Przejdź do treści

Czy macierzyństwo po in vitro jest inne?! – ciekawe spostrzeżenia psychologa

Osoby doświadczające niepłodności wchodzą w rodzicielstwo z pewnymi obciążeniami – tendencją do izolacji, poczuciem niezrozumienia, odmienności, samotności…

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Od kiedy in vitro stało się powszechnie dostępną metodą leczenia niepłodności, spotyka się ona z licznymi kontrowersjami z jednej strony oraz zachwytami z drugiej.

In vitro – ostatnia deska ratunku?

Rzeczywistość jest taka, że metoda ta dała wielu ludziom szansę na rodzicielstwo, której nie mieliby kilkadziesiąt lat wcześniej.  Odmieniła zasadniczo przyszłość osób, które w innych okolicznościach pozostałyby bezdzietne, bo przecież adopcja nie zawsze jest możliwa, z wielu powodów. Ale też, jak wie każda osoba, która się jej podjęła, nie jest łatwą i przyjemną drogą do rodzicielstwa. Zwykle jest tak, że zanim ktoś dotrze do etapu in vitro, przechodzi krótszą lub dłuższą niepłodność, podchodzi do innych sposobów leczenia, przeżywa straty. Zapłodnienie in vitro bywa więc nazywane ostatnią deską ratunku.

Sytuacja polityczna a społeczny odbiór in vitro w Polsce?

Aktualna polska rzeczywistość zdaje się być coraz dalsza od zachodniej, opartej na przesłankach naukowych, faktach oraz rzetelności. Zmiany w prawodawstwie, brak dofinansowania leczenia z publicznych pieniędzy mają realne przełożenie na społeczny odbiór metody, jak również na komfort psychiczny pacjentów. Ich sytuację dodatkowo pogarsza fakt, że ciągle jest wiele niepewności tak w zakresie skuteczności leczenia, ale przede wszystkim jego skutków. Na tym też opierają swoją argumentację przeciwnicy metody. A od niepewności i wątpliwości, potrzebnych w nauce, do absurdów i pseudonaukowych wywodów w rodzaju bruzd na czole „dzieci z in vitro” jest bardzo krótka droga.

In vitro a naturalne starania – ciekawe badania

Warto więc przyjrzeć się temu, co nauka oparta na rzetelnych badaniach mówi na ważne tematy związane z in vitro: czy i w jaki sposób metoda ta wpływa na psychologiczny dobrostan kobiet, jakość ich życia i czy doświadczenie kobiet w ciąży po in vitro różni się zasadniczo od kobiet w ciążach z naturalnego poczęcia.
W jednym z ostatnich badań opublikowanych w 2016 roku wzięło udział 75 kobiet, które w tym samym czasie zaszły w ciążę na skutek  zapłodnienia in vitro i 78, których ciąża była naturalna. Wszystkie uczestniczki zostały przebadane za pomocą kwestionariuszy, wzięto również pod uwagę dane dotyczące nowonarodzonych dzieci.
Wnioski, do których doszli badaczy wskazywały,  że…

kobiety po doświadczeniu in vitro częściej się izolowały społecznie, ale jednocześnie częściej doświadczały pozytywnych emocji wraz z rozwojem ciąży oraz rosnącego poczucie sensu życia. Jednocześnie kobiety będące w grupie in vitro częściej doświadczały trudności seksualnych, co skutkowało obniżonym poczuciem spełnienia w niektórych aspektach życia.

Co ważne, kobiety z pierwszej grupy przeszły stosunkowo krótkie, bo 30-miesięczne leczenie niepłodności zanim zaszły w ciążę, co mogło mieć wpływ na otrzymane wyniki.

Izolacja kobiet po in vitro

Odpowiedź na pytanie, co było źródłem izolacji wśród kobiet po in vitro jest jednocześnie odpowiedzią na pytanie, co jest trudne w niepłodności w ogóle. Badacze postawili tezę, że potrzeba trzymania się na dystans wynikała z niechęci do spotkań rodzinnych oraz koleżeńskich, na których niezmiennie padały pytania o to, kiedy będą dzieci i dlaczego nadal ich nie ma, jak również ze względu na konieczność obserwowania cudzych ciąż. Pary mające trudności w poczęciu czuły się niezrozumiane, przez co podejmowały decyzję o radzeniu sobie z chorobą oraz leczeniem w samotności.

Poczucie odmienności i  nieprzystawalności pozostawało czasami nawet po narodzinach dziecka.

Badania pokazały również, że obie grupy kobiet były w podobnym stopniu zadowolone ze swoich związków.
Natomiast to, co zostało potwierdzone w badaniach z 2016 roku to wyższe ryzyko hospitalizacji kobiet, które zaszły w ciążę po in vitro oraz ciąż zakończonych cesarskim cięciem.

Ciąża po transferze wpływa na psychikę mamy i całe macierzyństwo

Można spekulować, czy ciąża będąca efektem zapłodnienia pozaustrojowego jest ciążą o którą wszyscy, rodzice i personel medyczny, dbają szczególnie. Niekoniecznie na świadomym poziomie. Dlatego też, nawet jeśli badania nie wskazują na to, że…

kobiety po leczeniu niepłodności oraz zapłodnieniu pozaustrojowym przejawiają cechy depresji klinicznej czy zaburzeń lekowych, trudności tych jednak doświadczają. Byłoby to zupełnie zrozumiałe.

Te uczucia pojawiają się już na wczesnych etapach leczenia, a nawet diagnozy i niestety nie znikają w magiczny sposób wraz z pojawieniem się ciąży czy dziecka. Łatwiej je jedynie wówczas ignorować, skupiając się z działaniu.

Kolejne badania pokazują więc, że osoby doświadczające niepłodności wchodzą w rodzicielstwo z pewnymi obciążeniami – tendencją do izolacji, poczuciem niezrozumienia, odmienności, samotności, doświadczają również często trudności w życiu seksualnym. To może ich skłaniać do szukania profesjonalnego wsparcia. Jednocześnie badania przekonują, że niepowtarzalne i niemożliwe do osiągnięcia innymi sposobami szanse, jakie stwarza metoda in vitro znacząco poprawiają jakość życia i ogólny stan psychiczny osób z niej korzystających.

POLECAMY:

Komu George Michael opłacił in vitro?

6 rzeczy, o których wiedzą niepłodni

Tu kupisz najnowszy Magazyn Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Przemoc seksualna może istotnie zwiększać ryzyko niepłodności. Niepokojące wnioski z nowych badań

Naga kobieta ze związanymi rękami, z twarzą przysłoniętą włosami /Ilustracja do tekstu: Przemoc seksualna a niepłodność

Około 3,5 mln kobiet w Polsce przynajmniej raz w życiu doświadczyło przemocy fizycznej lub seksualnej. Choć systemowa pomoc skupia się przede wszystkim na łagodzeniu bezpośrednich skutków tych trudnych przeżyć, ich konsekwencje bywają znacznie bardziej odległe, niż może się wydawać. Coraz więcej wskazuje na to, że doświadczenie napaści seksualnej może mieć również wpływ na przyszłą płodność.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przemoc seksualna to traumatyczne doświadczenie, które rodzi szereg konsekwencji zdrowotnych i psychologiczno-społecznych – zarówno natychmiastowych, jak i długotrwałych. Należą do nich m.in. obrażenia narządów płciowych, choroby weneryczne, stany lękowe czy depresja. Korelacji pomiędzy napaścią seksualną a zaburzeniami zdrowotnymi może być jednak znacznie więcej – co potwierdzają liczne badania.

Przemoc seksualna a niepłodność. Konsekwencje, które rozwijają się latami

Psychoterapeuci i psychiatrzy wspierający ofiary przemocy seksualnej podkreślają, że wieloletnie zmagania z traumą utrudniają relacje partnerskie oraz kontakty seksualne. Niejednokrotnie kobiety, które były ofiarami napaści seksualnej, dopiero po latach od tego wydarzenia rozpoczynają starania o dziecko, gdy ich potencjał płodnościowy jest już mniejszy. Ale korelacje pomiędzy przemocą seksualną a niepłodnością nie zawsze są tak oczywiste. Wiele pacjentek nie zdaje sobie sprawy, że wydarzenia sprzed lat mogły wywrzeć tak istotny wpływ na ich obecne zdrowie reprodukcyjne.

CZYTAJ TEŻ: Przemoc to nie tylko rany na ciele. „Nie bałam się krzyku czy bicia, bo oni nigdy nie krzyczeli”

Zespół ekspertów Uniwersytetu Iowa w Iowa City (USA) przeprowadził badania ankietowe, którym poddał kobiety o szczególnie trudnych przejściach: amerykańskie weteranki wojenne w wieku od 21 do 52 lat. Jak wskazują alarmujące wyniki tych analiz, problemy z płodnością występowały częściej u tych badanych, które doświadczyły wcześniej przemocy seksualnej. W grupie respondentek, które nie miały w kolejnych latach trudności z zajściem w ciążę, 45% kobiet przyznało, że doświadczyło napaści seksualnej. W przypadku ankietowanych zmagających się z niepłodnością wskaźnik ten wzrastał aż o 1/3 – do 60%.

Przemoc seksualna a niepłodność. Alarmujące wyniki badań

Niepłodność u kobiet z badanej grupy łączono z szeregiem różnorodnych czynników (m.in. wiekiem, kolorem skóry, stosowaniem używek). Eksperci podkreślają jednak, że decydujące mogą być problemy zdrowotne będące odległymi konsekwencjami doświadczonych traum. Z tych samych obserwacji wynika bowiem, że u kobiet, które doświadczyły przemocy seksualnej i zmagają się z niepłodnością, dwa razy częściej występowały nadciśnienie i zaburzenia lękowe, a trzy razy częściej – depresja. Znacznie wyższe są w tej grupie także wskaźniki zachorowalności na nowotwory (14% – w porównaniu do 8% u kobiet płodnych) i choroby przewlekłe (65% – w porównaniu do 54%).

Alarmujące wyniki badań zostaną poddane analizie podczas konferencji Amerykańskiego Towarzystwa Medycyny Reprodukcyjnej, która w październiku br. odbędzie w Denver (USA).

Warto przypomnieć, że to nie pierwsze badania, które wykazały korelacje pomiędzy trudnymi przejściami a zaburzeniami zdrowia reprodukcyjnego. Przed kilkoma dniami opublikowano wyniki obserwacji zespołu badaczy ze szkoły medycznej Uniwersytetu w Pittsburghu (USA), wedle których istnieje istotny związek między doświadczeniem przemocy seksualnej lub molestowania a zaburzeniami zdrowotnymi, z których część może prowadzić do niepłodności. Inne badania wskazały na powiązania pomiędzy doświadczeniem przemocy w dzieciństwie a rozwojem endometriozy. Więcej na ten temat przeczytasz TUTAJ.

Źródło: dailymail.co.uk, healthinformative.com, huffingtonpost.ca

Tutaj kupisz e-wydanie magazynu „Chcemy Być Rodzicami”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Wybory samorządowe 2018. Jakie plany ws. dofinansowania in vitro mają partie? [SPRAWDZAMY]

Grafika: Urna wyborcza na tle wizualizacji zapłodnienia pozaustrojowego /Ilustracja do tekstu: Wybory samorządowe 2018 a in vitro
Fot.: iStock/Pixabay

Wybory samorządowe 2018 za pasem. Wciąż wahasz się, na kogo oddać swój głos? Sprawdź, czy (i jak) programy poszczególnych partii, które reprezentują kandydaci, odnoszą się do kwestii leczenia niepłodności metodą in vitro.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: Koalicja Obywatelska

Program wyborczy Koalicji Obywatelskiej, czyli porozumienia o wspólnym starcie działaczy PO i Nowoczesnej, przewiduje dofinansowanie in vitro w regionach lub przedłużenie obecnych programów zapewniających parom dostęp do tej metody. Deklaracje w tej sprawie złożyli m.in. Rafał Trzaskowski (kandydat na prezydenta Warszawy), Sławomir Nitras (Szczecin), Jacek Jaśkowiak (Poznań), a także kandydaci na radnych z wielu regionów.

