Przejdź do treści

Cukrzyca zagraża również dzieciom

Ogromna i wciąż zwiększająca się liczba zachorowań na cukrzycę spowodowała, że Organizacja Narodów Zjednoczonych uznała tę chorobę za pierwszą niezakaźną epidemię na świecie. Kojarzona zazwyczaj jako przypadłość osób dorosłych, cukrzyca typu 2 staje się coraz bardziej powszechna także w przypadku dzieci. Jej niebezpieczeństwo polega na tym, że przez długi czas pozostaje niezdiagnozowana, po cichu atakując naczynia krwionośne oczu, mózgu, serca oraz nerek. Zdrowa dieta i aktywność ruchowa stanowią najlepszą profilaktykę przeciwcukrzycową, dlatego warto od najmłodszych lat kształtować prawidłowe nawyki żywieniowe i zachęcać dzieci do uprawiania sportu.

Coraz więcej diabetyków w Polsce i na świecie

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Według Międzynarodowej Federacji Diabetologicznej na cukrzycę choruje 347 milionów osób, przewiduje się że w 2035 roku cukrzyków będzie aż 592 miliony[1]. Szacuje się, że w Polsce na tę chorobę cierpi 2,6 miliona osób, z czego 750 tysięcy jest nieświadomych choroby[2]. Organizacja Narodów Zjednoczonych uznała w 2011 cukrzycę za jedną z czterech chorób zabijających ludzkość – co 10 sekund na świecie ktoś umiera z powodu jej powikłań[3]. 90% przypadków cukrzycy to cukrzyca typu 2[4], która należy do chorób cywilizacyjnych i jest ściśle związana ze spożywaniem wysokoprzetworzonej, kalorycznej żywności oraz siedzącym trybem życia. Najczęściej cukrzyca objawia się u osób dojrzałych, jednak liczba młodszych pacjentów ze zdiagnozowaną cukrzycą typu 2 zwiększa się z roku na rok.

Otyłość jest główną przyczyną cukrzycy

Wzrost zachorowań na cukrzycę typu 2 wśród dzieci obserwuje się od około 10 lat[5]. Jako jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy, eksperci wskazują rosnącą falę otyłości. Według ostatnich badań Instytutu Żywności i Żywienia, już ponad 22% dzieci i młodzieży w wieku 9-18 lat zmaga się z problemem otyłości lub nadwagi[6]. Na tegorocznym zjeździe Europejskiego Towarzystwa Badań nad Cukrzycą amerykańscy lekarze przedstawili nawet przypadek najmłodszego dziecka na świecie z rozpoznaną cukrzycą typu 2 – dziewczynka miała 3 lata i ważyła 35 kg[7] Ryzyko wystąpienia cukrzycy u otyłych dzieci jest większe niż w przypadku osób dorosłych. Organizm dziecka wykazuje większe zapotrzebowanie na insulinę, odpowiedzialną za utrzymanie prawidłowego poziomu cukru we krwi. Gdy dziecko szybko przybiera na wadze, jego organizm nie nadąża z produkcją wystarczającej ilości insuliny. Dlatego tak ważnym jest, by od pierwszych chwil życia dziecka kształtować jego prawidłowe nawyki żywieniowe podając mu zbilansowane posiłki odpowiednie dla jego wieku i potrzeb.
 
Profilaktyka przeciwcukrzycowa przez pierwszych 1000 dni życia

Kluczowe znaczenie ma pierwszych 1000 dni życia dziecka, w trakcie których rodzice mają realny wpływ na jego zdrowie. Przeciwdziałać cukrzycy można już od chwili poczęcia dziecka, poprzez prawidłowe odżywianie się przyszłej mamy. Po narodzinach Światowa Organizacja Zdrowia zaleca wyłączne karmienie piersią przez pierwszych 6 miesięcy życia dziecka oraz jego kontynuację przy rozszerzaniu diety. Naturalne karmienie obniża ryzyko nadwagi i otyłości. Ponadto, mleko matki zawiera składniki odżywcze potrzebne do prawidłowego wzrostu i rozwoju niemowlęcia. Na etapie rozszerzania diety, należy kontynuować ochronę i podawać dziecku żywność, gwarantującą bezpieczeństwo i jakość dla wrażliwego organizmu dziecka, oznaczoną wskazaniem wieku. Produkty dla najmłodszych dzieci należą do kategorii produktów szczególnego przeznaczenia żywieniowego, które spełniają restrykcyjne normy bezpieczeństwa funkcjonujące w Unii Europejskiej i posiadają w swoim składzie wyłącznie produkty bezpiecznego pochodzenia. Dziecko w trakcie pierwszych 3 lat życia ma wyjątkowe potrzeby żywieniowe i szczególnie delikatny organizm, dlatego podawane mu posiłki muszą mieć bezpieczny skład i być odpowiednio zbilansowane. Od najmłodszych lat należy również zachęcać dziecko do aktywności ruchowej.

Walkę z cukrzycą zacznij od siebie

Cukrzyca typu 2 jest chorobą cywilizacyjną, co oznacza, że wpływa na nią prowadzony styl życia i sposób odżywiania. Niezdrowa dieta złożona z kalorycznych i wysokoprzetworzonych produktów oraz siedzący tryb pracy zwiększa ryzyko wystąpienia tej niezwykle groźnej choroby. W Polsce, jak i na świecie działa wiele organizacji, które edukują i prowadzą badania na temat insulinooporności, która może prowadzić do cukrzycy, jednak profilaktykę przeciwko tej chorobie można rozpocząć samodzielnie – zmieniając styl życia na zdrowszy, ograniczając liczbę spożywanych kalorii do poziomu, który jest dopasowany do potrzeb naszego organizmu, i wprowadzając do codziennego jadłospisu zdrowe, bezpieczne i pełnowartościowe produkty. Przeciwdziałanie otyłości, która jest główną przyczyną cukrzycy typu 2, należy rozpocząć od pierwszych chwil życia dziecka poprzez karmienie piersią, kształtowanie prawidłowych nawyków żywieniowych i podawanie bezpiecznych i odpowiednich dla wieku produktów. O tym, jak dbać o zdrowe i bezpieczne żywienie dziecka w pierwszych trzech latach życia, można przeczytać więcej na edukacyjnej platformie www.1000dni.pl.
 
 
[1] Niebieska Księga Cukrzycy, Warszawa 21 listopada 2013.
[2] Raport z wyników badania „Społeczny obraz cukrzycy” 14 listopada 2010
[3] Tamże
[4] Dane Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego
[5] http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/cukrzyca/cukrzyca-u-dzieci-przyczyny-diagnoza-sposoby-leczenia_35804.html
[6] http://www.izz.waw.pl/pl/component/content/article/3-aktualnoci/aktualnoci/547-sklepiki-i-stolowki-szkolne-w-swietle-nowych-przepisow
[7]Źródło: http://mojacukrzyca.pl/to-przeraza-3-latka-z-cukrzyca-typu-2/
Informacja prasowa

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Jej córeczka nie miała szans. Donosiła ciążę… by organy dziecka mogły uratować życie innych

Foto: Facebook Rylei Arcadia: An Unexpected Journey

Krysta i Derek spodziewali się córeczki. Do 18-ego tygodnia ciąży wszystko było w porządku. Niedługo potem pojawiła się jednak diagnoza – bezmózgowie. Śmiertelna choroba, która wiadomo było, że zabierze im dziecko, zanim jeszcze pojawiło się na świecie. Rodzice postanowili jednak donosić ciążę i zaplanowali Rylei piękne, wartościowe życie. Miała „dać innym dzieciom drugą szansę”.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Bezmózgowie – łac. anencephalia – to rzadka choroba, w skutek której dzieci przychodzą na świat bez, lub ze szczątkowo rozwiniętym mózgowiem. Nieraz rodzą się już martwe, czasami przeżywają kilka godzin, rzadziej kilka dni. Rylei lekarze zwiastowali nie więcej niż pół godziny. „To było niezwykle wstrząsające. Wiedza, że poprzednio poroniliśmy i z tą ciążą też mamy komplikacje, łamała serce. Trudno było to przyjąć” – słowa Krysty cytuje „people.com”.

Jakie pojawiły się rozwiązania? Lekarze widzieli dwa: zakończenie ciąży, albo donoszenie jej do końca i przekazanie organów dziecka do przeszczepu. „Uznaliśmy, że nawet jeśli nie uda nam się zabrać naszej córki do domu, to żadna matka nie będzie musiała przechodzi przez to, co my” – mówi mama Rylei. Tak, postanowiła ją urodzić. Dziewczynka przyszła na świat w Wigilię, gdy Krysta była w ciąży 40 tygodni i 2 dni.

Zobacz też: Żyła tylko 96 minut, ale miała zdążyć pomóc innym dzieciom. Finał tej historii łamie serce

Siła uczuć

Rodzice momentalnie otoczyli swoje dziecko ogromną miłością: „To było najbardziej wypełniające mnie uczucie miłości, jakie kiedykolwiek czułam w życiu” – opowiada mama. Być może to właśnie siła tych emocji pozwoliła dziewczynce być na świecie cały tydzień, co w przypadku jej choroby niemalże się nie zdarza. Malutka umarła w Sylwestra. I o ile przez 7 dni swojego życia w ogóle nie płakała, to w ostatnich momentach, chcąc złapać więcej tlenu, rzeczywiście załkała: “To tak jakby walczyła, by dać nam więcej czasu. To było niesamowite” – opisuje Krysta

Zastawki serca Rylei uratowały życie dwójce innych dzieci, a jej płucami zajęli się badacze. Mama dziewczynki podkreśla, że świadomość tego, iż dzięki jej córeczce żyje dwójka innych dzieci, pomaga jej w tym tragicznym czasie. Pomaga też kontakt i poznawanie historii innych ludzi, którzy byli w podobnej sytuacji.

 

Sprawa życia i śmierci

Niezwykle trudno jest w ogóle wyobrazić sobie, z jakim ciężarem muszą mierzyć się rodzice dowiadujący się, że ich dziecko nie ma przed sobą życia. Decyzje podejmowane w tym czasie są wręcz ponadludzkie, a podobne musieli podjąć rodzice małej Avy-Joy. „U dziecka zdiagnozowano agenezję nerek, która charakteryzuje się brakiem obu nerek. Dodatkowo – z powodu niedostatecznej ilości płynu owodniowego – deformacji uległy płuca kształtującego się płodu. Takie wady prowadzą zwykle do obumarcia płodu w łonie matki lub śmierci dziecka tuż po porodzie” – opisywaliśmy jej historię w naszym portalu.

Malutka żyła 96 minut i chociaż taki był plan, to niestety nie udało się jej pomóc innym dzieciom. Okazało się, że ważyła o 55 gram za mało, by jej narządy mogły być przeznaczone do transplantacji. Jednak historia jej i jej rodziców stała się częścią „kampanii na rzecz poprawy opieki szpitalnej dla rodziców, którzy spodziewają się dziecka z wadą letalną”. To niesamowite jak wiele ważnych rzeczy mogą zrobić tak małe istoty!

Zobacz też: Najmłodszy dawca organów

Źródło historii: „people.com”

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Nowy standard opieki okołoporodowej ma zmniejszyć ilość cesarek.

Nowy standard opieki okołoporodowej ma zmniejszyć ilość cesarek.
Według nowych rekomendacji, to lekarz odpowiedzialny za poród decyduje o sposobie rozwiązania ciąży. – fot.Pixabay

W Polsce prawie połowa porodów kończy się cesarskim cięciem, jest to jeden z najwyższych wyników w Europie. Potrzeba zmniejszenia tej liczby, obok innych rekomendacji, znalazła się w obowiązującym od 1 stycznia 2019 Standardzie Organizacyjnym Opieki Okołoporodowej. Standard jest wiążący dla wszystkich placówek medycznych, konieczność jego przestrzegania zawarta jest w Rozporządzeniu Ministra Zdrowia z 16 sierpnia 2018 roku. Część zapisów budzi wątpliwości ekspertek z Fundacji Rodzić po Ludzku. Krytyka dotyczy również faktu, że po raz kolejny decyzje dotyczące zdrowia i życia matek i dzieci zostały podjęte bez ich głosu, dokładnego zbadania sytuacji oraz rzetelnej diagnozy występujących obecnie problemów.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zmiany na lepsze?

Założenie jest takie, by nowe standardy opieki okołoporodowej zapewniały dostęp do metod opartych na aktualnej wiedzy naukowej, przy zachowaniu zgodności z wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia oraz najnowszymi trendami w opiece okołoporodowej. Standard ma zapewnić jak największe bezpieczeństwo i komfort rodzącej i dziecka. Fundacja Rodzić po Ludzku zwraca uwagę, że wśród postulatów zawartych w rekomendacji jest faktycznie kilka korzystnych rozwiązań. Jednym z nich jest przywrócenie trójstopniowej opieki i zalecenie kierowania kobiet po przebytym cesarskim cięciu do placówek o II stopniu referencyjności, czyli przede wszystkim szpitali wojewódzkich, w których są oddziały intensywnej terapii noworodkowej. Fundacja pozytywnie ocenia też zalecenie doprecyzowanie terminu opracowania planu porodu, który daje pacjentce możliwość określenia oczekiwań odnośnie łagodzenia bólu, pozycji w trakcie porodu, obecności bliskich osób. Korzystny zdaniem Fundacji jest też zapis o podejmowaniu próby porodu naturalnego u pacjentek po przebytym cesarskim cięciu, jednak to powinno być poprzedzone kampanią edukacyjną dla pacjentek i personelu medycznego.

Największe obawy budzi zapis o sukcesywnym zmniejszaniu liczby cesarskich cięć o 2% rocznie. Sztywne ustalenie ilości cesarek, które mają się nie odbyć zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia sytuacji zagrażających bezpieczeństwu rodzącej i dziecka. Niepokoi też wyrażona w rekomendacjach potrzeba edukacji pacjentek na temat zagrożeń związanych z cesarskim cięciem oraz korzyści płynących z naturalnego rozwiązania ciąży. Jest to niepokojące o tyle, że zrzuca na kobiety odpowiedzialność za wysoki odsetek cesarskich cięć, podczas gdy żadne cesarskie cięcie, również wykonane prywatnie, nie odbędzie się bez zgody lekarza i nie zależy od pacjentki.  

Cały tekst Standardu Organizacyjnego Opieki Okołoporodowej znajdziesz tutaj.

Kto decyduje o cesarce?

Według nowych rekomendacji, to lekarz odpowiedzialny za poród decyduje o sposobie rozwiązania ciąży, nie lekarz prowadzący ciążę. Problem polega na tym, że o sposobie rozwiązania ciąży decyduje lekarz przyjmujący poród, który pacjentki nie zna, nie ma czasu zapoznać się z całą dotyczącą jej przypadku dokumentacją, wziąć pod uwagę wszystkich zaleceń lekarza prowadzącego ciążę. Logiczne wydawałoby się poleganie na opinii lekarza prowadzącego, który miał sposobność pacjentkę poznać i wykonać szczegółowe rozpoznanie jej sytuacji. Działanie na rzecz zmniejszenia liczby cesarskich cięć poprzez oddanie decyzji o rozwiązaniu ciąży w ręce lekarza odbierającego poród, który ma w jednym momencie wiele rodzących pacjentek, z dużym prawdopodobieństwem odbije się na komforcie rodzących, ich zdrowiu i komforcie i zdrowiu rodzących się dzieci.

Zobacz też: Przywiązywanie do łóżka, groźby i wyzwiska. Ujawniono szokujące nadużycia na polskich porodówkach.

Znieczulenie w trakcie porodu

Standard organizacji opieki okołoporodowej w ustępie VII reguluje łagodzenie bólu porodowego w porodzie naturalnym. Łagodzenie bólu odbywać się może przy użyciu metod farmakologicznych, w tym  znieczulenie regionalne zewnątrzoponowe, podpajęczynówkowe, i łączone. Dostępne są także niefarmakologiczne metody łagodzenia bólu porodowego, takie jak:  utrzymanie aktywności fizycznej rodzącej i przyjmowanie pozycji zmniejszających odczucia bólowe, techniki oddechowe i ćwiczenia relaksacyjne, metody fizjoterapeutyczne, immersję wodną, akupunkturę, akupresurę.

Zobacz też: 5 objawów, które świadczą o zbliżającym się porodzie.

Zgodnie z ptk. 3 ust. VII standardu organizacji opieki okołoporodowej: “Osoby sprawujące opiekę nad rodzącą uzgadniają z nią sposób postępowania mającego na celu łagodzenie bólu porodowego, z uwzględnieniem stanu klinicznego oraz gradacji metod dostępnych i stosowanych w podmiocie wykonującym działalność leczniczą, oraz zapewniają rodzącej wsparcie w ich zastosowaniu, uwzględniając jej zdanie w tym zakresie”. Standard nie precyzuje w jakiej sytuacji rodząca kobieta ma prawo do otrzymania znieczulenia, w ciągu jakiego czasu od prośby wyrażonej przez pacjentkę należy podać znieczulenie oraz czy kobieta może domagać się znieczulenia. Warto zwrócić uwagę, że NFZ finansuje znieczulenia do porodu od 2015 roku. Powinne być one przywilejem pacjentek, gdy nie ma przeciwwskazań medycznych dla zastosowania znieczulenia. Dotychczas obserwowano duże różnice w dostępie do znieczulenia między województwami. Według danych Rodzić po Ludzku aż 13% pacjentek, które domagały się znieczulenia, go nie otrzymało. Rekomendacje nie regulują też zgłaszanego przez pacjentki problemu z otrzymaniem znieczulenia z powodu nieobecności anestezjologa.

Jakie są Twoje prawa w świetle nowych przepisów? Zobacz infografikę Fundacji Rodzić po Ludzku! 

 

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. Zawodowo interesuje się prawami człowieka i etyką medyczną. W czasie wolnym dużo czyta - najchętniej z jednym ze swoich trzech kotów na kolanach, trenuje roller derby i fotografuje.

Mamo, poczytaj mi o tym skąd się wzięłam – jak rozmawiać z dziećmi o adopcji?

Mamo, poczytaj mi o tym skąd się wzięłam - jak rozmawiać z dziećmi o adopcji?
Na polskim rynku wydawniczym pojawiło się w ostatnich latach sporo publikacji skierowanych do dzieci żyjących w rodzinach adopcyjnych. – fot.Fotolia

“A co jej powiemy kiedy zacznie pytać dlaczego nie mieszka ze swoją prawdziwą rodziną?” – wszyscy adopcyjni rodzice w którymś momencie stają przed tym problemem. Jeśli dziecko w dniu adopcji jest zbyt małe, by pamiętać biologicznych rodziców lub dom dziecka, niektórzy rodzice odkładają rozmowę do czasu, aż dziecko będzie dorosłe. Czy słusznie? Nie nam to osądzać, są różne dzieci i różne rodziny. Wiemy jednak, że wiele dzieci ma wspomnienia z domu dziecka lub rodzinnego domu, choć nie do końca rozumie, co się z nimi działo. Wiemy też, że dzieci zadają masę pytań i czują silną potrzebę zrozumienia swojej relacji z adopcyjnymi rodzicami.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Adopcja w książkach dla dzieci

Na polskim rynku wydawniczym pojawiło się w ostatnich latach sporo publikacji skierowanych do dzieci żyjących w rodzinach adopcyjnych. Pozycje te w empatyczny i dostosowany do wieku sposób pomagają dzieciom zrozumieć zjawisko adopcji i pobudki, jakimi kierowali się adopcyjni rodzice decydując się na zabranie ich do siebie. Historia opisana w książce może stać się wstępem do rozmowy o własnej historii dziecka. Większość książek skierowanych do dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym ma piękne, działające na wyobraźnię i emocje ilustracje, które ułatwiają dziecku utożsamienie się z bohaterem lub bohaterką historii.

Adoptowany kolega w klasie

Książki podejmujące temat adopcji to także wartościowy materiał edukacyjny dla dzieci żyjących w swoich biologicznych rodzinach. Adoptowane dzieci w pierwszych klasach szkoły, czy jeszcze w przedszkolu bywają wytykane palcami, traktowane jako “inne”. Starając się dojść do przyczyn takiego zachowania, często odkrywamy, że wynika ono z tego, że o adopcji z dziećmi się nie rozmawia. Słysząc, że ktoś jest adoptowany, dzieci nie wiedzą z czym mają do czynienia, nie potrafią zrozumieć sytuacji, w jakiej znajduje się ich koleżanka lub kolega. Czytając dziecku książki o adopcji, albo zachęcając starsze dziecko do ich samodzielnego czytania, sprawiamy, że dziecko dowiaduje się czegoś ważnego o świecie, staje się bardziej otwarte na innych i empatyczne.  

Zobacz też: Adopcja po polsku – raport NIK

Co czytać dziecku o adopcji?

W przypadku młodszych dzieci najlepiej sprawdzają się książki, które dają rodzicom możliwość tworzenia własnej narracji, dostosowanej do poziomu rozwoju emocjonalnego i osobowości dziecka. Duże, sugestywne ilustracje i niewielka ilość tekstu pozwalają na rozmowę z dzieckiem na temat sytuacji, które widzi na obrazkach. Dziecko uczy się w ten sposób odczytywać emocje bohaterów historii i zaczyna tworzyć opowieść o swoim doświadczeniu. Takie możliwości daje Rebecca Elliott w książeczce “Dziewczynka z ZOO”.

Książeczka Agnieszki Frączek “Jeśli Bocian nie przyleci, czyli skąd się biorą dzieci” to wesoła, wzruszająca historia pisana wierszem. Opowiada o poszukiwaniu upragnionego malucha, wielkiej radości ze spotkania z dzieckiem i pełnej miłości rodzinie adopcyjnej. Zresztą, zobaczcie fragment i oceńcie sami:

„Wreszcie tata rzekł: – Kochanie….

Jest też inne rozwiązanie.

Nie mogliśmy sprawić sami,

by maluszek był tu z nami,

ale go kochamy przecież!

Może on już jest na świecie?

Tak jak w bajkach – hen, daleko

za górami i za rzeką..?

Trzeba tylko go odnaleźć”.

Dla dzieci w wieku wczesnoszkolnym odpowiednia będzie książka Katarzyny Kotowskiej “Jeż”. Opowiada historię chłopca z domu dziecka, który zostaje adoptowany przez parę od dawna planującą powiększenie rodziny. “Jeż” to opowieść o przełamywaniu nieufności i strachu, budowaniu zaufania i miłości.

Zobacz też: Czy rozumiesz swoje adoptowane dziecko?

Książki o adopcji dla rodziców

Rodzicom adopcyjnym, również tym, którzy dopiero zastanawiają się nad adopcją, krążą po głowie setki pytań i obaw, o których nie koniecznie chcą i potrafią rozmawiać. Pomocne w przełamywaniu lęku i otwieraniu się na rozmowę na temat własnych przeżyć może okazać się poznanie historii ludzi, którzy zdecydowali się wychowywać adoptowane dziecko.  

Ciekawą pozycją jest “Będziesz moim wszystkim” Hanny Barełkowskiej i Aleksandry Pilimon. Autorki nie lukrują tematu, szczerze piszą o trudnościach, które spotykają adopcyjne rodziny, opowiadają o zderzeniu marzeń z rzeczywistością.

Katarzyna Kolska w “Moje dziecko gdzieś na mnie czeka. Opowieści o adopcji”  przytacza prawdziwe historie rodziców adopcyjnych oraz adoptowanych dzieci. Pełne emocji relacje dotyczące trudności, szczęśliwych zakończeń i dramatycznych zwrotów akcji mogą pomóc rodzicom adopcyjnym w zrozumieniu własnych uczuć i podsunąć im rozwiązania na przyszłość. Książka sprawdzi się też jako lektura dla nastolatków.

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami kupisz tutaj. 

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. Zawodowo interesuje się prawami człowieka i etyką medyczną. W czasie wolnym dużo czyta - najchętniej z jednym ze swoich trzech kotów na kolanach, trenuje roller derby i fotografuje.