Przejdź do treści

Czy warto podejmować się operacji udrożnienia jajowodów?

operacja udrożnienia jajowodów
fot. Fotolia

Jajowody odgrywają bardzo ważną rolę w procesie zapłodnienia. Narząd ten jest niezwykle wąski, a każde dodatkowe zwężenie może skutkować problemami z zajściem w ciążę. Czy udrożnienie jajowodów pomaga w staraniach o dziecko? Jak przebiega ten proces?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Do kliniki Miracolo zgłosiła się niedawno 42-letnia pani Anna, która w roku 2004 urodziła dziecko.  Od ponad dwóch lat stara się o kolejną ciążę. W kwietniu 2017 roku u pani Anny wykonano laparoskopię diagnostyczną.

Oba jajowody były niedrożne, oprócz tego nie stwierdzono odchyleń od normy. Od tego czasu doszło do trzech nieudanych prób zapłodnienia in vitro.

Okazało się, że rezerwa jajnikowa, czyli AMH, była u pani Anny bardzo niska: 0,6. Poza tym pacjentka jest zdrowa, nic jej nie dolega. Miesiączkuje regularnie.

Pojawiło się pytanie, co dalej? Kolejne in vitro przy AMH 0,6? Trzy się nie udały, a szansa na powodzenie kolejnego zabiegu była nieduża.

Wiemy jednak, że niskie AMH nie ma tak silnej negatywnej korelacji z poczęciem naturalnym jak w przypadku in vitro. Problem w tym, że jajowody są niedrożne.

Zobacz także: Dr Jan Olek odpowiada czytelniczkom, jak leczyć endometriozę. „Czasem można oszukać przeznaczenie”

Czy warto udrażniać jajowody?

Co pokazują badania? Szansa na naturalną ciążę po udrożnieniu jajowodów wynosi w zależności od badania między 40 a 60%. Dla przykładu w badaniu „A study on Tubal Recanalization” A. Ramalingappa i Yashoda 44% pacjentek poczęło naturalnie i urodziło zdrowe dzieci.

Podkreślę, że pacjentki były powyżej 35. roku życia i każda z nich miała w przeszłości wykonaną sterylizację. A takie jajowody niejednokrotnie są skrócone, często też przy sterylizacji część jajowodu jest dodatkowo koagulowana prądem.

Oczywiście nie każdy jajowód nadaje się do udrożnienia, a samo udrożnienie nie gwarantuje też prawidłowej funkcji jajowodu.

Jajowód to złożony narząd, który ma na celu wychwycenie komórki jajowej pod ciśnieniem po owulacji (a zatem zniszczony aparat strzępkowy np. w wyniku zrostów w przebiegu endometriozy nie rokuje najlepiej). Następnie w bańce jajowodu dochodzi do zapłodnienia.

Ruchy perystaltyczne jajowodu ułatwiają podróż plemnika do komórki jajowej oraz zarodka do macicy. A zatem blizny, czy zrosty w jego przebiegu również mogą się okazać zmniejszoną szansą na powodzenie.

Dlatego przed tego typu zabiegiem trzeba się dobrze zastanowić i podejść do każdego przypadku indywidualnie. U pani Anny zdecydowaliśmy się na próbę udrożnienia.

Zobacz także: Endometrioza to nie wyrok! Jak ją skutecznie leczyć i jak z nią żyć?

Operacja udrożnienia jajowodów

Wykonaliśmy histeroskopię. W histeroskopii, czyli wziernikowaniu macicy, wprowadziliśmy do obu jajowodów specjalny cewnik, który ma na celu eliminację przeszkód w świetle jajowodu. Mogą to być zrosty, złogi, czopy śluzowe. W trakcie wyprowadzania cewnika z jajowodu przepłukuje się go wodą, aby „doczyścić” jego światło.

Histeroskopia. Cewnikowanie jajowodu.

Histeroskopia. Cewnikowanie jajowodu.

Następnie wykonaliśmy zabieg laparoskopii przezpochwowej, czyli wziernikowanie jamy brzusznej, ale nie przez brzuch, tylko przez pochwę i nie z użyciem dwutlenku węgla, tylko w środowisku wodnym.

W laparoskopii potwierdziliśmy prawidłowy przebieg jajowodu oraz niezmienioną budowę anatomiczną aparatu strzępkowego (zdjęcie poniżej).

Laparoskopia przezpochwowa. Prawidłowy, niezmieniony aparat strzępkowy jajowodu

Laparoskopia przezpochwowa. Prawidłowy, niezmieniony aparat strzępkowy jajowodu

Żeby udokumentować drożność jajowodu wstrzyknęliśmy ponownie kontrast do jajowodu i uzyskaliśmy wypływ jego do brzucha bez najmniejszego oporu (co świadczy o pełnej drożności).

Laparoskopia przezpochwowa. Przedostający się błękit metylenowy do brzucha. Kontrast wstrzykiwany jest przez cewnik znajdujący się w jamie macicy

Zobacz także: „Endometriozie zawdzięczam obecną siebie”. Historia Kasi

USG to nie wszystko

Choć w przypadku pacjentki endometriozę wykluczono w 2017 roku, coś podpowiedziało nam, żeby bliżej przyjrzeć się sprawie. Nie pomyliliśmy się. Znaleźliśmy ponad 10 ognisk na obu jajnikach oraz w zatoce Douglasa. Mało tego, na prawym jajniku zaczęła tworzyć się torbiel endometrialna, która była jeszcze poniżej 1 cm i nie była widoczna w USG.

W tym momencie jeszcze raz podkreślę, że prawidłowy obraz USG nawet najlepszej jakości nie wyklucza endometriozy! Torbiel i ogniska endometrialne usunęliśmy za pomocą lasera w środowisku wodnym.

Laparoskopia przezpochwowa. Torbiel „czekoladowa”, czyli endometrialna jajnika prawego

Waporyzacja torbieli laserem w środowisku wodnym

Według amerykańskiej klasyfikacji rASRM pacjentka miała 10 punktów, co oznacza endometriozę w II stadium. Kilka godzin po zabiegu pani Anna opuściła szpital bez żadnych dolegliwości bólowych.

Usunięcie endometriozy nawet w początkowych stadiach statystycznie zwiększa płodność i odsetek poczęć. Rekanalizacja również (40-60%). A zatem z całego serca życzymy pani Annie powodzenia.

Jeśli masz pytania odnośnie udrażniania jajowodów, to nie zwlekaj z zadaniem pytania. Na pewno odpowiemy.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Dr Jan Olek endometrioza

Ekspert

Dr Jan Olek

Ginekolog położnik. Zastępca ordynatora i założyciel certyfikowanego klinicznego centrum endometriozy w St. Josefs-Hospital w Dortmundzie. Założyciel kliniki Miracolo w Polsce.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Lekarz był pewien, że to ciąża. A to była torbiel czekoladowa

Torbiel wielka na 10 cm.  6 operacji usunięcia endometriozy.  Jak Donacie udało się pokonać chorobę? Jak endometrioza wpłynęła na jej życie i jak zmieniła plany na macierzyństwo… Poznajcie tę wzruszającą historię kobiety, która znalazła w sobie chęć na wspieranie i pomaganie innym kobietom z endometriozą.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Z Donatą Sobanią-Byczkowską (lat 34) rozmawia Aneta Grinberg-Iwańska

Kiedy i jak dowiedziała się pani o tym, że choruje na endometriozę?

O podejrzeniu endometriozy dowiedziałam się w 2007 roku. Miewałam coraz silniejsze bóle w macicy. Udałam się do ginekologa, który nie miał możliwości zrobienia USG, ale stwierdził, że jestem w zaawansowanej ciąży i że w czasie jego wieloletniej praktyki nigdy się jeszcze co do tego nie pomylił. Doktor skierował mnie na USG i okazało się, że to nie była ciąża. Miałam na lewym jajniku torbiel o wielkości 8×10 cm. Moja pierwsza operacja odbyła się w tym samym tygodniu. Diagnoza: torbiel czekoladowa z podejrzeniem endometriozy.

Czy lekarze podczas diagnozy endometriozy wykazali się empatią, czy twierdzili, że bolesne miesiączki to „normalna sprawa”?

Na szczęście nigdy nie spotkałam się z lekarzami, którzy nie wierzyliby moim objawom. Mając stwierdzoną endometriozę byłam zawsze kierowana do specjalistów w tej dziedzinie, którym dobrze znane są symptomy choroby.

Czy operacja pomogła pani w walce z endometriozą?

Jestem po sześciu operacjach. Odbywały się one przeciętnie co dwa lata. Jeszcze parę lat temu nie miałam takiej wiedzy o endometriozie jak teraz. Pamiętam, że po operacjach w Anglii przyszedł do mnie lekarz i mówił za każdym razem, że nie usunął wszystkich zmian, bo się nie dało. Teraz wiem, że dlatego nawrót endometriozy za każdym razem był tak szybki. Półtora roku temu postanowiłam poszukać prywatnej kliniki leczenia endometriozy. Natrafiłam na klinikę Miracolo. Nigdy jeszcze nie spotkałam się z tak profesjonalną, kompetentną, przyjazną i empatyczną kadrą ludzi, pracujących w jednym miejscu. Operacja była wykonana bardzo dokładnie, z usunięciem wszystkich widocznych zmian i ognisk endometriozy. Wiem to, bo po półtora roku, bez terapii hormonalnej, nie odczuwam żadnych symptomów endometriozy.

Jak łączyła pani pracę z chorobą? Czy pracodawcy byli wyrozumiali?

Przez wiele lat pracowałam w przedszkolu w Londynie. Łapałam od dzieci wszystkie  wirusy i bakterie. Byłam ciągle chora. Moja odporność była bardzo obniżona. Nie zdawałam sobie wtedy sprawy z tego, że to wszystko związane było z endometriozą. Pracodawcy byli bardzo wyrozumiali. Rekomendowali mi nawet sprawdzonych specjalistów i organizowali wolny czas, żebym mogła się do nich udać.

Czytaj też: Torbiele endometrialne – późny objaw endometriozy. Jak je leczyć i czy można uniknąć wznowy?

Co endometrioza zmieniła w pani życiu?

Rok temu założyłam grupę wsparcia pod nazwą Endometrioza-ANTIDOTUM. Na tą inicjatywę wpłynęło parę wydarzeń w moim życiu, ale to najważniejsze, to własne doświadczenie z chorobą. Niespełna dwa lata temu trafiłam na cytaty Alberta Einsteina, że nie można uzyskać nowych rezultatów robiąc w kółko to samo i żeby zagłębić się w naturę, bo wtedy zrozumiemy wszystko o wiele lepiej. To dało mi do myślenia , bo przecież przez wiele lat stosowałam się do tych samych zaleceń lekarzy, a efekty były ciągle te same; szybkie nawroty choroby, operacje i ból… Od tamtej pory wzięłam sprawy w swoje ręce i zaczęłam zdobywać wiedzę na temat endometriozy i byłam zdumiona ogromem informacji odnośnie naturalnego leczenia, a zarazem zszokowana, że przez 9 lat nie usłyszałam o żadnej z tych alternatyw od prowadzących mnie lekarzy. Mając świadomość wyboru zaczęłam wdrażać różne terapie i metody leczenia w życie i zauważać bardzo dobre efekty. Przyłączyłam się do istniejącej grupy wsparcia, ale nie znalazłam tam tego, czego szukałam. Większość wpisów była dołująca i pesymistyczna i właśnie wtedy uświadomiłam sobie, że naglącą potrzebą w środowisku kobiet z endometriozą jest pozytywne nastawienie, dawanie nadziei, dzielenie się dobrymi doświadczeniami, tym co może pomóc również komuś innemu. Inspiracją do stworzenia grupy samopomocowej byli też inni ludzie, których spotkałam na swojej drodze, między innymi lekarz, dr Tomasz Songin, który w najcięższych chwilach tak bardzo mi pomógł , poświecił ku temu swój prywatny czas i miał przy tym tak wielkie serce i tą nieziemską energię, którą zarażał… i czułam, że muszę się w jakiś sposób odwdzięczyć za te wszystkie dobre rzeczy, które mnie spotkały w tych chwilach cierpienia. Spotykając w swoim życiu kogoś wyjątkowego, samemu chce się być lepszym człowiekiem. Szerzenie świadomości o endometriozie w pozytywny sposób daje mi poczucie, że robię coś pożytecznego, że może jakaś informacja przyczyni się do polepszenia jakości życia kogoś innego.

