Przejdź do treści

Co dalej z miejskimi programami in vitro?

przyszłość miejskich programów in vitro
Fotolia

W świetle ostatnich doniesień o możliwości karania przez PiS samorządów dofinansowujących in vitro, wiele miast obawia się o przyszłość programów. – Poznański program in vitro nie jest zagrożony – zapewnia jednak prezydent miasta, Jacek Jaśkowiak. W podobnej sytuacji jest również Częstochowa.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

PiS przygotował nowy projekt ustawy o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych oraz odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych. Projekt został zaakceptowany przez Radę Ministrów w lipcu 2017 roku a we wrześniu 2017 przeszedł przez wspólną Komisję Zdrowia i Finansów Publicznych, gdzie odbyło się pierwsze czytanie ustawy.

Ustawa ta przewiduje m.in, że samorządy, które zaczną finansować program związany z polityką zdrowotną bez przekazania projektu do zaopiniowania Prezesowi Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, mogą zostać ukarane. Taka kara obowiązywać może również w przypadku, gdy samorządowy projekt dostanie negatywną opinię.

Zmiany w prawie nie dotyczą na szczęście poznaniaków. Miasto uzyskał pozytywną ocenę AOTMiT i program prawdopodobnie będzie kontynuowany co najmniej do 2020 roku. Jak zaznacza prezydent Jaśkowiak, program cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem mieszkańców. – Choć od uruchomienia programu minął zaledwie miesiąc, już teraz wiemy, że dzięki tej inicjatywie dwie poznańskie rodziny będą mogły mieć dzieci – dodał. Jednocześnie prezydent Poznania zaapelował do władz, aby nie blokował młodym rodzicom możliwości stworzenia rodziny. – Zabieranie im radości z posiadania potomstwa jest nieetyczne – stwierdził.

Co z Częstochową?

Częstochowa z kolei była pierwszym miastem w Polsce, które wprowadziło samorządowy program dopłat do leczenia niepłodności metodą in vitro. Wszedł w życie 1 lipca 2013 roku. – Częstochowa miała wtedy obowiązek zwrócić się o opinię do AOTM – przypomina Grażyna Stramska-Świerczyńska, naczelniczka miejskiego wydziału zdrowia.

Jednak Agencja nie zrobiła tego w wyznaczonym przez prawo terminie, zatem miasto uchwaliło program bez otrzymania opinii. Dopiero po uchwaleniu nadeszła opinia – pozytywna. Po trzech latach i zmianach w programie miasto ponownie otrzymało pozytywną opinię. Natomiast we wrześniu tego roku program został przedłużony o kolejne trzy lata bez wprowadzania żadnych zmian, zatem opinia ze strony AOTMiT nie była konieczna – tłumaczy Stramska-Świerczyńska.

Przedłużony program ma obowiązywać do 2020 roku. Według naczelniczki nie oznacza to jednak, że Częstochowa nie ma powodów do obaw. – Prezes Agencji na zlecenie ministra zdrowia będzie przygotować rekomendacje także dla programów zdrowotnych już istniejących i realizowanych przez poszczególne samorządy. Jeśli okaże się, że dzieje się to wbrew tym rekomendacjom, trzeba będzie program przerwać natychmiast – tłumaczy Stramska-Świerczyńska.

Sukcesy programów in vitro

Poznański program dofinansowania zapłodnienia pozaustrojowego działa od sierpnia. Miasto dokłada do zabiegów in vitro 5 tys. zł na parę i wliczają się w to maksymalnie trzy zabiegi. Na realizację procedur leczenia niepłodności dla mieszkańców Poznań przeznaczy 1 835 000 zł na każdy rok realizacji programu.

Z kolei w szóstym roku trwania programu w Częstochowie, miasto to może poszczycić się 23 urodzonymi dziećmi oraz 9 ciążami, w tym jedną bliźniaczą. Nie wszystkie pary zakończyły leczenie.

Zobacz także:

PIS będzie karał miasta za dofinansowanie in vitro?

Ogromne zainteresowanie programem in vitro w Poznaniu

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: poznan.pl, Wyborcza

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Dzięki Facebookowi zebrali pieniądze na in vitro. „Nie sądziliśmy, że kiedykolwiek nas to spotka”

dzięki internautom uzbierali na in vitro
Internauci zebrali dwa tysiące funtów na zabieg in vitro dla Marishy i Jona – fot. Pixabay

Poznali się w dramatycznych okolicznościach, a z tej znajomości narodziła się miłość. Ciężka choroba sprawiła jednak, że para mogła starać się o dziecko wyłącznie przy pomocy in vitro. Brak funduszy nie zniszczył ich planów. Pomogli… użytkownicy Facebooka!

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Marisha Chaplin i Jon Hibbs z Cotgreve (hrabstwo Nottinghamshire) poznali się, gdy byli nastolatkami. Ich losy połączyła choroba – obydwoje przebywali w tym samym czasie na szpitalnym oddziale onkologicznym. Marisha była w trakcie leczenia nowotworu złośliwego, a Jon miał badania kontrolne.

Nastolatkowie zakochali się w sobie, a ich miłość przetrwała chorobę i próbę czasu. Para zaczęła się starać o dziecko i po siedmiu latach, dzięki zapłodnieniu in vitro, na świecie pojawiła się ich córka – Evie.

Zobacz także: Zbierają pieniądze na in vitro! Dramatyczne apele młodych kobiet

Dzięki internautom uzbierali na in vitro

Po porodzie kobieta dołączyła na Facebooku do grupy „Majowe dzieci 2016”, gdzie podzieliła się z internautkami swoją historią. Zdradziła, że wcześniej skorzystała z adopcji komórek jajowych i marzy, by ponownie zostać mamą. Przeszkodę stanowiły finanse – parę nie było stać na kolejny zabieg in vitro.

Członkowie facebook’owej grupy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i potajemnie zorganizowali zbiórkę na realizację marzenia internetowej koleżanki. Udało im się zebrać dwa tysiące funtów. Następnie na nagraniu przekazali kobiecie radosną nowinę.

Zobacz także: Zdąży z zamrożeniem jajeczek przed chemioterapią dzięki publicznej zbiórce pieniędzy!

Siła internetu i spełnione marzenie

Dzięki inicjatywie internetowej społeczności Marisha i Jon mogli skorzystać z zapłodnienia pozaustrojowego i pod koniec grudnia 2018 roku powitali na świecie drugą córkę – Islę.

To niesamowite. Jest lepiej, niż mogłabym to sobie wymarzyć. Nie sądziliśmy, że kiedykolwiek nas to spotka– cytuje słowa wzruszonej matki magazyn „Independent”.

Zbiórki na leczenie niepłodności stają się coraz popularniejsze, również w Polsce.  Na naszym portalu opisaliśmy historię naszej czytelniczki – Darii. Kobieta zorganizowała zbiórkę pieniędzy, by móc sfinansować zabieg in vitro. Jeżeli chcesz pomóc w realizacji marzenia Darii i jej męża, wejdź TUTAJ i przekaż dowolną kwotę.

Tu kupisz e-magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Independent, Radio ZET

Tagi:

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

In vitro skuteczną drogą do macierzyństwa

In vitro skuteczną drogą do macierzyństwa
fot. Fotolia

W sytuacji, gdy naturalne metody poczęcia potomstwa są nieskuteczne, a inseminacja nie przynosi rezultatów, kolejnym krokiem w terapii leczenia niepłodności jest zapłodnienie pozaustrojowe.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

In vitro to technika wspomaganego rozrodu polegająca na zapłodnieniu komórki jajowej w warunkach laboratoryjnych, a następnie na przeniesieniu powstałego zarodka do jamy macicy. Do przeprowadzenia każdej procedury in vitro niezbędne są dwa elementy biologiczne:

  • komórki jajowe, które są pobrane od kobiety metodą punkcji. Lekarz ginekolog, kontrolując zabieg za pomocą USG, pobiera płyn pęcherzykowy z komórkami jajowymi. Odbywa się to poprzez nakłucie jajników przez sklepienie pochwy. Procedura przeprowadzana jest w znieczuleniu dożylnym. W niektórych przypadkach dodatkowo może być zastosowane znieczulenie miejscowe. Sama punkcja najczęściej jest poprzedzona stymulacją hormonalną, natomiast nie jest to zawsze stosowana praktyka. Wykorzystywana jest ona do zwiększenia produkcji komórek jajowych u kobiet, u których (w sposób naturalny) proces ten jest zaburzony i produkowany materiał jest niewystarczającej jakości;
  • nasienie, oddawane do specjalnie przygotowanego sterylnego pojemnika. W przypadku braku plemników w ejakulacie, może być konieczne przeprowadzenie biopsji jąder (w celu pobrania materiału do zapłodnienia pozaustrojowego), która jest przeprowadzana w znieczuleniu ogólnym. W niektórych sytuacjach biopsję wykonuje się przy użyciu mikroskopu operacyjnego.

Pobrany materiał zostaje przekazany do embriologa, który jest odpowiedzialny za oczyszczenie komórek jajowych, poprawę jakości nasienia, witryfikację oraz przebieg samego procesu zapłodnienia. Samych technik jest kilka i są one uzależnione od parametrów pobranego materiału biologicznego, niezbędnego do zapłodnienia in vitro.

Zobacz też: Problem niepłodności męskiej to fakt czy mit?

Kilka technik zapłodnienia pozaustrojowego

Pierwszą z technik jest metoda IVF – polegająca na umieszczeniu komórki jajowej i nasienia na specjalnej przygotowanej płytce zawierającej medium pozwalające plemnikom (w sposób naturalny) dotrzeć do komórki jajowej i przeniknąć przez jej błonę. Przyjmuje się, że na jeden oocyt powinno być około 100 000 plemników. Embriolog w tej procedurze zapewnia jedynie jak najbardziej sprzyjające warunki do zapłodnienia pozaustrojowego, bez fizycznej ingerencji w materiał biologiczny.

W przypadku, kiedy parametry ilościowe i jakościowe plemników w nasieniu są niewystarczające do przeprowadzenia procedury IVF, wykorzystuje się metodę ICSI. Polega ona na wprowadzeniu do komórki jajowej – przy użyciu specjalnych mikroigieł i manipulatorów, pod powiększeniem mikroskopowym – wyselekcjonowanego plemnika. Zazwyczaj stosuje się powiększenia od 400 do 600 razy, by w sposób kontrolowany zapłodnić komórkę.

Kolejna metoda zapłodnienia, jaką dysponują embriolodzy, to IMSI. Jest to modyfikacja metody ISCI, polegająca na wykorzystaniu większego powiększenia mikroskopowego (sięgającego 6000 razy) do selekcji plemników pod względem ich poprawnej budowy. Samo zapłodnienie odbywa się już pod kontrolą mikroskopu, w powiększeniu od 400 do 600 razy (jak przy ICSI).

Innym procedurą zapłodnienia pozaustrojowego jest metoda PICSI, polegająca na selekcji plemników i ich ocenie morfologicznej, jak i zdolności wiązania z hialuronianem. Plemniki, które wiążą się z hialuronianem, są dojrzałe i gotowe do zapłodnienia komórki jajowej. Cechą świadczącą o takiej dojrzałości jest fakt, że główka plemnika „unieruchamia się” w kontakcie z hialuronianem.

Zobacz też: Pierwsza wizyta w klinice leczenia niepłodności. Jak się do niej przygotować?

Innowacyjna metoda selekcji plemników

Do najnowszych zdobyczy embriologii zaliczamy selekcję plemników polem magnetycznym, pozwalającą znacząco zwiększyć szanse na zapłodnienie komórki jajowej. Jest to metoda, która – przy zastosowaniu wysokiej klasy odczynników – pozwala na oddzielenie plemników martwych, z uszkodzonym w dużym stopniu DNA, od plemników prawidłowych oraz tych o niskim stopniu uszkodzenia DNA.

Nasienie przygotowane drogą selekcji w polu magnetycznym charakteryzuje się lepszą jakością i ruchliwością plemników oraz niższym indeksem nieprawidłowej budowy morfologicznej (teratozoospermii).

