Przejdź do treści

Kobiecość i niepłodność – czy rzeczywiście się wykluczają?

Czy niepłodność odbiera kobiecość
Kobiecość to m.in. geny i biologia, rozumiana jako zdolność wykonywania pewnych działań – fot. Fotolia

Kobiecość zawsze była definiowana poprzez możliwość dawania życia. Macierzyństwo jest zrośnięte z kobiecością, nawet wówczas, kiedy kobieta matką nie chce być. Czy niepłodność odbiera kobiecość?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jakąkolwiek drogą nie idzie kobieta, jakiekolwiek byłyby jej plany, pragnienia i możliwości, niemal na pewno zetknie się z tematem macierzyństwa. Może je wówczas przyjąć lub odrzucić.

Ta możliwość wyboru to w zasadzie nowość, zaledwie jedno, może dwa pokolenia kobiet mogą (niemal) swobodnie decydować o tym, czy chcą mieć dzieci. Nowością są również dostępne sposoby leczenia niepłodności.

Dlatego też możemy się zastanawiać, czym w obliczu tak poważnych zmian jest kobiecość? Czy jej definicja zmieniła się w ostatnich dziesięcioleciach? I jak bardzo kobiecość zależna jest od aktualnego „klimatu” społecznego. 

Zobacz też: Czy niepłodność jest karą?

Wiek wspomaganej rozrodczości

Jedna na pięć par ma kłopot z naturalnym zajściem w ciąże. Statystyki mówią również, że problem po stronie kobiety leży w co trzecim przypadku. Jednak wraz ze wzrostem liczby osób, które mają tego typu trudności, rośnie również dostępność różnych metod leczenia.

Co ważne – leczenia coraz bardziej skutecznego. Dla wielu kobiet problemy z zajściem w ciążę są więc czasowe i usuwalne, są fragmentem drogi do macierzyństwa. Inną szansę na macierzyństwo daje adopcja.

Możemy się więc zastanawiać, w jaki sposób niepłodność podważa poczucie kobiecości. Wydaje się, że zagrażająca jest sama myśl, że macierzyństwo może być niemożliwe. Ta myśl wiąże się z fantazją, że zaburzony zostaje naturalny, dany wszystkim jednakowo, porządek rzeczy.

Dzieci się pojawiają, kobiety zachodzą w ciążę, rodzą, karmią piersią – tak jest, nie zastanawiamy się nad tym, nie kwestionujemy tego. Nie zastanawiamy się więc również nad tym, czym jest kobiecość.

Możliwości leczenia czy też przysposobienia dziecka niezwiązanego z kobietą biologicznie otwiera nowe możliwości. A liczba kobiet, pochodzących przecież z każdego krańca społeczeństwa, korzystających z dobrodziejstw medycyny pokazuje, że kobiecość musi być czymś więcej niż prostą biologią. Jest wyborem. Nie tylko macierzyństwa, ale również drogi do niego.

Zobacz też: Kobiecość w niepłodności. Intymne wyznania kobiet

Czy niepłodność odbiera kobiecość?

Kobiecość to zapis norm i oczekiwań społecznych. Kobiecość to też wychowanie – oczekiwania wobec dziewczynek, żeby zachowywały się w określony sposób, pragnęły określonych rzeczy. Kobiecość to też nasze geny i biologia, rozumiana jako zdolność wykonywania pewnych działań.

Niepłodność na pewno zatrzymuje. To z kolei może budzić zaniepokojenie, zwłaszcza jeśli przywykłyśmy do działania, które ma zastępować lub odwracać uwagę od uczuć.

Niepłodność konfrontuje i urealnia. I zmusza samodzielnego zdefiniowania kobiecości. Bo czy nie jest „kobieca” kobieta, która idzie szczególnie wyboistą drogą do macierzyństwa, która poznaje funkcjonowanie swojego ciała w szczegółach i odważnie poddaje je kolejnym próbą? Lub ta, która uznaje swoje ograniczenia i decyduje się przyjąć dziecko urodzone przez inną kobietę? Lub też ta, która czuje, że na skutek różnych okoliczności nie może przyjąć dziecka?

Wydaje się, że poczucie kobiecości pochodzi raczej z wewnątrz niż jest definiowane przez czynniki zewnętrzne.

Tu kupisz e-magazyn Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Wsparcie po poronieniu – powstały dedykowane kartki okolicznościowe

Kiedy bliska osoba traci wyczekiwaną ciążę, często nie wiemy jak zareagować. Co powiedzieć, by ją wesprzeć, ale nie urazić? Nie będąc w stanie znaleźć właściwych słów, nie mówimy nic i pozostajemy z niewypowiedzianym współczuciem, wyrazami przyjaźni i poczuciem bezradności. W tym samym czasie kobieta mierząca się ze stratą może czuć się osamotniona i potrzebować naszego wsparcia. Brytyjska fundacja Miscarriage Association stworzyła kartki okolicznościowe, które pomagają znaleźć odpowiednie słowa, kiedy nasza bliska doświadcza poronienia.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zobacz też: Życie po poronieniu – te szczere słowa mogą pomóc tysiącom kobiet

Wsparcie po stracie

Miscarriage Association to fundacja, która wspiera kobiety po doświadczeniu utraty ciąży. Dostarcza wiedzę medyczną, porady psychologiczne oraz informacje na temat miejsc, w których można szukać pomocy. Skierowana jest do kobiet po stracie, ich bliskich oraz personelu medycznego, który ma bezpośredni kontakt z kobietą zgłaszającą się do placówki z powodu poronienia.

Przedstawicielki fundacji piszą, że ich celem jest przełamywanie tabu. Podkreślają, że  poronienia zdarzają się częściej, niż większość osób uważa. Ze względu na wciąż żywe tabu społeczne, kobiety, które doświadczają straty, często zostają ze swoimi uczuciami same lub spotykają się z nieprzemyślanymi, raniącymi reakcjami otoczenia.

Zobacz też: Gdy cierpienie dotyka bliską ci osobę – jak pomóc po poronieniu?

Kartki

–  Dostępne są kartki okolicznościowe związane z każdym ważnym wydarzeniem życiowym, oprócz tego  mówiła prezeska fundacji dziennikarzom The Independent. Postanowiły wypełnić tę lukę.

Fundacja stworzyła kartki okolicznościowe, na których wydrukowane są adekwatne do sytuacji słowa wsparcia. Wyrażają szacunek i współczucie dla przezywającej żałobę kobiety, nie bagatelizują jej doświadczenia, zapewniają o przyjaźni i chęci pomocy. Można je nazwać kartkami kondolencyjnymi, dostosowanymi do tego szczególnego rodzaju straty, jakim jest poronienie. W Polsce kartki kondolencyjne nie są często używane, ale w Wielkiej Brytanii, Niemczech, czy USA są popularną formą okazywania współczucia po śmierci bliskiej osoby.

Zobacz też: Jakie badania wykonać po poronieniu? Zobacz listę

Kobiety dla kobiet

Treść kartek została stworzona przy współpracy z kobietami, które doświadczyły poronienia. To one najlepiej wiedzą, czego może potrzebować kobieta w takiej sytuacji, a czego absolutnie nie chce usłyszeć ani przeczytać. Kartki są białe, z czarnym napisem, bez żadnych ozdób. W tej chwili dostępne są cztery różne treści, w planach są kolejne wzory kondolencji.

 

Nie ma dobrej kartki na tą okazję. Bardzo mi przykro z powodu Twojej straty

Przykro mi, że Cię to spotkało. Nie wiem, co powiedzieć. Chcę, żebyś wiedziała, że możesz na mnie liczyć

To totalnie ****. W kopercie jest uścisk, zwinięty przytulas. Ode mnie dla Ciebie.

Wydarzyło się najgorsze. Ale jestem tu dla Ciebie, w dzień, w nocy i w każdej chwili pomiędzy

“Chciałabym taką dostać”

Natasha  Necati, która poroniła osiem razy, mówi, że bardzo by chciała dostać jedną z tych kartek. – Kiedy poroniłam, ludzie starali się być mili i mnie pocieszać, ale ich komentarze miały odwrotny skutek. Słyszałam, że jestem młoda i nie mam czym się martwić, lub, że przynajmniej dzięki temu wiem, że mogę zajść w ciążę –  mówiła kobieta.

E-wydanie Magazynu Chcemy być Rodzicami znajdziesz tutaj.

Źródła: The Independent, Miscarriege Association

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

„Dlaczego nie chcecie mieć dziecka?” – powieść, która działa terapeutycznie

dlaczego nie chcecie mieć dziecka?

Anita Miller w książce “Dlaczego nie chcecie mieć dziecka” opisuje trudną drogę do rodzicielstwa Ani i Jacka. Zaczęli od zakochania, pełni szczęścia i pewności, że chcą założyć rodzinę. Później pojawiła się diagnoza, klinika leczenia niepłodności, depresja Ani, dni przeleżane w łóżku i przepłakane noce. Był gabinet psychiatryczny, “dobre rady” bliskich, nietaktowne pytania dalszych, ból, strach i samotność. Swoje szczęście znaleźli zupełnie gdzie indziej, niż się spodziewali. Zagościło w ich życiu po telefonie z ośrodka adopcyjnego.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zobacz też: Gdy wygrała walkę z niepłodnością postanowiła zostać… dawczynią macicy!

Opowieść o „staraczce”

Książka Anity Miller to portret kobiety, która zatraciła się w swoim pragnieniu bycia matką. Autorka szczerze i bez przesadnego owijania w bawałnę relacjonuje myśli, emocje i doświadczenia bohaterki, tak bardzo autentyczne, prawdopodobne i powszechne wśród kobiet leczących się z powodu niepłodności.

Ania – staraczka z powieści Miller, to młoda, realizująca się zawodowo kobieta, na którą diagnoza “endometrioza” spada jak grom z jasnego nieba. Niepłodność i słabe rokowania leczenia, cztery nieudane próby zapłodnienia in vitro kończą się depresją, myślami samobójczymi i wycofaniem z życia. W pewnym momencie, powodowana poczuciem winy i bezradnością, Ania chce nawet rozstać się ze swoim partnerem, by nie rujnować jego szans na bycie ojcem i szczęśliwe życie.

Zobacz też: Jak rozmawiać z dzieckiem o in vitro i niepłodności?

Olśnienie

Bohaterka Anity Miller tak silnie skupia się na swoim celu – zajściu w ciążę, że traci z oczu swoje pasje i inne niż macierzyństwo życiowe cele. Na przemian odzyskuje i traci nadzieję, załamuje się i staje do walki, leczenie niepłodności pochłania całą jej energię.

Któregoś dnia przychodzi do niej olśnienie, wyzwalająca myśl: “Ja wcale nie chcę być w ciąży, ja chcę mieć dziecko! Mogę adoptować dziecko!”.  

Zobacz też: Wsparcie po poronieniu – powstały dedykowane kartki okolicznościowe

Literatura terapeutyczna

Dla kobiet leczących niepłodność powieść “Dlaczego nie chcecie mieć dziecka?” może działać teraputycznie. Pozwala obserwować procesy wewnętrzne bohaterki, daje przestrzeń na porównanie ich ze swoimi własnymi przeżyciami, refleksję nad tym, co przeżywamy. Czytanie o podobnych do naszych perypetiach życiowych bohaterki pozwala nam dostrzec, na które doświadczenia mogłybyśmy spojrzeć inaczej, daje możliwość zobaczenia ich niejako z boku.

To może być doskonały punkt wyjścia do pracy nad trudnymi emocjami i pierwszy krok do odzyskania spokoju. I, co bardzo ważne, zobaczenia, że to, co przeżywamy jest też udziałem  innych kobiet, jest całkowicie normalna i adekwatną reakcją na trudną sytuację.

Nie chodzi o to, żeby koniecznie – tak, jak bohaterka – szukać szczęścia w adopcji. Raczej o to, by spokojnie przyjrzeć się jej i swoim własnym przeżyciom i wyciągnąć z tej refleksji wnioski dla siebie.

Dla osób, które nie mają doświadczenia niepłodności, ale mają bliskie osoby, które starają się o dziecko lub pracują z takimi osobami, książka Miller to szansa na lepsze wczucie się w stan umysłowy osoby w tym położeniu. A to może pociągać za sobą lepsze zrozumienie tej osoby oraz efektywniejszą komunikację i wsparcie.

E-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj. 

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

Jak rozmawiać z dzieckiem o in vitro i niepłodności?

Jak rozmawiać z dzieckiem o in vitro i niepłodności?
fot.Pixabay

Dzieci pytają o to, skąd się wzięły. Raczej prędzej niż później. Rozmowy o seksie z dziećmi są trudne, jeszcze trudniejsze są rozmowy o in vitro i niepłodności. Bo nie dość, że trzeba porozmawiać o seksie, to jeszcze trzeba umiejętnie przekazać dziecku informację, że ono zostało poczęte inaczej. Jak sobie z tym poradzić?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Bociany i pszczółki

Rzadko który rodzic ze spokojem i pewnością siebie oczekuje momentu, w którym dziecko zapyta go, skąd się wzięło. Rodzic, którego dziecko poczęło się dzięki pomocy medycyny jest w trudniejszej sytuacji. Musi się nie tylko zmierzyć z tematem seksualności (własnej i dziecka), ale również własnym zawstydzeniem, niepewnością, ambiwalencją, czyli tym wszystkim, co obudziła w nim niepłodność.

Dlatego też zanim rodzic podejmie decyzję czy, jak i kiedy mówić dzieciom o tym, skąd się wzięły, musi mieć w sobie wystarczające zrozumienie sytuacji. Żeby w zrównoważony i odpowiedni dla dziecka sposób przekazać informacje, trzeba najpierw samemu mieć przepracowane uczucia związane z trudnościami z zajściem w ciążę. Jeśli mamie i tacie uda się uporać z tymi wątpliwościami, rozmowa z dzieckiem powinna być znacznie łatwiejsza.

Zobacz też: Rozwój wcześniaka. Wszystko, co musisz wiedzieć, gdy istnieje ryzyko porodu przedwczesnego

Czym dla rodzica jest leczenie niepłodności?

Decyzja o rozpoczęciu leczenia niepłodności jest z całą pewnością trudna. Zanim człowiek trafi do specjalistycznej kliniki, przejdzie przez gabinety „zwykłych” ginekologów, specjalistów medycyny naturalnej, akupunktury… Możliwości jest wiele. Tym, co utrudnia decyzję o leczeniu lub spycha ją na poboczne tory jest na przykład ambiwalencja, obawy przed reakcją bliskich, czy nawet ostracyzmem społecznym, . Nierzadko też w głowie rodziców rozgrywa się konflikt w obszarze pragnień i uczuć religijnych. Leczenie niepłodności to również zgoda na ingerencję kogoś trzeciego w bardzo intymne sprawy pary.

Szczególnie trudne psychologicznie są sytuacje, kiedy trzeba skorzystać z komórki dawcy czy pomocy surogatki. Niezależnie od tego, jak bardzo byśmy tego chcieli, nie da się komórki jajowej czy cudzej macicy zredukować jedynie do biologii. Za decyzją, by komuś oddać komórkę lub użyczyć swojego ciała stoją określone motywacje. Dziecko urodzone tą drogą może pragnąć poznać biologiczną lub zastępczą matkę. Wreszcie biorczyni komórki jajowej czy nasienia musi uporać się z uczuciem żalu, że sama nie była sobie w stanie poradzić, że ktoś inny miał większe od niej możliwości. Uświadomienie sobie tego faktu może prowadzić do takich uczuć jak zawiść, gniew, złość. Żeby było ciekawiej, te uczucia najczęściej występują w mieszance wybuchowej z wdzięcznością, miłością, radością.

Zobacz też: Mamo, poczytaj mi o tym skąd się wzięłam – jak rozmawiać z dziećmi o adopcji?

Zanim zaczniesz rozmowę z dzieckiem

Dlatego też, zanim powiesz dziecku, że pochodzi z in vitro lub, że urodziła je inna pani, przypomnij sobie swoje uczucia i zagubienie z czasów diagnozy i leczenia niepłodności. Jest prawdopodobne, że dziecko również doświadczy tych uczuć. Tyle tylko, że może nie umieć o nich mówić, może też nie mieć świadomego do nich dostępu, nie potrafić ich rozpoznać i nazwać.

Warto również pamiętać, że rozmowa o in vitro to przede wszystkim rozmowa o intymności rodziców, to de facto rozmowa o seksie. Nie da się wprowadzić dziecka w świat zapłodnienia pozaustrojowego bez przejścia z nim kwestia zapłodnienia naturalnego. Dlatego też warto się dobrze zastanowić, zanim powie się: „wiesz synku, pojawiłeś się na świecie dzięki in vitro”, na ile dziecko jest w stanie taką wiedzę przyswoić. Czy będzie ona dla niego porządkująca, czy raczej przerażająca. Czy dziecko jest na tyle dojrzałe, że doceni wysiłki rodziców, czy raczej pojawi się w nim fantazja, że coś niepokojącego działo się z rodzicami, że czegoś im brakowało, czy też byli w jakiś sposób chorzy.

