Przejdź do treści

Doctor, scientist, feminist- portrait of Prof. Kristina Gemzell-Danielsson

As we are getting closer to Christmas and Hanukkah we would like you to get in the holiday spirits. Today we are publishing such heartwarming interview with Professor Kristina Gemzell-Danielsson, the leading expert in reproductive medicine. We chatted about a wide range of topics, including how clinical medicine mixes well with research, importance of the recognition of reproductive rights and how to successfully achieve work-life balance.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Why did you become a doctor?
I think it was out of curiosity.

What was the reason you chose obgyn?
Because fertility and fertility regulation are essential to all of us as individuals and for society. It’s truly fundamental. The need to weave information into policy is urgent. This speciality encompasses a wide range of fields, including endocrinology, infection, surgery – I used to love surgery! – and psychiatry.  Obstetrics and Gynecology can be practiced in hospitals or at primary care level and it involves a lot of teamwork, another component of the field I enjoy.

Your research interests are really wide, from contraception and abortion to infertility and reproductive failures. Which of them is your favorite and why?
All of these areas are part of the larger topic of reproduction – and fertility and regulation are fundamental to both individuals and society. I think it is superficial to try to separate these two areas which are both critical to individual’s lives.

Do you prefer to do research or work clinically? What are your favorite aspects of both?
I trained to become a clinician but to be a good clinician I think it’s important to integrate research and education, which will enable me to offer the best evidence-based care for my patients. My research questions, an interpretation of the results and my teaching can be based on my clinical experience.

What is your next goal to achieve?
To treat infertility caused by a non-responsive (non functional) endometrium as there is currently no treatment for this condition, and to develop reversible effective contraception for men and endometrial (inhibition of endometrial receptivity) – contraception with added health benefits for women. I also strive to make safe, effective and simplified (early?) medical abortion and post-abortion care available and easy accessible.

Infertility due to the lack endometrial receptivity sounds tragic yet interesting. Could you please tell us a bit about it?
Our vision is to allow and improve fertility in a group of women challenged with unresponsive endometrium that is insufficient to support pregnancy. This condition, referred to as Asherman’s syndrome, can be congenital or acquired due to endocrine, genetic, inflammatory disease or trauma caused by surgery that affects endometrial function, and is often seen in cancer survivors following radiation to the pelvic area or following unsafe abortion. It is estimated that 3-5% of women are affected by Asherman’s syndrome and almost 50% of them suffer from infertility or repeat pregnancy loss. Today, due to improved survival rates in a variety of malignancies, fertility preservation has become an important matter for concern. However, despite preservation of oocytes, sperms and/or embryos, so far women with a non-responsive endometrium remain infertile and without treatment options. One of the underlying reasons is lack of sufficient endometrial tissue to support the implantation or development of the placenta. Recently, we and other (colleagues? academics?)  have isolated and characterised so called “endometrial stem cells” (eSC). There is solid evidence to show that these eSC are crucial in endometrial regeneration and its function.

What is the main challenge in reproductive health care here in Sweden and in Europe in general and how would you fix it?
Our biggest challenge is the double standard – the lack of acknowledgement of the importance of sexual and reproductive health or that sexual and reproductive health and rights are a fundamental human right. And the the constant attack on Sweden by the internal and external anti-choice fundamentalists is worrying. The sweeping reorganization of national health care has resulted in Stockholm shifting health care from hospitals to primary care providers, which is a huge challenge for research, education and quality of care. There is a pedagogic challenge in making society and politicians recognize the importance of prevention in addition to localizing all resources and attention to treatment. I also think a closer relationship with specialist organisations could benefit political decisions.

Do you consider yourself a feminist? Does it help you in being an emphatic obgyn?
Yes I do. I hope so.

Is being a feminist always connected with reproductive rights and in/fertility?
Yes, reproduction is a core principle of feminism.

How have you managed being a mom of 3 with developing a successful professional career?
Multitasking, jogging for my mental health and enjoying life.

What is The Nobel Assembly and what are your duties and responsibilities there?
The Nobel Assembly selects the Nobel Award winner(s) in Physiology and/or Medicine. Members are responsible for the evaluation of nominated candidates and selection of the winner(s).

