Przejdź do treści

Czym jest zespół stresu pourazowego? O sekretnym języku ciała, bólu i chorób

czym jest zespół stresu pourazowego?
fot. Pixabay

Zaburzenie to występuje najczęściej u osób, które przeżyły wojnę, kataklizmy, czy wypadki komunikacyjne. Ale nie tylko. Może dotyczyć również kobiet, które poroniły i odczuwają silny lęk związany ze śmiercią dziecka. Czym jest zespół stresu pourazowego?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kiedy doktor Alex Lickerman, lekarz rodzinny, zaczął odczuwać silne mdłości, podejrzewał powikłania po przebytej niedawno chorobie, na którą był leczony w szpitalu. Przypuszczenie to było tym bardziej uzasadnione, że przyjmował lek powodujący mdłości.

Tyle tylko, że złe samopoczucie pojawiło się po kilku tygodniach przyjmowania owego leku. Jako lekarz wiedział więc, że nie mogło być związku między jego samopoczuciem a przyjmowanymi medykamentami. Po konsultacji z przyjacielem, również lekarzem, zdecydował się na wizytę u psychiatry.

Zobacz także: Czy masz wpływ na rozwój swojej depresji?

Czym jest zespół stresu pourazowego?

Okazało się, że mdłości minęły niemal natychmiast po tym, kiedy dr Lickerman zaczął przyjmować zapisany lek antydepresyjny i przeciwlękowy. To ostatecznie przekonało go, że jednak problem, choć cielesny, był mocno zakorzeniony w niego psychice.

Co takiego działo się w życiu zwykłego, przeciętnego mężczyzny, że zareagował w ten sposób? Jak poważne musiał mieć kłopoty, jak głębokie lub jak bardzo skomplikowane? Okazuje się, ze nie tak bardzo, choć mocno go wystraszyły na poziomie, o istnieniu którego nie miał pojęcia.

Zanim trafił do szpitala, przeszedł zapalenie wyrostka robaczkowego, potem krwawił na tyle poważnie, że stracił połowę krwi, a na koniec pojawił się zator płucny, który trzeba było leczyć szpitalnie. Psychiatra, który zajmował się dr Lickermanem zdiagnozował u niego średnio nasilony zespół stresu pourazowego (znany jako PTSD).

Sam zainteresowany natomiast zrozumiał, że doświadczenie skumulowania kilku poważnych chorób skonfrontowało go z wypieranym lękiem przed śmiercią.

Czym jest somatyzacja?

Somatyzacja jest rozumiana i definiowana jako przeżywanie bólu psychicznego poprzez objawy fizyczne. Dane na temat tego, jak wiele tego, co rozumiemy, jako przede wszystkim chorobę cielesną, jest zakorzenione w psychice są niejednoznaczne.

Niemniej dane te niezmiennie wskazują, że znaczną część pacjentów skarżących się z powodu bólu w klatce piersiowej, zmęczenia, bólów głowy lub pleców, impotencji, kaszlu czy nadmiernej utraty wagi nie miała znanej, dającej się zlokalizować przyczyny fizycznej.

Jedne z badań, nie najmłodsze, bo opublikowane w 1989 pokazało, że zaledwie 16 proc. pacjentów z tego typu objawami mogło być skutecznie leczonych konwencjonalnymi metodami.

Zobacz także: Lęk – zżera od środka, zabiera radość życia. Oto 5 sposobów, które pomogą ci odzyskać kontrolę!

Ból psychiczny jest tak przerażający, że nie można się z nim zmierzyć

To otwiera przestrzeń do dyskusji, na ile medycyna jest niedoskonała, na ile nie dysponuje sprawdzonymi metodami diagnozowania i nie potrafi pomóc choremu człowiekowi a na ile jednak nasze problemy zdrowotne są czymś więcej niż tylko fizycznym bólem. Pojawia się też pytanie, co w gruncie rzeczy boli?

Fascynującym – dla obserwatora, dla pacjenta muszą być źródłem autentycznego cierpienia – zjawiskiem są zaburzenia konwersyjne.  W tym przypadku ból psychiczny jest tak nieznośny i tak przerażający, że nie można się z nim zmierzyć.

Brzmi to zapewne melodramatycznie, ale takie też zaburzenia konwersyjne. Pacjenci na przykład tracą władzę w nogach lub rękach, przestają widzieć, słyszeć, tracą zdolność mówienia, a jednocześnie, poddani serii bardzo wnikliwych badań, okazują się być całkowicie zdrowi.

Zaburzenia somatyczne niczym teatr

Psychoanalityczka brytyjska, Joyce McDougall porównywała przejawy zaburzeń somatycznych do teatru. Umysł używa ciała, żeby pokazać, co się z nim dzieje, jakiego rodzaju bólu doświadcza, z czym sobie nie radzi. Pokazuje to jak na scenie w teatrze.

Bardzo ciekawie zaburzenia konwersyjne opisuje dr Suzanne O’Sullivan w książce Wszystko jest w twojej głowie. Opowieść o chorobach psychosomatycznych. Ta praktykująca i bardzo doświadczona neurolog niemal każdego dnia spotyka pacjentów, który prezentują bardzo poważne zaburzenia neurologiczne, a jednak cierpią z powodu zaburzeń psychosomatycznych.

Autorka opowiada o pacjentce, która z dnia na dzień przestała widzieć, choć nie można było znaleźć żadnych medycznych przyczyn tego stanu rzeczy. Pracowała z wieloma pacjentami cierpiącymi z powodu rzekomej epilepsji. Rzekomej, bo znowu biologicznie ich ataki nie miały żadnych podstaw.

Zobacz także: Obie strony psychoterapii – jak to jest być pacjentem, jak to jest być terapeutą

Dramat podważanego cierpienia

Dramat osób doświadczających chorób psychosomatycznych polega na tym, że choć ich cierpienie jest bez wątpienia autentyczne – rzeczywiście ich boli, nie mogą oddychać, tracą przytomność, pamięć, zdolność do poruszania się – jest ono podważane.

Bo przecież choroba psychosomatyczna, a więc wystarczy się zmienić, zacząć inaczej postępować. W ostateczności iść do psychiatry. A wizyta u psychiatry budzi przecież lęk, obawę przed ostracyzmem społecznym, jest wreszcie powodem do wstydu.

Oczywiście, nie każda somatyzacja jest chorobą. Somatyzuje każdy z nas. Przed egzaminem boli głowa, pojawia się biegunka, nie można iść na spotkanie, ponieważ pojawia się ból głowy, nagle z niewiadomych powodów ciało pokrywa się wysypką.

Można te objawy traktować jako drogowskazy, informacje o tym, że coś z nami się dzieje, coś z czym sobie nie radzimy. Zwłaszcza, jeśli te objawy powtarzają się cyklicznie lub w podobnych sytuacjach. Bo przecież ciało i psychika funkcjonują nierozłącznie.  

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Wsparcie psychologiczne w leczeniu niepłodności

Wsparcie psychologiczne w leczeniu niepłodności
Reakcje kobiet i mężczyzn na sytuację niepłodności zazwyczaj dość mocno się różnią – fot. materiały dostarczone przez partnera

Niepłodność to wspólny problem pary. Jednak sposób, w jaki kobieta przeżywa trudności z zajściem w ciążę może znacząco różnić się od reakcji jej partnera. O różnicach między płciami, trudnych emocjach i efektywnej komunikacji w związku rozmawiamy z Dorotą Gawlikowską– psycholożką z kliniki InviMed w Warszawie.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Diagnostyka i leczenie niepłodności jest bardzo trudnym procesem, na przejście którego chyba nikt nie jest przygotowany… także psychicznie. Jedni znoszą to lepiej, inni gorzej. Co więcej, niepłodność dotyczy związku i potrafi na niego bardzo mocno wpływać.

Pojawiają się różne sytuacje i trudne do przepracowania emocje. Czasami para czuje potrzebę skorzystania ze wsparcia psychologa. Z czego wynikają takie trudności? Jak na niepłodność reaguje kobieta, a jak mężczyzna? O psychologicznym aspekcie leczenia niepłodności rozmawiamy z Dorotą Gawlikowską, psycholożką i psychoterapeutką par z kliniki InviMed w Warszawie.

Jak kobiety reagują na trudności z zajściem w ciążę? A jak mężczyźni?

Reakcje kobiet i mężczyzn na sytuację niepłodności zazwyczaj dość mocno się różnią. Mężczyźni w naszym społeczeństwie są zazwyczaj wychowywani do działania a kobiety do przeżywania.

Okazywanie uczuć, przeżywanie jest nadal często uważane za „niemęskie”, trudno się więc dziwić, że mężczyźni, którzy cierpią z powodu niepłodności tym bardziej nie chcą tego okazywać i mówić o emocjach.

Tymczasem kobiety często bardzo potrzebują rozmawiać o tym, co czują i wyrażać uczucia w bezpiecznym, akceptującym środowisku. Dlatego boleśnie odczuwają brak takich rozmów z partnerami.

Dla mężczyzn najważniejsze wydaje się ustalenie planu działania i kiedy to zostanie zrobione, rozmowy i analizowanie uczuć wydają się im zbędne albo wręcz szkodliwe. Boją się o swoje partnerki, jeśli te głęboko coś przeżywają i dlatego czasem wolą w ogóle na te tematy nie rozmawiać, niż bezradnie patrzeć na ich cierpienie i łzy.

Zobacz też: Jak się wspierać podczas starań o dziecko? Co radzi psycholog
Czy kobietom jest łatwiej mówić o niepłodności?

Kobiety także poszukują informacji i potrzebują działania, ale równolegle częściej szukają wsparcia i chcą zatroszczyć się o uczucia, jakie towarzyszą im w procesie starań.

Dla nich płacz nie musi oznaczać, że nie radzą sobie z sytuacją, stanowi raczej rodzaj oczyszczenia i pomocy zmierzającej do odzyskania sił. Rzeczywiście kobiety częściej i chętniej mówią o problemie niepłodności, podczas gdy mężczyźni zazwyczaj zamykają się w sobie i izolują.

Skąd biorą się te różnice?

Różnice w przeżywaniu niepłodności przez kobiety i mężczyzn na pewnym poziomie warunkuje nasza fizjologia. To kobieta zachodzi w ciążę, zatem to ona w każdym cyklu czeka na zmiany w swoim ciele, które mogą świadczyć o rozwijającej się ciąży lub jej braku.

Ona jest ze swoim ciałem w stałym kontakcie i przeżywa huśtawkę nastrojów, kiedy jednego dnia wydaje jej się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, a następnego ma wrażenie, że kolejny raz nie uda się osiągnąć wymarzonego celu.

Ona przeżywa wykonywanie testu ciążowego albo czeka na kolejną, znienawidzoną miesiączkę. Mężczyznom łatwiej jest zachować dystans do sytuacji, nawet pomimo wielkiego pragnienia rodzicielstwa, ponieważ mają szansę – na przykład będąc poza domem – choć na chwilę odwrócić uwagę od tematu starań i potem, z nowymi siłami, do niego powrócić.

Dla kogo niepłodność to większy ciężar– dla kobiety czy mężczyzny?

Bardzo trudno byłoby odpowiedzieć na to pytanie tak, aby nikogo nie zranić i nie skrzywdzić ani kobiety, ani mężczyzny. Moim zdaniem cierpienie obojga partnerów jest nieporównywalne. Kobiety zazwyczaj odczuwają bardziej boleśnie brak dziecka, co wynika nie tylko z ich indywidualnych potrzeb i pragnień, ale także z oczekiwań społecznych, jakie są wobec nich formułowane.

Społecznie, kobieta nadal jest postrzegana jako odpowiedzialna za posiadanie dziecka, które powinna „dać” mężowi i rodzicom, nadal to ona jest obarczana odpowiedzialnością za jego brak.

