Przejdź do treści

Dlaczego warto starać się o dziecko zimą?

Dlaczego warto starać się o dziecko zimą?
fot. Pixabay

Czy zastanawialiście się, jaki wpływ na jakość plemników ma temperatura? Okazuje się, że ta drobna zależność może odgrywać kluczową rolę w całym procesie zapłodnienia. Naukowcy zdążyli poprzeć tę tezę licznymi badaniami.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Pora roku i temperatura to dwa czynniki, które mają wpływ na powodzenie zapłodnienia. Udowodniono, że żywotność oraz jakość plemników zimą jest znacznie większa w porównaniu z miesiącami letnimi. Co ma na to wpływ i jakie jest zdanie naukowców na ten temat?

Wpływ temperatury a niepłodność męska

Niepłodność męska to poważny problem, z którym boryka się coraz więcej par. Statystyki pokazują, że zaburzenia jakości i funkcjonowania plemników są niemal tak samo częstą przyczyną kłopotów z zajściem w ciążę co czynniki kobiece.

Na szczęście naukowcy trzymają rękę na pulsie. Badania przeprowadzone w ośrodku Nurture Fertility przy Uniwersytecie Nottingham dowiodły, że długotrwałe przebywanie w wysokiej temperaturze ma negatywny wpływ na DNA plemników, dlatego apele specjalistów ds. leczenia niepłodności dotyczą zakazu noszenia przez mężczyzn obcisłej i nieprzewiewnej bielizny, nadmiernego korzystania z sauny czy pracy z komputerem na kolanach.

O negatywnym wpływie temperatury na płodność dobrze wie również sama natura, która w procesie ewolucji „zamknęła” męskie komórki rozrodcze w jądrach, czyli na zewnątrz organizmu, aby ich niepotrzebnie nie przegrzewać.

Płodność mężczyzny pod okiem naukowców

Badania, które zostały przeprowadzone w ośrodku Nurture Fertility w Nottingham, pokazują, że wystarczy zwiększyć temperaturę ciała o jeden stopień Celsjusza, aby ilość i jakość spermy spadła w skrajnych przypadkach nawet o 40%. Choć jednorazowe zwiększenie ciepłoty ciała nie jest problemem, to długotrwałe zmiany, gdzie główną rolę odgrywa wysoka temperatura, mogą okazać się zgubne dla morfologii i funkcjonowania plemników.

Mniej zmian patologicznych zimą

Takie wnioski potwierdzają również pomiary jakości nasienia przez naukowców z Uniwersytetu Ben-Guriona, opublikowane w czasopiśmie „American Journal of Obstetrics & Gynecology”. Badania wykazują, że najwyższa aktywność i jakość plemników przypada na przełom zimy i wiosny. Na przełomie 3 lat w badanej grupie 6,5 miliona mężczyzn w nasieniu w miesiącach letnich było średnio aż o 2 mln mniej plemników niż zimą. Latem komórki były również mniej ruchliwe i

jakościowo słabsze, a w okresie zimowym w nasieniu zaobserwowano znacznie mniej zmian patologicznych.

Parenton na problemy z płodnością

Testy i specjalistyczne badania nad jakością komórek rozrodczych mogą być zbawienne dla męskiej niepłodności oraz służą poznaniu niektórych jej źródeł. Jeżeli planujecie ciążę, warto już wcześniej pomyśleć o sprawdzonym wsparciu dla męskich komórek, aby były gotowe do zapłodnienia przez cały rok, a nie tylko zimą.

Idealnym rozwiązaniem, które wspiera męską płodność, jest suplement diety Parenton, oparty na naturalnych składnikach wspomagających proces spermatogenezy. Zawarte w kapsułce naturalne ekstrakty i minerały korzystnie wpływają na męską potencję i płodność, pozwalają zachować naturalną aktywność seksualną, stymulują ruchliwość plemników oraz pomagają w utrzymaniu prawidłowej płodności i funkcji rozrodczych.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Czy alkohol wpływa na możliwość zajścia w ciążę?

