fbpx
Przejdź do treści

Ciąża na życzenie? To nie zawsze tak działa!

Zadbaj o swoją płodność - wywiad prof. Rafał Kurzawa
fot. 123rf.com

Jak podejść do starań o dziecko? Kiedy powinna zapalić się nam czerwona lampka? O jakich elementach codzienności często zapominamy, a mogą okazać się kluczowe dla płodności? Wyjaśnia w rozmowie z nami prof. dr hab. n. med. Rafał Kurzawa – Dyrektor Medyczny The Fertility Partnership Polska – sieci klinik leczenia niepłodności, która w ostatnim czasie zainicjowała kampanię „Zadbaj o swoją płodność”.

Katarzyna Miłkowska: Mam wrażenie, że osoby, które nie zagłębiają się szczególnie w temat lub dopiero rozpoczynają starania o dziecko, mają przekonanie, że jest to bardzo prosta sprawa – czy rzeczywiście tak jest?

prof. dr hab. n. med. Rafał Kurzawa: Nie, zdecydowanie nie jest to prostą sprawą. Wskaźnik płodności u ludzi, którzy znajdują się biologicznie w momencie swojej najwyższej płodności (tj. są młodzi, zdrowi, nie mają obciążeń zdrowotnych i regularnie ze sobą współżyją) mówi, że w każdym miesiącu szanse na zajście w ciążę wahają się między 15 a 20 proc. Z tego też w pewnym sensie wynika definicja niepłodności: mówimy o niej wtedy, kiedy nie ma ciąży po roku regularnego współżycia. Owszem, rok jest tu okresem umownym, ale niewątpliwie podkreśla to fakt, że w ciążę nie zachodzi się życzeniowo. Owszem, część par ma to szczęście, że już w pierwszym lub drugim kobiecym cyklu udaje się odnieść sukces, lecz u znacznej większości musi minąć trochę czasu zanim partnerzy doczekają się pozytywnego testu ciążowego. Taka jest natura człowieka.

Czy zatem czerwona lampka powinna zapalić się nam właśnie po wspomnianym roku starań, czy może są sygnały, które już wcześniej powinny zwrócić nas w kierunku lekarzy?

Jeśli kobieta, która stara się o ciążę, podejrzewa, że coś może być nie tak, niezależnie od tego, jak długo trwają owe starania, czerwona lampka powinna się już palić. Wcale nie musi być tak, że dopiero po roku starań należy się zacząć zastanawiać, co się dzieje. W mojej opinii warto podejść do tego tematu świadomie, już w samym momencie podjęcia decyzji o ciąży.

Co to właściwie oznacza?

Zarówno kobieta, jak i mężczyzna, powinni zastanowić się nad tym, czy w ich życiu nie wydarzyło się coś, co mogłoby ograniczyć ich płodność. Mowa przede wszystkim o ogólnym stanie zdrowia, ponieważ do zmniejszenia płodności mogą przyczyniać się problemy medyczne bardzo różnego rodzaju. Określenie „ogólny stan zdrowia” jest pojemne, wiem, ale naprawdę należy spojrzeć na siebie z szerokiej perspektywy, przy czym – owszem – kluczowe będą konkretne sytuacje medyczne z przeszłości, które bezpośrednio wiązały się z obszarem zdrowia reprodukcyjnego. Są to m.in. przebyte stany zapalne narządów rodnych kobiety, zwłaszcza zapalenie przydatków, czy też różnego rodzaju leczenie operacyjne, nawet wycięcie wyrostka robaczkowego, co także może ograniczyć kobiecą płodność, bo po tego typu zabiegu mogą pojawić się w jamie brzusznej zrosty.

Oczywiście należy również zwrócić uwagę na elementy związane z codziennym funkcjonowaniem. W stan ostrzegawczy winny wprowadzać kobietę takie objawy jak: bardzo bolesne miesiączki lub bóle występujące podczas współżycia, które mogą sugerować endometriozę. Istotny, chociaż w zasadzie od tego w ogóle powinniśmy zacząć, jest przebieg cyklu miesiączkowego. Kobieta musi odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czy moje cykle są regularne?”. Jeśli nie, wiąże się to ze sporym ryzykiem występowania cykli bez jajeczkowania.

Co więcej, w ramach codziennego funkcjonowania niewątpliwie mieści się też pojęcie: „zdrowy styl życia”. Jeśli para pragnie zajść w ciążę, musi mieć świadomość, że palenie papierosów, znacząca nadwaga i otyłość, zła dieta oraz brak umiarkowanej aktywności fizycznej obniżają prawdopodobieństwo sukcesu. Zmniejsza je także brak regularnego współżycia, którego optimum oznacza kochanie się 2-3 razy w tygodniu, nie koncentrując się przy tym tylko na dniu owulacji. To właśnie takie podejście wiąże się z największymi szansami na zajście w ciążę, a wynika to z faktu, że w drogach rodnych kobiety ruchliwe plemniki będą obecne zawsze. Będą miały tym samym szansę na zapłodnienie komórki jajowej niezależnie od tego, kiedy konkretnie dojdzie do jajeczkowania. Mówimy o tym w ramach naszej kampanii edukacyjnej „Zadbaj o swoją płodność”, która ma na celu uwrażliwiać społeczeństwo właśnie na czynniki i sytuacje, które mają faktyczny wpływ na naszą płodność i zdrowie reprodukcyjne.

Warto zrobić sobie autoanalizę już na samym początku drogi do rodzicielstwa, a nie czekać rok, po upływie którego zastanawiać się, dlaczego jeszcze nam się nie udało. Cóż, jeżeli kobieta zmaga się z otyłością, pali papierosy i nie współżyje regularnie – nawet jeśli przy tym jest w rozumieniu medycznym zdrowa, a jej cykle są owulacyjne – sam praktykowany przez nią styl życia zmniejszy jej szanse na poczęcie dziecka niemalże do zera. Zmiany w tym zakresie powinny się zatem pojawić od razu, a nie dopiero po kilku czy kilkunastu miesiącach spontanicznych prób i niepowodzeń.

A czy z perspektywy Pana gabinetu tego typu przypadki – gdzie rzeczywiście styl życia jest kluczowy – są częste?

Myślę, że wiele w tym kontekście ogranicza fakt, że większość lekarzy oraz pacjentów zafiksowanych jest na problemie medycznym. Często umykają nam sprawy, które wydają się być błahe, a tak naprawdę odgrywają ogromną rolę. Z tego też względu optymalizacja stylu życia dotyczy praktycznie każdej pary, która zgłasza się do poradni leczenia niepłodności. Nie przesadzam – każdej. Dlatego ze szczerego serca polecam prześledzenie 10 porad, których udzielają specjaliści The Fertility Partnership Polska w ramach naszej kampanii.

Domyślam się jednak, że inaczej do tego wszystkie powinny podejść pary mające 20, 30 lub 40-kilka lat?

To jest bardzo słuszna uwaga – oczywiście. Im kobieta jest starsza, tym krócej powinna starać się o ciążę zanim zgłosi się do specjalisty ds. płodności. Nie jest to zapisane w rekomendacjach, ale na podstawie swojego doświadczenia uważam, że jeśli decyzję o swoim pierwszym dziecku podejmuje kobieta 38-letnia, powinna zgłosić się do specjalisty w zakresie leczenia niepłodności już na samym początku.

Od razu wiąże Pan to z jakimś problemem?

Zacznijmy może od tego, że tego typu wizyta pomoże ocenić, czy w danym przypadku występują przesłanki wskazujące na ryzyko zmniejszonej płodności. Newralgicznym czynnikiem, poza tymi, które wymieniłem wcześniej, jest tzw. rezerwa jajnikowa. Trzeba sprawdzić, czy jest ona wystarczająca, by kobieta miała czas na naturalne starania.

Czyli rozumiem, że badanie AMH jest jednym z pierwszych, które byłyby wskazane?

Przyznaję, jestem zwolennikiem przeprowadzania badań AMH, co nawet znajduje odzwierciedlenie w konstrukcji kampanii „Zadbaj o swoją płodność”, gdzie pule takich badań przekazujemy chętnym paniom za darmo. Owszem, są w zakresie proponowania badania AMH kobietom różnego rodzaju dyskusje, ponieważ jest ono względnie drogie – kosztuje ponad 100 zł. Niektórzy uważają, że w związku z tym nie powinno być badaniem przesiewowym, ale w moim odczuciu jest ono często bardzo zasadne. Oznaczenie stężenia AMH może być potrzebne chociażby po to, by uspokoić pacjentkę w kwestii pewnej linii czasowej, jaką ma przed sobą. Poza tym, wśród młodych kobiet często znajduje się też te, które mają nieadekwatnie niskie wartości AMH w stosunku do wieku. Uważam, że dla dobra tych pacjentek trzeba przyspieszyć świadomy proces diagnostyczno-terapeutyczny.

A co z czynnikami psychologicznymi – czy one także mogą wpływać na płodność?

Są niezmiernie ważne. Powiedziałbym, że wręcz fundamentalne, ponieważ z perspektywy psychosomatycznej niejako warunkują płodność. Jeśli dana kobieta żyje w permanentnym stresie, może występować u niej somatyzacja objawów, w tym np. zaburzenia miesiączkowania i cykle bezowulacyjne. Nie ma zatem wątpliwości, że istotnie może się to odbić na powodzeniu w staraniach o dziecko. Do planów rodzicielskich trzeba podejść wieloaspektowo, ponieważ to właśnie takie spojrzenie daje największe szanse na spełnienie marzeń o dziecku.


Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Ekspert

Prof. dr hab. n. med. Rafał Kurzawa

Ginekolog położnik, specjalista endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości, a także specjalista embriologii klinicznej, który w ostatnim czasie objął stanowisko Prezesa Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii. Jest Dyrektorem Medycznym The Fertility Partnership Polska i każdego dnia pomaga parom pokonywać trudności na drodze do rodzicielstwa.

Autor

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, redaktorka prowadząca e-magazyn oraz portal Chcemy Być Rodzicami, absolwentka UW. