Przejdź do treści

Czy niepłodność jest karą?

Czy niepłodność jest karą
O niepłodności możemy myśleć również jak o pewnym etapie w życiu, który może zakończyć się na różne sposoby – fot. Fotolia

Czy niepłodność jest karą? Czy można ją rozpatrywać w takich kategoriach? Oczywiście, jest to pytanie prowokacyjne i prowokujące – do zastanowienia się, zatrzymania i przyjrzenia, jakie mamy wyobrażenia na swój temat. Nie trudno na którymś z przedłużających się etapów starań o dziecku uznać, że coś jest z nami nie tak.

Trudno zaakceptować jakiekolwiek „nie tak” w życiu, ponieważ skazuje ono człowieka na niewiedzę i niepewność. Konfrontuje z bezsilnością, a to jedna z najbardziej nieprzyjemnych sytuacji w życiu. Lepiej znać jakąkolwiek przyczynę, niż zmagać się z poczuciem, że nic od nas nie zależy.

Zobacz też: „Uderz w samą siebie, ukarz się za niepłodność!” – jakże smutne rzeczy potrafimy robić same sobie

Czy niepłodność jest karą? Czyli moja przeszłość mnie dogania

Kiedy zbyt długo staramy się o dziecko, szukamy przyczyn. Słusznych i prawdziwych lub nie, ważne by były. Dość łatwo wówczas wpaść w spiralę samooskarżeń. Szczególnie złą prasę, nadal, mają środki antykoncepcyjne.

Kobiety fantazjują więc, że ich aktualne problemy są wynikiem decyzji, które kiedyś podejmowały czy stylu życia, jaki prowadziły. Zastanawiają się, czy aktualne problemy z zajściem w ciążę wynikają z faktu, że przez lata farmakologicznie zabezpieczały się przed ciążą.

Czy może to wina papierosów, okazjonalnego alkoholu, zbyt małej ilości ćwiczeń, zaniedbania siebie. Powodów, w gruncie rzeczy rzekomych, może być  wiele. Wydaje się, że odzwierciedlają one bardziej trudności kobiety, jej osobowość, niż rzeczywistość.

Zobacz też: Wpływ antykoncepcji hormonalnej na płodność

Niepłodność, czyli właściwie co?

O dzieciach często myślimy (nawet jeśli trudno się do tego przyznać), że są naszą wizytówką. Im bardziej „udane”, tym silniejsze poczucie, że jednak coś robimy jak należy jako rodzice.

Dziecko nie sprawiające kłopotów, zdolne i ambitne to dowód na to, że rodzice wkładają w nie dużo pracy. A co, jeśli dziecka w ogóle nie ma? Czy nie obnaża nas to jakimś bardzo pierwotnym poziomie? Czy nie ujawnia jakichś niedoskonałości, słabości, braku?

Wydaje się, że brak dziecka, kiedy się go chce, jest kłopotem również na poziomie społecznym – wśród rodziny, bliższych i dalszych znajomych, współpracowników. Brak dziecka uwidacznia również parę, która okazuje się nie dość dobra, nie dość sprawna, by móc sprowadzić dziecko na świat. Są to, oczywiście, fantazje, o których mówią pacjenci.

Zobacz też: Czym zasłużyłam sobie na niepłodność?

O niepłodności możemy jednak myśleć również jak o pewnym etapie w życiu, który może zakończyć się na różne sposoby. Najczęściej jest właśnie etapem, który statystycznie ma zakończyć się pojawieniem dziecka – biologicznego lub adoptowanego.

O niepłodności, oczywiście, można myśleć jak o karze. Można myśleć o swojej sytuacji na każdy możliwy sposób. Jednak istotne jest to, jaki skutek dla kobiety i jej najbliższych mają te przekonania. Czy rzeczywiście zbliżają do dziecka, czy jest wręcz przeciwnie.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami