Przejdź do treści

10 przykazań dobrego specjalisty od endometriozy. Czy twój lekarz się nimi kieruje?

Dobry specjalista od endometriozy. 10 wskazówek, jak go znaleźć /Na zdjęciu widzimy: Młoda lekarka w niebieskim kitlu, czepku i okularach, z czerwonym stetoskopem w dłoni
Fot.: PIxabay.com

Endometrioza to bezlitosna choroba, która potrafi istotnie wpłynąć na niemal każdą sferę życia kobiety. W skutecznym leczeniu kluczowa jest jak najwcześniejsza diagnoza i dobra opieka lekarska. Ale nie każdy ginekolog będzie w stanie ci ją zapewnić. Jak wybrać tego, który ma niezbędne doświadczenie i empatię?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dobry kontakt oraz współpraca z ginekologiem to podstawa skutecznego leczenia endometriozy, w tym łagodzenia jej objawów. Oto 10 ważnych aspektów, które warto wziąć pod uwagę przy ocenie, czy ginekolog, do którego trafiłaś, jest odpowiednim wyborem.

1. Dobry specjalista od endometriozy nie powie: „to normalne, że boli”

Doświadczony i uważny ginekolog słucha pacjentki, wspólnie z nią analizuje zgłaszane objawy i rozumie, że żaden ból nie jest normalnym zjawiskiem. Jeśli odczuwasz charakterystyczne bóle podczas: miesiączek, wypróżniania, oddawania moczu, współżycia seksualnego, a także w trakcie badania ginekologicznego czy badań transwaginalnych, przekazanie lekarzowi tych informacji może być wstępem do diagnozy endometriozy.

2. Dobry specjalista od endometriozy nie ignoruje przypuszczeń pacjentki

Nie ma nic złego w tym, że pacjentka sama trafia na trop choroby. Dlatego gdy sugerujesz lekarzowi, że przyczyną twoich dolegliwości może być endometrioza, powinien on sprawdzić słuszność twoich podejrzeń, zlecając dalszą diagnostykę.

ZOBACZ TAKŻE: Przemoc rodzi przemoc. Ale czy endometriozę też?

3. Dobry specjalista od endometriozy nie zaleca leków w ciemno

Aby potwierdzić lub wykluczyć chorobę, niezbędne jest wykonanie szeregu badań, w tym oznaczenia poziomu hormonów. Dobry lekarz nie przepisze środków farmakologicznych (w tym syntetycznych hormonów), zanim nie pozna wyników tych testów.

4. Dobry specjalista od endometriozy jest ostrożny w wyborze metod leczenia

Ginekolog nie powinien ignorować skutków ubocznych, które wiążą się ze stosowaniem wybranych środków farmakologicznych.

5. Dobry specjalista wie, jakie schorzenia mogą towarzyszyć endometriozie

Z endometriozą mogą współwystępować charakterystyczne zaburzenia pracy organizmu, takie jak choroba Hashimoto, niedoczynność tarczycy czy insulinooporność. Lekarz, który ma doświadczenie w leczeniu endometriozy, zna te powiązania i zleci dalszą diagnostykę w kierunku tych schorzeń..

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Jak endometrioza zmienia życie? Opowiadają pacjentki Miracolo

6. Dobry specjalista od endometriozy wykazuje się kulturą osobistą

Pamiętaj, że z ust lekarza nie powinny paść żadne określenia ani uwagi, które są nieadekwatne do sytuacji.

7. Dobry specjalista od endometriozy jest otwarty na twoje pytania

Jako pacjentka nie możesz obawiać się zadawania pytań. Lekarz powinien udzielić ci merytorycznych odpowiedzi, a jeśli nie ma pełnej wiedzy na dany temat, powinien cię o tym poinformować.

8. Dobry specjalista od endometriozy opowie ci o szczegółach zalecanych zabiegów

Jeśli lekarz wydaje skierowanie na laparoskopię lub laparotomię, masz prawo dowiedzieć się, kto będzie wówczas głównym operatorem oraz asystentem. Powinnaś także uzyskać informację, jakie narzędzia i techniki będą wykorzystywane podczas zabiegu. Dobry specjalista zadba również o to, by wykonać badanie AMH – przed interwencją chirurgiczną i po niej.

9. Dobry specjalista nie powie, że ciąża leczy endometriozę

Lekarz nie powinien mówić pacjentce o tym, że ciąża wyleczy naszą chorobę. Jest to mit i wskazuje jedynie na brak wiedzy lekarza w zakresie endometriozy.

10. Dobry lekarz przyzna się do braku wiedzy na temat leczenia endometriozy

Leczenie endometriozy wymaga specjalistycznych narzędzi i wiedzy. Nie każdy ginekolog może się podjąć tego zadania. Jeśli możliwości lekarza są niewystarczające, powinien pokierować pacjentkę do innego specjalisty, który posiada odpowiednie kwalifikacje.

POLECAMY TEŻ: „Moim marzeniem jest normalne życie”. Wesprzyj zbiórkę Ani na operację endometriozy

Anna Bajkowska - Suchecka

autorka strony i bloga Żona z ADHD, pedagożka, nauczycielka, propaguje zdrowy styl i tryb życia, zwolenniczka holistycznego podejścia do zdrowia.

Reaktywne formy tlenu a niepłodność męska

Reaktywne formy tlenu a niepłodność męska /Na zdjęciu: Zmartwiony mężczyzna podczas wizyty u androloga
Fot.: Fotolia.pl

Zaburzenia nasienia związane z alarmującymi poziomami reaktywnych form tlenu (RFT) są jedną z głównych przyczyn męskiej niepłodności na świecie. Jak można z tym walczyć?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Stres oksydacyjny to – najprościej ujmując – brak równowagi między procesami utleniania i redukcji. Podczas reakcji, w których występuje transfer elektronów między dwoma związkami, powstają substancje zwane wolnymi rodnikami, czyli atomy lub cząsteczki zawierające niesparowane elektrony. Są one wyjątkowo reaktywne, gdyż wszystkie znane nam związki chemiczne dążą do posiadania sparowanych elektronów. Wolne rodniki mogą się kumulować i uszkadzać różne komórki, także te płciowe.

Właśnie plemniki są szczególnie narażone na szkodliwe działanie reaktywnych form tlenu (RFT), gdyż ich błona zawiera dużo kwasów tłuszczowych ulegających procesowi utleniania, a w cytoplazmie występuje niewiele enzymów usuwających produkty tych procesów. Reaktywne formy tlenu powodują zmniejszenie liczebności plemników, zaburzenie ich czynności oraz ruchliwości, a także niewłaściwą morfologię.

Badania są jednoznaczne – aż u 25% niepłodnych mężczyzn w nasieniu można wykryć podwyższony poziom RFT. Okazało się, że reaktywne formy tlenu mają statystycznie istotny wpływ na szybkość wystąpienia zapłodnienia po przeprowadzonym zabiegu in vitro. Oznacza to, że pomiary poziomu RFT mogą być przydatne w przewidywaniu wyników podczas przeprowadzania zapłodnienia in vitro.

Właśnie dlatego tak ważne jest wspomaganie kondycji plemników suplementacją antyoksydantów.

POLECAMY TAKŻE: Sport to zdrowie, ale… nie zawsze. Czy intensywny trening może obniżyć płodność mężczyzny?

Reaktywne formy tlenu a niepłodność męska. Jak walczyć z RFT?

Potrafimy się bronić przed stresem oksydacyjnym na różne sposoby. Spośród nieenzymatycznych antyoksydantów najważniejszą rolę odgrywają glutation, kwas pantotenowy, witaminy A, E, C i z grupy B, a także karotenoidy. W przypadku czynników enzymatycznych kluczowa jest tzw. triada enzymatyczna. A ponieważ ważnym budulcem wszystkich enzymów są takie mikroelementy jak cynk, miedź, mangan czy selen, im więcej ich zażywamy, tym sprawniej działają nasze enzymy.

Podczas aktywnej walki ze stresem oksydacyjnym dzienne dawki antyoksydantów muszą być 2–3 razy wyższe niż zalecane dzienne spożycie i stosowane co najmniej przez trzy miesiące. Jest to konsekwencją cyklu życiowego plemnika – jego pełna transformacja ze spermatogonium trwa ok. 75 dni. Dlatego zażywanie preparatów poprawiających jakość plemników należy rozpocząć jeszcze przed rozpoczęciem starań o dziecko.

Idealnym preparatem jest FertilMan Plus – bogaty w l-karnitynę, l-argininę, cynk, selen, witaminę A, witaminy z grupy B, witaminę E, glutation, koenzym Q10 oraz kwas foliowy, czyli wszystkie substancje, które pomagają zwalczać stres oksydacyjny. Preparat ten jest polecany także dla osób stosujących dietę wegetariańską. W opakowaniu znajduje się 120 tabletek, które w dubletach powinno się zażywać dwa razy dziennie.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl

Zaświadczenie o przyczynach bezdzietności i opinia proboszcza. Procedury adopcyjne po polsku

Procedury adopcyjne w Polsce /Na zdjęciu: tata trzyma małego chłopca na rękach, obok mama - trzyma dziecko za rękę
Fot.: Jonathan Daniels /Unsplash.com

Procedury w polskich ośrodkach adopcyjnych trwają średnio dwa lata. Nie każdy kandydat na rodzica może liczyć na ich pomyślny finał. Problemem jest zbyt mała liczba dzieci z uregulowaną sytuacją prawną, ale też liczne trudności proceduralne i brak jednolitych kryteriów kwalifikacyjnych, które byłyby stosowane we wszystkich placówkach. A to stwarza ogromne pole do nadużyć.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Procedury adopcyjne prowadzone są w Polsce przez ośrodki publiczne i niepubliczne. Kandydaci na rodziców mają możliwość samodzielnego wyboru placówki, w której będą ubiegać się o adopcję dziecka. Niestety, ośrodków, do których można się udać, jest niewiele. Po reformie, która weszła w życie w 2012 r., ich liczba spadła o ponad 30 proc. Na cały kraj mamy obecnie ok. 65 placówek adopcyjnych, ale nie rozkładają się one równomiernie na poszczególne województwa. Najwięcej znajduje się w Śląskiem (10) i Mazowieckiem (9), najmniej – w Podkarpackiem i Świętokrzyskiem (po 1).

Procedury adopcyjne w Polsce. Różne ośrodki, różne kryteria

Zgodnie z alarmującymi danymi Najwyższej Izby Kontroli, od czasu zmiany regulacji prawnych nikt kompleksowo nie badał, jak zreformowany system adopcyjny sprawdza się w praktyce. Pierwszy raport dotyczący realizacji zadań przez ośrodki zajmujące się adopcją powstał dopiero w sierpniu br. Opracowano go na podstawie kontroli NIK, którą zostało objętych 15 ośrodków adopcyjnych (¼ wszystkich działających w Polsce), w tym trzy zajmujące się adopcją zagraniczną.

Co wykazały te analizy? NIK zwrócił uwagę m.in. na to, że w przepisach regulujących procedury adopcyjne nie zawarto jednolitych kryteriów, które byłyby tożsame dla wszystkich ośrodków. To sprawia, że praktyki znacząco różnią się pomiędzy jednostkami – ich przedstawiciele nierzadko kierują się bowiem własnymi regułami. Te zaś często wykraczają poza wymogi ustawowe. Dotyczy to m.in. dokumentacji medycznej, opinii wskazanych podmiotów czy uznawalności szkoleń.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Aaaby poznać swoje korzenie… Jak w Polsce wyglądają poszukiwania biologicznej rodziny?

Opinia pana, wójta i plebana. Ponadustawowe wymagania ośrodków adopcyjnych

Z raportu NIK wynika, że część ośrodków adopcyjnych żądało, by kandydaci na rodziców przedstawili zaświadczenia o stanie zdrowia. W niektórych placówkach wymagano przedłożenia zaświadczeń lekarskich dotyczących przyczyn bezdzietności czy zdrowia psychicznego, a także dokumentów z poradni leczenia uzależnień. W kilku ośrodkach kandydaci, którzy mają za sobą nieudane małżeństwo, musieli przedstawić dane z wyroków rozwodowych.

Jeszcze więcej kuriozalnych wymogów stawiano kandydatom na rodziców adopcyjnych w ośrodkach katolickich. W dwóch skontrolowanych placówkach niezbędne było okazanie opinii parafii oraz świadectwa ślubu kościelnego. Trzy inne miały dodatkowe preferencje co do wieku potencjalnych rodziców i różnicy wiekowej pomiędzy nimi a dzieckiem.