Jest takie powiedzenie:

„Pomoc jednej osobie nie zmieni całego świata, ale może zmienić świat dla jednej osoby.”

Ta grupa niesie również nadzieję dla mnie, bo ja wciąż poszukuję swojego antidotum, odpowiedzi, wskazówek, świadectw od kobiet, które zaszły w ciążę, pomimo, że lekarze nie dawali im żadnych szans, albo tych które dzięki determinacji pokonują chorobę. Takich kobiet jest coraz więcej. To wszystko motywuje mnie do dalszych kroków w kierunku szerzenia wiedzy o endometriozie. Niedawno powstała również strona internetowa www.endometrioza-antidotum.com, gdzie sześciu wspaniałych specjalistów; ginekolog, lekarz medycyny naturalnej, psychoterapeuta, dietetyk, fizjoterapeutka oraz fitoterapeutka udzielają porad, informacji i odpowiedzi na pytania kobiet z endometriozą. Na blogu można przeczytać o zwycięskich historiach kobiet i każda z nich może dodać swój przepis do sekcji zdrowe odżywianie przy endometriozie. Chciałabym, żeby dziewczyny czuły, że są częścią tego bloga i żeby udzielała im się ta pozytywna energia, która będzie wirtualnie na nie oddziaływać:).

Chciałabym podzielić się z Wami jeszcze jedną refleksją…Paradoksem w tym wszystkim jest to, że jestem wdzięczna za endometriozę, bo dzięki niej doceniam więcej, bo znalazłam nową pasję w życiu, bo zawarłam wspaniałe przyjaźnie. Czuję potrzebę bycia czyimś wsparciem i motywacją, i mam nadzieję, że jestem. Oczywiście fajnie byłoby nie mieć endometriozy, ale skoro już jest, to odnajdźmy w niej te dobre strony. Z całego serca życzę każdej endokobiecie, aby odnalazła swoje antidotum oraz szczęście i pamiętała, że pozytywne nastawienie to już połowa sukcesu na drodze do zdrowia.

Czy endometrioza wypłynęła na pani plany związane z macierzyństwem?

Miałam 23 lata jak usłyszałam, że jestem w ciąży, po czym okazało się, że to była jednak torbiel. Wtedy bałam się, że mogłabym być mamą, bo było to dla mnie za wcześnie. Teraz dałabym wiele, żeby to jednak była ciąża. O dziecko staramy się z mężem około 8 lat. Nie poddajemy się, ale chęć bycia mamą i stworzenia rodziny jest bardzo silna. Dlatego postanowiliśmy zaadoptować dziecko. Jesteśmy w procesie przygotowawczym i mocno wierzymy, że nasze dziecko gdzieś na nas czeka. Oboje wierzymy, że tak poprostu miało być.

Co poradziłaby pani innym kobietom zmagającym się z endometriozą?

Przede wszystkim zdobywanie wiedzy z pewnych źródeł. Dołączenie do grup samopomocowych, w których można zaczerpnąć informacji na temat stylu życia i odżywiania przy endometriozie, otrzymać wsparcie, wymienić się doświadczeniem, zapytać o rekomendację specjalisty czy renomowanej kliniki. Szukać pomocy i działać! Natychmiast! Szerokim łukiem omijać ludzi z negatywnym podejściem do choroby, negatywne, dołujące historie. Poszukiwać tylko tych dobrych doświadczeń, bo w nich największa pomoc i nadzieja.

Fot. Archiwum domowe Donata Sobania-Byczkowska

POLECAMY: Lekarz dał mi do zrozumienia, że nigdy nie zostanę mamą. Zobacz, jak Anna pokonała endometriozę!

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Operacja endometriozy i co dalej?

Operacja endometriozy
Najczęstszym towarzyszem po operacji jest ból oraz krwawienie – fot. Fotolia

Leczenie operacyjne endometriozy nie należy do łatwych, jest dużym wyzwaniem zarówno dla lekarza, jak i pacjentki. Zabieg nie leczy niestety źródła choroby, tylko jej konsekwencje, którymi są powstałe ogniska endometrialne. To one rosną, powodują stan zapalny, krwawią i zabliźniają się, tworzą zrosty. Wywołują tym samym szereg dolegliwości bólowych i mogą prowadzić do obniżonej płodności. Chirurgiczne usunięcie tych zmian często prowadzi do radykalnej poprawy dolegliwości i poprawy płodności. Nie rozwiązuje jednak całego problemu. Przynajmniej nie u wszystkich pacjentek.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Po operacji powstaje wiele znaków zapytania, obaw i lęków, które nie zawsze są oczywiste i z którymi nie chcemy pozostawić pacjentki samej.

W tym wydaniu zaczniemy od pierwszych dni po operacji.

Zobacz też: Endometrioza „po polsku”. 73 proc. respondentek nie wie, co to za choroba

Operacja endometriozy i ból

Najczęstszym towarzyszem po operacji jest ból oraz krwawienie. Który ból jest „normalny” (czy „akceptowalny”), a który wymaga interwencji?

Rana powstała na skutek usunięcia zmian endometrialnych drażni zakończenia nerwowe na otrzewnej wyściełającej narządy miednicy. Ból jest najintensywniejszy przez pierwsze 2–3 doby. Po tym czasie powinien mieć tendencję spadkową. W I i II dobie mogą wystąpić mdłości i wymioty, które częściowo są spowodowane resztkowym działaniem leków znieczulających, a po części podrażnieniem otrzewnej.

U ok. 70% pacjentek występują silne bóle barku, najczęściej prawego. Dlaczego? Podczas laparoskopii wypełnia się jamę brzuszną dwutlenkiem węgla. Gaz ten prowadzi do niedotlenienia komórek i podrażnienia zakończeń nerwowych. Również nerwu przeponowego, który wywodzi się z tego samego odcinka kręgosłupa co nerwy zaopatrujące barki. Jego podrażnienie wywołuje bóle w okolicy barków – na zasadzie bólu przeniesionego.

Notabene można często zapobiec tym bólom, wprowadzając ok. 1 litra soli fizjologicznej do brzucha podczas operacji. Pacjentki leżą w trakcie operacji głową do dołu i wprowadzona woda gromadzi się na kopule przepony, chroniąc ją przed drażniącym działaniem dwutlenku węgla. Bóle te, jeśli wystąpią, są niestety dość oporne na leki przeciwbólowe. Dolegliwości utrzymują się w większości przypadków przez pierwsze 3 dni po operacji i samoistnie ustępują.

Leczenie przeciwbólowe to najczęściej środki z grupy niesterydowych leków przeciwzapalnych NLPZ, jak ibuprofen czy ketoprofen. Jeśli bóle są silne, często trzeba sięgnąć po mocniejsze (sterydowe) leki przeciwbólowe, jak na przykład oxycodo/naloxon lub jeszcze silniejsze. Tramadol – ponieważ powoduje mdłości – nie jest najszczęśliwszym środkiem po operacjach brzusznych.

Zobacz też: Torbiele endometrialne: późny objaw endometriozy. Jak je leczyć i czy można uniknąć wznowy?

