zbuduj społeczność. Im więcej osób chce określonej korzyści, tym bardziej prawdopodobne jest, że pracodawca weźmie pod uwagę twoje postulaty – podpowiadała w rozmowie z magazynem Forbes.

Dofinansowanie in vitro przez firmę: jest jeszcze fundusz socjalny

Pamiętajmy również, ze pracodawcy z jednostek budżetowych i samorządowych oraz ci, którzy zatrudniają powyżej 50 pracowników, dysponują tzw. zakładowym funduszem świadczeń socjalnych. Środki, które są w nim gromadzone, umożliwiają pracownikowi uzyskanie wsparcia finansowego w sytuacjach kryzysowych. A taką sytuacją – przy braku centralnego dofinansowania in vitro – jest dla wielu par kosztowne leczenie niepłodności.

Środkami z funduszu socjalnego dysponuje pracodawca i to on podejmuje decyzje, na co je wykorzystać. Każdy przypadek rozpatrywany jest zazwyczaj indywidualnie. Potwierdza to przykład dużej korporacji działającej w Polsce – TVN.

– W przypadku problemów zdrowotnych i nieprzewidzianych zdarzeń losowych pracownicy znajdujący się w trudnej sytuacji finansowej lub życiowej mogą zwrócić się o udzielenie zapomogi z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. Każda taka sprawa rozpatrywana jest jednak indywidualnie, a informacje o niej objęte są klauzulą poufności – poinformowało nas Biuro Prasowe TVN.

Czy zatem dofinansowanie in vitro przez firmę jest w Polsce możliwe? Na pewno warto to sprawdzić – jeśli tylko mamy ku temu sposobność i sprzyja nam sytuacja zawodowa.

Polecamy też: „Adopcja? Przykro mi, nie wygląda to tak jak na filmach” – mocne słowa, które zderzają wyobrażenie z rzeczywistością

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Hirsutyzm – nadmierne owłosienie kobiecego ciała – jak sobie z nim radzić?

Hirsutyzm - typowe dla mężczyzn owłosienie na kobiecym ciele
fot.Pixabay

Hirsutyzm – zaburzenie hormonalne, które objawia się występowaniem na ciele kobiety owłosienia charakterystycznego dla mężczyzn. Dokładna lokalizacja owłosienia i jego natężenie jest indywidualną sprawą i u różnych osób może przybierać różne formy.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Co to jest hirsutyzm i jakie są jego przyczyny?

Hirsutyzm to zaburzenie hormonalne, którego przejawem jest występowanie na kobiecym ciele owłosienia  w miejscach, w których zwykle pojawia się ono u dojrzałych mężczyzn. Rozmieszczenie i natężenie owłosienia jest sprawą indywidualną, jednak najczęściej dotyczy górnej wargi, linii szczęki, klatki piersiowej, linii poniżej pępka oraz ramion i pleców.

Główną przyczyną hirsutyzmu jest podwyższone stężenie androgenów – męskich hormonów płciowych. Poza nadmiernym owłosieniem skutkiem podwyższonego poziomu hormonów może być obniżony głos, nieregularne miesiączki, niepłodność i trądzik, jednak te objawy nie są koniecznym warunkiem postawienia diagnozy.

Hirustyzm zdarza się także kobietom o prawidłowym poziomie androgenów. Wtedy najczęściej ma podłoże genetyczne lub spowodowany jest nadwrażliwością mieszków włosowych na androgeny. W takich sytuacjach mówimy o hirsutyzmie idiopatycznym.

Włosy w nietypowych dla kobiet miejscach mogą pojawiać się jako skutek terapii hormonalnej: androgenami, pochodnymi progesteronu lub steroidami.

Zobacz też: 6 składników, które pomogą Ci zadbać o równowagę hormonalną

Skala Ferrimana-Gallweya – natężenie owłosienia

Skala Ferrimana-Gallweya to metoda kwalifikacji stopnia hirsutyzmu. Wyróżnia dziewięć obszarów: górna warga, szczęka, klatka piersiowa, kark, lędźwie, nadbrzusze i podbrzusze, ramiona, przedramiona, uda, nogi. W każdym z miejsc wzrost włosów mierzy się na skali od 0 do 4, wynik sumuje się do maksymalnej liczby punktów 36.

