Przejdź do treści

„WYCOFAJCIE SWOJE PODPISY POD TYM BARBARZYŃSKIM PROJEKTEM USTAWY”

Sejm w czasie prac nad ustawami o aborcji

Rozpoczęło się pierwsze czytanie projektu nowelizacji ustawy o leczenieu niepłodności (in vitro). To okazja, by posłowie mogli się zapoznać z treścią dokumentu i zadać pytania. Plenarna sala sejmowa jest niemal pusta. Jutro rano parlamentarzyści zdecydują o losach restrykcyjnego projektu.

Czytanie projektu o nowelizacji in vitro rozpoczęła przemowa wnioskodawcy, Jana Klawitera. Niezrzeszony poseł przekonywał, że celem ustawy jest obrona dziecka od momentu poczęcia, której obecna ustawa nie gwarantuje.

Rację Klawiterowi przyznał Tomasz Latos, poseł Prawa i Sprawiedliwości, który obecnie obowiązującą ustawę o in vitro uznał za najbardziej liberalną w Europie. – Zachęcam Wszystkich państwa do merytorycznej dyskusji na ten temat – przekonywał Latos.
– Te dzieci są nieludzko mrożone na lata – krytykował obecną ustawę Piotr Uściński (PiS ) – Projekt nowelizacji jest trudny do zaakceptowania zarówno da przeciwników, jak i zwolenników in vitro – tłumaczył.
Wśród zaledwie kilkunastu posłów zebranych na sali, znalazła się Ewa Kopacz. – Dzięki in vitro na świecie urodziło się 6,5 mln dzieci – przedstawiła dane była premier. – Nie ma takiego kraju europejskiego, w którym ta metoda byłaby zabraniana. Nie ma takiego kraju, w którym ta metoda byłaby uważana za eksperymentalną – mówiła.
– Wasza wola jest ważniejsza niż szczęście innych ludzi – zawróciła się do garstki posłów Ewa Kopacz – Każde jedno dziecko urodzone z metody in vitro jest więcej warte niż wasza władza na tej sali – dodała.

 – W pierwszym dniu, kiedy wrócimy do władzy, przywrócimy in vitro – obiecywał Bartosz Arłukowicz (PO).
Nowoczesna, podobnie, jak Platforma Obywatelska złożyła wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu. – Likwidacja in vitro w Polsce przekłada się na dramaty wielu ludzi, wielu par, wielu małżeństw, którzy nie mogą być rodzicami – przekonywał Michał Stasiński (Nowoczesna).
Choć posłów było niewielu, dyskusja na sejmowej sali była gorąca – Nigdy nie wpadłabym na pomysł, żeby zabronić ludziom zostać rodzicami, nie miałbym odwagi – denerwował się Stasiński.
Posłowie zwracali się wnioskodawców. – Nie jesteście sumieniem narodu – wtórował mu, Marek Ruciński (Nowoczesna).
– Czy uważacie, że macie moralne prawo do wprowadzania zmian w systemie, który dobrze działał? – pytała Beata Małecka-Libera (PO).
– Jest mi naprawdę wstyd, że musimy debatować nad takim projektem ustawy – powiedziała Marta Gabik (Nowoczesna).
Projekt nie był konsultowany społecznie. – Nikogo nie spytaliście o zdanie –  wytknęła wnioskodawcom Monika Rosa (Nowoczesna).
– Mam wątpliwości czy jesteście za życiem, czy za rodziną. Nie! Jesteście tylko i wyłącznie za ideologią – mówił Adam Szłapka z Nowoczesnej.
– Czy jesteście za tym, żeby każda para w Polsce miała prawo do szczęścia? – dopytywała Agnieszka Pomaska (PO).
– Nawet nie ma do kogo mówić, są puste ławy. Nikogo to nie obchodzi – powiedział Bartosz Arłukowicz (PO)
Dla wszystkich zagadką jest stanowisko Polskiego Stronnictwa Ludowego. Władysław Kosiniak-Kamysz nie rozwiał wątpliwości. – Zgadzam się z Tomaszem Latosem, obecna ustawa nie jest idealna – powiedział przewodniczący PSL . Przypomniał też historię ustawy o in vitro, gdy metoda przez lata w żaden sposób nie była regulowana prawnie oraz problemy z jej przyjęciem przez parlament. Wytknął partii rządzącej, że przez rok, pomimo obietnic nie zrobiła nic, aby zmienić obecną ustawę. O projekcie proponowanym przez posła Jana Klawitera nie wypowiedział się krótko – w tej wersji jest nie do przyjęcia. – U nas w klubie nie będzie dyscypliny w tej sprawie – zapewnił szef PSL.
Michał Kamiński swoje przemówienie rozpoczął od podziękowań dla Ewy Kopacz za pracę nad ustawę o zapłodnieniu pozaustrojowym. – Jesteśmy zwolennikami in vitro – zapewniał.
–Mam nadzieję, że ten zły projekt zostanie odrzucony – skwitował Michał Kamiński i zapewnił, że jego koło nie poprze projektu nowelizacji.
– Naptotechnologia jest duża tańsza niż in vitro – przekonywał Jan Dziedziczak (PiS). Zachwalał, jakoby omawiana przez niego metoda miała być dużo skuteczniejsza – Naprotechnologia leczy niepłodność, a nie wprowadza element eugeniki – zapewniał Dzedziczak.
Jeszcze dalej poszedł Tomasz Woźniak (PiS), który nie rozróżnił niepłodności o bezpłodności. Uparcie twierdził, że naprotechnologia, w przeciwieństwie do in vitro leczy bezpłodność.

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami.

Autor

Magda Dubrawska

dziennikarka Chcemy Być Rodzicami, doktorantka socjologii.

Najnowsze artykuły