Zobacz też: Położna i jej rola w leczeniu niepłodności – o swoim doświadczeniu opowiada Alina Jedlińska, ambasadorka kampanii „Położna na medal”

Relacje rodzinne

Badania pokazują, że nawet połowa rodziców nie informuje swoich dzieci o tym, że korzystało z komórek dawców lub dawczyń. Tym samym, pozbawia dzieci informacji nie tylko o tym, że nie ma między nimi biologicznego pokrewieństwa, ale również potencjalnych informacji o ich historii medycznej, możliwych obciążeniach, chorobach.

Natomiast na poziomie emocjonalnym, ukrywając przed dzieckiem tego typu informację, zaprzeczamy faktom. Odbieramy w ten sposób dziecku możliwość zadania pytań na temat swojej tożsamości, pochodzenia, korzeni.

Rozmowa o tym, że dziecko pojawiło się na świecie dzięki in vitro może też wpłynąć na relacje rodzinne. Jeśli dziecko zdecyduje się na zadawanie pytań i poszukiwania, rodzic może poczuć zaniepokojenie, czy wręcz uznać, że jest odrzucany przez dziecko.

Dlatego, jak już wspomniałam – zanim zaczniemy rozmowę z dzieckiem, warto, żebyśmy tak dalece, jak jest to możliwe poukładali własne emocje związane z tematem leczenia niepłodności.

Zobacz też: “Położna na Medal” 2018 – znamy laureatki konkursu

A może nie mówić?

Wydaje się, że sekrety związane z leczeniem niepłodności mogą wyrządzić więcej szkody, niż pożytku. Trudno sobie wyobrazić, aby zatajanie przed dzieckiem informacji o tym, że biologicznie jest spokrewnione z kimś innym, miało na celu tylko i wyłącznie ochronę dziecka. Sekrety zwykle biorą się z lęków i niepewności osób, które jest utrzymują.

Ale też trzeba pamiętać, że rozmowa o in vitro to w gruncie rzeczy rozmowa o życiu seksualnym rodziców. To też rozmowa o określonym klimacie społecznym czy religijnym, w którym żyje rodzina. To wreszcie rozmowa o ich własnych lękach, ambiwalencji i stratach. Dlatego też być może ważniejsze od pytania, „jak powiedzieć”, jest pytanie „dlaczego”. Co chcemy dziecku powiedzieć? Czy jest gotowe na tę rozmowę i dlaczego ma się ona odbyć właśnie teraz?

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj.

Ekspert

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Wsparcie psychologiczne w leczeniu niepłodności

Wsparcie psychologiczne w leczeniu niepłodności
Reakcje kobiet i mężczyzn na sytuację niepłodności zazwyczaj dość mocno się różnią – fot. materiały dostarczone przez partnera

Niepłodność to wspólny problem pary. Jednak sposób, w jaki kobieta przeżywa trudności z zajściem w ciążę może znacząco różnić się od reakcji jej partnera. O różnicach między płciami, trudnych emocjach i efektywnej komunikacji w związku rozmawiamy z Dorotą Gawlikowską– psycholożką z kliniki InviMed w Warszawie.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Diagnostyka i leczenie niepłodności jest bardzo trudnym procesem, na przejście którego chyba nikt nie jest przygotowany… także psychicznie. Jedni znoszą to lepiej, inni gorzej. Co więcej, niepłodność dotyczy związku i potrafi na niego bardzo mocno wpływać.

Pojawiają się różne sytuacje i trudne do przepracowania emocje. Czasami para czuje potrzebę skorzystania ze wsparcia psychologa. Z czego wynikają takie trudności? Jak na niepłodność reaguje kobieta, a jak mężczyzna? O psychologicznym aspekcie leczenia niepłodności rozmawiamy z Dorotą Gawlikowską, psycholożką i psychoterapeutką par z kliniki InviMed w Warszawie.

Jak kobiety reagują na trudności z zajściem w ciążę? A jak mężczyźni?

Reakcje kobiet i mężczyzn na sytuację niepłodności zazwyczaj dość mocno się różnią. Mężczyźni w naszym społeczeństwie są zazwyczaj wychowywani do działania a kobiety do przeżywania.

Okazywanie uczuć, przeżywanie jest nadal często uważane za „niemęskie”, trudno się więc dziwić, że mężczyźni, którzy cierpią z powodu niepłodności tym bardziej nie chcą tego okazywać i mówić o emocjach.

Tymczasem kobiety często bardzo potrzebują rozmawiać o tym, co czują i wyrażać uczucia w bezpiecznym, akceptującym środowisku. Dlatego boleśnie odczuwają brak takich rozmów z partnerami.

Dla mężczyzn najważniejsze wydaje się ustalenie planu działania i kiedy to zostanie zrobione, rozmowy i analizowanie uczuć wydają się im zbędne albo wręcz szkodliwe. Boją się o swoje partnerki, jeśli te głęboko coś przeżywają i dlatego czasem wolą w ogóle na te tematy nie rozmawiać, niż bezradnie patrzeć na ich cierpienie i łzy.

Zobacz też: Jak się wspierać podczas starań o dziecko? Co radzi psycholog
Czy kobietom jest łatwiej mówić o niepłodności?

Kobiety także poszukują informacji i potrzebują działania, ale równolegle częściej szukają wsparcia i chcą zatroszczyć się o uczucia, jakie towarzyszą im w procesie starań.

Dla nich płacz nie musi oznaczać, że nie radzą sobie z sytuacją, stanowi raczej rodzaj oczyszczenia i pomocy zmierzającej do odzyskania sił. Rzeczywiście kobiety częściej i chętniej mówią o problemie niepłodności, podczas gdy mężczyźni zazwyczaj zamykają się w sobie i izolują.

Skąd biorą się te różnice?

Różnice w przeżywaniu niepłodności przez kobiety i mężczyzn na pewnym poziomie warunkuje nasza fizjologia. To kobieta zachodzi w ciążę, zatem to ona w każdym cyklu czeka na zmiany w swoim ciele, które mogą świadczyć o rozwijającej się ciąży lub jej braku.

Ona jest ze swoim ciałem w stałym kontakcie i przeżywa huśtawkę nastrojów, kiedy jednego dnia wydaje jej się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, a następnego ma wrażenie, że kolejny raz nie uda się osiągnąć wymarzonego celu.

Ona przeżywa wykonywanie testu ciążowego albo czeka na kolejną, znienawidzoną miesiączkę. Mężczyznom łatwiej jest zachować dystans do sytuacji, nawet pomimo wielkiego pragnienia rodzicielstwa, ponieważ mają szansę – na przykład będąc poza domem – choć na chwilę odwrócić uwagę od tematu starań i potem, z nowymi siłami, do niego powrócić.

Dla kogo niepłodność to większy ciężar– dla kobiety czy mężczyzny?

Bardzo trudno byłoby odpowiedzieć na to pytanie tak, aby nikogo nie zranić i nie skrzywdzić ani kobiety, ani mężczyzny. Moim zdaniem cierpienie obojga partnerów jest nieporównywalne. Kobiety zazwyczaj odczuwają bardziej boleśnie brak dziecka, co wynika nie tylko z ich indywidualnych potrzeb i pragnień, ale także z oczekiwań społecznych, jakie są wobec nich formułowane.

Społecznie, kobieta nadal jest postrzegana jako odpowiedzialna za posiadanie dziecka, które powinna „dać” mężowi i rodzicom, nadal to ona jest obarczana odpowiedzialnością za jego brak.

Także zegar biologiczny w przypadku kobiet bije szybciej, dając im mniej czasu na ewentualną prokreację, co stwarza atmosferę zagrożenia i pośpiechu, nasila lęk, stres i poczucie presji czasu. Kobiety boją się bardziej równieżz powodów kulturowych, np.głęboko zakorzenionych uprzedzeń ukazujących kobiety bezdzietne jako gorsze. Nic dziwnego, że dla kobiet bezdzietność i niepłodność jest ogromnym obciążeniem i zazwyczaj bardzo pragną zostać matkami.

Zobacz też: 3 największe emocjonalne wyzwania niepłodności – ty też z nimi walczysz?

Mężczyznom chyba nikt nie przypomina o tykającym zegarze biologicznym?

Mężczyznom także nie jest łatwo. Doświadczając niepłodności, także i oni mierzą się z oczekiwaniami społecznymi: w naszej kulturze zadaniem mężczyzny jest podobno zbudować dom, zasadzić drzewo i spłodzić syna.

W wielu środowiskach nadal są postrzegani przez pryzmat realizacji tych zadań i brak potomstwa naraża mężczyzn na drwiny i szyderstwa ze strony kolegów, a nawet członków rodziny. Bywa, że także ich męskość i sprawność seksualna jest w takich sytuacjach poddawana w wątpliwość, co boleśnie uderza w samoocenę i utrudnia radzenie sobie z sytuacją niepłodności.

Jak wygląda praca psychologa z parą dotkniętą problemem niepłodności?

Aby pomóc parze, staram się zawsze indywidualnie spojrzeć na cierpienie każdej ze stron i bez niepotrzebnego wartościowania zrozumieć, czym jest dla niej i dla niego zmaganie się z przedłużającą się bezdzietnością.

W naszym społeczeństwie pary bezdzietne są narażone na nieustanne ocenianie ich intencji i działań: to, czy i dlaczego chcą mieć dzieci, jakimi sposobami dążą do ich posiadania, a więc ich motywacja, etyka i życiowe decyzje stały się szczególnie w ostatnich latach przedmiotem publicznej debaty.

Mam poczucie, że właśnie dlatego dobrze jest unikać porównań i ocen, a skoncentrować się na spokojnym rozumieniu i daniu parom przestrzeni do indywidualnego, osobistego i intymnego przeżywania swojego życia we wszystkich jego przejawach.

Jak w tej sytuacji – mimo tak dużych różnic – stworzyć „wspólny front”?

Parom często brakuje informacji, które uspokajają i pozwalają zachować dystans w sytuacji różnic w przeżywaniu niepłodności. Partnerzy często obawiają się, że skoro nie przeżywają wszystkiego tak samo, oznacza to kryzys i zagrożenie dla związku.

Odmienne przeżywanie podobnych sytuacji przez partnera lub partnerkę odbierają jako jego/jej mniejsze zaangażowanie w leczenie czy wręcz brak potrzeby rodzicielstwa.

Dlatego podczas warsztatów, zwłaszcza tych dotyczących wzajemnego wspierania się w niepłodności, zapraszam pacjentów do przyjrzenia się tym różnicom i staram się zwrócić uwagę na popełniane błędy w interpretacji wzajemnych zachowań, które czasem prowadzą do szkodliwych nadinterpretacji i niewłaściwych wniosków, wpływających negatywnie na atmosferę w związku.

Zobacz też: Czekanie… pewnie znasz to aż za dobrze! Psycholog: „Troska o siebie to możliwość chociaż częściowego odzyskania poczucia kontroli”

Jak można zapisać się na warsztaty psychologiczne?

Każda klinika InviMed organizuje bezpłatne warsztaty psychologiczne otwarte dla wszystkich zainteresowanych. Informacji o nich można szukać w zakładce Aktualności na www.invimed.pl.

Wstęp jest wolny, natomiast ze względu na ograniczoną liczbę miejsc, liczy się kolejność zgłoszeń. W Warszawie cyklicznie organizuję warsztaty: Czy można nie stracić nadziei?, Ona i On – jak się wspierać w trakcie leczenia niepłodności?, Jak zadbać o siebie i dziecko w czasie ciąży? oraz Rodzicielstwo dzięki dawstwu.

Zapraszam na nie wszystkich zainteresowanych. Liczba miejsc jest ograniczona, ale warsztaty powtarzają się cyklicznie, więc każdy ma szansę z nich skorzystać.

Logo: InviMed

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Ekspert

Dorota Gawlikowska

psycholożka i psychoterapeutka par w KliniceLeczenia Niepłodności InviMedWarszawa.Absolwentka Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego o specjalności psychologia kliniczna zdrowia. W pracy koncentruje się na psychologicznych aspektach leczenia niepłodności. Prowadzi warsztaty psychoedukacyjne oraz spotkania indywidualne z pacjentami i parami leczącymi sięz powodu niepłodności.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.