Przejdź do treści

Mija 51 lat od pierwszego przeszczepu w Polsce. Czy umiemy rozmawiać z bliskimi o dawstwie narządów?

Lekarz
fot. Pixabay

Dokładnie 51 lat temu zespół dwóch klinik Akademii Medycznej w Warszawie po raz pierwszy dokonał w Polsce udanego przeszczepu. Biorczynią nerki pobranej od zmarłego dawcy była 20-letnia uczennica szkoły pielęgniarskiej. Od tego czasu polska transplantologia nabrała znacznego rozpędu, a liczba dawców rośnie. Ale czy wszyscy wiemy, co zrobić, by być dawcą?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

26 stycznia obchodzimy Ogólnopolski Dzień Transplantacji. Święto ma na celu upamiętnienie pierwszego udanego przeszczepu w Polsce, ale także zwiększenie świadomości Polaków w zakresie oddawania narządów do transplantacji. W tej kwestii – wbrew pozorom – jest jeszcze wiele do zrobienia.

Chociaż z badań, które w 2016 r. przeprowadził CBOS, wynika, że aż 80% społeczeństwa deklaruje chęć przekazania swoich narządów i tkanek po śmierci, aż 75% Polaków nigdy nie rozmawiało na ten temat z bliskimi. A to sprawia, że w przypadku śmierci potencjalnego dawcy jego rodzina nie potrafi odpowiedzieć lekarzom na pytanie, czy wyrażał on życzenie oddania swoich narządów.

Domniemana zgoda na dawstwo – w teorii i w praktyce

Warto wiedzieć, że zgodnie z ustawą transplantacyjną, w Polsce obowiązuje tzw. domniemana zgoda na dawstwo komórek, tkanek i narządów. Oznacza ona, że gdy lekarze stwierdzą u danego pacjenta śmierć mózgową, można go uznać za potencjalnego dawcę –jeśli za życia nie wniósł skutecznego sprzeciwu do Centralnego Rejestru Sprzeciwów (prowadzi go Poltransplant).

Mimo sprzyjającej dawstwu sytuacji prawnej, lekarze w Polsce zawsze pytają bliskich, czy zmarły wyrażał za życia zgodę na pobranie narządów. Zdarza się, że rodzina zaprzecza lub kategorycznie nie zgadza się na taki zabieg. Może to wynikać np. z obawy o „bezczeszczenie zwłok” i odebranie zmarłemu należnej godności.

– Wtedy odstępujemy od dalszej procedury, wychodząc z założenia, że choć prawo jest po naszej stronie, to walcząc z rodziną, uczynilibyśmy więcej zła dla idei transplantacji niż pożytku płynącego pobrania za wszelką cenę narządów i ofiarowania ich innej osobie – wyjaśnia dr Cezary Pakulski, anestezjolog ze Szpitala Klinicznego Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie, w rozmowie z portalem Przeszczep.pl.

Śmierć bliskiej osoby, szczególnie nagła, jest sytuacją skrajnie trudną – a to często utrudnia podjęcie racjonalnej decyzji. Nawet sama myśl o takiej ewentualności wywołuje w nas skrajne emocje. Zgodnie z danymi CBOS, przeciwnych idei pośmiertnego pobierania narządów jest tylko 11% Polaków. Jednak w sytuacji, gdy miałoby to dotyczyć nie nas, a naszych bliskich, których stanowiska w tej sprawie nie znamy, liczba przeciwników wzrasta do… 69%.

Dlatego tak ważne jest, by swoją decyzję zakomunikować bliskim – odbyć z nimi szczerą rozmowę i podpisać tzw. oświadczenie woli.

Najwięcej dawców od 5 lat

Dzięki wielu akcjom na rzecz zwiększania społecznej świadomości w zakresie transplantologii, liczba przeszczepów od martwych dawców rośnie. W minionym roku przeszczepiono łącznie 1531 organów – najwięcej od 2012 r.

Najczęściej od zmarłych dawców pobierano nerkę. Dalej znalazły się przeszczepy wątroby, jednocześnie nerki i trzustki, a na kolejnym miejscu – płuca.

Kontrowersyjne dawstwo żywe

Dużo trudniej jest w Polsce o dawstwo żywe. Każdego roku stanowi ono jedynie 5% wszystkich przeszczepów. Średnia europejska wynosi 20%; w krajach skandynawskich to nawet 40%.

Dawstwo żywe to pobranie komórek, tkanek lub organów od żyjącego dawcy, który ma pełną zdolność do czynności prawnych. Narząd (np. nerkę lub fragment wątroby) można oddać:

  • najbliższym krewnym w linii prostej,
  • rodzeństwu,
  • osobie przysposobionej,
  • małżonkowi.

W szczególnych przypadkach możliwe jest przekazanie narządu także innej osobie – konieczna jest wówczas zgoda sądu rejonowego. Potencjalny dawca zawsze poddawany jest szczegółowym badaniom i otrzymuje informację o ryzyku zabiegu.

Dawstwo szpiku kostnego – co nas powstrzymuje?

Ponadto każda zdrowa osoba w wieku 18-50 lat może podpisać oświadczenie woli przekazania szpiku kostnego do Centralnego Rejestru Niespokrewnionych Dawców Szpiku i Krwi Pępowinowej. W dalszej kolejności powinna zgłosić się do wskazanego punktu medycznego w celu oznaczenia antygenów HLA. Wynik ten trafi do Banku Dawców Szpiku. Gdy znajdzie się chory, który wymaga szpiku o tym samym antygenie, potencjalny dawca zostanie o tym powiadomiony. Dopiero wtedy podejmuje ostateczną decyzję, czy jest gotowy, by przejść procedurę przekazania szpiku kostnego. Na tym etapie, niestety, wielu chętnych rezygnuje.

– Bardzo wiele osób deklaruje chęć pomocy. Ale bardzo niewiele to robi – mówi dr Mateusz Zatorski, adiunkt w Katedrze Psychologii Klinicznej i Zdrowia SWPS.

Z czego to może wynikać? Okazuje się, że często deklaracja w zakresie żywego dawstwa podejmowana jest pod wpływem chwili, bez głębokiego uświadomienia sobie, z czym taka decyzja się wiąże. Ale nawet, gdy deklaracja jest przemyślana, moment, w którym okazuje się, że wytypowano nas na dawcę, może zweryfikować nasze plany.

– Są dwa powody, dla których ludzie rezygnują z bycia dawcą. Po pierwsze: lęk – gdy dochodzi do sytuacji, że możesz zostać dawcą, człowiek sobie uświadamia, że kosztuje go to więcej niż tylko podpis. Po drugie, to sytuacja życiowa – mówi dr Zatorski.

– To jest kwestia deficytu wiedzy o tym, czym jest dawstwo i jak powinniśmy o nim mówić – dodaje.

Szansa na nowe życie

Tymczasem przeszczepy to dla wielu chorych szansa na powrót do zdrowia i codziennej aktywności. W Polsce aż 90% wszystkich przeszczepów kończy się sukcesem. Zabieg taki pozwala chorym przeżyć średnio jeszcze 20-30 lat.

Szacuje się, że zwiększenie liczby transplantacji w Polsce pozwoliłby uratować ok. 1-1,5 tys. osób rocznie – zarówno dorosłych, jak i dzieci.

Źródło: mz.gov.pl, dawca.pl, poltransplant.org.pl, Fundacja Śląskiego Centrum Chorób Serca, CBOS

Przeczytaj też: Kobieta po przeszczepie macicy urodziła dziecko. Pierwszy taki przypadek w USA

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Jakie badania należy wykonać przed zajściem w ciążę? [QUIZ]

Jakie badania należy wykonać przed zajściem w ciążę?
fot. Fotolia

Badania to bardzo ważny element planowania ciąży. Czy wiesz, które z nich i kiedy warto wykonać? 

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rozwiąż quiz i sprawdź swoją wiedzę! Wynikiem pochwal się w komentarzu.

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Badania hormonalne – jak się do nich przygotować? [WIDEO]

3 najważniejsze kwestie, na jakie powinnaś zwrócić uwagę wykonując badania hormonalne podczas starań o dziecko. Zobacz, czy o nich wiedziałaś?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Badania hormonalne to jedno z pierwszych badań, które zleci ci lekarz podczas diagnozowania i leczenia niepłodności. O tym, jak należy wykonać badania hormonalne, na co warto zwrócić uwagę i jak się do nich przygotować opowiada na filmie lek. med. Agata Strukow, dyrektor ds Marketingu Medycznego w Alab Laboratoria.

Badania hormonalne – czy musisz być na czczo?

– Do badań hormonalnych w zasadzie powinniśmy być na czczo  – mówi lek. med. Agata Strukow, dyrektor ds Marketingu Medycznego w Alab Laboratoria. – Nie jest to wymóg bezwzględny, ale na przykład do badań hormonów tarczycy powinniśmy być a czczo. 

Badania hormonalne – czy pora dnia ma znaczenie?

Druga istotna kwestia jest taka, że badania hormonalne – jeśli są wykonywane w celach kontrolnych – to powinniśmy je powtórzyć pamiętając, by wykonać je o tej samej porze, co wykonywaliśmy poprzednie badanie.
– Pora dnia bardzo wpływa na wynik badania hormonalnego – dodaje lek. med. Agata Strukow. – Dlatego tak ważne jest, by hormony badać rano i o tej samej porze dnia.

Badania hormonalne – dlaczego wykonać je w tym samym miejscu?

Należy pamiętać, by badania wykonywać zawsze w tym samym laboratorium, aby wynik był wiarygodny i aby wartości referencyjne, które są na wyniku były wiarygodne i można je było dostosować do stanu pacjenta.
– Gdybyśmy powtórzyli badania w innym laboratorium i wyszła by nam inna wartość referencyjna, nie znając historii tego pacjenta w laboratorium nie wiedzielibyśmy czy ten wynik jest w porządku czy też trzeba go powtórzyć – wyjaśnia Agata Strukow z Alab Laboratoria. 

Dlatego tak ważne jest, by o tym pamiętać, że należy wykonywać badania w tym samym laboratorium i najlepiej o tej samej porze dnia.

POLECAMY: Diagnostyka niepłodności – o czym warto pamiętać [WIDEO]

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Biopsja jąder. Kiedy ją wykonać i na czym polega?

Lekarz na sali zabiegowej /Ilustracja do tekstu: Biopsja jąder w azoospermii
Fot.: Pixabay.com

Nieprawidłowe parametry nasienia i inne zaburzenia męskiej płodności mogą mieć wiele przyczyn. Jedną z metod, które stosuje się w ich diagnostyce, jest biopsja jąder. Na czym dokładnie polega ten zabieg, z czym się wiąże, a także jakie są wskazania i przeciwwskazania do jego wykonania? Sprawdź, co mówi na ten temat ekspert.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Biopsja jąder to nieskomplikowany zabieg diagnostyczny wykonywany w znieczuleniu ogólnym lub miejscowym. Pozwala on dowiedzieć się, czy w kanalikach nasiennych jądra mężczyzny odbywa się produkcja plemników.

Biopsja jąder: wskazania

Wskazaniem do przeprowadzenia biopsji jądra jest przede wszystkim stwierdzony brak plemników, spowodowany np. zarośnięciem lub brakiem nasieniowodów, a także niemożność oddania nasienia w trakcie masturbacji. Lekarz zleca ten zabieg także w diagnostyce raka jądra.

Biopsja jąder stosowana jest również w terapii niepłodności. W ten sposób możliwe jest wyizolowanie plemników, które mogą zostać wykorzystane do zapłodnienia in vitro. Gdy uzyskane tą drogą nasienie jest niedojrzałe, wciąż można je zastosować w procedurze ICSI.

CZYTAJ TAKŻE: Normy nasienia według WHO, czyli męska płodność pod lupą

Biopsja jądra: przebieg zabiegu

Sam zabieg polega na nakłuciu (cienką igłą) lub nacięciu jądra i pobraniu fragmentów tkanki tego narządu.

– Taka procedura może odbywać się też pod kontrolą mikroskopu operacyjnego w celu precyzyjnego pobrania kanalików nasiennych. Odmianą biopsji jądra jest nakłucie najądrza po to, by uzyskać zawiesinę, w której można odszukać plemniki, i sprawdzić ich kondycję – wyjaśnia dr n. med. Jan Domitrz, specjalista położnictwa, ginekologii i endokrynologii z centrum medycznego Artemida w Białymstoku i Olsztynie.

Po wykonaniu biopsji jądra strzykawka, w której znajduje się zawiesina, trafia do laboratorium. Tam ocenia ją analityk lub embriolog, poszukując prawidłowych i żywych plemników.

– Zabieg nakłuwania jądra wykonuje się w kilku miejscach, po to aby znaleźć fragmenty, w których produkcja plemników jest zachowana – wyjaśnia specjalista z Artemidy. – Jeśli plemniki zostaną zlokalizowane, pobiera się je i zamraża, by w przyszłości wykorzystać przy zabiegu in vitro – mówi ekspert.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Plemnik – gatunek zagrożony wyginięciem. Jak zapobiegać obniżeniu jakości nasienia?

Biopsja jądra: czy boli?

Choć biopsja jądra wykonywana jest w znieczuleniu, po zakończonym zabiegu mężczyzna może odczuwać pewien dyskomfort.

– Po zabiegu mogą występować dolegliwości, ale zazwyczaj wystarczy przyjmowanie leków przeciwbólowych – dodaje dr n. med. Jan Domitrz.

Eksperci podkreślają jednak, że biopsja jąder jest bezpiecznym zabiegiem. Powikłania po nim występują bardzo rzadko.

CZYTAJ TEŻ: Normy nasienia według WHO, czyli męska płodność pod lupą

Biopsja jąder: przeciwwskazania

Istnieją sytuacje, w których biopsja jądra nie może zostać wykonana. Lekarz powinien zrezygnować z wykonania tego zabiegu, gdy:

  • wykryje u pacjenta stan zapalny w obrębie jądra, najądrza, skóry worka mosznowego,
  • jądra mężczyzny są bardzo małe.

W drugim z tych przypadków istnieją zwykle podejrzenia, że plemniki nie są produkowane.

Źródło: Artemida

POLECAMY RÓWNIEŻ: Niepłodność wtórna u mężczyzn. Gdy jedno dziecko to nie wybór

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Biolodzy odkryli przyczynę wczesnych poronień? Poznaj najnowsze doniesienia ze świata nauki

przyczyny niepłodności i poronień
fot. Fotolia

W czasopiśmie „Nature Cell Biology” ukazały się badania na temat kluczowego etapu, przez który muszą tuż przed implantacją przejść ludzkie komórki embrionalne. Testy mogą pomóc w wyjaśnieniu niektórych przyczyny niepłodności i samoistnych poronień.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Badania w tym kierunku zostały przeprowadzone przez zespół profesor biologii Amander Clark z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles (UCLA).

Jak wynika z treści artykułu, problem niepłodności dotyczy już nawet 10 proc. amerykańskiego społeczeństwa. Około 15-20 proc. wszystkich ciąż w USA kończy się poronieniem. W wielu przypadkach przyczyny niepłodności i poronienia pozostają nieznane.

Zobacz także: Sztuczna inteligencja wykryje niepłodność. Nad algorytmem pracuje polska firma

Kilka słów o pluripotencji

Zespół kierowany przez Clark postanowił dowiedzieć się, czy zmiany epigenetyczne, czyli niegenetyczne wpływy na ekspresję genów, w ludzkich embrionalnych komórkach macierzystych mogą wyjaśnić, dlaczego niektóre zarodki nie są w stanie przetrwać.

Naukowcy zaczęli od analizy zarodkowych komórek macierzystych. Tego typu komórki są pluripotencjalne, co oznacza, że mogą dać początek każdej tkance w ludzkim ciele.

– Przez wiele lat badacze uważali, że pluripotencja u ludzi to pojedyncze stadium – mówi profesor Clark. – Jednakże w ciągu ostatnich trzech lat odkryto, że ludzka pluripotencja obejmuje co najmniej dwa różne stadia. Wraz z rozwojem embrionów komórki macierzyste przechodzą przez te stadia aż do zajścia w ciąży – wyjaśnia.

Przed implantacją w macicy komórki zarodka są w niedojrzałym pierwszym „naiwnym” stadium pluripotencji. Mało jeszcze wiadomo o tym etapie, jednak naukowcy są zdania, że jeśli komórki embrionu nie są w stanie wkroczyć w to stadium, zarodek nie może pretrwać i dochodzi do poronienia.

W czasie implantacji komórki zarodka wchodzą w drugą, „ugruntowaną” faz pluripotencji. Wtedy komórki są gotowe do różnicowania się na wszystkie typy komórek w ciele.

–  Nikt nie wie dokładnie, dlaczego w ogóle istnieje pierwsze stadium pluripotencji i co pomaga komórkom pozostać na tym etapie przez pewien czas. Uważa się, że może to być mechanizm ochronny, który zapobiega zbyt szybkiemu różnicowaniu komórek embrionalnych, dzięki czemu czas implantacji pozostaje prawidłowy – tłumaczy profesor Clark.

Zobacz także: Naukowcy pracują nad metodą zwiększającą skuteczność in vitro. Wykorzysta badanie genów

Obiecujące wyniki eksperymentu

Aby lepiej zrozumieć, które czynniki regulują pierwsze stadium pluripotencji, naukowcy porównali zmiany epigenetyczne w embrionalnych komórkach macierzystych w pierwszym i drugim stadium pluripotencji. Komórki te zostały stworzone w warunkach laboratoryjnych.

Badacze odkryli, że te dwa typy komórek miały odmienną sekwencję chromatyny w całym DNA. Chromatyna składa się z DNA i białka, które tworzą chromosomy w jądrze komórki.

Unikalne sekwencje chromatyny działają niczym kody kreskowe. Białka regulujące gen, zwane czynnikami transkrypcyjnymi, „skanują” w otwartych obszarach chromatyny kod, a następnie wiążą się z nim, co wpływa na aktywność genetyczną w komórce.

Zobacz także: Mutacja genu MTHFR a ciąża

Tajemniczy klucz o nazwie TFAP2C

Zespół Clark postanowił następnie zbadać, który czynnik transkrypcyjny jest w stanie odczytać powtarzający się w kółko kod zarodkowych komórek macierzystych w pierwszym stadium pluripotencji. Odkryli, że jest to czynnik transkrypcji  o nazwie TFAP2C. Ta wiedza była kluczowa.

– Odkryliśmy, że obecność TFAP2C stanowi ważną różnicę między pierwszym a drugim stadium pluripotencji i że ten czynnik transkrypcji jest niezbędny do utrzymania pierwszego stadium – tłumaczy ekspertka.

– Dowiedliśmy również, że bez TFAP2C prawidłowa ekspresja setek genów [czyli procesu odczytania informacji w genie i przepisania na jego produkty – red.] byłaby niemożliwa, co najprawdopodobniej skutkuje wczesnym poronieniem – dodaje.

– Nasze odkrycia odnoszą się do naturalnego procesu rozwoju człowieka, ponieważ są zgodne z tym, co obserwujemy u ludzkich embrionów przed implantacją – mówi Clark.

– Zapewnia to nowe informacje o cyklu życia, o którym wiemy tak mało. Ta fundamentalna wiedza może pomóc w lepszym przewidywaniu problemów niepłodności i jakości zarodków – dodaje.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Fertility Road

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.