Przejdź do treści

Czy adopcja zawsze jest najlepszym rozwiązaniem dla dziecka?

Nadrzędnym, jedynym i niepodważalnym celem adopcji zapisanym w ustawie jest dobro dziecka. To oznacza, że każdorazowo sąd, orzekając adopcję, powinien kierować się aktualną sytuacją danego dziecka i z tej pozycji oceniać, gdzie to dobro będzie mu najlepiej zagwarantowane. Czy mogą być sytuacje, w których adopcja wcale nie jest najlepszym rozwiązaniem?

Ostatnio internet obiegła sprawa 7 letniego Michałka. Od 3 lat chłopczyk przebywa w rodzinie zastępczej. Jego rodzice w końcu zostali pozbawieni praw rodzicielskich, a starsza, dorosła siostra nie jest zdolna do wychowywania brata. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, opiekunowie prawni, w tym wypadku są nimi rodzice zastępczy, są zobowiązani zgłosić uwolnione prawnie dziecko do ośrodka adopcyjnego. Tak też zrobili i chłopiec otrzymał kwalifikację do adopcji. Nikt jednak się nim nie zainteresował. Zgodnie z procedurą, po tym, gdy lokalny ośrodek nie znajduje rodziców gotowych adoptować dziecko, jego dane trafiają do Bazy Centralnej. Oznacza to, że rodzice powinni być poszukiwani wśród kandydatów w całej Polsce. Czy faktycznie tak jest? Czy dokumentacja trafiła do wszystkich ośrodków? Czy w każdym z nich ktoś pochylił się nad dokumentacją Michałka i zweryfikował swoich kandydatów na rodziców adopcyjnych pod kątem jego adopcji? Nie wiadomo. Ale nie to jest tutaj ważne. Dalej procedura mówi, że jeśli dziecko w okresie 55 dni nie zostaje adoptowane, ośrodek centralny dokonuje kwalifikacji do adopcji międzynarodowej.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wydaje się, że to idealny scenariusz. Nic nie stanie na przeszkodzie, żeby dziecko, nawet jeśli nie w Polsce, to jednak znalazło swoją nową rodzinę. Ale czy to jest zawsze dobre rozwiązanie? Wrócę do sytuacji Michałka. Polskie 7-letnie dziecko, rozumiejące bardzo dobrze swoją sytuację życiową, ze zdiagnozowanym zespołem FAS i opinią psychologa o konieczności zapewnienia stabilności emocjonalnej, zostaje przekazane do adopcji zagranicznej starszej rodzinie, która nie zna języka polskiego i nie potrafi porozumieć się z chłopcem. Chłopiec jest przez ośrodek adopcyjny skierowany na pobyt czasowy z kandydatami z zagranicy (na terenie Polski), początkowo na 2 tygodnie, potem na kolejne 2.

Michał wyraźnie mówi, że nie chce tej rodziny, nic nie rozumie z tego, co mówią, i nie czuje się z nimi bezpiecznie. Gdy przyjeżdżają po niego, Michał ma łzy w oczach. Czy w całej tej dramatycznej sytuacji nie chodzi o to, by nowi rodzice spodobali się Michałowi, by chciał z nimi być, by nie czuł się kolejny raz zdradzony? Moją wątpliwość budzi też, czy osoby mające ponad 50 lat, są w stanie zapewnić odpowiednie wychowanie dziecku, z którym dzieli je bariera językowa – to słowa pani Urszuli, aktualnej opiekunki prawnej, która od 3 lat jako rodzic zastępczy buduje więź z chłopcem i stara się stworzyć mu stabilne rodzinne środowisko.

W opinii Magdy Bodziony, terapeuty dziecięcego i doświadczonej mamy adopcyjnej „przygotowanie dziecka do adopcji to bardzo delikatny proces, w którym to przede wszystkim dziecko musi być gotowe do zmiany swojego otoczenia. Nie można tu mówić o ‚wygaszaniu więzi’ a raczej o przygotowaniu dziecka do zmiany. Trzeba pamiętać, że dziecko przechodząc do swojej nowej rodziny tak czy inaczej zabiera ze sobą bagaż. Bardzo ważna jest rola osób z otoczenia dziecka w procesie adopcyjnym i krąg ten nie ogranicza się jedynie do pracowników ośrodków, sądu oraz kandydatów na rodzinę adopcyjną – jest to również i jego dotychczasowa rodzina, obecni opiekunowie, nauczyciele, koledzy itd.” – zwraca uwagę Bodziony.

„Klimat w jakim przeprowadzana jest adopcja rzutuje potem na cale lata w nowej rodzinie, zaś bagaż, z którym wyrusza, stanie się jego ciężarem bądź zasobem, z którego zarówno samo dziecko jaki i jego rodzina będą mogli czerpać.

Warto poświęcić na ten proces sporo czasu, odpowiednio go zaplanować, tak by dziecko miało możliwość domknięcia swoich dotychczasowych doświadczeń i chociażby zwykłego pożegnania, by móc wyruszyć w nową podróż. Adopcja to bardzo ciężkie doświadczenie dla dziecka, czemu więc nie dać mu wsparcia na starcie tak, by w nieco łagodniejszy sposób mogło przejść traumę rozstania? Tu nic nie może dziać się nagle i bez uprzedzenia.” – podkreśla Bodziony.

Artykuł 21 Konwencji o prawach dziecka – „Strony uznające i/lub dopuszczające system adopcji zapewnią, aby dobro dziecka było celem najwyższym, i będą: […] traktować adopcję związaną z przeniesieniem dziecka do innego kraju jako zastępczy środek opieki nad dzieckiem, jeżeli nie może być ono umieszczone w rodzinie zastępczej lub adopcyjnej albo nie można mu zapewnić w żaden inny odpowiedni sposób opieki w kraju jego pochodzenia.” Zatem zgodnie z tym zapisem adopcja, szczególnie adopcja zagraniczna, nie powinna być traktowana z założenia jako lepsza forma opieki niż rodzina zastępcza.

Z osobistego doświadczenia znam dobrze siłę więzi dziecka z jego biologicznymi korzeniami, silną potrzebę odnalezienia swojej wartości poprzez źródła swojej tożsamości. Wiem, że idealizowanie rodzin adopcyjnych nie jest właściwe. Chociaż wydaje się, że rodzina adopcyjna jest wymarzona i może zapewnić dziecku największy dostatek, dziedziczenie, no i przede wszystkim kochających i będących na wyłączność mamę i tatę, to jednak warto pamiętać o innych sytuacjach. Adopcja w znakomitej większości jest zapewne najlepszą formą opieki, a adopcje zagraniczne często są jedyną szansą na normalne i godne życie dla najbardziej chorych dzieci. Jednak dla niektórych dzieci adopcja może być kolejnym traumatycznym przeżyciem, kolejnym zawodem jakiego doświadczają ze strony dorosłych, kolejnym opuszczeniem, stratą.

„Nasze prawo zauważyło, że najlepszą formą opieki jest taka forma, która jest najlepsza dla dziecka. Sytuacja każdego dziecka jest inna i przede wszystkim od tej strony powinno dobierać się dziecku formę opieki, jeśli już taka konieczność musi zajść. Dla dziecka, które ma trudności adaptacyjne, wykazuje trudności w nawiązywaniu relacji czy jest po aktach przemocy kolejna zmiana rodziny i formy opieki bez odpowiedniego przygotowania drugiej strony może wiązać się z załamaniem zasobów dziecka i odbijać się na jego psychice przez kolejne lata.” – wyjaśnia Magda Bodziony.

W Ośrodku Adopcyjnym TPD w Warszawie, jednym z trzech w Polsce, który prowadzi adopcje zagraniczne, wisi ogromna tablica ze zdjęciami udanych adopcji zagranicznych. Dowiaduję się, że zagraniczne ośrodki partnerskie, z którymi współpracuje polski ośrodek przy procedurze przysposobienia dziecka przez zagranicznych rodziców, mają obowiązek w ramach zawartej umowy raportować corocznie do ukończenia przez adoptowane dziecko 18 lat. Raport zawiera informacje, co się dzieje w rodzinie adopcyjnej, jak dziecko lub dzieci aklimatyzują się i jak rozwijają. Okazuje się, że polski ośrodek może zadecydować o rozwiązaniu takiej umowy, jeśli partner zagraniczny (czyli instytucja w danym kraju taka jak nasz ośrodek) nie wywiązuje się z zapisów umowy, np. z takiego raportowania. „Nasz ośrodek aktualnie nie współpracuje z Belgią.” – informuje mnie Izabela Rutkowksa, psycholog, wieloletni pracownik Ośrodka Adopcyjnego TPD. „To jest niesamowite wrażenie, gdy po jakimś czasie, mając kontakt z dziećmi przysposobionymi przez zagraniczne rodziny, widzę jak rozkwitły, jak nadrobiły swoje fizyczne i intelektualne dysfunkcje. A najciekawsze jest to, że bardzo często dzieci, które nie radziły sobie z językiem polskim, były słabe w nauce, po kilku miesiącach biegle mówią w języku swoich adopcyjnych rodziców.” – dodaje pani Iza.

Nie znam zakończenia historii 7-letniego Michała, jeszcze trwają rozprawy, zbierane są opinie. Nie wiem, czy adopcja zagraniczna w tym przypadku jest korzystna, czy nie. Wierzę, że dobro dziecka zostanie tutaj zabezpieczone w najlepszy możliwy sposób. Jednak ta historia pozwala w jeszcze szerszym świetle zobaczyć, jak ważna jest rola dorosłych, którzy odpowiadają za los dziecka; sędziów, pracowników ośrodków adopcyjnych, kuratorów, urzędników opieki społecznej, opiekunów prawnych, rodziców, krewnych. Każdy chce wykonać swoją pracę dobrze, każdy wie, że czas w przypadku dziecka jest nieubłagany i należy podejmować szybkie decyzje. Ale czy zawsze jest w tym wystarczająco dużo uwagi przeznaczonej na poznanie pełnej, autentycznej, indywidualnej sytuacji tego konkretnego dziecka? Rodzice zastępczy, którzy często przygotowują dzieci do adopcji, nawet te maleńkie, wiedzą jak bardzo delikatny i jednocześnie ważny jest to proces. Możecie o tym szczegółowo przeczytać w nr 13 naszego magazynu (do kupienia tutaj). Ostatnio rozmawiałam też na ten temat w dwugodzinnej audycji radiowej (do wysłuchania tutaj).

Nie jest łatwo być rodzicem. Bez względu na przymiotnik jaki do tego słowa dodamy. Ale szczególnie trudno jest być dorosłym, który musi decydować o dalszych losach dzieci, pozostających bez opieki biologicznych rodziców.

 

————————————————
Magdalena Modlibowska – szefowa działu Adopcja w magazynie Chcemy Być Rodzicami, aktywistka w środowisku adopcyjnym, autorka książki „Odczarować adopcję”, „Księga Adoptowanego Dziecka”, współautorka książki „Jak tu począć”, autorka wielu artykułów adopcyjnych, menadżer, coach zdrowia, prezes Fundacji „Po adopcji”, wiceprezes Stowarzyszenia „Dobrze Urodzeni”. Prywatnie mama trójki dzieci.

Magdalena Modlibowska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Transkrypcja aktu urodzenia dziecka – jakie jest postępowanie w przypadku surogacji?

Transkrypcja aktu urodzenia dziecka - jakie jest postępowanie w przypadku surogacji?
Surogatka - czyli matka zastępcza, zawiera umowę z parą i godzi się na zapłodnienie in vitro oraz urodzenie dziecka tej pary. – Fot.Pixabay

Francuski sąd kasacyjny wystąpił  do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z prośbą o opinię na temat transkrypcji aktu urodzenia dzieci urodzonych przez surogatki w krajach, w których jest to legalne. Helsińska Fundacja Praw Człowieka złożyła swoją opinię prawną na ten temat, ponieważ sprawa potencjalnie dotyczy także Polski.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Co to jest surogacja?