Także zegar biologiczny w przypadku kobiet bije szybciej, dając im mniej czasu na ewentualną prokreację, co stwarza atmosferę zagrożenia i pośpiechu, nasila lęk, stres i poczucie presji czasu. Kobiety boją się bardziej równieżz powodów kulturowych, np.głęboko zakorzenionych uprzedzeń ukazujących kobiety bezdzietne jako gorsze. Nic dziwnego, że dla kobiet bezdzietność i niepłodność jest ogromnym obciążeniem i zazwyczaj bardzo pragną zostać matkami.

Zobacz też: 3 największe emocjonalne wyzwania niepłodności – ty też z nimi walczysz?

Mężczyznom chyba nikt nie przypomina o tykającym zegarze biologicznym?

Mężczyznom także nie jest łatwo. Doświadczając niepłodności, także i oni mierzą się z oczekiwaniami społecznymi: w naszej kulturze zadaniem mężczyzny jest podobno zbudować dom, zasadzić drzewo i spłodzić syna.

W wielu środowiskach nadal są postrzegani przez pryzmat realizacji tych zadań i brak potomstwa naraża mężczyzn na drwiny i szyderstwa ze strony kolegów, a nawet członków rodziny. Bywa, że także ich męskość i sprawność seksualna jest w takich sytuacjach poddawana w wątpliwość, co boleśnie uderza w samoocenę i utrudnia radzenie sobie z sytuacją niepłodności.

Jak wygląda praca psychologa z parą dotkniętą problemem niepłodności?

Aby pomóc parze, staram się zawsze indywidualnie spojrzeć na cierpienie każdej ze stron i bez niepotrzebnego wartościowania zrozumieć, czym jest dla niej i dla niego zmaganie się z przedłużającą się bezdzietnością.

W naszym społeczeństwie pary bezdzietne są narażone na nieustanne ocenianie ich intencji i działań: to, czy i dlaczego chcą mieć dzieci, jakimi sposobami dążą do ich posiadania, a więc ich motywacja, etyka i życiowe decyzje stały się szczególnie w ostatnich latach przedmiotem publicznej debaty.

Mam poczucie, że właśnie dlatego dobrze jest unikać porównań i ocen, a skoncentrować się na spokojnym rozumieniu i daniu parom przestrzeni do indywidualnego, osobistego i intymnego przeżywania swojego życia we wszystkich jego przejawach.

Jak w tej sytuacji – mimo tak dużych różnic – stworzyć „wspólny front”?

Parom często brakuje informacji, które uspokajają i pozwalają zachować dystans w sytuacji różnic w przeżywaniu niepłodności. Partnerzy często obawiają się, że skoro nie przeżywają wszystkiego tak samo, oznacza to kryzys i zagrożenie dla związku.

Odmienne przeżywanie podobnych sytuacji przez partnera lub partnerkę odbierają jako jego/jej mniejsze zaangażowanie w leczenie czy wręcz brak potrzeby rodzicielstwa.

Dlatego podczas warsztatów, zwłaszcza tych dotyczących wzajemnego wspierania się w niepłodności, zapraszam pacjentów do przyjrzenia się tym różnicom i staram się zwrócić uwagę na popełniane błędy w interpretacji wzajemnych zachowań, które czasem prowadzą do szkodliwych nadinterpretacji i niewłaściwych wniosków, wpływających negatywnie na atmosferę w związku.

Zobacz też: Czekanie… pewnie znasz to aż za dobrze! Psycholog: „Troska o siebie to możliwość chociaż częściowego odzyskania poczucia kontroli”

Jak można zapisać się na warsztaty psychologiczne?

Każda klinika InviMed organizuje bezpłatne warsztaty psychologiczne otwarte dla wszystkich zainteresowanych. Informacji o nich można szukać w zakładce Aktualności na www.invimed.pl.

Wstęp jest wolny, natomiast ze względu na ograniczoną liczbę miejsc, liczy się kolejność zgłoszeń. W Warszawie cyklicznie organizuję warsztaty: Czy można nie stracić nadziei?, Ona i On – jak się wspierać w trakcie leczenia niepłodności?, Jak zadbać o siebie i dziecko w czasie ciąży? oraz Rodzicielstwo dzięki dawstwu.

Zapraszam na nie wszystkich zainteresowanych. Liczba miejsc jest ograniczona, ale warsztaty powtarzają się cyklicznie, więc każdy ma szansę z nich skorzystać.