Diagnostyka i leczenie hirsutyzmu

Diagnostyka hirsutyzmu opiera się na badaniach hormonalnych. Sprawdza się poziom testosteronu. W uzasadnionych przypadkach wykonuje się badanie hormonów tarczycy i przysadki mózgowej (progesteron, LH, FSH, testosteron, DHEA-S, TSH, tyroksyna, anty-TPO, androstendion.

Hirsutyzm leczy się farmakologicznie, podając leki obniżające poziom męskich hormonów płciowych we krwi. Najczęściej są stosowane tabletki hormonalne, które mają dodatkowe działanie antykoncepcyjne. Efekty pojawiają się po sześciu-ośmiu miesiącach. By ograniczyć objawy dermatologiczne choroby (na przykład trądzik) podaje się żeńskie hormony płciowe.

W przypadku hirsutyzmu idiopatycznego przyjmowanie leków nie jest skuteczne. Pozostaje mechaniczne usuwanie owłosienia… lub jego zaakceptowanie.

O amerykance Novie Galaxii – szczęśliwej kobiecie z brodą pisaliśmy tutaj.

Psychologiczne aspekty hirsutyzmu

Kanon kobiecego piękna, którym obecnie karmią nas media, promuje wizerunek gładkiego, szczupłego kobiecego ciała. Zdjęcia młodych ciał modelek, odpowiednio oświetlonych i wyretuszowanych w programach graficznych tworzą nieosiągalny ideał, który wprawia miliony kobiet w kompleksy. Sprostanie nierealistycznym wymaganiom nie jest możliwe, co odbija się na samoocenie tych kobiet, prowadzi do braku akceptacji własnego ciała.

Powyżej opisany mechanizm dosięga również kobiet z hirsutyzmem. Nadmiar włosów na ciele, pojawianie się ich w nietypowych miejscach, trudne do usunięcia, ciemne i silne włosy – jak łatwo się domyślić to pogarsza sprawę. Hirsutyzm u wielu kobiet wiąże się ze wstydem, strachem przed nawiązywaniem intymnych, erotycznych relacji, izolacją, pogłębia brak samoakceptacji i poczucie osamotnienia.

Fundacja „Hirsutyzm – Poważny Problem Wielu Kobiet” udziela wsparcia kobietom zmagającym się z nadmiernym owłosienie. Stronę Fundacji znajdziesz tutaj.

Zaakceptowanie nadmiernego owłosienia z całą pewnością jest niezwykle trudnym zadaniem, jednak nie niemożliwym. Wsparcia warto szukać na przykład u innych kobiet, które borykają się z podobnymi problemami (fora, grupy wsparcia), albo w filozofii ruchu Body Positive, który stara się łamać stereotypy w postrzeganiu ciała i wspierać kobiety w dążeniu do samoakceptacji. Zdarza się, że hirsutyzm powoduje trudne do zniesienia problemy emocjonalne i uniemożliwia funkcjonowanie społeczne. W takich sytuacjach pomoc specjalisty może być konieczna. Psychoterapia może wesprzeć zmianę nastawienia do własnego ciała oraz pomóc podjąć decyzję o rozpoczęciu walki z nadmiernym owłosieniem. Lub wprost przeciwnie – pomóc zakończyć walkę z włosami i zmotywować do walki z kompleksami i przekonaniami na własny temat. Wszystko zależy od celu, jaki stawiają sobie pacjentka i terapeuta.

E-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami kupisz tutaj.

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

Gdy na świat przyszła ich „tęczowa córeczka” – te zdjęcia wzruszają do łez!

Foto udostępnione przez Leilani Rogers, Photographer (@photosbylei)

Dziewięć cykli leczenia, trzy straty, a w tym dwie ciąże biochemiczne. Gdy w końcu na świat przychodziła ich „tęczowa córeczka”, nie dowierzali swojemu szczęściu: „Była taka malutka, piękna i niesamowita! Nie mogłem uwierzyć, że jest nasza” – powiedział dumny tata. Co więcej, ten wyjątkowy moment uwieczniony został na pełnych emocji fotografiach.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Gdy nadziei już brakuje…

Hope i Hunter przez wiele miesięcy starali się zostać rodzicami. W końcu okazało się, że Hope jest w ciąży! Wyczekiwali synka, mieli już nawet wybrane dla niego imię… niestety. Na jednym z badań okazało się, że nie słychać bicia jego serduszka. Para jednak nie poddawała się. Kolejny cykl, kolejne leczenia i kolejna ciążą! Przyszli rodzice podeszli jednak do tej wiadomości z niewielkim entuzjazmem. Raczej z lękiem i poczuciem, że zapewne skończy się tak, jak poprzednie. Nieustannie wręcz czekali, aż „coś” się wydarzy. Owszem, podzielili się z rodziną dobrą nowiną, ale ostrzegli, że Hope „prawdopodobnie poroni”.

Zobacz też: Poronienie i strata dziecka – fotografie, które rzucają na te trudne doświadczenia światło szczerości

Jak bardzo byli w błędzie! Na szczęście na świat, zdrowa i silna, przyszła ich wyczekiwana córeczka. Evelyn, bo tak dali jej na imię, jest ich tęczowym dzieckiem. I rzeczywiście wydaje się, że po wielu burzach, w końcu pojawiły się kolory w życiu Hope i Huntera, który mówił: „Wydawało mi się nierealne, że możemy ją zabrać razem z nami do domu” – jego słowa cytuje „HuffPost”.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Leilani Rogers, Photographer (@photosbylei)

I chociaż początkowo Hunter nie był przekonany, co do pomysłu udokumentowania porodu, to dziś jest z tego bardzo szczęśliwy. „Zdjęcia są niesamowitymi dziełami sztuki i do końca życia będę traktował je tak, jak skarb” – podkreśla. Wspomniane tu fotografie wykonała Leilani Rogers, która podkreśla, jak wiele radości sprawiło jej bycie świadkiem tak wielkiego wydarzenia. Fotografując porody nieraz bowiem przeżywa chwile uniesienia. Szczególnie, gdy są one oparte na tak trudnych historiach dążenia do rodzicielstwa.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Leilani Rogers, Photographer (@photosbylei)

Moc fotografii

Historia małej Evelyn niewątpliwie daje nadzieję. Pokazuje też, jak wiele emocji pojawia się wraz z momentem przyjścia dziecka na świat. Gdyby nie zdjęcia, zapewne nie udałoby się podzielić tym wyjątkowym momentem z aż tak ogromną ilością osób. To właśnie fotografie pozwalają bowiem zachować chwile – z całym ich pięknem, ale też trudem. Podobne sprzeczności wiąże ze sobą także projekt „Les Prémas”, o którym pisaliśmy na naszym portalu >>KLIK<< Tworzą go zdjęcia dzieci, które zestawione są z fotografiami ich pierwszych dni po urodzeniu. Nie byłoby w tym być może nic dziwnego, gdyby nie fakt, że każdy z bohaterów urodził się jako wcześniak. Tak malutki człowiek, a taki silny – niech obraz to uwieczni!

Zobacz też: Poronienie – one też to przeżyły! Dziś ich zdjęcia dają siłę i nadzieję [FOTO]

Źródło historii:HuffPost

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Ekstremalne zjawiska pogodowe w trakcie ciąży wpływają na zdrowie psychiczne dziecka

zmiany klimatu wpływają na płód
O wpływie zmian klimatycznych na zdrowie psychiczne człowieka wiemy obecnie niewiele. – fot.Pixabay

Wyniki badań opublikowane w Infant Mental Health wskazują na większe prawdopodobieństwo wystąpienia zaburzeń psychicznych u dzieci, których matki doświadczyły stresu związanego z klęską żywiołową. Jak zmiany klimatu wpływają na płód?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zobacz też: Jesienne wewnętrzne ciemności – 5 rzeczy, które pomogą Ci poradzić sobie z jesiennym spadkiem nastroju

Zmiany klimatu wpływają na płód

Klimat się zmienia. Za całym świecie pojawiają się niespotykane dotąd w danej szerokości geograficznej zjawiska pogodowe. Ekstremalne zdarzenia pogodowe mają wpływ nie tylko na środowisko. Odbijają się też na zdrowiu psychicznym ludzi. Okazuje się, że stres, który powodują niespotykane, ekstremalne zjawiska pogodowe ma długofalowe konsekwencje.

Zmiana klimatu zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia zaburzeń psychicznych u dzieci, których matki doświadczyły depresji ciążowej i poporodowej oraz stresu związanego z klęskami żywiołowymi – informują naukowcy, którzy badali noworodki urodzone w Nowym Jorku po Huraganie Sandy. Mimo, że zmiana klimatu jest bardziej widoczna w USA niż w Polsce, nas też to dotyczy.

Doktor Yoko Naumrę, wraz z zespołem psychologów z The City University of New York, badała wpływ katastrofy naturalnej – Huraganu Sandy – na zdrowie psychiczne ciężarnych kobiet i temperament ich dzieci urodzonych po katastrofie.

Wyniki wskazują na to, że kobiety będące w ciąży w trakcie huraganu częściej zapadały na depresję poporodową, co odbijało się na zdrowiu psychicznym ich dzieci – w porównaniu z innymi niemowlętami częściej wykazywały niepokój, rzadziej poszukiwały przyjemności, miały zaburzone funkcjonowanie układu nagrody.

Zobacz też: Mamo, poczytaj mi o tym skąd się wzięłam – jak rozmawiać z dziećmi o adopcji?

Przebieg badania

W badaniu wzięło udział 310 par – dziecko i matka, grupa badanych rekrutowana była wśród pacjentek psychologów i psychiatrów w Nowym Jorku. Badacze oceniali objawy depresji matek na skali i zbierali od nich wywiad na temat temperamentu dzieci od urodzenia do szóstego roku życia.

Dzieci matek z depresją przejawiały wyższy poziom strachu, niepokoju, mniej się śmiały i uśmiechały oraz wykazywały mniejszą chęć przytulania się niż dzieci matek, które nie miały depresji. Dzieci, których matki miały depresję i przeżywały stres związany z huraganem przejawiały najwyższe natężenie wspomnianych symptomów.

Zespół doktor Naumy wyjaśnia to zjawisko podwyższonym poziomem krotyzolu – hormonu stresu u matek. Kortyzol odpowiada za reakcję walki lub ucieczki. Nadmierna ilość tego hormonu przekazywana była płodom w trakcie ciąży. Zdaniem badaczy może mieć wpływ na rozwój mózgu, ekspresję genów i długoterminowe wzorce zachowania dziecka.

Kombinacja czynników środowiskowych (zjawiska pogodowe, katastrofy naturalne – huragan, śnieżyca, pożar, powódź) i biologicznych (geny matki) może skutkować również słabszą regulacją emocji u dziecka oraz nieśmiałością i podwyższonym poziomem lęku.

Zobacz też: Gdy cierpienie dotyka bliską ci osobę – jak pomóc po poronieniu?

Profilaktyka?

Doktor Namura zwraca uwagę na to, że niespotykanych zjawisk pogodowych będzie coraz więcej, a o wpływie zmian klimatycznych na zdrowie (też psychiczne) człowieka wiemy obecnie niewiele, może okazać się, że konsekwencje nie będą przejściowe.

Badacze są zdania, że ciężarne kobiety obciążone ryzykiem depresji okołoporodowej powinny być objęte szczególną opieką psychologiczną w sytuacjach, w których pojawia się ryzyko wystąpienia nietypowych zjawisk pogodowych.

Dla rozwijającego się mózgu czynniki wpływające na ekspresję genów mogą być wyjątkowo niebezpieczne, powodować długofalowe konsekwencje w postaci większej podatności na choroby psychiatryczne.

