Przejdź do treści

Co wpływa na twoje hormony? Te przedmioty stosujesz na co dzień!

Współczesny świat składa się z coraz większej ilości substancji, które mogą w szkodliwy sposób oddziaływać na nasze zdrowie. O ile jesteśmy już w miarę świadomi wpływu słynnych „E” w jedzeniu, to wciąż mało kto zwraca uwagę np. na otaczające nas przedmioty codziennego użytku. Oto kilka z nich, które mogą niszczyć nasz układ hormonalny – wiedziałaś?!

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dlaczego jest się czym martwić?

Toksyczne chemikalia w naszym codziennym życiu zwane „ksenoestrogenami”, znajdujące się m.in. w tworzywach sztucznych, kosmetykach, podpaskach, a nawet wodzie, mogą naśladować estrogeny. Wykazują one bowiem zdolność do wchodzenia w interakcje z układem hormonalnym i wpływ na jego funkcjonowanie. Może powodować to np. problem z płodnością, trudności w koncentracji, czy nawet zwiększone ryzyko nowotworów.

Największe ryzyko wiąże się z Bisfenolem-A (BPA), który znajduje się w składzie m.in. plastikowych pojemników, butelek wody, czy puszek. Jest też składnikiem niektórych kosmetyków lub sprzętów codziennego użytku, takich jak szczoteczki do zębów. Jedne z badań przeprowadzonych w USA wykazało, iż ponad 90 proc. populacji ma w sobie mierzalne ilości właśnie BPA!

Jeśli weźmiemy więc pod uwagę, iż BPA ma budowę zbliżoną do estrogenów, to nic dziwnego, że oddziaływać może np. na mniejszą aktywność jajników, czy na gorszą jakość spermy i obniżoną aktywność seksualną u mężczyzn. Eksperci wskazują też na korelację BPA z takimi problemami, jak przyrost wagi, endometrioza, czy też rak piersi.

Niewiele wiemy na temat chemikaliów modyfikujących hormony, ale nasza rosnąca ekspozycja na nie stanowi powód do niepokoju” – słowa dr Channa Jayasena, wykładowczyni i konsultantki endokrynologii reprodukcyjnej w Imperial College London, cytuje „Daily Mail”

1.Woda w plastikowych butelkach

Badania dowiodły, że ten jakże wygodny codzienny wybór, trzeba dobrze przemyśleć. Okazuje się bowiem, że nawet „90 proc. najpopularniejszych na świecie marek wody w butelkach, zawiera kawałki mikroplastiku, które są na tyle małe, iż mogą być przyswojone i wchłonięte przez ludzki organizm” – opisuje najnowsze doniesienia „Daily Mail”.

Testy, na prośbę jednej z organizacji dziennikarskich, przeprowadzili naukowcy ze State University of New York in Fredonia. Stwierdzili oni, iż wyniki stężenia sięgają nawet 10 000 kawałków plastiku na każdy litr wody!

Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła niedawno, że przeprowadzi przegląd potencjalnego ryzyka związanego z tworzywami sztucznymi w wodzie pitnej i chociaż skontaktowano się z firmami produkującymi butelki z wodą, utrzymują one, iż stoją na straży wysokiej jakości i bezpieczeństwa swoich produktów” – czytamy.

Jak z tym walczyć?

Jeśli weźmiemy pod uwagę plastikowe pojemniki na żywność, należy zwrócić uwagę, czy znajduje się na nich napis „wolne od BPA”. Należy także unikać umieszczania w plastikowych pojemnikach gorących potraw, podgrzewania ich w mikrofalówce, mycia w zmywarce, czy też pozostawiania plastikowych butelek na słońcu. Wszystko to może uwalniać szkodliwe chemikalia. Zamiast tego, jeśli tylko mamy okazję, używajmy szklanych butelek, a gotujmy oraz przechowujmy pożywienie w szklanych, ceramicznych, lub wykonanych ze stali nierdzewnej, pojemnikach.

2. „Plastikowy” papier

Lśniąca powłoka na paragonach, produkty sanitarne, takie jak wkładki higieniczne, czy podpaski, a nawet serwetki… to wszystko może dostarczać nam kolejnych dawek BPA. Tym bardziej, że skóra bardzo skutecznie pochłania chemikalia, co tylko zwiększa obciążenie naszego organizmu toksynami.

Co może pomóc?

Należy wybierać produkty organiczne i takie, które oznaczone są, jako niezawierające dioksyn – dotyczy to np. podpasek, które nie są ani wybielone, ani zafarbowane. Jeśli zaś chodzi o serwetki, może warto postawić na te wykonane z naturalnych materiałów? Dodatkowo są wielorazowego użytku, za co przy okazji podziękuje nam środowisko.