Logo: InviMed

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Ekspert

Dorota Gawlikowska

psycholożka i psychoterapeutka par w KliniceLeczenia Niepłodności InviMedWarszawa.Absolwentka Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego o specjalności psychologia kliniczna zdrowia. W pracy koncentruje się na psychologicznych aspektach leczenia niepłodności. Prowadzi warsztaty psychoedukacyjne oraz spotkania indywidualne z pacjentami i parami leczącymi sięz powodu niepłodności.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Kobiecość i niepłodność – czy rzeczywiście się wykluczają?

Czy niepłodność odbiera kobiecość
Kobiecość to m.in. geny i biologia, rozumiana jako zdolność wykonywania pewnych działań – fot. Fotolia

Kobiecość zawsze była definiowana poprzez możliwość dawania życia. Macierzyństwo jest zrośnięte z kobiecością, nawet wówczas, kiedy kobieta matką nie chce być. Czy niepłodność odbiera kobiecość?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jakąkolwiek drogą nie idzie kobieta, jakiekolwiek byłyby jej plany, pragnienia i możliwości, niemal na pewno zetknie się z tematem macierzyństwa. Może je wówczas przyjąć lub odrzucić.

Ta możliwość wyboru to w zasadzie nowość, zaledwie jedno, może dwa pokolenia kobiet mogą (niemal) swobodnie decydować o tym, czy chcą mieć dzieci. Nowością są również dostępne sposoby leczenia niepłodności.

Dlatego też możemy się zastanawiać, czym w obliczu tak poważnych zmian jest kobiecość? Czy jej definicja zmieniła się w ostatnich dziesięcioleciach? I jak bardzo kobiecość zależna jest od aktualnego „klimatu” społecznego. 

Zobacz też: Czy niepłodność jest karą?

Wiek wspomaganej rozrodczości

Jedna na pięć par ma kłopot z naturalnym zajściem w ciąże. Statystyki mówią również, że problem po stronie kobiety leży w co trzecim przypadku. Jednak wraz ze wzrostem liczby osób, które mają tego typu trudności, rośnie również dostępność różnych metod leczenia.

Co ważne – leczenia coraz bardziej skutecznego. Dla wielu kobiet problemy z zajściem w ciążę są więc czasowe i usuwalne, są fragmentem drogi do macierzyństwa. Inną szansę na macierzyństwo daje adopcja.

Możemy się więc zastanawiać, w jaki sposób niepłodność podważa poczucie kobiecości. Wydaje się, że zagrażająca jest sama myśl, że macierzyństwo może być niemożliwe. Ta myśl wiąże się z fantazją, że zaburzony zostaje naturalny, dany wszystkim jednakowo, porządek rzeczy.

Dzieci się pojawiają, kobiety zachodzą w ciążę, rodzą, karmią piersią – tak jest, nie zastanawiamy się nad tym, nie kwestionujemy tego. Nie zastanawiamy się więc również nad tym, czym jest kobiecość.

Możliwości leczenia czy też przysposobienia dziecka niezwiązanego z kobietą biologicznie otwiera nowe możliwości. A liczba kobiet, pochodzących przecież z każdego krańca społeczeństwa, korzystających z dobrodziejstw medycyny pokazuje, że kobiecość musi być czymś więcej niż prostą biologią. Jest wyborem. Nie tylko macierzyństwa, ale również drogi do niego.

Zobacz też: Kobiecość w niepłodności. Intymne wyznania kobiet

Czy niepłodność odbiera kobiecość?

Kobiecość to zapis norm i oczekiwań społecznych. Kobiecość to też wychowanie – oczekiwania wobec dziewczynek, żeby zachowywały się w określony sposób, pragnęły określonych rzeczy. Kobiecość to też nasze geny i biologia, rozumiana jako zdolność wykonywania pewnych działań.

Niepłodność na pewno zatrzymuje. To z kolei może budzić zaniepokojenie, zwłaszcza jeśli przywykłyśmy do działania, które ma zastępować lub odwracać uwagę od uczuć.

Niepłodność konfrontuje i urealnia. I zmusza samodzielnego zdefiniowania kobiecości. Bo czy nie jest „kobieca” kobieta, która idzie szczególnie wyboistą drogą do macierzyństwa, która poznaje funkcjonowanie swojego ciała w szczegółach i odważnie poddaje je kolejnym próbą? Lub ta, która uznaje swoje ograniczenia i decyduje się przyjąć dziecko urodzone przez inną kobietę? Lub też ta, która czuje, że na skutek różnych okoliczności nie może przyjąć dziecka?

Wydaje się, że poczucie kobiecości pochodzi raczej z wewnątrz niż jest definiowane przez czynniki zewnętrzne.

Tu kupisz e-magazyn Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Jak rozmawiać z dzieckiem o in vitro i niepłodności?

Jak rozmawiać z dzieckiem o in vitro i niepłodności?
fot.Pixabay

Dzieci pytają o to, skąd się wzięły. Raczej prędzej niż później. Rozmowy o seksie z dziećmi są trudne, jeszcze trudniejsze są rozmowy o in vitro i niepłodności. Bo nie dość, że trzeba porozmawiać o seksie, to jeszcze trzeba umiejętnie przekazać dziecku informację, że ono zostało poczęte inaczej. Jak sobie z tym poradzić?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Bociany i pszczółki

Rzadko który rodzic ze spokojem i pewnością siebie oczekuje momentu, w którym dziecko zapyta go, skąd się wzięło. Rodzic, którego dziecko poczęło się dzięki pomocy medycyny jest w trudniejszej sytuacji. Musi się nie tylko zmierzyć z tematem seksualności (własnej i dziecka), ale również własnym zawstydzeniem, niepewnością, ambiwalencją, czyli tym wszystkim, co obudziła w nim niepłodność.

Dlatego też zanim rodzic podejmie decyzję czy, jak i kiedy mówić dzieciom o tym, skąd się wzięły, musi mieć w sobie wystarczające zrozumienie sytuacji. Żeby w zrównoważony i odpowiedni dla dziecka sposób przekazać informacje, trzeba najpierw samemu mieć przepracowane uczucia związane z trudnościami z zajściem w ciążę. Jeśli mamie i tacie uda się uporać z tymi wątpliwościami, rozmowa z dzieckiem powinna być znacznie łatwiejsza.

Zobacz też: Rozwój wcześniaka. Wszystko, co musisz wiedzieć, gdy istnieje ryzyko porodu przedwczesnego

Czym dla rodzica jest leczenie niepłodności?

Decyzja o rozpoczęciu leczenia niepłodności jest z całą pewnością trudna. Zanim człowiek trafi do specjalistycznej kliniki, przejdzie przez gabinety „zwykłych” ginekologów, specjalistów medycyny naturalnej, akupunktury… Możliwości jest wiele. Tym, co utrudnia decyzję o leczeniu lub spycha ją na poboczne tory jest na przykład ambiwalencja, obawy przed reakcją bliskich, czy nawet ostracyzmem społecznym, . Nierzadko też w głowie rodziców rozgrywa się konflikt w obszarze pragnień i uczuć religijnych. Leczenie niepłodności to również zgoda na ingerencję kogoś trzeciego w bardzo intymne sprawy pary.

Szczególnie trudne psychologicznie są sytuacje, kiedy trzeba skorzystać z komórki dawcy czy pomocy surogatki. Niezależnie od tego, jak bardzo byśmy tego chcieli, nie da się komórki jajowej czy cudzej macicy zredukować jedynie do biologii. Za decyzją, by komuś oddać komórkę lub użyczyć swojego ciała stoją określone motywacje. Dziecko urodzone tą drogą może pragnąć poznać biologiczną lub zastępczą matkę. Wreszcie biorczyni komórki jajowej czy nasienia musi uporać się z uczuciem żalu, że sama nie była sobie w stanie poradzić, że ktoś inny miał większe od niej możliwości. Uświadomienie sobie tego faktu może prowadzić do takich uczuć jak zawiść, gniew, złość. Żeby było ciekawiej, te uczucia najczęściej występują w mieszance wybuchowej z wdzięcznością, miłością, radością.

Zobacz też: Mamo, poczytaj mi o tym skąd się wzięłam – jak rozmawiać z dziećmi o adopcji?

Zanim zaczniesz rozmowę z dzieckiem

Dlatego też, zanim powiesz dziecku, że pochodzi z in vitro lub, że urodziła je inna pani, przypomnij sobie swoje uczucia i zagubienie z czasów diagnozy i leczenia niepłodności. Jest prawdopodobne, że dziecko również doświadczy tych uczuć. Tyle tylko, że może nie umieć o nich mówić, może też nie mieć świadomego do nich dostępu, nie potrafić ich rozpoznać i nazwać.

Warto również pamiętać, że rozmowa o in vitro to przede wszystkim rozmowa o intymności rodziców, to de facto rozmowa o seksie. Nie da się wprowadzić dziecka w świat zapłodnienia pozaustrojowego bez przejścia z nim kwestia zapłodnienia naturalnego. Dlatego też warto się dobrze zastanowić, zanim powie się: „wiesz synku, pojawiłeś się na świecie dzięki in vitro”, na ile dziecko jest w stanie taką wiedzę przyswoić. Czy będzie ona dla niego porządkująca, czy raczej przerażająca. Czy dziecko jest na tyle dojrzałe, że doceni wysiłki rodziców, czy raczej pojawi się w nim fantazja, że coś niepokojącego działo się z rodzicami, że czegoś im brakowało, czy też byli w jakiś sposób chorzy.

Zobacz też: Położna i jej rola w leczeniu niepłodności – o swoim doświadczeniu opowiada Alina Jedlińska, ambasadorka kampanii „Położna na medal”

Relacje rodzinne

Badania pokazują, że nawet połowa rodziców nie informuje swoich dzieci o tym, że korzystało z komórek dawców lub dawczyń. Tym samym, pozbawia dzieci informacji nie tylko o tym, że nie ma między nimi biologicznego pokrewieństwa, ale również potencjalnych informacji o ich historii medycznej, możliwych obciążeniach, chorobach.

Natomiast na poziomie emocjonalnym, ukrywając przed dzieckiem tego typu informację, zaprzeczamy faktom. Odbieramy w ten sposób dziecku możliwość zadania pytań na temat swojej tożsamości, pochodzenia, korzeni.

Rozmowa o tym, że dziecko pojawiło się na świecie dzięki in vitro może też wpłynąć na relacje rodzinne. Jeśli dziecko zdecyduje się na zadawanie pytań i poszukiwania, rodzic może poczuć zaniepokojenie, czy wręcz uznać, że jest odrzucany przez dziecko.

Dlatego, jak już wspomniałam – zanim zaczniemy rozmowę z dzieckiem, warto, żebyśmy tak dalece, jak jest to możliwe poukładali własne emocje związane z tematem leczenia niepłodności.

Zobacz też: “Położna na Medal” 2018 – znamy laureatki konkursu

A może nie mówić?

Wydaje się, że sekrety związane z leczeniem niepłodności mogą wyrządzić więcej szkody, niż pożytku. Trudno sobie wyobrazić, aby zatajanie przed dzieckiem informacji o tym, że biologicznie jest spokrewnione z kimś innym, miało na celu tylko i wyłącznie ochronę dziecka. Sekrety zwykle biorą się z lęków i niepewności osób, które jest utrzymują.

Ale też trzeba pamiętać, że rozmowa o in vitro to w gruncie rzeczy rozmowa o życiu seksualnym rodziców. To też rozmowa o określonym klimacie społecznym czy religijnym, w którym żyje rodzina. To wreszcie rozmowa o ich własnych lękach, ambiwalencji i stratach. Dlatego też być może ważniejsze od pytania, „jak powiedzieć”, jest pytanie „dlaczego”. Co chcemy dziecku powiedzieć? Czy jest gotowe na tę rozmowę i dlaczego ma się ona odbyć właśnie teraz?

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj.