Źródło: ScienceDaily

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami kupisz tutaj.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Jej córeczka nie miała szans. Donosiła ciążę… by organy dziecka mogły uratować życie innych

Foto: Facebook Rylei Arcadia: An Unexpected Journey

Krysta i Derek spodziewali się córeczki. Do 18-ego tygodnia ciąży wszystko było w porządku. Niedługo potem pojawiła się jednak diagnoza – bezmózgowie. Śmiertelna choroba, która wiadomo było, że zabierze im dziecko, zanim jeszcze pojawiło się na świecie. Rodzice postanowili jednak donosić ciążę i zaplanowali Rylei piękne, wartościowe życie. Miała „dać innym dzieciom drugą szansę”.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Bezmózgowie – łac. anencephalia – to rzadka choroba, w skutek której dzieci przychodzą na świat bez, lub ze szczątkowo rozwiniętym mózgowiem. Nieraz rodzą się już martwe, czasami przeżywają kilka godzin, rzadziej kilka dni. Rylei lekarze zwiastowali nie więcej niż pół godziny. „To było niezwykle wstrząsające. Wiedza, że poprzednio poroniliśmy i z tą ciążą też mamy komplikacje, łamała serce. Trudno było to przyjąć” – słowa Krysty cytuje „people.com”.

Jakie pojawiły się rozwiązania? Lekarze widzieli dwa: zakończenie ciąży, albo donoszenie jej do końca i przekazanie organów dziecka do przeszczepu. „Uznaliśmy, że nawet jeśli nie uda nam się zabrać naszej córki do domu, to żadna matka nie będzie musiała przechodzi przez to, co my” – mówi mama Rylei. Tak, postanowiła ją urodzić. Dziewczynka przyszła na świat w Wigilię, gdy Krysta była w ciąży 40 tygodni i 2 dni.

Zobacz też: Żyła tylko 96 minut, ale miała zdążyć pomóc innym dzieciom. Finał tej historii łamie serce

Siła uczuć

Rodzice momentalnie otoczyli swoje dziecko ogromną miłością: „To było najbardziej wypełniające mnie uczucie miłości, jakie kiedykolwiek czułam w życiu” – opowiada mama. Być może to właśnie siła tych emocji pozwoliła dziewczynce być na świecie cały tydzień, co w przypadku jej choroby niemalże się nie zdarza. Malutka umarła w Sylwestra. I o ile przez 7 dni swojego życia w ogóle nie płakała, to w ostatnich momentach, chcąc złapać więcej tlenu, rzeczywiście załkała: “To tak jakby walczyła, by dać nam więcej czasu. To było niesamowite” – opisuje Krysta

Zastawki serca Rylei uratowały życie dwójce innych dzieci, a jej płucami zajęli się badacze. Mama dziewczynki podkreśla, że świadomość tego, iż dzięki jej córeczce żyje dwójka innych dzieci, pomaga jej w tym tragicznym czasie. Pomaga też kontakt i poznawanie historii innych ludzi, którzy byli w podobnej sytuacji.

 

Sprawa życia i śmierci

Niezwykle trudno jest w ogóle wyobrazić sobie, z jakim ciężarem muszą mierzyć się rodzice dowiadujący się, że ich dziecko nie ma przed sobą życia. Decyzje podejmowane w tym czasie są wręcz ponadludzkie, a podobne musieli podjąć rodzice małej Avy-Joy. „U dziecka zdiagnozowano agenezję nerek, która charakteryzuje się brakiem obu nerek. Dodatkowo – z powodu niedostatecznej ilości płynu owodniowego – deformacji uległy płuca kształtującego się płodu. Takie wady prowadzą zwykle do obumarcia płodu w łonie matki lub śmierci dziecka tuż po porodzie” – opisywaliśmy jej historię w naszym portalu.

Malutka żyła 96 minut i chociaż taki był plan, to niestety nie udało się jej pomóc innym dzieciom. Okazało się, że ważyła o 55 gram za mało, by jej narządy mogły być przeznaczone do transplantacji. Jednak historia jej i jej rodziców stała się częścią „kampanii na rzecz poprawy opieki szpitalnej dla rodziców, którzy spodziewają się dziecka z wadą letalną”. To niesamowite jak wiele ważnych rzeczy mogą zrobić tak małe istoty!

Zobacz też: Najmłodszy dawca organów

Źródło historii: „people.com”

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.