Czy alkohol wpływa na zajście w ciążę

Nie ulega wątpliwości, że wszyscy wiedzą o szkodliwości picia alkoholu w ciąży, o jego wpływie na płód, zespole FAS i o tym, że nie ma bezpiecznej dla płodu dawki alkoholu, którą mogłaby wypić matka. Ale czy alkohol wpływa na płodność, możliwość zajścia w ciążę? Czy warto z niego zrezygnować?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dlaczego warto ograniczyć lub wyeliminować alkohol starając się o dziecko?

Spożywanie alkoholu w okresie starań o dziecko może mieć niekorzystny wpływ na skuteczność tych starań. Jeżeli do przyszłego macierzyństwa podchodzimy z pełną świadomością, należy bardzo poważnie wziąć pod rozwagę ograniczenie lub całkowite wyeliminowanie alkoholu. Jest to szczególnie ważne u par, u których zdiagnozowano problemy z płodnością. Rezygnując z alkoholu zwiększamy szanse na powodzenie metod leczenia niepłodności.

Badania niejednoznacznie wskakują zależność między jego umiarkowanym spożyciem a zaburzeniami płodności. Badania przeprowadzone na szerokiej grupie kobiet wykazały, że dwukrotnie większe szanse na zapłodnienie w okresie 6 miesięcy miały kobiety, które wypijały poniżej 5 drinków tygodniowo, niż te, które piły więcej.

Należy jednak zauważyć, że mowa jest o umiarkowanym spożyciu, a zatem okazjonalnym i w niewielkich ilościach. Zakłada się, że u osób z zaburzeniami płodności wyeliminowanie którejkolwiek z potencjalnie szkodliwych substancji może zwiększyć szanse na posiadanie potomstwa.

Zobacz też: Od czego zależy płodność kobiety i mężczyzny? Odpowiada ekspert

Czy alkohol wpływa na zajście w ciążę?

Z przeprowadzonych badań najczęściej obserwowanym zaburzeniem u kobiet spożywających alkoholu w okresie starania się o dziecko są nieprawidłowości związane z owulacją oraz zaburzenia metaboliczne.

Alkohol, zwłaszcza piwo, ma wysoki indeks glikemiczny, podobnie też jak słodkie wina i likiery. Zwłaszcza, u kobiet z insulinoopornością ma to wpływ na owulację jak również skuteczność stymulacji jajników. Metabolity alkoholu zakwaszają organizm obniżając pH śluzu pochwowego i jego przepuszczalność dla plemników.

U mężczyzn częste picie alkoholu, jak również choroba alkoholowa, ewidentnie pogarsza parametry nasienia. Nie dość, że plemników jest mniej, to znacznie osłabiona jest też ich ruchliwości. Znacząco spada także odsetek prawidłowo zbudowanych plemników, co widzimy oceniając fragmentację DNA plemnika (DFI).

Należy pamiętać, że spożycie alkoholu należy ograniczyć nie tylko na kilka dni przed owulacją, ale na stałe. Proces spermatogenezy – powstawania nowego plemnika trwa około 3 miesięcy. Dlatego chwilowa abstynencja nie przyniesie spodziewanych rezultatów.

Alkohol a leki

Część leków wchodzi w interakcje z alkoholem wywołując efekty niepożądane. I tak np. leki stosowane w celu leczenia insulinooporności wywołują efekt antabusowy. Zaczerwienie i podrażnienie skóry twarzy i dekoltu. Szybsze upijanie się, drżenia mięśniowe, splątanie, kołatania serca, nadciśnienie.

Alkohol zmienia również metabolizm i wchłanianie zarówno w żołądku jak i jelitach. Lek po spożyciu nawet małej dawki alkoholu może po prostu nie działać lub działać słabiej. I może okazać się, że stymulacja drogimi lekami do in vitro czy inseminacji nie wyjdzie, bo po drodze były imieniny cioci.

Zobacz też: 1,5 mln par ma problem z płodnością, a Ty?

Alkohol a leczenie niepłodności

Pary starające się o dziecko z wykorzystaniem metod wspomaganego rozrodu powyższe informacje powinny potraktować priorytetowo. Osoby, u których zdiagnozowano problemy z płodnością, powinny w każdy możliwy sposób postarać się o zminimalizowanie ryzyka związanego z niepowodzeniem inseminacji bądź procedury in vitro, ponieważ na ich skuteczność wpływa zarówno dieta, jak i stosowane używki.

Pary podejmujące leczenie niepłodności są szczególnie narażone na niekorzystny wpływ czynników zewnętrznych. Odpowiedzialna postawa podczas starania się o dziecko jest kluczem do przyszłego macierzyństwa. Leczenie niepłodności wymaga od pary wielu wyrzeczeń i dyscypliny w stosowaniu się do zaleceń specjalistów.

W tym czasie mogą natrafić na wiele przeszkód, ale warto zastanowić się nad korzyściami, jakie wynikają z prowadzenia zdrowego trybu życia. Ma on wpływ zarówno na kobietę, jak i intelektualny i fizyczny rozwój dziecka w okresie ciąży. Również mężczyzna powinien przygotować się do roli ojca wprowadzając zdrowszy tryb życia w okresie starań o dziecko, jeśli do tej pory funkcjonował inaczej. Ograniczenie alkoholu, umiarkowany wysiłek fizyczny i zdrowa odżywianie są w stanie poprawić ogólne funkcjonowanie organizmu jak i parametry nasienia, co przekłada się bezpośrednio na poprawę płodności pary.

Alkohol a ciąża

Pary, które świadomie planują rodzicielstwo i rezygnują z nadużywania alkoholu w okresie starań o dziecko nie tylko poprawiają płodność, ale i ogólną kondycję organizmu. Rezygnacja z używek jeszcze przed ciążą zwiększa szanse na powodzenie starania się o dziecko.

Ciężarna nie powinna pić alkoholu pod żadną postacią i w żadnej ilości. Wiadomo, że alkohol rozluźnia mięsień macicy i likwiduje skurcze i napięcia. Wiele osób mówi „napiję się lampkę wina dla rozluźniania” i co gorsza, to działa. Jednak należy pamiętać, że nie ma bezpiecznej dawki alkoholu Nigdy nie wiemy, czy ta jedna lampka wina nie wpłynie na ciążę i rozwój dziecka po urodzeniu.

Co rusz słyszymy o pijanej ciężarnej trafiającej na salę porodową i noworodkach mających 2 promille alkoholu we krwi. Myślimy wówczas rodzinach z nizin społecznych i pełnej patologii. Nic bardziej mylnego. Coraz częściej spotykamy dobrze wykształcone i sytuowane kobiety z chorobą alkoholową, które nie wychodzą z nałogu w ciąży. Dziecko dobrze sytuowanej business woman i kobiety z rodziny patologicznej tak samo rozwinie zespół FAS jeśli będą piły w ciąży.

FAS – płodowy zespół alkoholowy. Dotyka nawet 3 na 1000 urodzonych dzieci, a więc statystycznie więcej niż dzieci dotkniętych Zespołem Downa. Szacuje się, że w Polsce co roku rodzi się blisko 900 dzieci z FAS. Nadmierne spożycie napojów alkoholowych może prowadzić również do:

  • zwiększenie ryzyka poronienia
  • zwiększenie ryzyka komplikacji porodowych
  • zaburzeń w rozwoju mózgu i układu nerwowego płodu
  • wolniejszego rozwoju płuc
  • hypotrofii płodu, a po porodzie pełnoobjawowego zespołu FAS
  • zaburzeń mowy
  • zespół nadpobudliwości psychoruchowej
  • upośledzenia umysłowego
  • wad OUN
  • Wad serca
  • Polineuropatiii wielu innych

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Ekspert

Dr n. med. Witold Rogiewicz

Ginekolog położnik, ultrasonolog, Salve Medica R Warszawa.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Wcześniaczki, które po urodzeniu nie widziały się 27 dni – oto ich pierwsze spotkanie!

Foto: Instagram The Momo Twin Experience

Ciąża bliźniacza zawsze obarczona jest większym ryzykiem ewentualnych powikłań. Tak też było i tym razem. Ann Lee dowiedziała się, że jej ciąża jest zagrożona, ponieważ dzieci dzielą nie tylko łożysko, ale też worek owodniowy. Oznaczało to realne niebezpieczeństwo dla ich życia. Dziewczynki przyszły na świat w 29. tygodniu ciąży. Rozdzielone na prawie miesiąc, kiedy spotkały się po raz pierwszy… to się nazywa miłość!

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

1 procent strachu

Ciąża, w której płody mają wspólne łożysko, nazywa się ciążą jednokosmówkową. Ciąża Ann Lee była też do tego także ciążą jednoowodniową. Jak wskazują dane, zaledwie około 1 proc. monozygotycznych ciąż bliźniaczych cechuje się właśnie zarówno jednym łożyskiem, jak i workiem owodniowym (nazywa się je w skrócie ciążami „momo”). Nie dość zatem, że są to bardzo rzadkie przypadki, to są one też bardzo niebezpieczne. Pojawia się bowiem ryzyko splątania pępowin, wystąpienia nieprawidłowego poziomu płynu owodniowego, czy nawet zespołu TTTS (może on prowadzić np. do zaburzeń w rozwoju jednego z płodów, albo wręcz do ich obumarcia).

Pamiętam, jak nasza lekarka wyjaśniła, że bliźnięta dzielą ze sobą zarówno jeden worek, jak i jedno łożysko, co oznacza, że walczą nie tylko o przestrzeń, ale także o pożywienie” – opowiada mama dziewczynek, której to słowa cytuje today.com.

Olivia i Zoe szczęśliwie pojawiły się na świecie, chociaż nie był to niestety od razu „happy end”. Wcześniaki urodziły się w 6. miesiącu ciąży i na kolejne dni musiały zostać rozdzielone. Walka o ich życie trwała. Kiedy jednak pierwszy raz zobaczyły się już w nowej dla nich rzeczywistości, stało się coś niezwykle wzruszającego. „27 dni po narodzinach dziewczynki mogły się w końcu spotkać. Zoe natychmiast podążyła w kierunku uścisku” – napisała wzruszona mama na swoim Instagramie. Zdjęcie jest niesamowite i pokazuje, jak silna więź łączy te małe siostrzyczki. Nic w końcu dziwnego, tak wiele razem przeszły!

Zobacz teżMamo, jestem za wcześnie

Ciąże pełne niepokoju

Podobne problemy przechodziła Christy, która dziś jest szczęśliwą mamą trojaczków. Początkowo myśleli z mężem, że urodzi się tylko dwójka dzieci, jednak w 12. tygodniu ciąży, w czasie badania USG, pokazało się też trzecie maleństwo. Szczęście szybko jednak zastąpił niepokój. Okazało się bowiem, że dwoje maluchów dzieli ze sobą właśnie łożysko: Dostałam wybór, by zakończyć ciążę jednego z dzieci, albo ryzykować życie obojga bliźniąt. To było istne szaleństwo, gdy przechodziliśmy od wiadomości o trzecim dziecku do myśli o zakończeniu ciąży jednego z nich– cytowaliśmy słowa Christy w naszym portalu [TUTAJ]. Cała trójka na szczęście jest dziś cała i zdrowa!

Oby Olivia i Zoe także doszły do pełni sił. Co prawda już wiadomo, że będą potrzebowały przejść operacje serca, ale rodzice mają nadzieję, że jak najszybciej uda im się zabrać dziewczynki do domu. Tam zapewne także będą chciały być jak najbliżej siebie!

Foto: Instagram The Momo Twin Experience

Zobacz też: Te wcześniaki to prawdziwi superbohaterowie – ZDJĘCIA, które dają siłę!

Źródło: today.com

Foto: Instagram The Momo Twin Experience

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Ruszyła 6. edycja kampanii i konkursu „Położna na medal”

 1 kwietnia 2019 roku wystartowała 6 edycja kampanii i konkursu „Położna na medal”, organizowana przez Akademię Malucha Alantan. Kampania popularyzuje zawód położnej i jej ważny udział w opiece okołoporodowej w Polsce. W ramach kampanii prowadzony jest konkurs, który od 5 lat wyłania położne, które w sposób szczególny wyróżniły się podejściem, zrozumieniem, powołaniem. Położne, które podczas swojej pracy stały się towarzyszkami kobiety w jej drodze do wielkich zmian, jakie wiążą się z wejściem w nową rodzicielską rolę. Zgłoszenia do konkursu przyjmowane są na stronie poloznanamedal.info. Mecenasem kampanii została marka Oktaseptal.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

 6 edycja konkursu „Położna na medal”

 Położna to osoba, która zajmuje się edukacją kobiety na każdym etapie jej życia. Szczególną rolę pełni ona w okresie okołoporodowym, przygotowuje ciężarną do porodu i do najważniejszej roli – mamy. Dziś położna może prowadzić ciążę kobiety. Jej rola podczas porodu i połogu jest dla podopiecznych niezmiernie ważna. Podczas porodu to właśnie położna pełni rolę opiekunki, czuwa nad kobietą pomaga jej przejść przez ważny etap jakim jest poród.

Od 1 kwietnia trwa ogólnopolska kampania „Położna na medal”, której nieodłącznym elementem jest konkurs na najlepszą położną. Pacjentki mogą nominować i głosować na swoje kandydatki. Trzy pierwsze położne z największą liczba głosów otrzymają wartościowe nagrody rzeczowe oraz zasłużone medale.

Od początku trwania konkursu wyłoniono 15 najlepszych położnych w Polsce oraz 144 położne w poszczególnych województwach.

Zobacz też: „Zdarza mi się płakać z pacjentką”. Położna szczerze o swojej pracy

Zasady zgłaszania do konkursu

Zgłoszenia do 6. edycji konkursu odbywają się od 1 kwietnia do 31 lipca 2019 roku. Głosy można oddawać przez cały czas trwania kampanii to jest do 31 grudnia 2019 roku. Nominacje i głosy przyjmowane są na stronie www.poloznanamedal.info

Jesteśmy dumni, że od 5 lat Akademia Malucha Alantan promuje zawód położnej nie tylko w środowisku medycznym, ale również wśród kobiet. Konkurs Położna na medal jest szansą na docenienie pracy i zaangażowania położnych, które, wspierają  i służą pomocą kobiecie w najważniejszym okresie jej życia. Zgłoszenie położnej przez ich podopieczne do konkursu jest sposobem podziękowania i docenienia codziennej bardzo ciężkiej i odpowiedzialnej pracy jaką wykonują położne – powiedziała Iwona Barańska z Akademii Malucha Alantan, pomysłodawca i organizatora kampanii „Położna na medal”.

Zobacz też: Położna i jej rola w leczeniu niepłodności – o swoim doświadczeniu opowiada Alina Jedlińska, ambasadorka kampanii „Położna na medal”

Kampania „Położna na medal”

Położna na medal to kampania społeczna, której pierwsza edycja miała miejsce w 2014. Kampania popularyzuje zawód położnej i jej ważny udział w opiece okołoporodowej w Polsce. Podstawowym celem kampanii „Położna na medal jest zwrócenie uwagi na konieczność podnoszenia i wdrażania w życie standardów opieki okołoporodowej w Polsce. Kluczowym elementem kampanii jest informowanie o roli położnych, jej kompetencjach i odpowiedzialności w standardach opieki okołoporodowej.