Co więcej, we wszystkich podmiotach, które skontrolowano, weryfikacją kandydatów na rodziców zajmowały się komisje złożone wyłącznie z pracowników danego ośrodka adopcyjnego. Nie opracowano przy tym procedur odwoławczych, które pozwalałyby na ponowną ocenę niekorzystnych rozstrzygnięć wobec starających się o dziecko. Z tego powodu nikt nie odwołał się od opinii komisji kwalifikacyjnych ani nie złożył skargi na ich działalność.

NIK zauważa, że takie praktyki prowadzą do braku transparentności działania placówek adopcyjnych.

– Chociaż ich pracownicy mają w ręku ogromne kompetencje podczas całej procedury adopcyjnej, to nie istnieją metody ograniczające ich dowolność i uznaniowość w podejmowaniu decyzji – podkreśla Krzysztof Kwiatkowski, prezes Najwyższej Izby Kontroli.

ZOBACZ TEŻ: Rozmowa z psychologiem – co nas czeka w ośrodku adopcyjnym?

Niejasne procedury, a nawet korupcja. Na to skarżą się kandydaci na rodziców adopcyjnych

Na niejasności i przeszkody proceduralne wskazują także wyniki anonimowej ankiety przeprowadzonej pośród zainteresowanych adopcją dziecka. Wielu respondentów zwróciło uwagę, że w jednych ośrodkach adopcyjnych ważny był staż małżeński, a w innych nie brano go wcale pod uwagę. W różnych placówkach różnie rozpatrywano także kwestię adopcji przez osoby samotne.

Dodatkowym problemem okazała się kwestia tak podstawowa, jak dostęp do informacji.

– Kandydaci na rodziców często nie wiedzą np., ile osób oczekuje na adopcję, ile w danym momencie dzieci zgłoszono ani nawet ile adopcji ośrodek już przeprowadził – dodaje prezes NIK.

Co dziesiąty ankietowany twierdził ponadto, że istotną przeszkodą była znaczna odległość do najbliższego ośrodka adopcyjnego. Tylko o połowę mniej badanych spotkało się z poważnymi nieprawidłowościami w pracy placówek: w zakresie naruszenia poufności postępowań (4%), a nawet o charakterze korupcyjnym (5%).

CZYTAJ TAKŻE: Sandra Bullock opowiada o adopcji. Jej historia zainspirowała inne kobiety

Procedury adopcyjne w Polsce. Chętnych więcej niż dzieci z uregulowaną sytuacją prawną

W skontrolowanych ośrodkach niemal wszystkie zakwalifikowane do adopcji dzieci (98 proc.) znalazły w badanym okresie nowych rodziców. Zdaniem NIK, wynika to przede wszystkim z faktu, że liczba potencjalnych rodziców znacznie przewyższa liczbę dzieci z uregulowaną sytuacją prawną, która umożliwia skierowanie ich do adopcji. W ostatnich latach spadają jednak wskaźniki adopcji zagranicznych. Kwalifikację do nich uzyskało w 2015 r. 326 dzieci, rok później – 309, a w pierwszej połowie 2017 r. – zaledwie 75.

Jednocześnie przedstawiciele Izby zauważyli, że niewiele dzieci opuszcza pieczę zastępczą, czyli domy dziecka i rodziny zastępcze. Od 2015 r. do pierwszego półrocza 2017 r. tylko 6 tys. dzieci z ok. 75  tys. umieszczonych w pieczy zastępczej uzyskało kwalifikację do adopcji. W opinii NIK problemem są przedłużające się postępowania sądowe i niewystarczające działania powiatów na rzecz wyprowadzania dzieci z pieczy zastępczej.


Na podstawie przeprowadzonej kontroli sporządzono łącznie 75 zaleceń dla 11 z 15 analizowanych ośrodków adopcyjnych. Pełny raport dostępny jest na stronie NIK [plik PDF].

Źródło: nik.gov.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Rodzina adopcyjna a rodzina zastępcza. Jakie są podobieństwa i różnice?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Wypadanie macicy a ciąża. Jakie są możliwości leczenia?

Smutna kobieta na brzegu łóżka; trzyma się za brzuch /Ilustracja do tekstu: Wypadanie macicy a kolejna ciąża
fot. Fotolia

Wypadanie macicy dotyczy wielu kobiet w okresie przekwitania. Zdarza się jednak, że dolegliwość tę wykrywa się u znacznie młodszych kobiet, które planują kolejną ciążę. Jakie zastosować wówczas leczenie i czy istnieją metody profilaktyki wypadania narządu rodnego? Przeczytaj!

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Macica utrzymywana jest w prawidłowym położeniu dzięki prawidłowej pracy mięśni, powięzi i więzadeł. Gdy struktury te ulegną osłabieniu, dochodzi do obniżenia narządu rodnego, a w skrajnych przypadkach nawet do jego wypadania.

Obniżenie i wypadanie macicy: przyczyny

Problem ten dotyka najczęściej kobiety, które kilkakrotnie rodziły drogą naturalną, zwłaszcza gdy przy porodzie użyto z użyciem kleszczy lub próżniociągu. Zdarza się, że z problemem tym zmagają się kobiety, które mają za sobą tylko jeden ciężki poród, a nawet nigdy nie rodziły. W ostatnim z tych przypadków przyczyną wypadania macicy są zwykle predyspozycje genetyczne (występują one u ok. 2-4% nieródek).

Warto wiedzieć, że obniżenie i wypadanie macicy może wynikać też z innych czynników powodujących wzrost ciśnienia śródbrzusznego. To m.in.:

  • ciężka praca fizyczna,
  • otyłość,
  • częste zaparcia,
  • przewlekłe choroby układu oddechowego, które przebiegają z kaszlem.

Wypadanie macicy a kolejna ciąża: leczenie zachowawcze

Jeśli z problemem wypadania macicy mierzą się młode kobiety, które planują kolejną (lub pierwszą) ciążę, niezwykle ważna dla skutecznego leczenia jest odpowiednio wczesna diagnoza. Niestety, obniżenie macicy to problem, który trudno wykryć samodzielnie w początkowym stadium. W diagnozie pomocna bywa jednak obserwacja symptomów związanych z obniżeniem narządów rodnych:

  • występujący od czasu do czasu ból w dolnej części jamy brzusznej lub okolicy krzyża,
  • uczucie ucisku,
  • często występujące stany zapalne lub infekcje dróg moczowych.

Podstawą rozpoznania jest zawsze wynik badania ginekologicznego.

– W początkowych fazach obniżenia narządów często wystarczą odpowiednio dobrane leki zawierające żeńskie hormony czy też ćwiczenia wzmacniające mięśnie miednicowe, np. ćwiczenia mięśni Kegla – wyjaśnia lek. med. Jan Kupisz, specjalista ginekologii i położnictwa z Humana Medica Omeda w Białymstoku.

CZYTAJ TEŻ: Śmiało sięgnij do pochwy i zlokalizuj mięśnie Kegla. Poczuj je i wytrenuj [VIDEO]

Wypadanie macicy a kolejna ciąża: plastyka pochwy

Bardziej inwazyjnym sposobem leczenia jest wykonanie plastyki pochwy i krocza, zaliczanej do tzw. większych zabiegów ginekologicznych. Eksperci zaznaczają, że nie istnieje ściśle określona granica wiekowa dla wykonywania tego typu operacji. Najczęściej jednak poddawane są im kobiety pomiędzy 30. a 60. rokiem życia.

Zabieg plastyki pochwy i krocza składa się z trzech etapów: plastyki przedniej ściany pochwy, plastyki tylnej ściany oraz plastyki krocza z odtworzeniem środka ścięgnistego. Zależnie od rozległości zmian, wykonuje się wszystkie powyższe etapy lub tylko ich część. Po zabiegu plastyki pochwy i krocza możliwe jest zajście w ciążę i jej utrzymanie. Z uwagi na zmniejszoną rozciągliwość pochwy zalecany jest wówczas poród za pomocą planowego cięcia cesarskiego.

Jeśli rozpoznanie obniżenia narządu rodnego nastąpi w okresie ciąży, właściwą formę terapii należy wybrać wspólnie z lekarzem prowadzącym. W wielu przypadkach rekomenduje się poród siłami natury, a po nim – plastykę pochwy. Warto pamiętać, że cięcie cesarskie także może spowodować obniżenie macicy.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Jak wygląda cesarskie cięcie? Zobacz film!

Wypadanie macicy: leczenie operacyjne i zachowawcze

Lekarze zaznaczają, że wiele pacjentek zgłasza się do lekarza bardzo późno, gdy wypadanie macicy jest już w zaawansowanym stadium. Tymczasem długotrwałe ignorowanie problemu może z czasem doprowadzić do ostatniej fazy przesuwania się macicy, czyli wypadania macicy na zewnątrz. W większości przypadków jedynym zaleceniem pozostaje wówczas leczenie operacyjne polegające na usunięciu macicy. W trakcie takiego zabiegu macica przeważnie usuwana jest przez pochwę.

Niekiedy zdarza się, że z uwagi na różnego rodzaju przeciwwskazania niemożliwe jest przeprowadzenie zabiegu operacyjnego.

– Rozwiązaniem staje się wtedy zastosowanie specjalnych kuleczek, tamponów albo np. pessary ginekologiczno-położniczej. To mały, silikonowy krążek medyczny o pierścieniowym kształcie, który umieszczany jest w pochwie i utrzymywany na miejscu przez mięśnie miednicy – podpowiada lek. med. Jan Kupisz z Humana Medica Omeda.

Źródło: lineacorporis.pl, orthos.pl, omeda.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Kobieta po przeszczepie macicy urodziła dziecko. Pierwszy taki przypadek w USA

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Przedwczesna niewydolność jajników to problem coraz młodszych kobiet. Większość nawet o nim nie wie

Smutna kobieta siedząca na łóżku /Ilustracja do tekstu: Przedwczesna niewydolność jajników

W ostatnich latach lekarze coraz częściej przyjmują młode pacjentki, które doświadczają symptomów przedwczesnej niewydolności jajników. Zaburzenie to wykrywane jest dziś u jednej na 100 kobiet przed 40. rokiem życia, a 10 razy rzadziej dotyka ono pań jeszcze przed 30-tką. Rozpoznanie przeważnie otrzymują przy okazji, gdy próbują poznać przyczynę gorszego samopoczucia, nocnych potów, wzrostu masy ciała, trudności z zajściem w ciążę czy zmian w obrębie narządów płciowych. Tymczasem późna diagnoza istotnie zmniejsza szanse na potomstwo.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przedwczesna niewydolność jajników: diagnoza, która przychodzi późno

Przyczyny przedwczesnej niewydolności jajników (POI) są złożone: mogą tkwić w uwarunkowaniach genetycznych, enzymatycznych, infekcyjnych czy jatrogennych. Pierwszym krokiem w diagnostyce jest wywiad lekarski, który poprzedza badanie ginekologiczne i USG przezpochwowe.

– W trakcie drugiego z tych badań możemy wstępnie policzyć widoczne pęcherzyki antralne w jajnikach. Istotne jest także laboratoryjne określenie rezerwy jajnikowej, do czego służą badania krwi, takie jak badanie AMH (hormonu anty-Mullerowskiego), FSH czy estradiolu (w 3. dniu cyklu) – mówi dr n. med. Paweł Juraszek, ginekolog-położnik, specjalista leczenia niepłodności w Centrum Medycznym Angelius Provita.

Jak zauważa ekspert, pacjentki, które nie starają się o dziecko i mają niezdiagnozowaną przedwczesną niewydolność jajników, często stosują hormonalne tabletki antykoncepcyjne. Regulują one cykle miesiączkowe i poziom hormonów we krwi, a tym samym niwelują objawy zaburzeń pracy jajników i… na długi czas usypiają czujność.

Problem wykrywany jest najczęściej wtedy, gdy pacjentka zgłasza się do poradni z powodu trudności z zajściem w ciążę lub wtórnego zaniku miesiączki. Jeśli oligo- lub amenorrhea (czyli rzadkie miesiączku lub ich zanik) utrzymują się przez co najmniej cztery miesiące, stanowi to jeden z czynników wskazujących na zespół przedwczesnej niewydolności jajników.

ZOBACZ TAKŻE: Brak satysfakcji seksualnej, problemy z miesiączką i menopauzą. Oto najczęstsze problemy zdrowia reprodukcyjnego kobiet

Przedwczesna niewydolność jajników: wyniki badań

Diagnozę przedwczesnej niewydolności jajników potwierdza wynik badania stężenia hormonów:

  • stężenie FSH > 25 IU/l – stwierdzone przynajmniej dwukrotnie w odstępie 4-6 tygodni,
  • AMH < 0,5 ng/ml,
  • niski poziom estradiolu.

Dr Paweł Juraszek zaznacza, że dolegliwości spowodowane niedoborem estrogenów i wtórny brak miesiączki łatwo poddają się leczeniu opartym na suplementacji hormonalnej. Jednak dla każdej młodej kobiety najważniejszym problemem w zespole przedwczesnej niewydolności jajników jest obniżenie płodności.

– Pomimo że w oficjalnych kryteriach rozpoznania przedwczesnej niewydolności jajników nie ma mowy o AMH, to określenie stężenia tego hormonu jest niezwykle przydatne. Hormon AMH jest produkowany przez komórki ziarniste pęcherzyków pierwotnych, preantralnych i antralnych. Pozwala stwierdzić podejrzenie przedwczesnej niewydolności jajników lub zagrożenie nim na podstawie tylko jednego badania. Obecnie uważa się, że jego poziom jest najlepszym markerem rezerwy jajnikowej – zaznacza ginekolog-położnik.

PRZECZYTAJ TEŻ: Sztuczny jajnik nadzieją na macierzyństwo dla niepłodnych kobiet

Przedwczesna niewydolność jajników a badanie AMH

Aby uchronić się przed zgubnymi skutkami przedwczesnej niewydolności jajników, badanie AMH warto wykonać po 30. roku życia, a w niektórych przypadkach nawet znacznie wcześniej.

– Wskazane jest, aby do badania rezerwy jajnikowej dochodziło w sytuacjach szczególnych, np. przed leczeniem operacyjnym torbieli jajników czy przed leczeniem chemioterapeutykami i radioterapią. Kolejną okolicznością uzasadniającą przeprowadzanie badań AMH jest ukończenie przez kobietę 35. roku życia i występujący wówczas wtórny brak miesiączki. Dzięki temu możliwe jest postawienie prawidłowej diagnozy. Odpowiednia reakcja lekarza pozwoli pacjentce w przyszłości cieszyć się z upragnionego potomstwa.  Badajmy zatem AMH! – apeluje ekspert.

CZYTAJ TEŻ: Celiakia a przedwczesna menopauza. Sprawdź, jak uchronić się przed ryzykiem!

Przedwczesna niewydolność jajników: jakie są możliwości leczenia?

Warto wiedzieć, że leczenie w zespole przedwczesnej niewydolności jajników jest trudne i zależne od wielu czynników.

– Opisywane są przypadki powrotu czynności jajników po zastosowaniu diety bezglutenowej u pacjentek, u których wykryto również celiakię, a także indukowania owulacji przy zastosowaniu wysokich dawek kortykosterydów, immunoglobulin czy suplementacji melatoniny. Stosuje się również suplementację DHEA  (u kobiet z przedwczesna menopauzą) i krótkotrwałą suplementację testosteronem (zwłaszcza u pacjentek poddawanych technikom wspomaganego rozrodu – IVF) – wyjaśnia ekspert.

Inną metodą jest stymulacja owulacji przy pomocy clostylbergytu czy gonadotropin, często po uprzednim leczeniu hormonalną terapią zastępczą.

– Efekty takiego leczenia – w postaci owulacji czy wreszcie ciąży – są bardzo zindywidualizowane i trudne do przewidzenia.  Są pacjentki, które nie zareagują na stymulację. U innych zaś uda nam się uzyskać efekt w postaci wzrostu pęcherzyków, który możemy wykorzystać dalej, choćby w próbie in vitro.  Zdarza się, choć bardzo rzadko, że w przypadkach tzw. „kliniczne beznadziejnych” obserwujemy ciąże spontaniczne – mówi dr n.med. Paweł Juraszek z Centrum Medycznego Angelius Provita.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Obawiasz się, że to menopauza? Sprawdź, czy doświadczasz TYCH objawów

Dr Paweł Juraszek

Ekspert

dr n. med. Paweł Juraszek

Ginekolog-położnik, specjalista leczenia niepłodności w Centrum Medycznym Angelius Provita

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.