Please tell us how cool is it to be a member of The Nobel Assembly!
Very cool. I’m very proud!

What are you hobbies? How do you like to spend your free time?
Reading, tracking, skiing and working on research ideas, and spending time with my family, with friends.

What is your favorite movie/book/ food?
Movie: The tricolor
Books: I read a lot! Some books that made an impression and remain with me are The Diary of Anne Frank, Herman Hesse’s “Der Steppen Wolf” and Milan Kundera’s “The Unbearable Lightness of Being”.
Food: Soup and homemade bread and sometimes oysters and champagne.

In Poland we really celebrate Christmas. How do you spend this time?
We usually spend Christmas at home, with the whole family together relaxing, enjoying food and giving presents We also like to do some sports and outdoor activities – and some work – and to spend time with our extended family. We are a large family when we all get together.

Kristina Gemzell-Danielsson, M.D., PhD – professor of obstetrics and gynecology at Karolinska Institutet in Stockholm, Sweden. Member of The Nobel Assembly at KI. Pioneering researcher in the field of  endometrial receptivity and its implications in infertility, contraception and abortion. She is a member of numerous professional associations, including FIAPAC and ESC. Clinically active senior obstetrician-gynecologist at the Karolinska University Hospital.

 

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami w którym znajdziesz ten wywiad po polsku.

Editorial Team would like to express their gratitude to Ms. Mara Klein-Clarke for her valuable editorial support!

Karina Sasin

Naukowczyni, aktywistka na rzecz praw reprodukcyjnych. Redaktor Naukowa "Chcemy Być Rodzicami". Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka konferencji International Meeting on MRKH Syndrome. Po godzinach miłośniczka cukiernictwa i dalekich podróży ;-)

Dni płodne – to powinna wiedzieć każda kobieta

Co  tak naprawdę wiesz o dniach płodnych? Czy wiesz ile trwają? Kiedy się pojawiają i dlaczego są tak istotne? Na jedne z podstawowych pytań odpowiedzi udzielił nam dr n.med. Piotr Marianowski,  specjalista położnictwa i ginekologii, endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

CHBR: Panie doktorze, zacznijmy może od tego jaki jest najprostszy, jaki jest też najskuteczniejszy sposób na obliczenie dni płodnych?

Dr n.med. Piotr Marianowski: „Obliczanie dni płodnych” to nie jest zbyt fortunne określenie, ponieważ nie oblicza się dni płodnych, a próbuje się je ustalić czy umiejscowić w czasie. Dni płodne to jest okres w życiu kobiety, kiedy dokonuje się w jej organizmie owulacja. Owulacja to nic innego jak uwolnienie z jajnika komórki jajowej.

Jak zatem możemy ustalić, kiedy występują dni płodne?

Przy założeniu, że bardziej pewny jest czas trwania drugiej fazy cyklu teoretycznie możliwe jest prognozowanie wystąpienia owulacji po dacie miesiączki. Niestety nie znam kobiety, która potrafi teleportować się do przyszłości i przewidzieć na 100 proc. kiedy będzie miała miesiączkę, a co za tym idzie, obliczy sobie wtedy, w którym momencie w danym cyklu przejdzie owulację. Ten sposób jest bardzo dobry, ale tylko u kobiet, które miesiączkują bardzo  regularnie. Co więcej, potrafią z przysłowiowym zegarkiem w ręku wskazać, że miesiączka wystąpi danego dnia o godzinie 16:00.

Chyba jednak nawet najregularniejszy cykl potrafi mieć lekkie przesunięcia?

Owszem. Kiedy pojawiają się czynniki takie jak przeziębienie, stres  czy choroba to mogą one wpłynąć na wydłużenie pierwszej fazy cyklu . Zatem ten sposób rzadko kiedy jest skuteczny w praktyce. 

A co z testami owulacyjnymi?

Tak, one są dobrym sposobem podpowiadającym, kiedy występuje owulacja.

Wynik testu pokazuje nam szczyt wydzielania LH, czyli hormonu luteinizującego. Poprzedza on owulację o 36 godzin i właśnie ten moment jest wychwytywany przez test owulacyjny. Jest to jednak prognozowanie, że owulacja wystąpi, ale nie daje 100 proc. pewności, że tak będzie.