Jakie objawy po operacji mogą niepokoić?

Objawy, które niepokoją po wypisaniu ze szpitala, to gorączka, mdłości, wymioty i nawrót ciężkich bóli brzucha. Z tego względu, że mogą świadczyć o uszkodzeniu jelita, wymagają natychmiastowej reakcji ze strony pacjentki. W pierwszej kolejności należy wykonać USG, najlepiej przez pochwę, oraz pobrać krew na CRP i morfologię.

Często po operacji pojawiają się bóle przy oddawaniu moczu, pieczenie cewki moczowej i częste oddawanie moczu. Są to objawy, które są najczęściej wynikiem podrażnienia pęcherza i cewki moczowej przez cewnik i nie wymagają interwencji.

Dobrze jest jednak wykonać badanie ogólne moczu, żeby możliwie wcześnie wykryć ewentualne zapalenie pęcherza, które zwykle wymaga antybiotykoterapii. Jeśli bóle wystąpią po wypisie do domu i będą miały tendencję wzrostową, to należy zgłosić się do lekarza.

Zobacz też: Nowe trendy w chirurgii endometriozy i niepłodności. Czym jest wodna laparoskopia przezpochwowa?

Pielęgnacja ran pooperacyjnych

Rany pooperacyjne nie wymagają zwykle szczególnej pielęgnacji. Plastry można ściągnąć po dwóch–trzech dniach. Prysznic można wziąć w pierwszej dobie pooperacyjnej. Należy unikać żeli pod prysznic. Najlepiej opłukiwać rany czystą wodą, ewentualnie z użyciem zwykłego szarego mydła.

Preparaty wspomagające leczenie blizn zwykle nie przynoszą dużej poprawy. Po 7–10 dniach po operacji należy udać się do ginekologa lub lekarza rodzinnego na zdjęcie szwów, albo ich skrócenie (w przypadku szwów wchłanialnych), jeśli nie odpadły same do tego czasu.

Siniaki wokół ran nie muszą niepokoić. Jeśli jednak w miejscu blizny pojawi się zgrubienie, tkliwość i zaczerwienienie, to niewykluczona jest obecność krwiaka, którą należy zweryfikować u lekarza.

Zobacz też: Zrosty przy endometriozie – jakie dają objawy? Jakie mają skutki?

Na co uważać po operacji?

Po operacji należy unikać wytężania fizycznego, szczególnie podnoszenia ciężkich przedmiotów. Może doprowadzić to do nagłego podniesienia ciśnienia w naczyniach krwionośnych i zwiększyć ryzyko krwawienia pooperacyjnego.

Jego oznakami mogą być: podrażnienie otrzewnej (wywołujące ból brzucha), mdłości, rzadziej wymioty, ale także bladość skóry, przyspieszona praca serca, niestabilność układu krążenia, omdlenia. W przypadku podejrzenia krwawienia pooperacyjnego należy wykonać badanie USG oraz oznaczyć morfologię krwi.

Po operacji wskazana jest również wstrzemięźliwość seksualna – jednak w zależności od zakresu przebytego zabiegu. Okres ten zwykle nie jest dłuższy niż dwa tygodnie. W przypadku histeroskopii operacyjnej, konieczności otwarcia pochwy w trakcie operacji czy resekcji fragmentu jelita i/lub pęcherza, nie powinno się współżyć przez przynajmniej 4 tygodnie po operacji.

W razie pytań dotyczących wczesnego okresu pooperacyjnego prosimy o kontakt (najłatwiej przez stronę www.miracolo.clinic). Kolejne zagadnienia dotyczące okresu pooperacyjnego poruszymy w następnym wydaniu ChBR.

