Przejdź do treści

Ciąża po stracie. Jak poradzić sobie z emocjami?

Wiele kobiet mówi o tym, że ciąża po stracie przepełniona jest lękiem i oczekiwaniem, że „to” się powtórzy – fot. 123rf

Kobiety różnie reagują na wczesną ciążę. Dla jednych moment, kiedy zobaczą dwie kreski na teście jest początkiem historii na całe życie. Bardzo szybko uruchamiają się w nich różnorodne fantazje na temat ciąży, dziecka, rozpoczynającego się czasu. Bardzo też szybko zaczyna rodzić się relacja z samym dzieckiem, które przestaje się być płodem czy zarodkiem, a staje się kimś bardzo realnym.

Dla innych wczesna ciąża jest procesem bardziej biologicznym niż emocjonalnym. Obserwują przebieg wydarzeń z pewnym dystansem i dopiero po osiągnięciu końca pierwszego trymestru lub kiedy zobaczą obraz usg pozwalają sobie na pojawienie się uczuć wobec dziecka.

Również strata przeżywana jest różnie. Zdarza się, że utracona ciąża nigdy całkowicie nie znika ze wspomnień. Bywa, że nawet kolejne rodzące się dzieci nie usuwają tęsknoty za tym utraconym. Dlatego też ciąża po poronieniu może być bardzo trudnym doświadczeniem.

Ciąża po stracie – lęk przed powtórką

Wiele kobiet mówi o tym, że ciąża po stracie przepełniona jest lękiem i oczekiwaniem, że „to” się powtórzy.

Każda wizyta w toalecie to stres, każda wizyta lekarska to obawa, co się zobaczy na monitorze, czy położna usłyszy bicie serca.

Często kobiety bardzo potrzebują znać przyczynę poronienia. Wykonują więc różnorodne badania, czasami w porozumieniu z lekarzem, czasami na własną rękę. A im więcej badań i im bardziej złożone, tym większe prawdopodobieństwo, że jednak coś wyjdzie poza normą.

Można się tego wówczas chwycić. Zaniżony poziom jednego hormonu lub zawyżony poziom innego nietrudno uznać za „prawdopodobną przyczynę” straty. 

Nierzadko też lekarze ulegają presji płynącej ze strony pacjentek, żeby wskazać winowajcę straty. Nieidealne wyniki badań doskonale się do tego nadają.

Ciąża po stracie to również nierzadko obsesyjne badania, sprawdzanie ich wartości, szukanie ideału, który miałby utrzymać ciążę. Ciąża po stracie to wreszcie lęk przed tym, że ciało kolejny raz zawiedzie. Kolejny raz nie udźwignie. Kolejny raz okaże się być poza kontrolą.

Izolacja

Ciąża jest doświadczeniem, które łączy. Choć osobista i intymna, z czasem staje się też „sprawą” określonej społeczności – rodziny czy grupy bliskich sobie osób.

Staje się jak w słynnym powiedzeniu, że żeby wychować dziecko potrzebna jest wioska. Wiadomość o ciąży przekazywana jest często w radosnej atmosferze. Jest prezentem, niespodzianką, źródłem radości, zaskoczeniem, powodem do celebracji.

Ze stratą jest inaczej. Strata dzieje się w samotności. Często właściwie nie wiadomo, o czym mówić. Czy wypada mówić o fizjologicznej stronie straty? Czy można mówić o emocjach z nią związanych? Czy w ogóle można rozpaczać po kilkutygodniowej ciąży i kiedy należy przestać?

Tak jak kobiety starają się utrzymać ciążę, nie narażać jej na kontakt ze światem zewnętrznym, tak też mogą nie chcieć dzielić się informacją o ciąży po stracie zbyt szybko.

Czekają na koniec pierwszego trymestru lub inny bezpieczny w ich przekonaniu moment. Czekają na chwilę aż kolejna ciąża dotrze do momentu, do którego poprzedniej się nie udało. Czekają w ciszy i samotności.

Poczucie winy

Może gdybym nie wieszała firanek. Może gdybym nie miała zwierząt. Gdybym nie pojechała na tę wycieczkę. Gdybym wybrała innego lekarza. Gdybym lepiej o siebie dbała, zdrowiej jadła, uprawiała sport, była szczuplejsza, sprawdziła stan swojego zdrowia przed ciążą…  

Hipotez tłumaczących, co doprowadziło do straty jest wiele. Dominująca jest myśl, że coś zrobiło się źle i że można to naprawić. Każda odpowiedź jest lepsza niż jej brak. Bo brak odpowiedzi oznacza poczucie bezsilności. 

W kolejnej ciąży nie popełni się już tego samego błędu – nie będzie się nosić ciężkich rzeczy, biegać po schodach czy nawet zbyt gwałtownie wstawać z fotela. 

Potrzeba kontroli jest ogromna. 

Objawy, symptomy, ciało

Strata wczesnej ciąży najczęściej jest tajemnicą. Również późne ciąże kończą się tragicznie, bo na przykład dziecko owinęło się pępowiną. Dlaczego tak się dzieje…? Pech, nieszczęście, życie.

Pozytywny test ciążowy nie gwarantuje szczęśliwych narodzin dziecka. Kobiety chwytają się więc tego, co dostępne, co widoczne i odczuwalne. Jeśli w utraconej ciąży nie cierpiały z powodu porannych mdłości, w kolejnej będą o nich marzyć. Jeśli o śmierci dziecka dowiedziały się, ponieważ przestało się ruszać, w kolejnej mogą obsesyjnie czekać na ruchy dziecka, liczyć je, porównywać, być przesadnie wyczulone na wszelkie objawy płynące z ciała.

Wszystko po to, żeby tym razem niczego nie przeoczyć. Ale też z obawy, że poprzednim razem nie były dość czujne, dość zaangażowane. Trudno się odprężyć i spokojnie cieszyć się rozwijającą się ciążą. 

Plany, które mogą się nie ziścić

Każda ciąża uruchamia fantazje, plany, pragnienia. Pojawiają się wyobrażenia, jak to będzie, jakie będzie dziecko, jak rodzina zmieści się w posiadanym aktualnie samochodzie czy mieszkaniu.

Myśl o tym, że dziecko wymusi zmiany bywa często przyjemna. Można o tych zmianach myśleć, a z planów czerpać przyjemność. Strata ciąży plany i pragnienia przerywa. „Następnym razem – myślimy – już sobie na to nie pozwolę, żeby się nie rozczarować”. 

Niekoniecznie ciąża po stracie będzie wyjątkowo trudna. Niekoniecznie będzie wiązała się z lękiem, obsesjami, nadmiarowym działaniem. Ale wydaje się zrozumiałe, że w jakiś sposób będzie naznaczona wcześniejszymi doświadczeniami. Jak przyszła matka sobie z tym poradzi, zależy od jej zasobów wewnętrznych oraz gotowości, by korzystać z pomocy.

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami