Przejdź do treści

Czy dziadkowie też są adopcyjni?

Para adoptuje dziecko i zostaje w ten sposób rodzicami. Ale przecież adopcja to przyjęcie dziecka do rodziny, a zatem nie tyko ta konkretna para stanie się rodzicami. Ich rodzice zostaną dziadkami.

Pewnego razu moja rozmowa z córką, która była adoptowana potoczyła się w kierunku dziadków. Zadała mi pytanie czy dziadkowie też mnie adoptowali? To wskazało, że temat jest ważny dla adoptowanego dziecka, co wydaje się oczywiste, ale czy myślimy o tym jak ważny jest to temat dla dziadków? W rzeczywistości nie adoptują oni swoich wnuków, ale jednak stają się dziadkami w inny sposób niż ma to miejsce w większości rodzin powstających naturalnie.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jeśli wziąć pod lupę literę prawa, sytuacja dziadków zależy od formy adopcji (omówione szczegółowo w magazynie nr 4, dostępny tutaj). Adopcja (przysposobienie, usynowienie) to stosunek prawny miedzy adoptowanym dzieckiem a adoptującymi rodzicami, taki sam jak między rodzicami a dzieckiem zrodzonym z tych rodziców. Jest to więc stosunek rodzicielski, w ramach którego powstają między rodzicami przysposabiającymi dziecko, a tym dzieckiem wszelkie obowiązki i prawa właściwe dla naturalnego stosunku rodzicielskiego, jak stan cywilny, władza rodzicielska, obowiązek alimentacyjny czy prawo dziedziczenia. W przypadku gdy adopcja ma formę niepełną, dziecko jest przysposabiane przez rodziców adopcyjnych, ale bez zrywania więzi prawnych z rodziną biologiczną. To znaczy, że dziecko ma nowych rodziców, ale dalszych krewnych w tym babcie i dziadków ma nadal w swojej rodzinie biologicznej. Ta forma adopcji jest stosowana w praktyce niezwykle rzadko i tylko gdy wymaga tego dobro dziecka.

W adopcji pełnej i całkowitej dziecko prawnie wchodzi w rodzinę adopcyjną, a wychodzi zupełnie z rodziny naturalnej. Więzi prawne z rodziną naturalną zostają całkowicie zerwane, w tym obowiązek alimentacyjny i prawo dziedziczenia.

Tyle prawo, a jak życiowa praktyka? Otóż w praktyce rodzice pary starającej się o dziecko, czyli przyszli dziadkowie, często są trochę poza sytuacją. Wiele zależy od tego czy para rozmawia ze swoimi rodzicami o swoich staraniach czy też zachowuje ten etap tylko dla siebie. Zazwyczaj tak samo jak w rodzicielstwie naturalnym dziadkowie zostają zaskoczeni informacją „będziemy mieć dziecko”. Ale czy są gotowi na to, żeby usłyszeć „będziemy adoptować dziecko”? Co wtedy czują? Jak przyjmują taką informację? Z rozmów z rodzicami adopcyjnymi i ich rodzicami wyłania się obraz, że najczęściej po takiej nowinie dominuje radość, że pojawią się wnuki, w jaki sposób jest raczej sprawą drugorzędną. Chociaż nie u wszystkich przyszłych dziadków tak jest. Bywa, że niektórzy z nich przechodzą chwilę zastanawiania się nad tym, jak to jest z tą adopcją, co ona w praktyce oznacza, skąd taka decyzja? Najlepsze co można zrobić w sytuacji, gdy radość przyszłych dziadków nie jest eksponowana, to dać im czas. Popatrzeć na sytuację ich oczami. Czego mogą potrzebować? Być może rozmowy o szczegółach, faktach, a być może chwili na zastanowienie się. Przecież w tym momencie splata się ze sobą wiele emocji. Również ta związana ze świadomością, że w ogóle zostaną dziadkami. Emocje związane z nową rolą w życiu.

Popatrzmy ze strony przyszłych rodziców adopcyjnych. Adopcja dla nich nie pojawiła się znikąd. Jest wynikiem jakiejś decyzji, rozmów między sobą, być może rozwiązaniem na niechcianą bezdzietność.