Surogatka – czyli matka zastępcza, zawiera umowę z parą i godzi się na zapłodnienie in vitro oraz urodzenie dziecka tej pary. W zamian otrzymuje określone świadczenia finansowe w przypadku surogacji komercyjnej, albo bez wynagrodzenia, jedynie za środki na utrzymanie w przypadku surogacji altruistycznej. Najwięcej kontrowersji rodzi surogacja komercyjna, stąd też wiele krajów na świecie jej zakazuje i utożsamia prawnie “matkę” z “osobą, która urodziła dziecko”. Tak właśnie wygląda prawo we Francji i w Polsce.

Wątpliwości kogo nazwać matką dziecka pojawiają się, kiedy rodzice przyjmujący dziecko chcą dokonać transkrypcji aktu urodzenia dziecka w kraju, którego są obywatelami. Założenie jest takie, że dziecko zostało urodzone przez surogatkę w kraju, w którym jest to legalne, umowa podpisana przez rodziców przyjmujących i matkę zastępczą jest wiążąca prawnie a matka zastępcza przyjęła za noszenie ciąży wynagrodzenie.

Zobacz też: Zabieg AH na zarodkach: wskazania, skuteczność, ryzyko

Francuski Sąd Kasacyjny prosi o opinię ETPC

Zapytanie do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka to pierwszy przypadek skorzystania z protokołu 16 wprowadzonego do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka 1 sierpnia 2018 roku, który umożliwia Państwom – członkom wspólnoty zasięgnięcie opinii na temat interpretacji i wprowadzenia w życie praw i wolności określonych w Konwencji. Opinie mogą dotyczyć konkretnych spraw, które zawisły przed sądami i trybunałami państw ratyfikujących Konwencję.

Francuski sąd nie miał jasności, czy może odmówić transkrypcji aktu urodzenia i zdecydować się na wpisanie do aktu urodzenia jedynie nazwiska ojca przyjmującego dziecko, który jest jednocześnie dawcą nasienia, czyli biologicznym rodzicem. Nie jest jasne, czy ma znaczenie pochodzenie komórki jajowej, z której rozwinęło się dziecko – prawo opisuje matkę jako osobę, która dziecko urodziła, nie wspominając o DNA komórki jajowej.

Jeśli chodzi o komórkę jajową w surogacji, możliwości są trzy: w zapłodnieniu in vitro surogatki mogła być użyta jej własna komórka jajowa, komórka jajowa matki przyjmującej, albo komórka anonimowej dawczyni. Francuscy prawnicy zastanawiali się, czy matce przyjmującej należy udzielić prawa do adopcji dziecka, jeśli nie może zostać wpisana w akt urodzenia jako matka.

Wprowadzenie rozróżnienia na ciążę powstałą z wykorzystaniem komórki jajowej surogatki i komórki matki przyjmującej, oraz nadawanie  na tej podstawie praw rodzicielskich właścicielce komórki jest niebezpieczne. Potencjalnie daje możliwość ubiegania się o prawa rodzicielskie trzeciej kobiecie, która jako anonimowa dawczyni wsparła starającą się o dziecko parę i noszącą ciążę surogatkę własnym materiałem genetycznym.

Zobacz też: Bliźnięta poczęte dzięki in vitro mają dwóch ojców. Niesamowita historia niezwykłego rodzeństwa

Opinia Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka

Z opinii Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka na temat Polski, która wydana została po zgłoszeniu Francji do ETPC, dowiadujemy się, że:

  • Dziecko ma swoje prawa, nie może być traktowane przedmiotowo i karane za to, że jego rodzice podjęli taką, a nie inną decyzję dotyczącą sposobu wydania go na świat. Pytanie o legalność surogacji należy zdecydowanie oddzielić od problemu statusu dziecka, która przyszła na świat w takich okolicznościach. Prawne i etyczne wątpliwości odnośnie surogacji nie mogą szkodzić interesom dziecka.
  • Należy doprecyzować w polskim prawie kwestię surogacji, ponieważ nie jest ona nigdzie omówiona wprost, a jedynie wynika z interpretacji prawnej definicji “matki”.
  • W kwestii transkrypcji zagranicznych aktów urodzenia dzieci, które wydała na świat matka zastępcza, należy odwoływać się do precedensowego wyroku NSA, który zapadł ostatnio w Warszawie*.
  • Implementacja orzeczenia NSA jest niejasna w stosunku wszystkich par, a w szczególności w przypadku par jednopłciowych, które skorzystały z surogacji. W świetle polskiego prawa jedyną możliwą drogą jest rejestracja w akcie urodzenia ojca – dawcy nasienia, jako jedynego rodzica. Nie wiadomo jak miałaby przebiegać ta procedura w przypadku dwóch kobiet, z których żadna nie urodziła dziecka, natomiast jedna była dawczynią komórki jajowej.
  • Częściowa transkrypcja aktu urodzenia (kiedy tylko ojciec jest rodzicem, a przyjmująca matka uwzględniona w umowie z surogatką nie figuruje w akcie urodzenia) pozbawia dziecko części jego/ jej tożsamości i nie realizuje prawa dziecka do ochrony więzi rodzinnych i życia rodzinnego. Takie rozwiązanie stawia dziecko w gorszej pozycji w obliczu prawa cywilnego (dziedziczenie po matce przyjmującej) i publicznego (np. Nabycie obywatelstwa) . HFPC zwraca uwagę na to, że matka przyjmująca dziecko jest jedyną, które to dziecko pozna i w jego/jej ocenie będzie jedyną, prawdziwą matką, z którą będzie połączone silną więzią emocjonalną. Zdaniem Fundacji w Polsce potrzebne jest rozszerzenie pojęcia rodziny w taki sposób, by nie ograniczało się do biologicznego pokrewieństwa.

Zobacz też: Techniki wspomagania rozrodu na świecie – jak wygląda Polska na tle innych państw?

Precedensowy wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego – transkrypcja aktu urodzenia*

Sądy niższych instancji nie wyraziły zgody na transkrypcję hinduskiego aktu urodzenia dziecka, który zawierał dane tylko polskiego ojca. Matką biologiczną dziecka jest surogatka, która po urodzeniu dziecka, zgodnie z zawartą umową, zrzekła się do niego praw. Podstawą odmowy, w opinii sądów, było to, że akt urodzenia dziecka bez nazwiska matki nie jest zgodny z polskim prawem. Wyroki zostały uchylone przez Naczelny Sąd Administracyjny, który uzasadnił wyrok odwołując się do konwencji o prawach dziecka i konwencji o prawach człowieka. Według NSA naczelną zasadą polskiego prawa rodzinnego jest ochrona dobra dziecka oraz, że przepisy kodeksu rodzinnego i opiekuńczego w Polsce regulują zarówno stan prawny dziecka, które posiada jedno z rodziców jak i dziecka, które pochodzi ze wspomaganej prokreacji.

Zobacz opinię Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Nowy numer e-magazynu Chcemy Być Rodzicami kupisz tutaj.

 

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. Zawodowo interesuje się prawami człowieka i etyką medyczną. W czasie wolnym dużo czyta - najchętniej z jednym ze swoich trzech kotów na kolanach, trenuje roller derby i fotografuje.

„Moja mama mnie kocha..ła”. Historia 9-latka rozdziera serce – kto pokocha Kubę?

Szukamy domu dla Kuby z domu dziecka
Kuba wierzy, że znajdzie się rodzina, która go pokocha – fot. Pixabay

„Ja nie mam rodziny… Moja rodzina już do mnie nie przyjeżdża. Moja mama mnie kocha..ła”. 9-letni Kuba od dwóch lat przebywa w Domu Dziecka w Orzeszu. Jak każde dziecko pragnie mieć mamę, tatę i ciepły dom. O swoich marzeniach opowiedział w rozmowie z reporterką programu „Uwaga!” TVN.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kuba trafił do domu dziecka po tym, jak porzuciła go matka. Kierownik Wojewódzkiego Ośrodka Adopcyjnego w Sosnowcu Anna Wójcik wyjaśnia, że chłopiec od samego początku bardzo chciał mieć rodzinę i był świadomy swojej sytuacji. Na początku jeszcze wierzył, że jego mama wróci. Później stracił do niej zaufanie. Nadal ma jednak nadzieję, że znajdzie się rodzina, która go pokocha.

Rok temu u Kuby wystąpiły komplikacje po zwykłym przeziębieniu. Chłopiec zachorował na wirusowe zapalenie mózgu, w wyniku którego dostał padaczki, a następnie zapadł w śpiączkę. Po wybudzeniu okazało się, że nie jest już takim dzieckiem, jak wcześniej.

Zobacz też: Aby adoptować Wiktora przejechali ponad 10 tys. km

Szukamy domu dla Kuby z domu dziecka!

Chłopiec jest niepełnosprawny intelektualnie w stopniu umiarkowanym, co znacznie obniża jego szanse na adopcję. Ma padaczkę, problemy z mówieniem, pamięcią i mniej sprawnie się porusza.

Kuba to jednak radosne dziecko. Chłopiec jest kontaktowy, samodzielny, dociekliwy, czyta i pisze. Jest uczniem trzeciej klasy w specjalnym ośrodku.

W poszukiwanie nowej rodziny dla 9-latka zaangażowała się redakcja programu „Uwaga!” TVN.

– Nie chcę być tutaj. Ja chcę mieć rodzinę – mówi reporterce „Uwagi!” Kuba.

Czy znajdzie się rodzina, która pokocha Kubusia?

Tu kupisz e-wersję magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: TVN24

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Mamo, poczytaj mi o tym skąd się wzięłam – jak rozmawiać z dziećmi o adopcji?

Mamo, poczytaj mi o tym skąd się wzięłam - jak rozmawiać z dziećmi o adopcji?
Na polskim rynku wydawniczym pojawiło się w ostatnich latach sporo publikacji skierowanych do dzieci żyjących w rodzinach adopcyjnych. – fot.Fotolia

“A co jej powiemy kiedy zacznie pytać dlaczego nie mieszka ze swoją prawdziwą rodziną?” – wszyscy adopcyjni rodzice w którymś momencie stają przed tym problemem. Jeśli dziecko w dniu adopcji jest zbyt małe, by pamiętać biologicznych rodziców lub dom dziecka, niektórzy rodzice odkładają rozmowę do czasu, aż dziecko będzie dorosłe. Czy słusznie? Nie nam to osądzać, są różne dzieci i różne rodziny. Wiemy jednak, że wiele dzieci ma wspomnienia z domu dziecka lub rodzinnego domu, choć nie do końca rozumie, co się z nimi działo. Wiemy też, że dzieci zadają masę pytań i czują silną potrzebę zrozumienia swojej relacji z adopcyjnymi rodzicami.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Adopcja w książkach dla dzieci

Na polskim rynku wydawniczym pojawiło się w ostatnich latach sporo publikacji skierowanych do dzieci żyjących w rodzinach adopcyjnych. Pozycje te w empatyczny i dostosowany do wieku sposób pomagają dzieciom zrozumieć zjawisko adopcji i pobudki, jakimi kierowali się adopcyjni rodzice decydując się na zabranie ich do siebie. Historia opisana w książce może stać się wstępem do rozmowy o własnej historii dziecka. Większość książek skierowanych do dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym ma piękne, działające na wyobraźnię i emocje ilustracje, które ułatwiają dziecku utożsamienie się z bohaterem lub bohaterką historii.

Adoptowany kolega w klasie

Książki podejmujące temat adopcji to także wartościowy materiał edukacyjny dla dzieci żyjących w swoich biologicznych rodzinach. Adoptowane dzieci w pierwszych klasach szkoły, czy jeszcze w przedszkolu bywają wytykane palcami, traktowane jako “inne”. Starając się dojść do przyczyn takiego zachowania, często odkrywamy, że wynika ono z tego, że o adopcji z dziećmi się nie rozmawia. Słysząc, że ktoś jest adoptowany, dzieci nie wiedzą z czym mają do czynienia, nie potrafią zrozumieć sytuacji, w jakiej znajduje się ich koleżanka lub kolega. Czytając dziecku książki o adopcji, albo zachęcając starsze dziecko do ich samodzielnego czytania, sprawiamy, że dziecko dowiaduje się czegoś ważnego o świecie, staje się bardziej otwarte na innych i empatyczne.  

Zobacz też: Adopcja po polsku – raport NIK

Co czytać dziecku o adopcji?

W przypadku młodszych dzieci najlepiej sprawdzają się książki, które dają rodzicom możliwość tworzenia własnej narracji, dostosowanej do poziomu rozwoju emocjonalnego i osobowości dziecka. Duże, sugestywne ilustracje i niewielka ilość tekstu pozwalają na rozmowę z dzieckiem na temat sytuacji, które widzi na obrazkach. Dziecko uczy się w ten sposób odczytywać emocje bohaterów historii i zaczyna tworzyć opowieść o swoim doświadczeniu. Takie możliwości daje Rebecca Elliott w książeczce “Dziewczynka z ZOO”.

Książeczka Agnieszki Frączek “Jeśli Bocian nie przyleci, czyli skąd się biorą dzieci” to wesoła, wzruszająca historia pisana wierszem. Opowiada o poszukiwaniu upragnionego malucha, wielkiej radości ze spotkania z dzieckiem i pełnej miłości rodzinie adopcyjnej. Zresztą, zobaczcie fragment i oceńcie sami:

„Wreszcie tata rzekł: – Kochanie….

Jest też inne rozwiązanie.

Nie mogliśmy sprawić sami,

by maluszek był tu z nami,

ale go kochamy przecież!

Może on już jest na świecie?

Tak jak w bajkach – hen, daleko

za górami i za rzeką..?

Trzeba tylko go odnaleźć”.

Dla dzieci w wieku wczesnoszkolnym odpowiednia będzie książka Katarzyny Kotowskiej “Jeż”. Opowiada historię chłopca z domu dziecka, który zostaje adoptowany przez parę od dawna planującą powiększenie rodziny. “Jeż” to opowieść o przełamywaniu nieufności i strachu, budowaniu zaufania i miłości.

Zobacz też: Czy rozumiesz swoje adoptowane dziecko?

Książki o adopcji dla rodziców

Rodzicom adopcyjnym, również tym, którzy dopiero zastanawiają się nad adopcją, krążą po głowie setki pytań i obaw, o których nie koniecznie chcą i potrafią rozmawiać. Pomocne w przełamywaniu lęku i otwieraniu się na rozmowę na temat własnych przeżyć może okazać się poznanie historii ludzi, którzy zdecydowali się wychowywać adoptowane dziecko.  

Ciekawą pozycją jest “Będziesz moim wszystkim” Hanny Barełkowskiej i Aleksandry Pilimon. Autorki nie lukrują tematu, szczerze piszą o trudnościach, które spotykają adopcyjne rodziny, opowiadają o zderzeniu marzeń z rzeczywistością.

Katarzyna Kolska w “Moje dziecko gdzieś na mnie czeka. Opowieści o adopcji”  przytacza prawdziwe historie rodziców adopcyjnych oraz adoptowanych dzieci. Pełne emocji relacje dotyczące trudności, szczęśliwych zakończeń i dramatycznych zwrotów akcji mogą pomóc rodzicom adopcyjnym w zrozumieniu własnych uczuć i podsunąć im rozwiązania na przyszłość. Książka sprawdzi się też jako lektura dla nastolatków.

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami kupisz tutaj. 

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. Zawodowo interesuje się prawami człowieka i etyką medyczną. W czasie wolnym dużo czyta - najchętniej z jednym ze swoich trzech kotów na kolanach, trenuje roller derby i fotografuje.