Co ważne, testy owulacyjne są dostępne w aptece, wykonuje się je z moczu – podobnie jak testy ciążowe – są tanie i łatwe do zrobienia. Kiedy wynik testu wyjdzie dodatni, powinno się dzień po wykonaniu testu współżyć, żeby mieć jak największe szanse na zajście w ciążę.

Niektóre kobiety podkreślają też, że czują moment owulacji. Czy rzeczywiście tego typu obserwacje swojego organizmu mogą być wskazówką do określania dni płodnych?

Objaw typu np. ból w jednym z jajników nie zawsze okazuje się  być  rzetelnym źródłem wiedzy. Niestety moje doświadczenie w porównywaniu wyników badań USG z objawami zgłaszanymi przez pacjentki wskazują, że owszem – występuje  ból brzucha po lewej stronie, jednak na ogół wcześniej, niż w momencie owulacji. Gdy zaś występuje owulacja, pacjentka potrafi w ogóle nie czuć dolegliwości bólowych.

 Niektóre kobiety zaś zauważają i czują – pomiędzy pierwszą fazą cyklu a drugą, czyli w okolicach owulacji –  zmianę spoistości śluzu. W drugiej fazie cyklu pod wpływem progesteronu piersi stają się bardziej tkliwe, bolesne i nabrzmiałe. To jest objaw późniejszej fazy po owulacji.

Bywa też, że kobiety mają bardzo niespecyficzne objawy związane z przejściem z jednej fazy cyklu do drugiej. Jest to np. ogólne rozdrażnienie czy napięcie emocjonalne, a im bliżej miesiączki, tym to napięcie jest większe. Dzieje się to jednak w momencie, kiedy już jest bardzo dawno po owulacji.

Dużo słyszy się też o pomiarze temperatury, jako wyznaczniku dni płodnych.

Zgadza się, to także jest jeden ze sposobów. Kiedy rozpoczyna się druga faza cyklu, następuje drastyczna zmiana krzywej temperatury, ponieważ wzrasta ona pod wpływem progesteronu.

Miałem taką pacjentkę, która monitorowała w ten sposób swoją owulację. Przyszła pewnego dnia do mnie i poinformowała, że wydłużył jej się cykl, że to wszystko wygląda beznadziejnie i ona już teraz nie widzi szans na ciążę. Wtedy pokazała mi kartkę ze swoimi skrupulatnymi notatkami pomiarów  temperatury, na której wyraźnie widziałem… że jest w ciąży!  No bo skoro cykl u niej przebiegał prawidłowo i tym razem nie wystąpiła miesiączka, to jedynym wytłumaczeniem tego była ciąża. Zrobiłem więc badanie USG, które tę ciążę potwierdziło.

Zatem metoda pomiaru temperatury ma swoje plusy, ale ma też minusy, ponieważ wymaga ogromnej dyscypliny jeśli chodzi o miejsce, częstotliwość czy pory jej mierzenia.  Co więcej – stres, choroba, zmiana strefy czasowej czy klimatu – potrafią zaburzać wyniki.

Dotąd mówiliśmy o sposobach, które można określić jako „domowe”. Może zatem z pomocą specjalistów jesteśmy w stanie dokładniej obliczyć ten moment cyklu?

Jednym z najprostszych sposobów wskazania dni płodnych i momentu owulacji jest wykonanie badania USG. W klinikach leczenia niepłodności monitoring owulacji jest na porządku dziennym i jest to rutynowe postępowanie. Pacjentki są przyzwyczajone do tego, że po miesiączce muszą przyjść na przezpochwowe badanie ultrasonograficzne. Śledzi się przemiany pęcherzyka w danym jajniku i wzrost endometrium, oceniając czy spełniają  kryteria prawidłowego przebiegu cyklu miesiączkowego. Czeka się wspólnie na moment pęknięcia dorastającego pęcherzyka, albo gdy osiąga on średnicę w przedziale 18 -22 milimetry, uznaje się, że jest to moment około owulacyjny. Co za tym idzie, jest to czas, kiedy para współżyjąc zwiększa szanse na skuteczną prokreację.