Potem w trakcie procedury ośrodek adopcyjny przygotowuje parę do tego, czym jest adoptowanie dziecka i jaka jest specyfika rodziny utworzonej przez adopcję. Kandydaci mają czas na przemyślenia, rozmowy, zdobywanie wiedzy. Wkraczanie w temat adopcji we własnym tempie i zaangażowanie na miarę swoich potrzeb. W ośrodku najczęściej jest też czas, w którym para dowiaduje się, jak porozmawiać z rodziną o adopcji. Jedni robią to już na etapie przygotowań, inni dopiero po otrzymaniu kwalifikacji, niektórzy rozmawiają jeszcze zanim zapiszą się do konkretnego ośrodka, a niektórzy dopiero gdy zadzwoni telefon. Nikt nie jest w stanie powiedzieć, który moment jest najlepszy. To jest sprawa niesłychanie indywidualna i oparta na relacjach, jakie są zbudowane w danej rodzinie. Z własnego doświadczenia wiem, że efekt takich rozmów też bywa różny. My ogłosiliśmy tę nowinę, gdy już trwał proces przygotowawczy w ośrodku adopcyjnym. Zaprosiliśmy rodziców moich i męża na uroczysty obiad i powiedzieliśmy im o tym, że oto znaleźliśmy rozwiązanie na naszą bezdzietność, że dłużej nie będziemy już czekać na cud, sami ruszyliśmy po niego. Obydwie pary przyszłych dziadków zareagowały entuzjastycznie, nawet otrzymaliśmy brawa. To było niesłychanie sympatyczne. Potem jak się okazało jedna strona była bardziej dociekliwa, druga mniej. Ale daliśmy dziadkom całkowitą wolność w zadawaniu pytań i długości czasu, jakich potrzebowali na zrozumienie czym dla nas jest adopcja. Czuliśmy, że jesteśmy w łatwiejszej sytuacji, bo adopcja była naszą decyzją, a oni są stawiani przed faktem dokonanym – zostaną adopcyjnymi dziadkami. Wiedzieliśmy, że my jesteśmy przygotowywani na trudy związane z innością i godzimy się na nie świadomie, a oni mogą nie wiedzieć nawet, że spodziewamy się trudności. Mieliśmy dużo zrozumienia dla faktu, że jedni zadawali ogrom pytań i nie mogli się doczekać wnucząt, a drudzy byli raczej milczący i wycofani, a rzadkie pytania wskazywały na ich obawy. Te obawy wynikały nie tylko z dobrych intencji i troski o nas, a także z niewiedzy i braku doświadczenia, jak to jest przyjąć dziecko do rodziny przez adopcję.

Ja moją mamę przygotowywałam nieświadomie od wielu lat na to, że kiedyś być może adoptuję z potrzeby serca. Wiedziała też o moich nieskutecznych zmaganiach z niepłodnością. Myślę, że dzięki temu łatwiej było jej potem przyjąć tę wiadomość całkiem naturalnie.

Wszystko się rozegrało jednak w chwili ich pierwszego spotkania najpierw z pierwszą wnuczką, a potem z kolejną. To są magiczne chwile, gdy oczy dziecka patrzą w oczy dorosłego. Od tamtej pory doskonale korzystają ze swojej roli dziadków, rozpieszczając nasze dzieci, i te które adoptowaliśmy, i te urodzone naturalnie. Rozpieszczając do granic możliwości.

Pamiętajcie o Babciach i Dziadkach. Oni mogą nie rozumieć adopcji, mogą czuć się zakłopotani, zagubieni, ale zawsze mają dobre intencji i przy Waszej pomocy szybko odnajdą się w swojej nowej roli; niepowtarzalnej bez względu na to czy wnuki przyszły do rodziny w taki czy w inny sposób.

—————————————————————-
Magdalena Modlibowska – szefowa działu Adopcja w magazynie Chcemy Być Rodzicami, aktywistka w środowisku adopcyjnym, autorka książki „Odczarować adopcję”, „Księga Adoptowanego Dziecka”, współautorka książki „Jak tu począć”, autorka wielu artykułów adopcyjnych, menadżer, coach zdrowia, prezes Fundacji „Po adopcji”, wiceprezes Stowarzyszenia „Dobrze Urodzeni”. Prywatnie mama trójki dzieci.

Magdalena Modlibowska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.