Kandydaci Koalicji Obywatelskiej na prezydentów największych miast (m.in. Warszawy) planują także utworzenie całodobowych gabinetów ginekologicznych. Kobiety mogłyby w nich otrzymać m.in. receptę na antykoncepcję oraz poradę dotyczącą zabiegu in vitro – bez obaw o to, że lekarz powoła się na klauzulę sumienia.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: Prawo i Sprawiedliwość

Prawo i Sprawiedliwość nie planuje dofinansowania in vitro w regionach. Wielu działaczy zrzeszonych w strukturach PiS nie uznaje procedury zapłodnienia pozaustrojowego za metodę leczenia niepłodności. Partia ma dla obywateli inne propozycje: naprotechnologię, darmowe leki dla kobiet w ciąży, premie za szybkie urodzenie drugiego dziecka (m.in. w postaci dodatkowych urlopów wychowawczych), a także zapewnienie najniższej emerytury kobietom, które nie przepracowały wymaganego okresu, ale urodziły czwórkę dzieci.

Część deklaracji kandydatów tej formacji jednak zaskakująca. Tadeusz Zysk, kandydujący z ramienia PiS na prezydenta Poznania, twierdził niedawno, że nie wygasi oferowanego obecnie dofinansowania in vitro w tym mieście. Takiego scenariusza nie wykluczał też Patryk Jaki, kandydujący na ten sam urząd w Warszawie.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: Sojusz Lewicy Demokratycznej

Sojusz Lewicy Demokratycznej otwarcie opowiada się za dofinansowaniem in vitro z budżetów gmin i województw. Podczas kampanii samorządowej partia zapowiedziała nawet uruchomienie „Powszechnego programu in vitro dla Polski”.

– Metoda in vitro daje, a nie odbiera komukolwiek życie. Nie uciekniemy przed nauką, medycyną. Nasz program będziemy wprowadzali wszędzie tam, gdzie będziemy mogli. Będziemy szli tą drogą, nawet jeśli po drodze będą grudy – mówił przed kilkoma dniami prof. Marian Szamatowicz, radny białostocki, który w najbliższych wyborach będzie kandydował z listy SLD Lewica Razem.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: Partia Razem

Partia Razem od dawna postuluje dotowanie in vitro w regionach. Aktywnie działa na tym polu, tworząc projekty programów finansowania tej procedury i zbierając pod nimi podpisy. Podkreśla, że dostęp do tej metody leczenia nie powinien zależeć ani od miejsca zamieszkania, ani stanu cywilnego. Zapowiada też wycofanie się z finansowania naprotechnologii oraz ułatwienie dostępu do antykoncepcji awaryjnej i opieki ginekologicznej.

W Warszawie, gdzie kandydaci Razem startują wspólnie z: działaczami stołecznych ruchów miejskich, Inicjatywy Polska i Zielonych (w ramach KWW „Wygra Warszawa”), program samorządowy zakłada >>rozszerzenie aktualnego programu in vitro, opartego na propozycji przygotowanej przez Razem wspólnie ze stowarzyszeniem „Nasz Bocian”<<.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: Ruch Bezpartyjni Samorządowcy

Bezpartyjni Samorządowcy to ruch polityczny działający głównie na szczeblu samorządowym. Wielu jego działaczy (m.in. z województw zachodniopomorskiego i dolnośląskiego) zarejestrowanych na listach do sejmików wojewódzkich opowiada się za wspieraniem procedury in vitro z budżetu samorządów. W oficjalnych dokumentach udostępnionych przez ruch nie zawarto jednak deklaracji programowej w tej sprawie.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: Kukiz’15