Ekspert

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Jak reagować na pytania o drugie dziecko, gdy uderza niepłodność wtórna? STOP!

jak reagować na pytania o drugie dziecko
Niepłodność wtórna z zewnątrz wydaje się być mniejszym „złem” – fot. Fotolia

Nieustanne oceny, pytania, wątpliwości i hipotezy, które inni stawiają na twój temat – tak, z tym wszystkim muszą mierzyć się osoby zmagające się z niepłodnością. Czy zatem rodzic mający już dziecko może odetchnąć z ulgą? Otóż nie jest to żadna gwarancja spokoju, bowiem wtedy na plan pierwszy wychodzą pytania: „A kiedy drugie? A kiedy Jaś będzie miał Małgosię do pary? A kiedy, kiedy, kiedy…”.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Gdy kolejnego dziecka brak

Niepłodność wtórna z zewnątrz wydaje się być – ujmując to w dużym cudzysłowie – mniejszym „złem”. Przynajmniej jedno dziecko na świecie już jest, więc i zmartwienie teoretycznie niewielkie. Z pozoru więc pytanie o kolejne dziecko może wydawać się mniej niedyskretne i raniące, niż pytanie o pierwszą ciążę. Trzeba jednak pamiętać, że to nieprawda. Nie mamy żadnego prawa wartościować cierpienia. Niestety jednak takie podejście dominuje w odniesieniu do osób cierpiących z powodu niepłodności wtórnej, zwłaszcza w zestawieniu z niepłodnością pierwotną.

Żadnemu z tych problemów nie można jednak ujmować wagi i znaczenia. Nikt z nas bowiem nie wie, co tak naprawdę kryje się za doświadczeniami danej pary: „Jeśli bowiem ktoś zaplanował sobie trójkę dzieci, jeśli marzy mu się dom pełen dziecięcego gwaru, przekomarzające się rodzeństwo lub choćby to, by jego dziecko miało w siostrze lub bracie oparcie i prawdziwego przyjaciela, a nie może tego osiągnąć, może cierpieć nie mniej niż pary starające się o pierwsze dziecko” – podkreśla Dorota Galiwkowska, psycholożka na co dzień pracująca w Klinice InviMed z osobami zmagającymi się z niepłodnością.

Zobacz też: Wsparcie psychologiczne w leczeniu niepłodności

Na straży siebie

Owszem, pytania o drugie dziecko nieraz zadawane są w dobrej wierze i bez żadnych złośliwości. Kiedy robi to bliska osoba, o wiele łatwiej jest o szczerą rozmowę. Na pytanie o kolejną ciążę dobrze jest wtedy po prostu powiedzieć, że nie zawsze są to proste sprawy. Jeśli jednak w ogóle nie chcemy o tym opowiadać, wprost postawmy granicę.

Nie chcę o tym rozmawiać” – szanujmy takie zdania zarówno u siebie, jak i u innych. „Z pewnością nie trzeba wchodzić w szczegóły, bo najprostsze odpowiedzi są najlepsze. Czasami po prostu wystarczy powiedzieć, że nie zawsze można mieć dziecko dokładnie wtedy, kiedy się tego pragnie. Natura niestety czasem nie dostosowuje się do naszych oczekiwań i planów” – dodaje ekspertka.

Nie wszyscy jednak rozumieją, że w takim momencie pora zakończyć temat. Zaczynają drążyć, żartować i wciąż do niego wracać. Możesz starać się wtedy dla własnego dobra unikać kontaktu z takimi ludźmi, albo jeszcze mocniej postawić jasne granice. Nawet jeśli ktoś się wtedy obrazi lub uzna, że nie masz do siebie dystansu – pamiętaj, masz pełne prawo do stawiania znaku STOP w bezpiecznych dla siebie miejscach!

 

Logo: InviMed

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Ekspert

Dorota Gawlikowska

Psycholożka i psychoterapeutka par w KliniceLeczenia Niepłodności InviMedWarszawa.Absolwentka Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego o specjalności psychologia kliniczna zdrowia. W pracy koncentruje się na psychologicznych aspektach leczenia niepłodności. Prowadzi warsztaty psychoedukacyjne oraz spotkania indywidualne z pacjentami i parami leczącymi sięz powodu niepłodności.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.