Kampania „Położna na medal” organizowana jest przez Akademię Malucha Alantan pod patronatem Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, Polskiego Towarzystwa Położnych, Fundacji Rodzić po Ludzku oraz Stowarzyszenia Dobrze Urodzeni.

Mecenasem kampanii jest marka Oktaseptal.

W kampanię zaangażowało się wielu partnerów medialnych oraz blogerów. Lista patronów medialnych znajduje się na stronie www.poloznanamedal.info.

Zobacz też: “Położna na Medal” 2018 – znamy laureatki konkursu

 Ambasadorki kampanii

Podczas trwania 6.edycji kampanii i konkursu „Położna na medal”, laureatki 5. jubileuszowej edycji kampanii Anna Wojtyla, Alina Jedlińska, Renata Lustyk zostaną ambasadorkami i przez cały czas trwania kampanii będą dzielić się swoją wiedzą i poradami na temat opieki okołoporodowej.

W ramach 6. edycji na profilu FB kampanii raz w miesiącu będzie można zadawać pytania położnym. Odpowiedzi do wybranych pytań pojawią się na stronie www kampanii. Również na profilu FB kampanii pojawiać się będą ankiety skierowane do kobiet w ciąży i mam.

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami kupisz tutaj. 

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

„In vitro było najtrudniejszą rzeczą, jaką zrobiłam i zrobię ją jeszcze raz”

In vitro to trudny proces - fizycznie, emocjonalnie, finansowo. Czy zrobiłabyś to po raz kolejny?

Nic nie mogło przygotować mnie na to, jak trudny będzie cały proces in vitro. Żadna ilość rozmów z lekarzem, czy czasu spędzonego online na czytaniu historii innych kobiet, nie były wystarczające, by naprawdę pomóc mi zrozumieć, jak to będzie” – te szczere i mocne słowa pokazują wielu kobietom, że chociaż ich doświadczenia mogą być bardzo podobne, to tak naprawdę każda droga jest zupełnie inna. Czy zdecydowałabyś się przejść swoją jeszcze raz?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Melissa Willets jest dziś szczęśliwą mamą synka – tak, jej próba in vitro zakończyła się happy endem. Wcale nie oznacza to jednak, że razem z nią zakończyły się też duże emocje. Nie można się jednak temu dziwić, bardzo często to właśnie doświadczenia wymagające od nas najwięcej poświęcenia i wysiłku dostarczają nam najważniejszych lekcji. Dla Melissy był to test zarówno fizyczny, jak i właśnie emocjonalny. „Od pierwszego badania krwi mierzącego poziom moich hormonów, do dnia, w którym zobaczyłam wynik testu ciążowego, byłam na skraju wytrzymałości zarówno mojego umysłu, jak i ciała. A jednak, wiedząc to, co wiem teraz, nadal bym się tego podjęła. Co więcej, chcę zrobić to jeszcze raz” – czytamy poruszający wpis na „popsugar”.

Być sobą, mieć swoje lęki

Nie każda kobieta zapewne będzie miała podobne przemyślenia i odczucia. Każda ma jednak pełne prawo do tego, aby pomimo sukcesu, móc przeżyć i przepracować w sobie ten ciężki czas. Dla Melissy niemalże wszystkie aspekty in vitro były bardzo trudne do przejścia. Nie umie powiedzieć, czy gdyby nie udało jej się zajść w ciążę za pierwszym razem, próbowałaby kolejnego cyklu. Od zawsze bała się strzykawek – in vitro wiąże się z ich niemalże hurtowymi ilościami. Do tego, kilka razy w tygodniu poranny monitoring poziomu hormonów. Wieczorne zastrzyki i nieustanny lęk przed ilością wszystkich przyjmowanych specyfików – czy jest w ogóle sens to robić? A jeśli to nic nie da?!

„Jesteś napompowana hormonami, twoje ciało jest jak poduszka na szpilki, twój umysł jest bałaganem, a to dopiero początek (…) Później jest czekanie. I to jest właśnie najgorsza część ze wszystkich” – podkreśla Melissa.

Czekanie na wyniki badań krwi. Czekanie na wynik, czy twoje jajeczka są w porządku. Czekanie na sprawdzenie, czy mogą zostać stworzone zdrowe zarodki z tych właśnie jajeczek i miejmy nadzieję zdrowego nasienia twojego partnera. Czekanie na informację, czy twoje ciało jest dzięki tym wszystkim hormonom pobudzone do implantacji. Czekanie na wynik testu ciążowego. Tydzień czekania – od momentu implantacji do testu ciążowego – sprawił, że niemalże zwariowałam. Myślę, że płakałam praktycznie nieprzerwanie przez te dziewięć niemożliwie długich dni.

Zobacz też: 5 zdań, których NIGDY nie powinniśmy mówić ludziom przechodzącym przez in vitro

Jesteś ty i twoje decyzje!

Melissa przysięgała, że od kiedy nie musiała już przychodzić na wizyty do lekarza zajmującego się płodnością, nigdy więcej nie przekroczy progu tego miejsca. Później jednak urodził się jej wymarzony syn i wszystkie złe wspomnienia straciły na sile. Zaczęły wydawać się odległe i wcale nie aż tak wyczerpujące. Kobieta ma jednak świadomość, ile przeszła i ile w tym czasie cierpiała. Ma w sobie część mówiącą, że głupotą byłoby z własnej woli znów się temu wszystkiemu poddać. Pomimo tego, pomimo wszelkich kosztów – emocjonalnych, fizycznych, finansowych – chce zrobić to jeszcze raz.

Pretekst, by porozmawiać

Co istotne, nie jest to tylko historia, która pokazuje szczęśliwe zakończenie i tęczę pojawiającą się po doświadczeniach burzy. Jest to też znakomita okazja do głośnego przypomnienia, że każdy człowiek ma prawo do swoich własnych decyzji. Gdyby Melissie jednak nie udało się zajść w ciążę za pierwszą próbą i zrezygnowałaby z kolejnych procesów, byłoby to jak najbardziej w porządku. Gdy ludzie podejmują się trzech, czy siedmiu prób in vitro, to też jest w porządku. Jeśli Melissa jeszcze raz, pomimo kosztów, zdecyduje się przez to przejść, też ma do tego pełne prawo. Nikt nie powinien wypominać jej wtedy: „A przecież mówiłaś, że było tak ciężko… A przecież mówiłaś, że już nigdy więcej… A przecież…” – przecież każdy z nas podejmuje własne wybory.

Sami oceniamy granice swojej wytrzymałości i nikogo też nie powinniśmy pod tym względem szufladkować. Nie ma bowiem żadnego obiektywnego progu, którego przekroczenie daje nam prawo mówienia, co ktoś powinien zrobić.  Jeśli już, to możemy wspierać i powiedzieć: „Pamiętam, jak przy pierwszym in vitro było ci trudno. Jeśli jeszcze raz zdecydujesz się przez to przejść, będę obok i gdybyś czegoś potrzebowała, daj znać. Jeśli zaś dojdziesz do wniosku, że jednak nie dajesz rady, możesz zrezygnować w każdej chwili. Jestem i uszanuję każdą twoją decyzję” – tak po prostu.

Zobacz też: „Są łzy, ciągłe oczekiwanie, pogrzebane często nadzieje”. Niezwykle szczere i bolesne wyznanie o in vitro

Źródło:popsugar

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.