Zagadnienia związane z postępowaniem po operacji endometriozy można podzielić na kilka grup:

  1. Wczesny okres pooperacyjny – związany głównie z bólem, krwawieniem itd.
  2. Rehabilitacja –czy ma sens? Jak wygląda sytuacja w Polsce i poza granicami?
  3. Kwestia nawrotów choroby – jak często do nich dochodzi? Jakie są czynniki ryzyka nawrotu?
  4. Leczenie hormonalne.
  5. Medycyna naturalna –czy jest skuteczna? Jak wpływa na jakość życia? Jakie jest odniesienie w stosunku do medycyny konwencjonalnej?
  6. Jakie jest postępowanie w przypadku podejrzenia wznowy?

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Dr Jan Olek endometrioza

Ekspert

Dr Jan Olek

Ginekolog położnik. Zastępca ordynatora i założyciel certyfikowanego klinicznego centrum endometriozy w St. Josefs-Hospital w Dortmundzie. Założyciel kliniki Miracolo w Polsce.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Endometrioza „po polsku”. 73 proc. respondentek nie wie, co to za choroba

Endometrioza w Polsce
Blisko 73% ankietowanych nigdy nie spotkało się z nazwą „endometrioza” // fot. Fotolia

Przyjmuje się, że nawet jedna na pięć kobiet może chorować na endometriozę. W Polsce kobiety cierpiące na gruczolistość zewnętrzną nadal wstydzą się mówić o swoim bólu. Trudno zatem odnaleźć dokładne dane pozwalające oszacować skalę problemu i najczęściej występujące objawy u Polek. Trudno, bo niełatwo, w sposób bezpośredni, dotrzeć z intymnymi pytaniami do kobiet borykających się z dolegliwościami, o których po prostu się nie mówi.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Endometrioza to choroba układu rozrodczego kobiet, która polega na tym, że komórki błony śluzowej jamy macicy rozrastają się poza nią, prowadząc do dotkliwych dolegliwości bólowych, a nawet do niepłodności.

Zobacz także: Torbiele endometrialne: późny objaw endometriozy. Jak je leczyć i czy można uniknąć wznowy?

Endometrioza w Polsce

W II połowie 2017 roku Miracolo Clinic rozpoczęło (w Internecie), trwającą do połowy 2018 roku, akcję popularyzującą wiedzę o chorobie, a zarazem pozwalającą zebrać dane, by opisać możliwie szerokie spektrum dolegliwości towarzyszących kobietom cierpiącym na gruczolistość zewnętrzną w Polsce.

Przez odnośniki i infografiki dotyczące bolesnych miesiączek, zamieszczone na popularnych portalach, można było dotrzeć do kwestionariusza objawów endometriozy. Akcja spotkała się z pozytywnym odbiorem – w ciągu ponad pół roku w ankiecie wzięło udział blisko 25 000 kobiet zmagających się z bólem menstruacyjnym, który jest najbardziej charakterystycznym objawem choroby.

Zobacz także: Zrosty przy endometriozie – jakie dają objawy? Jakie mają skutki?

Formularz bólu

W formularzu ankiety zebrano najważniejsze pytania odnośnie do objawów choroby. Dotyczyły one m.in. dolegliwości bólowych w trakcie menstruacji i ich intensywności w skali 0–10, występowania plamienia w trakcie cyklu, obecności chorób autoimmunologicznych (np. choroby tarczycy), dolegliwości w obszarze innych układów.

Kwestionariusz zawierał również pytania związane z problemami z poczęciem, gdyż według różnych źródeł nawet do 50–60% kobiet cierpiących na endometriozę ma problem z zajściem w ciążę.

Zobacz także: Dysbioza jelitowa: podstępny czynnik (współ)sprawczy endometriozy i niepłodności?

Cierpienie ujęte w liczby

Z badań ankietowych wynika, iż blisko 73% respondentek (sic!) nigdy nie spotkało się z nazwą „endometrioza”. Zaledwie 14% badanych kobiet o istnieniu takiej choroby usłyszało od swojego ginekologa.

Większość ankietowanych zgłaszała bardzo dotkliwe dolegliwości bólowe związane z miesiączkami. Symptomy dodatkowe, takie jak bóle pleców, występowały u co trzeciej z kobiet, a co piąta niepokoiła się bólem podczas współżycia.