Jeżeli zaś chodzi o badania hormonalne, które można wykonać, to jedynym testem potwierdzającym owulację jest badanie pomiaru poziomu progesteronu. Przeprowadza się je w drugiej fazie cyklu. Jest to jednak metoda „post factum”. Jak najbardziej dostajemy dzięki temu potwierdzenie, że owulacja była, ale no właśnie… „była”. W tym momencie jest już dawno po dniach płodnych.

A co z kobietami, które mają różne zaburzenia cyklu – jak u nich możemy wskazać, kiedy wystąpią dni płodne?

Wszelkie zaburzenia cyklu u kobiety prowadzić muszą do zaburzeń regularności krwawień miesiączkowych. Objawia się to brakiem miesiączki przez np. 3 miesiące, a potem jakimś dziwnym krwawieniem dwudniowym, czy też pojawiają się plamienia międzymiesiączkowe. To wszystko związane jest na ogół z zaburzeniem w układzie podwzgórze – przysadka mózgowa – jajnik. Najprawdopodobniej na poziomie tej relacji wystąpiła jakaś blokada.

Może być to blokada wynikająca np. z dużego stresu młodej dziewczyny związanego z trudnym egzaminem, czy sportsmenki stresującej się wynikiem na zawodach. Blokadę taką może powodować też niemądre odchudzanie się i brak tkanki tłuszczowej w organizmie, w efekcie czego organizm jest wyniszczony i osłabiony, a to prowadzi do zaburzeń i braku miesiączki.

Jednakże najczęściej występującym powodem zaburzeń jest zespół policystycznych jajników (PCOS), który związany jest z produkcją nadmiernej ilości androgenów w organizmie kobiecym. W efekcie dochodzi do zablokowania funkcji jajnika w mechanizmie braku jajeczkowania, czyli owulacji, czego efektem są nieregularne miesiączki i problemy z zajściem w ciążę.

Poza tym androgeny dają o sobie znać także na inne sposoby. W niektórych miejscach ciała występuje u kobiety nadmierne owłosienie, np. meszek pod nosem, w okolicach brodawek sutkowych, owłosienie łonowe sięga wysoko aż po pępek. Nie jest to dramatyczne, bo androgeny te nie są tymi samymi androgenami, które dają nam mężczyznom „to coś”, ale mimo wszystko są dla kobiet dość uciążliwe. Pojawiają się też zaburzenia cery – za nie także odpowiada właśnie nadmiar androgenów. Co jednak najważniejsze, nadmiar androgenów powoduje brak owulacji, czyli brak dni płodnych.

Zobacz także: Niepłodność przy PCOS: jak ją leczyć zgodnie z nowymi zaleceniami?

Co zatem dzieje się, gdy cykl jest zbyt długi i zbyt krótki?

Kiedy zdarza się, że pierwsza faza cyklu trwa dłużej i kobieta ma np. 35-dniowy cykl, ale jest regularny i dochodzi do owulacji, to należy to traktować jako cykl prawidłowy. Gorzej ma się sytuacja z krótkimi cyklami, czyli trwającymi np. poniżej 26 dni, ale z występującymi prawidłowo miesiączkami. Często miesiączkę poprzedza plamienie i  bywa, że pacjentka to plamienie także zalicza do miesiączki i stąd uważa, że ma krótki cykl. Tę sytuację należy po prostu wyjaśnić w rozmowie.

Jedną z najczęstszych przyczyn występowania tego typu krwawień w drugiej fazie cyklu jest niewydolność ciałka żółtego, a konkretniej za mała produkcja progesteronu. Wystarczy wtedy prosta suplementacja właśnie tego hormonu.

Jednak pomimo tego, że nie jest to rozwiązanie skomplikowane, to potrafi być ono problematyczne. Dzieje się tak, gdy progesteron przyjmowany jest  bez kontroli przebiegu cyklu i wprowadzony za wcześnie. Odradzam ten sposób postępowania, ponieważ potrafi przynieść więcej szkody niż pożytku. Natomiast w momencie, gdy monitorujemy cykl i wiemy, że owulacja była i występuje druga faza cyklu, która u pacjentki starającej się o dziecko przebiega z plamieniem, to wtedy suplementacja progesteronu ma ogromną szansę rozwiązać tę kwestię.