Metod zapłodnienia pozaustrojowego jest kilka, różnią się od siebie, ale ich nadrzędną wspólną cechą jest jak największa skuteczność.

Rola embriologa jest kluczowa w procesie zapłodnienia pozaustrojowego. To on czuwa nad właściwym rozwojem zarodków i oceną ich jakości. Ważnymi czynnikami (mającymi wpływ na skuteczność zapłodnienia) są doświadczenie i kompetencje embriologa. Daje to coraz większe szanse na to, aby pary borykające się z niepłodnością miały szansę doświadczyć rodzicielstwa.

Ekspert

Mgr Małgorzata Wójt

Kierownik laboratorium embriologicznego, specjalizująca się w procedurach rozrodu wspomaganego. Odbyła szereg szkoleń i warsztatów zarówno w Polsce, jak i na świecie.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Klinika Bocian przejmuje ośrodek leczenia niepłodności IVITA

Klinika Bocian przejmuje ośrodek leczenia niepłodności IVITA
fot. materiały prasowe

Sieć Klinik Leczenia Niepłodności, Ginekologii i Położnictwa „Bocian” sfinalizowała przejęcie 100 proc. udziałów w Klinice IVITA. Nowoczesny ośrodek leczenia niepłodności zlokalizowany w Poznaniu jest już czwartą placówką Kliniki Bocian, w której pacjenci mogą podejść do procedury in vitro. Jest to jednocześnie pierwszy oddział tej sieci w stolicy Wielkopolski. Klinika Bocian posiada już swoje placówki w Białymstoku, Warszawie i Katowicach.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Pozyskanie Kliniki IVITA wpisuje się w strategię dynamicznego rozwoju Klinik Bocian i jeszcze bardziej umacnia naszą pozycję wśród wiodących ośrodków leczenia niepłodności w Polsce. Nasze placówki z powodzeniem działają już w Białymstoku, Warszawie i Katowicach.

Rocznie obsługujemy w nich blisko 20 000 pacjentów i wykonujemy prawie 2500 cykli in vitro. Naturalnym kierunkiem dalszego rozwoju jest nasza obecność w kolejnym dużym mieście, tym razem na zachodzie kraju w Poznaniu.

Dotychczas rośliśmy organicznie, jednak widząc możliwość włączenia do naszych struktur już funkcjonującej kliniki leczenia niepłodności, z dużym potencjałem, posiadającej nowoczesne zaplecze medyczne i grono bardzo dobrych specjalistów, zdecydowaliśmy się po raz pierwszy na przejęcie. Jest to korzystny ruch dla nas, jak i dla Kliniki IVITA, która dołącza do dobrze znanej sieci klinik, zyskuje większe możliwości rozwoju i czerpania z naszego bogatego doświadczenia – mówi Krzysztof Mrugacz, dyrektor ds. finansowych i operacyjnych Klinik Bocian.

Zobacz też: Leczenie niepłodności idiopatycznej. Poznaj najnowsze rekomendacje PTMRiE (2018)

Klinika Bocian przejmuje ośrodek leczenia niepłodności IVITA

Klinika IVITA została założona w 2015 roku w Poznaniu i mieści się przy ul. Dąbrowskiego 77A w Nobel Tower. Placówka zajmuje się diagnostyką i leczeniem niepłodności m.in. za pomocą inseminacji i in vitro.

IVITA jest też jednym z realizatorów miejskiego programu refundacji in vitro dla mieszkańców Poznania, w ramach którego zakwalifikowane pary mogą uzyskać dofinansowanie do zapłodnienia pozaustrojowego w wysokości do 5000 zł.

Ośrodek dysponuje profesjonalną i doświadczoną kadrą lekarzy, embriologów oraz położnych, posiada także nowocześnie wyposażone laboratorium, sale zabiegowe i komfortowe gabinety ginekologiczne. W placówce wykonywane są kompleksowe badania w kierunku niepłodności kobiet i mężczyzn, oferowane badania preimplantacyjne, jak i inne usługi ginekologiczno-położnicze.

– Działalność Kliniki Bocian na poznańskim rynku medycznym zaczynamy z placówką, która ma już zespół bardzo dobrych specjalistów, świetnych lekarzy i embriologów. Jest to bez wątpienia ogromna wartość dla obu stron. Wzajemna wymiana wiedzy, doświadczenia jest bowiem niezwykle ważna w obszarze medycyny. Z chęcią rozwijamy nasz zespół, co bez wątpienia pozytywnie wpływa również na proces leczenia naszych pacjentów – zaznacza dr n.med. Grzegorz Mrugacz, specjalista leczenia niepłodności, dyrektor medyczny Klinik Bocian.

Zobacz też: Złe parametry nasienia to już problem globalny. Czy wkrótce wszyscy mężczyźni staną się niepłodni?

Niepłodność to problem wielu par

Problem niepłodności jest dosyć powszechny, dotyka około 15-20 proc. par w wieku rozrodczym. Dla wielu z nich zapłodnienie pozaustrojowe stanowi jedyną szansę na uzyskanie ciąży i urodzenie dziecka. Stąd zapotrzebowanie na leczenie za pomocą in vitro jest coraz większe.

Stale przybywa nam pacjentów, którzy przyjeżdżają do Klinik Bocian nie tylko z różnych stron Polski, ale i z zagranicy. Z roku na rok rośniemy, a rozbudowując sieć placówek ułatwiamy pacjentom dostęp do wysokiej klasy specjalistów zajmujących się niepłodnością, jak również możemy leczyć jeszcze więcej par.

Posiadamy duże doświadczenie w prowadzeniu placówek medycznych ukierunkowanych na leczenie niepłodności, przez lata wypracowaliśmy też wysokie standardy obsługi pacjenta, które wdrażamy w każdym z naszych ośrodków. W najbliższych miesiącach będziemy dążyć także do pełnej integracji Kliniki IVITA z naszymi pozostałymi placówkami – dodaje Krzysztof Mrugacz, dyrektor ds. finansowych i operacyjnych Klinik Bocian.

Zobacz też: 5 porad, jak wybrać klinikę leczenia in vitro

Klinika Bocian

Klinika Bocian wywodzi się z Białegostoku, polskiej kolebki in vitro. Działa na rynku już od 12 lat. W 2014 roku otworzyła swój oddział w Warszawie, a dwa lata później kolejny, tym razem w Katowicach. Klinika Bocian została realizatorem trzech miejskich programów refundacji zapłodnienia pozaustrojowego – w Warszawie, Sosnowcu i Częstochowie. Wcześniej w Klinice Bocian był także realizowany rządowy program dofinansowania do in vitro.

Klinika Leczenia Niepłodności, Ginekologii i Położnictwa „Bocian” należy do wiodących ośrodków zajmujących się leczeniem niepłodności w Polsce. Oferuje pacjentom kompleksową diagnostykę i leczenie niepłodności z zastosowaniem najbardziej zaawansowanych technologii medycyny rozrodu, w tym zapłodnienia in vitro. Zapewnia również usługi z zakresu ginekologii i położnictwa.

Pracownicy kliniki są cenionymi specjalistami o międzynarodowym doświadczeniu i uznanych osiągnięciach w dziedzinie niepłodności oraz ginekologii. Placówkę wyróżniają wysokie standardy oraz skuteczność leczenia. Klinika Bocian dysponuje trzema oddziałami: w Katowicach, Białymstoku oraz Warszawie. Klinika powstała w 2006 roku.

Zobacz też: 5 porad, jak wybrać klinikę leczenia niepłodności

Klinika IVITA

Klinika IVITA jest nowoczesnym ośrodkiem leczenia niepłodności w Poznaniu. Dysponuje profesjonalną i doświadczoną kadrą lekarzy w zakresie ginekologii. Placówka ukierunkowana na innowacyjne technologie specjalizuje się w leczeniu chorób kobiecych i przywracaniu płodności, także za pomocą zapłodnienia in vitro. Pacjenci mają tu zapewnioną pełną diagnostykę, dostęp do najwyższej jakości sprzętu oraz kompleksową opiekę wysoko wykwalifikowanego personelu. Klinika IVITA jest jednym z realizatorów miejskiego programu refundacji in vitro w Poznaniu. Klinika powstała w 2015 roku.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Pierwsze zmodyfikowane genetycznie bliźnięta wywołały dyskusję o granicach inżynierii genetycznej

Roczne bliźniaczki leżące obok siebie w identycznych strojach /Ilustracja do tekstu: Pierwsze zmodyfikowane genetycznie bliźnięta odporne na HIV. Przyszły na świat w Chinach
Fot.: Pixabay.com

Większa sprawność, brak skłonności do danych schorzeń lub alergii, odporność na choroby, ale też inne, bardziej pożądane cechy fizyczne – to pierwsze rzeczy, jakie przychodzą nam do głowy, gdy myślimy o tym, co chcielibyśmy w sobie zmienić. I choć w naszym przypadku to rozważania czysto teoretyczne, być może już niedługo kryteria te będziemy mogli zastosować do… projektowania genów dzieci. Przed miesiącem w Chinach przyszły na świat pierwsze zmodyfikowane genetycznie bliźnięta. Co to oznacza dla przyszłości inżynierii genetycznej?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Informację o narodzinach dziewczynek ze zmienionym genomem podał autor kontrowersyjnego eksperymentu – chiński naukowiec prof. He Jiankui. Modyfikacja genetyczna, dokonana przy wykorzystaniu technologii CRISPR/Cas9, miała polegać na usunięciu genu CCR5 u embrionów uzyskanych dzięki zapłodnieniu in vitro, by uodpornić je na zakażenie wirusem HIV. Biofizyk twierdzi, że procedura zakończyła się pełnym sukcesem u jednej z dziewczynek, u drugiej zaś usunięta została jedna z dwóch kopii genu.

POLECAMY: Inżynieria genetyczna. Oszukać przeznaczenie dzięki CRISPR/Cas9

Eksperyment, który ma stworzyć szczepionkę na AIDS

Ogłoszenie o dokonaniach zespołu prof. He Jiankui nie nastąpiło poprzez publikację w rzetelnym periodyku naukowym (jak dzieje się to w podobnych sytuacjach), ale… w internecie, tuż przed drugim międzynarodowym sympozjum poświęconym inżynierii genetycznej. Z późniejszego wystąpienia Jiankui wynika, że bliźniaczki to niejedyne dzieci, które zyskały zmodyfikowane geny. Na świat wkrótce przyjdzie potomek innej pary. Kolejne 21 zmodyfikowanych genetycznie zarodków zostało poddanych kriokonserwacji. Część z nich miała wkrótce zostać wykorzystana podczas transferu u pięciu innych kobiet.

Okazało się, że modyfikacja genów zarodków w celu nabycia przez nie odporności na wirusa HIV to część szerszego, ściśle tajnego projektu badawczego, w którym wzięło udział osiem par ochotników. Mężczyźni, którzy zgłosili się do eksperymentu wraz ze swoimi partnerkami, byli nosicielami wirusa HIV. Uczestnictwo w tym kontrowersyjnym i obarczonym istotnym ryzykiem przedsięwzięciu było dla nich nadzieją na posiadanie potomstwa nie tylko wolnego od wirusa HIV, ale również odpornego na zakażenie nim. Należy dodać, że skala zakażeń wirusem HIV w Chinach jest na tyle duża, że stanowi poważny problem zdrowotny.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wirusem HIV możesz zarazić się nawet od jedynego partnera. Zbadaj się, nim rozpoczniesz starania o dziecko

Zmodyfikowane genetycznie bliźnięta, czyli genetyczna puszka Pandory

Mimo szlachetnych pobudek, których można doszukiwać się w postępowaniu chińskiego naukowca, eksperyment (w którym uczestniczył również amerykański badacz Michael Deem) spotkał się z miażdżącą krytyką środowiska medycznego. Otworzył też dyskusję na temat bezpieczeństwa wykorzystania technologii edytowania genów u ludzi.

Warto dodać, że Chiny (jako jeden z niewielu krajów na świecie) zezwalają na eksperymenty genetyczne na ludzkich embrionach w celach naukowych. Metod tych jednak – zgodnie z prawem – nie mogą oferować pacjentom kliniki leczenia niepłodności. Technika CRISPR/Cas9 jest testowana zbyt krótko, by uznać bezpieczeństwo jej zastosowania u ludzi. Liczni specjaliści wskazują na ryzyko nowotworów, niekontrolowanych mutacji genetycznych oraz dziedzicznych problemów zdrowotnych, których na tę chwilę nie sposób przewidzieć.

– Technika jest nowa, nie wiemy do końca, jak działa. Można to [badanie prof. He Jiankui – przyp. red.) uznać jako eksperyment, dodatkowo na istotach, które nie mogą wyrazić na to świadomej zgody – mówiła w TOK FM dr Weronika Chańska, filozofka i bioetyczka z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Obecnie edycję genomu przy wykorzystaniu CRISPR/Cas9 stosuje się tylko u dorosłych, świadomych zagrożeń osób zmagającymi się z nieuleczalnymi schorzeniami.

Modyfikacje genetyczne na zarodkach kontra granice inżynierii genetycznej

W obliczu sensacji, jaką wywołała informacja o eksperymencie, chińskie organy bezzwłocznie rozpoczęły śledztwo.

Od działań prof. He Jiankui całkowicie odciął się Południowy Uniwersytet Nauki i Technologii w Shenzhen, na którym badacz jest zatrudniony. Władze uczelni podkreśliły, że prof. Jiankui od blisko roku przebywa na bezpłatnym urlopie, który zakończy dopiero w styczniu 2021 r. Sam eksperyment określiły jako „poważne naruszenie etyki i standardów akademickich”.

Naukowiec bronił się jednak, twierdząc, że wykonanie modyfikacji na zarodkach par ochotników poprzedził wieloletnimi badaniami na zwierzętach i ludzkich embrionach w laboratorium. Zapewnił jednocześnie, że dalsze testy kliniczne zostały wstrzymane. Podkreślił też, że – wbrew medialnym doniesieniom – pary, które przystąpiły do eksperymentu, były świadome zagrożeń.

Kłopot jednak w tym, że do uczestników badania nie sposób dotrzeć – ich dane są bowiem zastrzeżone. Nie wiadomo też, gdzie dokładnie przeprowadzono modyfikacje genów i dlaczego dokonań do tej pory nie potwierdziło żadne niezależne źródło. Jak donosi agencja Associated Press, przekazane jej przez naukowca materiały, będące rzekomym dowodem w sprawie, uwzględniają jedynie niespełna 60-slajdową prezentację. A to zbyt mało, by uznać sukces procedury i wykluczyć ewentualne uszkodzenia genetyczne czy nawet potwierdzić, że eksperyment rzeczywiście miał miejsce.

CZYTAJ: In vitro po chińsku. Kliniki oblegane, biznes się kręci

Zmodyfikowane genetycznie bliźnięta a nowe terapie. W tym szaleństwie jest metoda?

Część środowiska naukowego (m.in. słynny genetyk z Uniwersytetu Harvarda prof. George Church) zwraca jednak uwagę, że chińskie badania – choć wątpliwe etycznie – mogą przyczynić się do powstania nowych terapii, które staną się ratunkiem dla wielu chorych. Właśnie ten cel miał przyświecać prof. He Jiankui, gdy przystępował do rekrutacji ochotników do swojego eksperymentu.

– Wierzę, że to pomoże rodzinom i ich dzieciom – mówił w wywiadzie udzielonym Associated Press.

Podkreślił przy tym, że inżynieria genetyczna powinna służyć wyłącznie celom leczniczym.

– Podnoszenie ilorazu inteligencji czy wybieranie koloru włosów albo oczu nie jest czymś, co robi kochający rodzic. Powinno być to zakazane – zaznaczył.

Prof. He Jiankui dodał, że jeśli jego działania wywołałyby niepożądane efekty, odczuwałby ten sam ból co jego pacjenci i poniósłby pełną odpowiedzialność.

Źródło: AP, wsj.com, businessinsider.com.pl, independent.co.uk

POLECAMY:

Niepłodność a wady genetyczne – jakie geny warto zbadać?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.