Sporo uczestniczek badania trapiły także bolesne wypróżnienia (ok. 8%) i oddawanie moczu (4%). U części kobiet występowały też inne objawy, jak: plamienia w trakcie cyklu, migreny, wymioty, bolesne dni płodne. Istotny jest przy tym fakt, że u ok. 20% kobiet cierpiących na to schorzenie nie występują żadne objawy.

Ważny jest fakt, że wśród respondentek biorących udział w ankiecie 28% kobiet deklarowało, że obecnie stara się zajść w ciążę, a połowa z nich zgłaszała problem z poczęciem (8% badanych starało się o poczęcie powyżej 6 miesięcy, a prawie 9% już ponad 2 lata).

Zobacz także: „Lekarz dał do zrozumienia, że nigdy nie zostanę mamą”. Zobacz, jak Anna pokonała endometriozę

Niechlubne wnioski, które… motywują do dalszej pracy

Badanie pokazało, jak nadal mało znaną chorobą jest endometrioza i utwierdziło w przekonaniu, że istnieje wielka potrzeba edukacji – zarówno pacjentek, jak i lekarzy różnych specjalności (oraz uwrażliwienie ich na niespecyficzne objawy choroby).

Konieczne jest też podjęcie działań społecznych – oddolnych oraz systemowych, które zwiększą świadomość na temat endometriozy i doprowadzą do tego, że przestanie być ona problemem wstydliwym, a zacznie być jak najwcześniej diagnozowana i leczona.

Anna Serwatkiewicz, koordynatorka Miracolo Clinic, absolwentka Wydziału Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Medycznego im. K. Marcinowskiego w Poznaniu

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Enzym HDAC3 a niepłodność u kobiet z endometriozą

Enzym HDAC3 a niepłodność u kobiet z endometriozą
Szacuje się, że na endometriozę może cierpieć 10 proc. kobiet na całym świecie – fot. Canva

Niski poziom deacetylazy histonowej 3 (HDAC3) ma związek z niepłodnością u kobiet chorujących na endometriozę. 

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Endometrioza oznacza obecność błony śluzowej macicy poza jamą macicy, co prowadzi do przewlekłego bólu i nierzadko do niepłodności.

Szacuje się, że na tę chorobę może cierpieć nawet 10 proc. kobiet na całym świecie. Do tej pory nie udało się opracować skutecznego leku na endometriozę, a w niektórych przypadkach interwencje chirurgiczne prowadzą do tymczasowej poprawy.

Zobacz też: Skuteczne leczenie endometriozy w zasięgu ręki? Ta terapia może zapewnić życie bez bólu tysiącom kobiet

Enzym HDAC3 a niepłodność u kobiet z endometriozą

Zespół naukowców ze Stanów Zjednoczonych i Korei Południowej odkrył związek pomiędzy niskim poziomem enzymu HDAC3 w organizmie a niepłodnością u pacjentek z endometriozą.

Badacze z Uniwersytetu Stanu Michigan i Uniwersytetu Yonsei w Seulu zebrali próbki z endometrium od 21 niepłodnych kobiet chorujących na endometriozę. Badanie wykazało, że ich tkanki zawierały o wiele niższy poziom HDAC3 niż tkanki zdrowych, płodnych kobiet. Badacze odkryli również, że poziom HDAC3 był niszy w mysim modelu endometriozy.

Zgodnie z wcześniejszymi badaniami, HDAC3 to cząstka, która pełni rolę w kontrolowaniu poziomu niektórych białek w organizmie.

Autorzy badań nie odkryli jeszcze, co powoduje spadek poziomu HDAC3 u niektórych kobiet z endometriozą. Podkreślają jednak, że dalsze badania mogą doprowadzić do opracowania metod, które w przyszłości ułatwią pacjentkom zajście w ciążę.

Publikacja ukazała się na łamach czasopisma „Science Translational Medicine”.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Medical Express, Puls Medycyny, Rynek Zdrowia

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.