3. Wypełnienia dentystyczne

Okazuje się, że możemy mieć BPA nawet w… zębach! Jedne z badań wskazują, iż substancja ta może wpływać m.in. na problemy behawioralne wśród dzieci. Te, które posiadały wypełnienia wykonane właśnie z substancji zawierającej BPA, wykazywały większe problemy w porównaniu do swoich rówieśników, które takich wypełnień nie miały. Na szczęście jednak coraz więcej stomatologów stawia na środki, które są „BPA free” (wolne od BPA).

Co robić?

Przy kolejnym leczeniu, zapytaj dentystę o to, jakie wypełnienia stosuje. Świadome podejście jest podstawą!

4. Kosmetyki

Często pojawiającymi się w kontekście kosmetyków substancjami są parabeny. Już w latach 90-tych zostały one zidentyfikowane właśnie jako ksenoestrogeny, a „w 2004 roku brytyjska badaczka znalazła je w komórkach raka piersi” – podaje „Daily Mail”. Gdzie możemy je znaleźć? Są to np. kremy, balsamy do ciała, pomadki, czy szampony do włosów.

Nie jest to jednak jedyna substancja wykorzystywana w kosmetykach, która ma działanie estrogenopodobne. Jest to także np. laurylosiarczan sodu (SDS, SLS), który powoduje spienianie produktów, takich jak żele pod prysznic, mydła, czy szampony właśnie. Używanie tego typu kosmetyków może powodować nie tylko zaburzenia hormonalne, ale też podrażnienia skóry, oczu, czy generalnie zwiększenie poziomu toksyn w organizmie.

Ftalany i parabeny działają też niekorzystnie na produkcję testosteronu, który jest niezbędny do wykształcenia się męskich cech płciowych. Parabeny wpływają także na zmniejszoną ruchliwość plemników oraz podwyższony testosteron. Ftalany również niekorzystanie wpływają na ruchliwość plemników, ale także potwierdzono ich skutek antyandrogenny. Naruszają równowagę hormonalną kobiety i niszczą DNA w nasieniu” – pisaliśmy w naszym portalu >>KLIK<<

Jak sobie z tym radzić?

Trzeba sprawdzać na etykietach, czy produkty są „wolne od parabenów” lub „wolne od siarczanów”. Jest ich coraz więcej na rynku i tylko od naszej świadomości oraz nieco większego wysiłku – przeczytanie etykiety! – zależy, czy będziemy z nich korzystać.

 

Pomocne wskazówki:

Jedzmy brokuły – warzywa kapustne, takie jak kalafior, czy właśnie brokuły, pomagają w detoksykacji estrogenopodobnych substancji z wątroby.

Siemię lniane – dołączmy je do naszej diety! Pomoże ono w walce z zaparciami, które mogą zaburzać równowagę hormonalną. Spowolniona jest bowiem praca jelit, a tym samym także wydalanie hormonów pochodzących z pożywienia.

Źródło: „Daily Mail”

 

Zobacz też:

Używasz kosmetyków z drogerii? Uważaj, to może szkodzić płodności!

Jedzenie a zaburzenia gospodarki hormonalnej

Woda dla chorych na Hashimoto? Sprzedają ją w Polsce!

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Małgorzata Rozenek napisała książkę o in vitro

Małgorzata Rozenek napisała książkę o in vitro
Gwiazda podzieliła się informacją o publikacji książki za pośrednictwem social mediów – fot. Facebook Małgorzata Rozenek-Majdan

Małgorzata Rozenek jest zwolenniczką in vitro. Gwiazda ma dwóch synów i nigdy nie ukrywała, że w obie ciąże udało jej się zajść dzięki in vitro.  Małgosia właśnie podzieliła się ze swoimi fanami ekscytującą wiadomością i zdradziła kulisy projektu, nad którym pracowała od wielu miesięcy. Małgorzata Rozenek napisała książkę o in vitro!

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Informacja o publikacji ukazała się na Facabooku i Instagramie gwiazdy.

Dziś już mogę głośno podzielić się z Wami efektami mojej wielomiesięcznej pracy ❤ Długie poszukiwania bohaterów, kilkanaście spotkań, kilkadziesiąt godzin rozmów, wiele łez, radości, śmiechu oraz smutku… Jestem dumna z tego, że książka „In vitro. Rozmowy intymne” właśnie ujrzała światło dzienne. Jestem szczęśliwą mamą dwóch wspaniałych synów. Nie byłoby ich ze mną, gdyby nie pomoc lekarzy. Gdyby nie In vitro. Dyskusja wokół tego tematu wciąż rodzi niezdrowe emocje, powiela krzywdzące stereotypy, służy jako narzędzie walki politycznej. Dzięki ginekologom, seksuologom, embriologom oraz księdzu dominikanowi przedstawię Wam całą prawdę o tej procedurze. Kilkakrotnie przeszłam procedury In vitro, i tak jak tysiące kobiet, mających problem z zajściem w ciąże, znam radość sukcesu i smutek porażki. Nie mogę dłużej milczeć. Czuję, że razem z innymi rodzicami mam obowiązek zabrać głos.

Zobacz też: „Jak wytłumaczyć powtarzanie bzdury o wylewaniu zarodków?” Szczery wywiad o in vitro z Małgorzatą Rozenek

Małgorzata Rozenek napisała książkę o in vitro

W rozmowie z „Plejadą” Małgorzata Rozenek wyznała, że spodziewa się różnych reakcji na książkę.

– Temat jest bardzo kontrowersyjny i od dawna polaryzuje nasze społeczeństwo. Razem z moimi rozmówcami, czyli rodzicami dzieci z in vitro oraz specjalistami, chcę zabrać głos w bardzo ważnej dla mnie sprawie. Liczę, że to choć odrobinę zmieni atmosferę wokół tematu i sprawi, że osoby, które głośno krzyczą nad tematem in vitro, zastanowią się przez chwilę, a może zmienia swój punkt widzenia – powiedziała gwiazda w rozmowie z serwisem „Plejada”.

Rozenek zaapelowała również do przeciwników in vitro, aby przestali swoimi osądami krzywdzić rodziców dzieci poczętych dzięki in vitro. Gwiazda zauważyła również, że wiele przeciwników tej metody nie posługuje się w dialogu merytorycznymi argumentami.  Nie brak za to jawnej agresji i wrogiego nastawienia.

– Mamy prawo wybierać i decydować o tym, czy chcemy poddać się takiej procedurze, jak in vitro, w momencie, kiedy pojawia się problem z zajściem w ciążę. Nikt nie ma prawa decydować tego za nas. Gdyby nie in vitro, nie byłabym matką dwójki wspaniałych chłopców, którzy są dla mnie wszystkim – powiedziała Małgorzata.

Premiera książki „In vitro. Rozmowy intymne” zaplanowana jest na maj tego roku. Publikację będzie można nabyć w przedsprzedaży w Empiku.

Źródło: Facebook, Plejada

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Matka surogatka – kobieta urodziła swoją wnuczkę. To już kolejna taka historia

matka surogatka
fot. Elliot Dougherty

61-letnia kobieta, matka dwójki dorosłych dzieci, została surogatką. Urodziła własną wnuczkę – pomogła w ten sposób swojemu synowi i jego partnerowi. Nasienie pochodziło od jej syna, komórka jajowa od siostry jego partnera. 

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W poszukiwaniu surogatki

Matthew Eledge i Elliot Dougherty to para gejów z Nebraski, USA. Panowie wzięli ślub i marzyli o powiększeniu rodziny. W większości stanów, w tym w Nebrasce, surogacja jest legalna i jest jedną z metod, dzięki której pary niepłodne i jednopłciowe mogą doczekać się potomstwa. W Nebrasce legalne są również małżeństwa jednopłciowe oraz adopcja dzieci przez pary jednopłciowe. 

Matthew i Ellliot szukali surogatki wśród rodziny i znajomych, rozważali również skorzystanie z pomocy obcej osoby. Ostatecznie zdecydowali, że ich córkę urodzi matka Matthew – 61-letnia Cecila. Dawczynią komórki jajowej została siostra Elliota, natomiast dawcą nasienia był Matthew.

Początkowo panowie obawiali się, że 61-letnia kobieta po menopauzie nie może zostać matką zastępczą ich dziecka. Jednak konsultacja ze specjalistami rozwiała ich wątpliwości. Kobieta po menopauzie, jeśli komórka jajowa pochodzi od zdrowej, młodszej dawczyni, może z powodzeniem donosić ciążę i urodzić dziecko.

matka surogatka

fot. Elliot Dougherty

Zobacz też: Urodziła dziecko swojemu synowi. Udało się dzięki in vitro

Fanatycznie zdrowa Babcia

Dzieci Cecile zawsze nabijały się z jej obsesji na punkcie zdrowego trybu życia i ożywiania. Cecile przez całe życie dbała o dietę, regularne ćwiczenia, stroniła od używek. Dzięki temu w wieku 61 lat jest okazem zdrowia i ma masę niespożytej energii.  Matthew żartował, że mama ma najniższy poziom cholesterolu w całej rodzinie.

