Przejdź do treści

Endometrioza – czy naprawdę trzeba aż tak długo cierpieć, by dostać odpowiednią diagnozę?! [HISTORIE KOBIET]

Diagnoza endometriozy trwa średnio... 10 lat! Czy odnajdujesz się w tych historiach?

Ogromny ból, trudności w codziennym funkcjonowaniu, stan psychiczny w rozsypce – tak, wszystko to wiąże się z endometriozą. Chorobą, której diagnozę kobiety słyszą średnio po 10-ciu latach od wystąpienia pierwszych objawów. Czy to musi aż tak długo trwać?!

Endometrioza jest chorobą podstępną. Po pierwsze, jej objawy nie są specyficzne – ból brzucha może być przecież symptomem mówiącym o „milionie” różnych dolegliwości. Podobnie jak ból pleców, trudności w oddychaniu etc. Nieraz traci się całe lata na dodatkowe badania np. układu trawiennego.

Po drugie, nie zawsze ludzie doceniają wagę doświadczanego przez kobiety bólu. Co więcej, niestety owi „ludzie” to często także lekarze, których na swojej drodze spotykają cierpiące pacjentki. Zdarza się słyszeć: „To normalne, że okres boli! Ma boleć” – jeśli czegoś nie widać na zewnątrz – bólu – zdecydowanie trudniej jest to zrozumieć.

Po trzecie, nie istnieje jedno konkretne badanie, ani żaden specyficzny marker, które wprost i w nieinwazyjny sposób postawiłyby diagnozę endometriozy. Do odpowiedniego rozpoznania nieraz potrzeba więc wykonać kilka-kilkadziesiąt testów z laparoskopią na czele. Biorąc pod uwagę powyższe, można rzeczywiście zrozumieć, dlaczego tak długo trwa proces diagnostyczny. Najlepiej obrazują to historie kobiet, które przez niego przeszły – przeszły i pokonały stojące po drodze mury.

Véronique, 25 lat

Po ponad roku wyniszczającego bólu i błaganiach lekarzy, w 2015 zdiagnozowano u mnie endometriozę” – opowiada Véronique, projektantka architektoniczna – „Przez kilku specjalistów byłam ignorowana i lekceważona. Endometriozę odkryłam przez czaty Yahoo, na których inne kobiety uskarżały się na głęboki, palący ból. Wtedy siebie de facto zdiagnozowałam i zażądałam laparoskopii, by także i ginekolog mógł mi w końcu postawić rozpoznanie. Wciąż to wszystko sprawia, że zalewa mnie krew” – 25-latka nie kryje emocji w rozmowie z Bustle.

Przed diagnozą przez lata cierpiałam na chroniczny ból, który według lekarzy był „normalny” – jak gdyby „normą” było dla 20-latki przegapienie całej rozmowy przez całkowicie rozpraszający ból, którego wciąż doświadczam.

Véronique

Rosie, 21 lat – studentka, pisarka

Zawsze przeżywałam trudne miesiączki, kiedy jednak miałam 19 lat, przeszłam któregoś razu 14-dniowy okres i od tego czasu cierpiałam na szczególnie dotkliwe symptomy. (…)
Na początku byłam całkowicie ignorowana i odpychana, dostając przy tym minimum badań kontrolnych i pomocy. Kiedy w końcu doszło to do takiego punktu, że musiałam chodzić z laską, po roku wykonano mi operację diagnostyczną.

Rosie

Shaleen, 34 lata

Shaleen jest specjalistką od procesów biznesowych. Ból zaczął pojawiać się u niej w gimnazjum, a mając 16 lat otrzymywała już leczenie na przewlekłe migreny, bóle pleców, bioder, nóg. Do specjalisty, który koniec końców zaproponował zabieg, trafiła lata później.

Kiedy obudziłam się po operacji, powiedziano mi, że mam endometriozę IV stopnia, ciężkie torbiele złożone jajników i adenomiozę [red. czym jest adenomioza? Dowiedz się: TUTAJ]. Endometrioza była obecna w macicy, jajnikach, pęcherzu, żołądku, otaczała moje wnętrzności i jelita, zespalała część jelita grubego ze ścianą brzuszną, znajdowała się też w przeponie, płucach, przedniej ścianie brzucha i wątrobie. (…)
Diagnoza urealniła to wszystko. Wiedząc, że nic się nie poprawi, stała się moją rzeczywistością na całe życie
.

Shaleen

Anna, 38 lat

Nie trzeba jednak szukać podobnych historii na drugim końcu świata. „O tym, że choruję na endometriozę, dowiedziałam się po kilku latach bezowocnych starań o dziecko. Lekarze zbagatelizowali jednak problem i gdyby nie jedno ważne wydarzenie z mojego życia, z pewnością nadal wierzyłabym w to, że już nigdy nie zostanę matką” – pisała dla naszego portalu Anna.

Happy end jest więc jak najbardziej możliwy! Podstawą niewątpliwie jest jednak odpowiednia diagnoza, której stawianie powinno trwać zdecydowanie krócej niż dekadę… Warto więc głośno mówić o endometriozie i szerzyć świadomość nie tylko samej choroby, ale też całego spektrum przeżyć, które się z nią wiążą – nikt nie powinien żyć w bólu!

Źródło historii: Bustle

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.