Podsumujmy zatem najważniejsze informacje.

Dni płodne to okres, w którym w wyniku owulacji znajduje się w ciele kobiety zdolna do zapłodnienia komórka jajowa. Dzień owulacji (jajeczkowania) wypada na 14 dni przed miesiączką. Dni płodne, a zarazem największa szansa na zajście w ciążę, to doba przed i dzień po owulacji. Zatem jeśli nie dochodzi do owulacji, to nie występują też dni płodne. Należy wtedy zwrócić się o pomoc do specjalistów od leczenia niepłodności.

Tu kupisz e-wersję magazynu Chcemy Być Rodzicami

Ekspert

Dr n.med. Piotr Marianowski

Ginekolog-położnik specjalizujący się w diagnostyce i leczeniu niepłodności oraz endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości. Absolwent Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego oraz austriackiej uczelni Danube University of Krems, gdzie uzyskał tytuł embriologa klinicznego. Doświadczenie zawodowe zdobywał w Ośrodku Leczenia Niepłodności Kliniki Położnictwa i Ginekologii WUM. Obecnie w ramach Grupy Parens przyjmuje pacjentów w Warszawie.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Suplementacja witaminy D przed ciążą. Jak postępować w przypadku niedoborów?

Preparat z witaminą D w kapsułkach na drewnianej łyżce na drewnianej desce. Ilustracja do tekstu: Suplementacja witaminy D przed ciążą. Postępowanie w przypadku niedoborów witaminy D. Witamina D
Fot.: Fotolia.pl

Wiedza o tym, że w naszej szerokości geograficznej powinniśmy suplementować witaminę D, jest powszechna, jednak niewiele osób wie, co to dokładnie oznacza. Jaki powinien być optymalny poziom witaminy D w surowicy, jak prowadzić efektywną suplementację? Zatem dzisiaj przybliżamy temat, który jest szczególnie ważny w przypadku kobiet starających się o dziecko. Suplementacja witaminy D przed ciążą.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kobiety starające się o ciążę powinny mieć zagwarantowaną prawidłową podaż witaminy D, jeśli to możliwe – pod kontrolą jej stężenia w surowicy. Oznacza to, iż przed rozpoczęciem suplementacji należy zrobić badanie poziomu 25(OH)D we krwi, a po ok. 3 miesiącach zażywania leku przeprowadzić badanie kontrolne i ewentualnie zmodyfikować dawkę.

Należy podkreślić, że o ile u zdrowych kobiet planujących ciążę kontrola stężenia witaminy D jest zaleceniem, to w grupach ryzyka niedoboru tej witaminy jest już wskazaniem. Grupy ryzyka, gdzie suplementacja musi odbywać się na podstawie badań, publikujemy na końcu artykułu.

Prawidłowe stężenie witaminy D we krwi. Normy

Wartość referencyjna Interpretacja
0–20 niedobór
>20–30 stężenie niewystarczające
>30–50 stężenie optymalne
>50–100 stężenie wysokie
>100 stężenie potencjalnie toksyczne

POLECAMY RÓWNIEŻ: Obawiasz się niedoboru selenu? O TYM musisz pamiętać, nim sięgniesz po suplementy

Suplementacja witaminy D przed ciążą. Postępowanie w przypadku niedoborów

A jak postępować, jeśli już znamy nasz wyjściowy poziom witaminy D? Oto rekomendacje dla kobiet, które myślą o ciąży.

