Przejdź do treści

Czy rozumiesz swoje adoptowane dziecko?

Płaczące dziecko w objęciach rodziców /Ilustracja do tekstu: Nieudane adopcje. Rozmowa z dyrektor interwencyjnego ośrodka preadopcyjnego w Otwocku

Tak jak dwie osoby łącząc się w parę potrzebują wzajemnego zrozumienia siebie, tak też rodzice i przyjmowane dziecko potrzebują wzajemnego zrozumienia. W adopcji zawsze trzeba brać pod uwagę, że do rodziny przyjmowane jest dziecko, które ma swoją historię. Rozpoczynającą się i toczącą krócej lub dłużej poza aktualną rodziną adopcyjną. Z punktu widzenia osób adoptowanych w dzieciństwie 2 kwestie są najważniejsze – aby zrozumieć swoje dziecko po adopcji i zbudować z nim dobrą relację na całe życie.

Doświadczenie specyficznej traumy i realnego poczucia straty

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dzieci mogą doświadczać traumy z powodu krzywdy, jakiej doznały, przemocy czy molestowania. Także w przypadku, gdy doznawane krzywdy nie dotoczyły tego dziecka, ale jego rodzeństwa lub rodzica. Nawet jeśli adoptowane dziecko nie doświadczyło przemocy bezpośrednio czy pośrednio, i włączyło się w kochającą adopcyjną rodzinę we wczesnym dzieciństwie, będzie przeżywać normalne etapy żałoby dlatego, że zostało pozbawione możliwości przebywania z rodzicami biologicznymi. Dla dziecka do szóstego roku życia utrata rodzica jest równoznaczna z utratą części siebie. Jego proces oddzielania własnej tożsamości od tożsamości rodziców nie jest jeszcze zakończony.

Niektóre dzieci przez większość swojego życia starają się wypełnić dziurę w sercu po stracie swojej biologicznej matki. Dobre przepracowanie tej straty i przejście żałoby, pozawala dziecku zachować taki wizerunek rodzica biologicznego, który uznaje jego negatywne cechy, ale też zachowuje pozytywne elementy jego tożsamości.

W decydujących momentach życiowych, adoptowane dzieci potrzebują poczucia, że są aprobowane przez rodziców biologicznych. Takie życiowe momenty to m.in. pierwsza komunia, pierwsza miesiączka u dziewczynki, zakończenie procesu adopcyjnego u starszego dziecka, otrzymanie wyróżnienia za szkolne czy sportowe osiągnięcia, zdanie matury lub na studia, zdobycie pierwszej pracy czy urodzenie dziecka. Jeśli ta strata pozostanie nierozwiązana, może tworzyć napięcia w rodzinie, utrudniać relacje, powodować nadużycia. Rodzice adopcyjni mają do spełnienia szczególną rolę jako towarzysze dziecka w żałobie. Powinni dostarczyć dziecku emocjonalnego wsparcia, informacji na temat jego straty i faktów z nią związanych.

Chęć szukania swojej rodziny biologicznej

Pragnienia adoptowanego dziecka do wyszukiwania korzeni biologicznych nie ma nic wspólnego z miłością do swoich rodziców adopcyjnych. „Błagałam moich rodziców (przyp. red. adopcyjnych), aby nie brali tego tak osobiście. Ja ich nie przestanę kochać, nawet nie będę ich kochać mniej. Ja ich teraz potrzebuję najbardziej, w momencie gdy mam spotkać swoją biologiczną rodzinę.” Niech ten moment poszukiwania, zdobywania faktów, pierwszego kontaktu i wreszcie spotkania z biologiczną rodziną będą wypełnione troską o swoje dziecko. Gdy dziecko zaczyna szukać, potrzebuje wsparcia najbliższych osób bardziej niż kiedykolwiek.

Bądź otwarty. Bądź szczery. Nie rób z tej sytuacji wielkiej celebracji. po prostu postępuj zgodnie z tym, co ona niesie.

Nie każ dziecku czuć się nieswojo, gdy przychodzi do ciebie z pytaniami o poszukiwanie swojej rodziny biologicznej. Nie ukrywaj informacji o nich. Nie kłam. Twoje dziecko potrzebuje twojego wsparcia tak samo jak w momencie pierwszego kroku, pierwszego dnia w szkole czy pierwszego meczu. Stworzenie otwartego dialogu, gdzie dziecko może przyjść do was z ufnością pytając o rodzinę biologiczną, stworzy silniejszą więź między tobą i twoim dzieckiem. Dziecko zwraca się do was, ponieważ ma pewność, że wszystko będzie w porządku między wami. Szanuj jednak granice twojego dziecka, gdy z jakiegoś powodu będzie chciało Cię wykluczyć z tych poszukiwań czy spotkania. Jest to bardzo wrażliwy i emocjonalny okres w życiu dziecka. Wczuj się w nie i postaraj się zrozumieć, co teraz przeżywa i jakie są jego potrzeby. Nikt nie zna Twojego dziecka lepiej niż Ty, będziesz wiedzieć czego potrzebuje.
 
Wyjątkowe dlatego że jest wybrane?

To jest coś, o czym rodzice adopcyjni są przekonani, że pomagają dziecku w akceptacji faktu adopcji, wyjaśniając mu, że zostało specjalnie wybrane. Mają zazwyczaj dobre intencje. Rodzice chcą ułatwić adoptowanemu dziecku zrozumienie, na czym polega adopcja.

Używając takich słów przypominają dziecku, że jest inne w swoim przyjściu do rodziny. Dziecko, które słyszy, że jest specjalne, wybrane, czuje że miało dużo szczęścia, że tak się stało i jednocześnie boli je to, że niektóre dzieci nie mają tyle szczęścia, bo wiedzą, że istnieją setki tysięcy dzieci, które nie zostały adoptowane. „Gdy słyszałam, że  zostałam „wybrana”, to wywoływało we mnie niepokój czy dorównam w ciągu dalszego życia temu „wyborowi”. Ciągle chciałam robić wszystko byle ich zadowolić.” To naturalne, że dziecko chce zadowolić swoich rodziców. Jednak może to stać się niebezpieczne, jeśli dziecko tworzy w swoim umyśle poczucie nadmiernej wdzięczności i szacunku wobec swoich rodziców adopcyjnych z powodu tego „wybrania”. Rozmawiaj z dzieckiem szczerze na miarę jego kolejnych etapów rozwojowych i pytań jakie zadaje o adopcję.

—————————————————————
Magdalena Modlibowska – szefowa działu Adopcja w magazynie Chcemy Być Rodzicami, aktywistka w środowisku adopcyjnym, autorka książki „Odczarować adopcję”, „Księga Adoptowanego Dziecka”, współautorka książki „Jak tu począć”, autorka wielu artykułów adopcyjnych, menadżer, coach zdrowia, prezes Fundacji „Po adopcji”, wiceprezes Stowarzyszenia „Dobrze Urodzeni”. Prywatnie mama trójki dzieci.

E-wersja magazynu Chcemy Być Rodzicami do kupienia tutaj!

Magdalena Modlibowska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

„Moja mama mnie kocha..ła”. Historia 9-latka rozdziera serce – kto pokocha Kubę?

Szukamy domu dla Kuby z domu dziecka
Kuba wierzy, że znajdzie się rodzina, która go pokocha – fot. Pixabay

„Ja nie mam rodziny… Moja rodzina już do mnie nie przyjeżdża. Moja mama mnie kocha..ła”. 9-letni Kuba od dwóch lat przebywa w Domu Dziecka w Orzeszu. Jak każde dziecko pragnie mieć mamę, tatę i ciepły dom. O swoich marzeniach opowiedział w rozmowie z reporterką programu „Uwaga!” TVN.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kuba trafił do domu dziecka po tym, jak porzuciła go matka. Kierownik Wojewódzkiego Ośrodka Adopcyjnego w Sosnowcu Anna Wójcik wyjaśnia, że chłopiec od samego początku bardzo chciał mieć rodzinę i był świadomy swojej sytuacji. Na początku jeszcze wierzył, że jego mama wróci. Później stracił do niej zaufanie. Nadal ma jednak nadzieję, że znajdzie się rodzina, która go pokocha.

Rok temu u Kuby wystąpiły komplikacje po zwykłym przeziębieniu. Chłopiec zachorował na wirusowe zapalenie mózgu, w wyniku którego dostał padaczki, a następnie zapadł w śpiączkę. Po wybudzeniu okazało się, że nie jest już takim dzieckiem, jak wcześniej.

Zobacz też: Aby adoptować Wiktora przejechali ponad 10 tys. km

Szukamy domu dla Kuby z domu dziecka!