Działacze Kukiz’15 nie zajmują programowego stanowiska w sprawie dofinansowania in vitro z budżetu samorządów. Część kandydatów, którzy startują z list komitetów tej partii, zapytana o tę kwestię wprost, deklaruje, że „nie wyklucza” możliwości dofinansowania in vitro. Marek Jakubiak, kandydujący na prezydenta Warszawy z ramienia Kukiz’15, w rozmowie z TVP mówił:

„Jeżeli można ludziom pomóc, to dlaczego nie? Problem jest tylko z zamrożonymi zarodkami, ale wydaje się, że nad tym można popracować”.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: „Wolność” Janusza Korwin-Mikkego 

„Wolność” (wcześniej: KORWiN) nie odnosi się w swoich deklaracjach do kwestii dofinansowania in vitro z budżetów gmin i województw. Założyciel partii, Janusz Korwin-Mikke, wielokrotnie (w niewybrednych słowach) opowiadał się jednak przeciwko dofinansowaniu tej metody ze środków publicznych.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: Polskie Stronnictwo Ludowe

Program Polskiego Stronnictwa Ludowego nie odnosi się do kwestii finansowania in vitro. Partia proponuje za to udogodnienia obecnym rodzicom: m.in. program „Godzina dla rodziny”, gwarancję pracy na pół etatu po urlopie rodzicielskim przez 24 miesiące (rodzice mają wówczas otrzymywać dodatkowo 1 tys. zł miesięcznie) oraz zwolnienie z opłat parkingowych rodziców podróżujących z dziećmi.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Środowisko anti-choice znów manipuluje ws. in vitro. „To gwałt na naturze”

TUTAJ kupisz e-wydanie magazynu „Chcemy Być Rodzicami”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

„To drzwi, których nie da się wyważyć”. Z jakimi problemami mierzą się niepłodni Polacy?

problemy niepłodnych Polaków
fot. Pixabay

Trwa Europejski Tydzień Świadomości Niepłodności, którego celem jest zwrócenie uwagi, jak wiele osób w Europie doświadcza problemu z poczęcie potomstwa. O trudnościach, z jakimi mierzą niepłodni Polacy, rozmawialiśmy z Martą Górną, przedstawicielką Stowarzyszenia na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian”.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Już po raz trzeci stowarzyszenie „Nasz Bocian” wspólnie z 24 organizacjami pacjenckimi zrzeszonymi w Fertility Europe organizuje Tydzień Świadomości Niepłodności. W tym roku odbywa się on w dniach 5-11 listopada.

Główną intencją kampanii jest zwrócenie uwagi, że wiele osób doświadczających niepłodności nie ma możliwości świętowania urodzin swoich dzieci i że tylko powszechny dostęp do skutecznego i refundowanego leczenia może to zmienić.

Zobacz także: Europejski Tydzień Świadomości Niepłodności 2018

Czy w Polsce temat niepłodności jest poruszany wystarczająco często?

Marta Górna: Temat niepłodności w Polsce jest poruszany stanowczo za rzadko. A jeżeli już jest poruszany, to niestety bardzo często w takim kontekście, w którym nie chcielibyśmy słyszeć. Chodzi tu choćby o ostatnie złożenie projektu dotyczącego zmian ustawy o niepłodności i medialne zamieszanie.

Jeżeli w Polsce mówi się o niepłodności, to zawsze w kontekście moralnych i etycznych niejasności. Bardzo rzadko ze strony polityków słyszymy słowa wsparcia. To najczęściej jest bitwa, absolutne szaleństwo, w którym słyszymy zaprzeczenia tego, co chcielibyśmy usłyszeć: sprzeciw finansowania in vitro i proponowanie w zamian naprotechnologii.

To, co słychać w debacie politycznej, nie zawsze nam pomaga, wręcz przeciwnie. Utrudnia leczenie, utrudnia ludziom zrozumienie niepłodności. Oczywiście są też dobre, wspierające głosy, choćby doktor Kozioł, która w ostatnim wywiadzie mówiła o leczeniu niepłodności. Tylko że to są wypowiedzi, które pojawiają się w kontekście czegoś złego. To nie są akcje edukacyjne, które miałyby społeczeństwu przybliżyć temat niepłodności, czy szeroko pojętej płodności.

Zobacz także: Grozi nam epidemia niepłodności?

Jak Polska wypada na tle innych państw europejskich w kontekście prowadzenia kampanii edukacyjnych na temat płodności?

MG: Polska bardzo mocno odstaje od innych państw europejskich na tle prowadzonych akcji edukacyjnych. Oczywiście nie jesteśmy jedyni, którzy się zmagają z tego rodzaju problemami, chociaż obecna sytuacja w Polsce jest jedną z najtrudniejszych w Europie.

Są państwa, w których edukacja jest świetnie prowadzona, należy tu wymienić choćby Wielką Brytanię. U nas ciągle panuje przekonanie, że z nastolatkami o płodności i niepłodności nie ma sensu rozmawiać, albo wręcz nie można. Tymczasem często okazuje się, że dziesięć lat później jest już za późno.

Jakie jest stanowisko „Naszego Bociana” w temacie proponowanych zmian dotyczących in vitro w Polsce?

MG: Proponowane zmiany to zmiany, które w zasadzie spowodują, że prawdopodobnie leczenie niepłodności stanie się nieskuteczne. Ograniczenie liczby zapłodnionych komórek jajowej do jednej, czy zakaz kriokonserwacji zarodków to są zapisy, które spowodują spadek skuteczności leczenia metodą in vitro do 7-8 proc. Przy założeniu, że ciężar finansowy leży na pacjentach, będzie to blokowało dostęp do skutecznego leczenia.

W ramach ciekawostek, w projekcie zmiany ustawy pojawił się też zapis mówiący o zmianie sytuacji dawstwa, czyli zmianie dawstwa niejawnego na jawne. My ten zapis bardzo popieramy i chcemy wnosić o taką zmianę, chociaż w kontekście innych zmian podejrzewam, że zamysłem autorów tego dokumentu było ograniczenie dawstwa. Być może myśleli, że jeżeli dawstwo będzie jawne, to będzie tych dawców zwyczajnie mniej. Na szczęście to nie działa do końca w ten sposób.

Zobacz także: In vitro tylko dla małżeństw? Kontrowersyjny projekt ustawy trafił do Sejmu

Jaka jest sytuacja niepłodnych w Polsce? W jakimi problemami najczęściej się zderzają?

MG: Bagatelizowanie przez społeczeństwo, rząd, samorządy i często też przez najbliższych sprawy niepłodności. To też rady typu: „poczekajcie, wyjdźcie na wakacje”, albo wręcz rubaszne teksty: „pokażemy wam jak to się robi”.

Kolejna sprawa to stygmatyzacja. Niepłodność nie jest traktowana na równi z innymi chorobami, chociaż nie ma żadnego powodu, żeby traktować ją inaczej. Również stygmatyzacja dzieci narodzonych dzięki metodom wspomaganego rozrodu.

Jednak chyba najbardziej uderzająca sprawa to bariera finansowa uniemożliwiająca leczenie. To często drzwi, których nie da się wyważyć.

http://e.chbr.pl/

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

ONZ: Prawo do aborcji jest prawem człowieka. Polska musi je realizować

Kobieta na manifestacji; trzyma transparent z angielskim napisem: Nie dlatego, że masz siostrę, nie dlatego, że masz matkę, nie dlatego, że masz córkę. Dlatego, że ona jest człowiekiem. /Ilustracja do tekstu: Prawo do aborcji to prawo człowieka. Komitet Praw Człowieka ONZ przyjął ważny dokument
Fot.: Monica Melton /Unsplash.com

30 października br., po trwających blisko 3 lata konsultacjach, członkowie Komitetu Praw Człowieka ONZ przyjęli treść Komentarza ogólnego do art. 6. Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych. Ponaddwudziestostronicowy dokument regulujący kwestię ochrony życia zobowiązuje państwa-strony do prawnego zagwarantowania obywatelkom dostępu do bezpiecznej aborcji.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Komentarz, przyjęty mimo licznych sprzeciwów środowisk anti-choice, zobowiązuje państwa, które są sygnatariuszami Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych (ICPPR), do zapewnienia bezpiecznego, legalnego i skutecznego dostępu do aborcji w określonych przypadkach. Dotyczy to sytuacji, gdy:

  • ciąża zagraża zdrowiu lub życiu kobiety,
  • kontynuowanie ciąży mogłoby przyczynić się do cierpienia i bólu psychicznego – m.in. w przypadku gwałtu albo kazirodztwa.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Długa droga do ginekologa. Alarmujące dane o dostępie do opieki położniczej na wsi

Prawo do aborcji to prawo człowieka

Zgodnie z treścią dokumentu, państwom-stronom nie wolno regulować kwestii dotyczących ciąży i aborcji w sposób, który byłby sprzeczny z obowiązkiem ochrony kobiet i dziewcząt przed przerywaniem ciąży w niebezpiecznych warunkach.

„Chociaż państwa-strony mogą przyjąć własne regulacje dotyczące dostępu do dobrowolnej adopcji, nie mogą one skutkować naruszeniem prawa do życia ciężarnej kobiety lub innych jej praw wynikających z Paktu” – czytamy w paragrafie 8. Komentarza ogólnego do art. 6. Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych.

Sygnatariusze ICPRR są zobligowani do zmian ustawowych, które udostępnią aborcję w opisanych wyżej przypadkach, a tym samym zapobiegną zagrożeniu wiążącemu się z przerywaniem ciąży w warunkach niepodlegających monitoringowi.

Dodatkowo Komentarz do art. 6. zobowiązuje państwa-strony do zapewnienia rzetelnej edukacji seksualnej oraz przystępnej cenowo antykoncepcji. Prawo powinno także zapobiegać dyskryminacji i stygmatyzacji kobiet i dziewcząt, które decydują się na przerwanie ciąży.

CZYTAJ TEŻ: Medycyna po chrześcijańsku. Katolicki uniwersytet wykształci lekarzy przeciwnych in vitro?

Prawo do aborcji musi być zapewnione także w Polsce

Warto przypomnieć, że Polska ratyfikowała Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych przed ponad 30 laty. Wszedł on w życie 18 czerwca 1977 r. i ma wiążący charakter prawny. Oznacza to, że nasz kraj zobowiązany jest do zniesienia barier w dostępie do bezpiecznej aborcji zarówno w prawie, jak i w praktyce (wynikających m.in. z klauzuli sumienia).

– Poza konsekwencjami naruszenia prawa międzynarodowego, skutkującymi daleko idącym ostracyzmem na arenie międzynarodowej, naruszenie wymogów wynikających z Komentarza może uruchomić falę procedur skargowych na gruncie międzynarodowym, europejskim i krajowym. Za nią zaś pójdzie obowiązek wypłaty wysokich odszkodowań przez Polskę – zaznacza Krystyna Kacpura, dyrektorka wykonawcza Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, w komunikacie przesłanym mediom.

Jak dodają przedstawicielki Federacji, w trakcie dyskusji nad treścią Komentarza pochylono się m.in. nad sytuacją Polek, które w ostatnich latach walczą z próbami ograniczenia prawa do aborcji. Organizacja przewiduje, że może przełożyć się to na duże oczekiwania wobec Polski w zakresie sprawozdawania z realizacji postanowień dokumentu.

– Przyjęcie komentarza to wielki dzień dla międzynarodowej społeczności pro-choice, zapewnia bowiem ramy prawne niezbędne do tego, by pociągać do odpowiedzialności władze za społeczne i zdrowotne straty wynikające z restrykcyjnych przepisów antyaborcyjnych. To także wyraźny sygnał dla ekstremistycznych organizacji, że przedefiniowanie na ich modłę katalogu praw człowieka w międzynarodowym systemie praw człowieka nie jest możliwe – podkreśla Krystyna Kacpura.

Treść Komentarza ogólnego do art. 6. Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych można znaleźć tutaj (format PDF, j. angielski).

POLECAMY RÓWNIEŻ: Manuela Gretkowska o okładce „Wysokich Obcasów”: Aborcja stała się elementem religijnym

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.