Niedobór ciężki witaminy D: 0–10 ng/ml – postępowanie:
  • wdrożenie dawek leczniczych – 6000 IU na dobę,
  • kontrola stężenia witaminy D po 1–3 miesiącach terapii.
Niedobór znaczny witaminy D: >10–20 ng/ml – postępowanie:
  • jeśli nie była poprzednio wdrożona suplementacja, rozpoczynamy od dawki 2000 IU na dobę; kontrola stężenia po 3 miesiącach terapii,
  • jeśli była już prowadzona suplementacja, zalecane jest zwiększenie dawki o 100%; kontrola stężenia po 3 miesiącach.
Stężenie nieoptymalne witaminy D: >20-30 ng/ml – postępowanie:
  • jeśli nie była poprzednio prowadzona suplementacja, rozpoczynamy od dawek 1000–2000 IU na dobę; kontrola stężenia witaminy D w surowicy po 3 miesiącach,
  • jeśli suplementacja była prowadzona, należy zwiększyć dawkę o 50% i wykonać badanie kontrolne za 6 miesięcy,
Stężenie optymalne witaminy D: >30–50 ng/l – postępowanie:
  • stężenie, do którego dążymy w suplementacji i leczeniu niedoborów, zalecana jest kontynuacja dotychczasowego postępowania.
Stężenie witaminy D: >50–75 ng/ml – postępowanie:
  • jeśli suplementacja była prowadzona wysokimi dawkami witaminy D, należy wstrzymać jej podawanie na miesiąc, a następnie stosować dawki 1000–2000 IU na dobę i wykonać oznaczenie stężenia po 3 miesiącach,
  • jeśli suplementacja była prowadzona dawkami zalecanymi, należy zmniejszyć dawkę o 50% i wykonać oznaczenie kontrolne po 3 miesiącach.
Stężenie witaminy D: >75–100 ng/ml – postępowanie:
  • należy wstrzymać podawanie witaminy D na 1–2 miesiące.
Stężenie witaminy D potencjalnie toksyczne: >100 ng/ml – postępowanie:
  • należy zaprzestać podawania witaminy D i monitorować jej poziom w odstępach miesięcznych, aż do uzyskania poziomu 50 ng/ml.

Po stwierdzeniu ciąży stężenie witaminy D należy utrzymywać w graniach optymalnych: 30–50 ng/ml.

Jakie choroby generują ryzyko niedoboru witaminy D?

Mamy nadzieję, że powyższy przewodnik będzie służył pomocą w drodze do wyrównania i utrzymywania prawidłowego stężenia witaminy D przed ciążą. Na koniec obiecane grupy ryzyka niedoboru tej witaminy, w przypadku których bezwzględnie należy prowadzić suplementację pod kontrolą jej stężenia w surowicy.

Grupa ryzyka Przykłady
choroby alergiczne astma oskrzelowa, atopowe zapalenie skóry
choroby autoimmunologiczne choroba Hashimoto, cukrzyca typu 1, choroby skóry
zaburzenia odporności nawracające infekcje układu oddechowego, przewlekłe stany zapalne
choroby metaboliczne otyłość, cukrzyca typu 2, zespół metaboliczny
choroby układu krążenia nadciśnienie tętnicze, choroba niedokrwienna serca
choroby przewodu pokarmowego zaburzenia trawienia, zaburzenia wchłaniania, przewlekłe choroby zapalne jelit
choroby tarczycy niedoczynność tarczycy, nadczynność tarczycy, choroba Hashimoto

Przygotowano na podstawie: „Zasady suplementacji i leczenia witaminą D – nowelizacja 2018 r.”.

ALAB logo

Artykuł ukazał się w listopadowym numerze magazynu „Chcemy Być Rodzicami”. E-wersję tego wydania możesz kupić TUTAJ.

Agata Strukow - ALAB Laboratoria

Ekspert

lek. med. Agata Strukow

dyr. ds. marketingu medycznego i rozwoju ALAB laboratoria

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Baby blues i depresja poporodowa. Wszystko, co musisz o nich wiedzieć

Kobieta trzymająca w objeciach noworodka /Ilustracja do tekstu: Baby blues i depresja poporodowa. Ryzyko, objawy, leczenie przy karmieniu piersią
Fot.: Pixabay.com