Chłopiec jest niepełnosprawny intelektualnie w stopniu umiarkowanym, co znacznie obniża jego szanse na adopcję. Ma padaczkę, problemy z mówieniem, pamięcią i mniej sprawnie się porusza.

Kuba to jednak radosne dziecko. Chłopiec jest kontaktowy, samodzielny, dociekliwy, czyta i pisze. Jest uczniem trzeciej klasy w specjalnym ośrodku.

W poszukiwanie nowej rodziny dla 9-latka zaangażowała się redakcja programu „Uwaga!” TVN.

– Nie chcę być tutaj. Ja chcę mieć rodzinę – mówi reporterce „Uwagi!” Kuba.

Czy znajdzie się rodzina, która pokocha Kubusia?

Tu kupisz e-wersję magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: TVN24

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Martyna Wojciechowska adoptowała kolejną córkę. Długo trzymała ten fakt w tajemnicy

Martyna Wojciechowska adoptowała kolejną córkę
Martyna Wojciechowska i Kabula // fot. Instagram @martyna.world

Martyna Wojciechowska adoptowała Kabulę – chorującą na albinizm dziewczynę z Tanzanii. Podczas wywiadu w „Dzień Dobry TVN” dziennikarka ujawniła, że oprócz Kabuli wzięła pod swoją opiekę jeszcze jedno dziecko.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Martyna spotkała 20-letnią dziś Kabulę podczas kręcenia materiału „Kobieta na krańcu świata”. Historia dziewczyny wstrząsnęła wówczas widzami. Kabula choruje na albinizm, czyli defekt polegający na braku pigmentu w skórze, włosach i tęczówce oka.

W Tanzanii ta choroba często oznacza wyrok śmierci. Osoby dotknięte albinizmem często są prześladowane. Wśród szamanów i uzdrowicieli pokutuje przekonanie, jakoby części ciała chorych posiadały magiczną moc, która przynosi powodzenie nabywcom. Kończyny, skóra, czy włosy albinosów są używane do przyrządzania „magicznych” mikstur i eliksirów. Jednocześnie samych chorych uważa się za przeklętych i przynoszących nieszczęście.

Kabula przekonała się o tym na własnej skórze już w dzieciństwie. Pewnej nocy do jej domu zakradli się rozbójnicy, którzy trzema machnięciami maczety odrąbali dziewczynce rękę.

Zobacz także: Barbie, która inspiruje i przełamuje stereotypy. Wizerunku użyczy jej m.in. Martyna Wojciechowska

Martyna Wojciechowska adoptowała kolejną córkę

We wrześniu Wojciechowska pojawiła się wraz z Kabulą na okładce „Gazety Wyborczej” i udzieliła poruszającego wywiadu. Teraz Martyna ujawniła, że adoptowała jeszcze jedną dziewczynkę z Tanzanii – Tatu.

Jak się okazało, to Kabula poprosiła Wojciechowską o pomoc.

Mogę teraz w końcu przyznać, że od stycznia, czyli od roku Kabula ma taką siostrę. Trzymałyśmy to z Kabulą dla siebie. To była nasza tajemnica. Ma na imię Tatu, ma 15 lat. Są do siebie podobne jak dwie krople wody. Tatu też jest chora na albinizm – powiedziała w „Dzień Dobry TVN” Martyna.

Choć Kabula i Tatu nie mieszkają z Martyną, dziennikarka jest odpowiedzialna za ich utrzymanie.

Zobacz także: Adoptowali dziewczynkę z Ugandy. Kiedy poznali jej historię, odesłali dziecko

Z miłości do dzieci

W Tanzanii populacja albinosów wynosi obecnie ok. 150 tys. osób. Część z nich uciekła do Dar as-Salaam uważając, że duże miasto da im schronienie.

Podróżniczka postanowiła pomóc również innym dzieciom chorującym na albinizm. Z pomocą misjonarzy i wolontariuszy planuje zbudować w Tanzanii miejsce, w którym podopieczni będą się czuli bezpiecznie. Wojciechowska zachęca internautów na Instagramie  do wsparcia inicjatywy.

Martyna Wojciechowska ma jedno biologiczne dziecko. Marysia Błaszczyk jest córką zmarłego w zeszłym roku Jerzego Błaszyka, rekordzisty w nurkowaniu głębinowym. Podróżniczka ma pod swoją opieką jeszcze kilkoro innych dzieci pochodzących z różnych zakątków świata.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Viva!, Ofemin, Dziennik.pl,

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.