Lekarze z Reproductive Health Specialists at Methodist Women’s Hospital w Omaha w Nebrasce dokładnie przebadali Cecile i uznali, że kondycja fizyczna umożliwia jej donoszenie ciąży. Cecile udało się zajść w ciążę już przy pierwszym transferze zarodka.

Dziewczynka – Uma – przyszła na świat zdrowa i w terminie 25 marca 2019 roku. Cecile urodziła ją naturalnie, bez konieczności przeprowadzania cesarskiego cięcia.

matka surogatka

fot. Elliot Dougherty

Zobacz też: Istotne decyzje, czyli co warto przemyśleć rozpoczynając leczenie metodą zapłodnienia pozaustrojowego

Science Fiction?

Rodzenie własnych wnuków może wydawać się pomysłem rodem z literatury fantastyczno naukowej. Wiele osób zastanawia się również nad psychologicznym wpływem takiej decyzji na całą rodzinę, w tym dziecko. Jednak, jak przekonują sami zainteresowani, była to przemyślana decyzja. Przeprowadzili wiele rozmów na ten temat, odbyli również konsultacje psychologiczne. W Stanach Zjednoczonych surogacja i wychowywanie dzieci przez pary jednopłciowe to na tyle powszechne zjawisko, że nie budzi już tak silnych społecznych emocji.

Niestety prawo nie reguluje surogacji w zadowalający sposób. Kobieta-surogatka, która urodzi dziecko jest wpisywana w akt urodzenia jako jego matka, również w sytuacji, gdy nie jest z dzieckiem spokrewniona (komórka i nasienie od dawczyni i dawcy). Partner Matthew, Elliot, będzie ubiegał się o adopcję Umy.

Cecile nie jest pierwszą, ani nawet najstarszą kobietą, która została surogatką i urodziła zdrowe dziecko, nie jest też pierwszą kobietą, która urodziła swoje wnuki.

E-wydanie Magazynu chcemy Być Rodzicami kupisz tutaj.

Źródło: www.buzzfeednews.com

 

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

Rak szyjki macicy – nowa metoda operacyjna pierwszy raz w Polsce

Rak szyjki macicy - nowa metoda operacyjna pierwszy raz w Polsce
fot.Pixabay

Zespół lekarzy kierowany przez prof. dr hab. Jacka Sznurkowskiego wykonał innowacyjną operację usunięcia raka szyjki macicy. Zabieg przeprowadzono w szpitalu im. Mikołaja Kopernika w Gdańsku.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zobacz też: Pamiętasz o cytologii? Profilaktyka HPV i raka szyjki macicy

Jajniki całe i zdrowe

Zespół profesora Sznurowskiego wykonał operację usunięcia zaawansowanego stadium raka szyjki macicy u 30-letniej pacjentki. Po usunięciu zaatakowanych nowotworem narządów, często konieczne jest zastosowanie radioterapii, która uszkadza jajniki i pozbawia kobietę naturalnych estrogenów, które są w nich wytwarzane.

Lekarze z Gdańskiego szpitala usunęli szyjkę i trzon macicy wraz z ich wspólnym więzadłem, okoliczne węzły i naczynia chłonne. Nie naruszyli natomiast nerwu wegetatywnego, a jajniki przeszczepili w okolice wątroby i śledziony.

Dzięki temu, jeśli zajdzie potrzeba naświetlania obszaru operacyjnego, jajniki nie zostaną objęte działaniem radioterapii i będą dalej pełnić swoją funkcję.

Zastosowana metoda operacyjna jest bardzo skomplikowana. Stosowana jest tylko w kilku klinikach na świecie, między innymi w USA.

Zobacz też: W Europie śmiertelność raka piersi spada – a w Polsce? Przewidywania nie pozostawiają złudzeń

Bez hormonalnej terapii zastępczej

W związku z tym, że jajniki są w stanie nienaruszonym, a tylko zostały przemieszczone, pacjentka nie będzie musiała stosować hormonalnej terapii zastępczej. Oznacza to, że nie przejdzie przedwczesnej menopauzy, bo będzie dalej produkować hormony płciowe.

Kobieta była operowana w połowie marca, obecnie jest już w domu i czuje się dobrze. Blizna pooperacyjna – zabieg został przeprowadzony laparoskopowo – jest niewielka i daje się ukryć pod bielizną.

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.