Poród i okres połogu to dla kobiety czas dynamicznych zmian, które nie pozostają bez wpływu na jej samopoczucie fizyczne i psychiczne. Adaptacja do nowej roli to zadanie niełatwe, a fizjologia wcale nam go nie ułatwia. Czym jest baby blues, którego doświadcza wiele mam wkrótce po porodzie, i jak wiąże się z depresją poporodową? Jak rozróżnić te stany i w jaki sposób radzić sobie z nimi podczas karmienia piersią? Wyjaśnia Monika Wójcik, położna i ambasadorka kampanii społeczno-edukacyjnej „Położna na medal”.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Smutek poporodowy (inaczej: baby blues, smutek po urodzeniu dziecka, przygnębienie poporodowe, depresja dnia trzeciego) to zaburzenie nastroju, które dotyka 15-85% kobiet w okresie połogu. Szacuje się, że częściej doświadczają go kobiety z wysokim poziomem neurotyczności, problemami środowiskowymi i rodzinnymi. Baby blues objawia się m.in. obniżonym nastrojem, labilnością emocjonalną, płaczliwością, drażliwością, problemami ze snem, brakiem apetytu i nerwowością. Towarzyszy mu także poczucie zmęczenia oraz obawy związane z pielęgnacją noworodka.

Baby blues a depresja poporodowa

Pierwsze symptomy smutku poporodowego pojawiają się ok. 3 dni po porodzie, a jego największe nasilenie przypada na 5. dobę po porodzie. Czas trwania tego stanu jest różny; wynosi od ok. 10 dni do nawet do 2-3 tygodni. Skąd się bierze? Jak wyjaśnia Monika Wójcik, położna i ambasadorka kampanii społeczno-edukacyjnej „Położna na medal”, pierwsze dni połogu charakteryzują się gwałtownym spadkiem poziomu hormonów – progesteronu i estrogenów – z równoczesnym wzrostem hormonu prolaktyny. Nagła zmiana poziomu hormonów nie pozostaje bez wpływu na samopoczucie.

Smutek poporodowy nie wymaga leczenia farmakologicznego – mija samoistnie. Należy jednak pamiętać, że u ok. 20% kobiet, które zmagały się z tym stanem, rozwija się depresja poporodowa (ryzyko zachorowania na nią wzrasta w tej grupie czterokrotnie).

– W ramach działań profilaktycznych należy w okresie połogu zapewnić kobiecie pomoc w opiece nad noworodkiem, odpowiednie warunki do wypoczynku oraz wsparcie społeczne – tak, aby poziom hormonów mógł się szybko ustabilizować, a adaptacja do macierzyństwa przebiegła jak najsprawniej – mówi Monika Wójcik, położna i ambasadorka kampanii społeczno-edukacyjnej „Położna na medal”.

CZYTAJ TEŻ: Tokofobia, czyli lęk przed ciążą i porodem

Depresja poporodowa: ryzyko

Depresja poporodowa to zaburzenie występujące w okresie połogu u 10-20% kobiet. Ryzyko jej wystąpienia jest największe w okresie pierwszych 4-8 tygodni po porodzie. Niektóre pacjentki doświadczają objawów depresyjnych nawet do roku po porodzie. U mam, u których w przeszłości odnotowano epizody depresyjne, ryzyko wystąpienia depresji poporodowej wzrasta do 25%. W przypadku epizodu depresji poporodowej we wcześniejszej ciąży rośnie do nawet 50%.

Do grupy ryzyka zachorowania na depresję poporodową należy zaliczyć kobiety, które cierpiały na zespół napięcia przedmiesiączkowego, zmagały się z zaburzeniami psychicznymi lub w ich rodzinie wystąpiły zaburzenia afektywne. Zagrożone depresją poporodową są też mamy, które w okresie ciąży były podatne na przeziębienia i infekcje bądź przeżyły przykre wydarzenie losowe, a także te, których ciąża miała przebieg patologiczny. Ponadto bodźcami do rozwoju depresji poporodowej mogą być: brak odpowiedniego wsparcia ze strony społeczeństwa, samotne macierzyństwo, konflikty z partnerem lub problemy natury ekonomicznej.

Objawy depresji poporodowej

Jak wyjaśnia położna, depresja poporodowa u kobiet generuje szereg charakterystycznych objawów. Najczęściej obserwowane to:

  • problemy z koncentracją oraz podejmowaniem decyzji,
  • poczucie ciągłego zmęczenia i przygnębienia,
  • izolowanie się od społeczności,
  • chorobliwa drażliwość,
  • zaburzenia apetytu (zmniejszenie lub nasilenie),
  • wzrost poziomu lęku, któremu mogą towarzyszyć objawy wegetatywne (drżenie, nasilona pobudliwość i częstość uderzeń serca),
  • wyraźny lęk o zdrowie dziecka manifestujący się swoistym przewrażliwieniem (ciągłe martwienie się o karmienie, sen, płacz dziecka),
  • obniżenie nastroju, płaczliwość,
  • anhedonia,
  • problemy ze snem (bezsenność, nadmierna senność),
  • niska samoocena.

Ekspertka zaznacza, że wiele kobiet, które zmagają się z depresją poporodową, wątpi we własne predyspozycje do roli matki i doświadcza problemów w opiece nad dzieckiem. Zdarza się, że odczuwają obojętność na zaspokojenie jego potrzeb, której towarzyszą niekiedy myśli samobójcze, a nawet myśli o wyrządzeniu krzywdy dziecku.

ZOBACZ TAKŻE:In vitro i depresja poporodowa. Dr Maja Herman opowiada o jej leczeniu

Karmienie piersią a przyjmowanie antydepresantów. Zalecenia zależą od rodzaju leku

Karmienie piersią u matek, które zmagają się z depresją poporodową i przyjmują leki, powinno być zawsze rozpatrywane indywidualnie – w porozumieniu z lekarzem.

– Warto wiedzieć, że choć wszystkie leki psychotropowe i przeciwdepresyjne przenikają do mleka matki, ich stężenia w tym płynie mogą się bardzo różnić w zależności od tego, jaki środek stosujemy – mówi położna.

Jak dodaje, leki przeciwdepresyjne rozpuszczają się w tłuszczach, przez co łatwo przenikają do mleka matki. Z tego powodu środki na depresję, które przepisywane są kobietom w okresie laktacji, powinny charakteryzować się:

  • lepszym powinowactwem do wiązania z białkami niż tłuszczami,
  • małą liczbą metabolitów,
  • krótkim okresem półtrwania.

Znajomość charakterystyki danego środka farmakologicznego pozwala na wdrożenie odpowiednich działań w odniesieniu do karmienia piersią, np. ominięcia jednej pory karmienia, odciągnięcia pokarmu przed zażyciem leku bądź powstrzymania się od karmienia piersią w okresie zażywania danego leku.

– W przypadku przewlekłego stosowania leków przeciwdepresyjnych oraz uspokajających karmienie piersią nie jest zalecane. Jeśli istnieje potrzeba doraźnego zażycia leku przeciwlękowego, kobieta powinna wystrzegać się karmienia piersią przez następne kilka godzin. Dziecko może być karmione w tym czasie mlekiem odciągniętym przed zażyciem leku – podkreśla położna Monika Wójcik.

CZYTAJ TEŻ: Perfekcyjna mama i zmagania z depresją poporodową: te zdjęcia wiele mówią!

Karmienie piersią a przyjmowanie antydepresantów. Uważaj na niepokojące objawy!

Bardzo ważne jest, aby kobiety karmiące piersią, które zażywają leki antydepresyjne, szczególnie obserwowały zachowanie swoich dzieci.

– Nadmierna senność u noworodków, płaczliwość, nerwowość czy zaburzenia oddychania to niepokojące objawy, które mogą wskazywać na toksyczne działanie przyjmowanych przez matkę leków  na organizm dziecka. To wyraźny sygnał, aby przerwać karmienie piersią – mówi ambasadorka kampanii „Położna na medal”.

W czasie stosowania leków stabilizujących nastrój, takich jak lit czy kwas walproinowy, zaleca się kontrolne wykonanie morfologii krwi i innych wskaźników laboratoryjnych u noworodka. Jak zaznacza położna, wiedza na temat wpływu stosowania leków psychotropowych w czasie laktacji na wczesny i późny rozwój noworodka wciąż jest znikoma.

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Jak dobrze przygotować się do porodu? Rozmowa z położną – ambasadorka 4. edycji kampanii „Położna na medal”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.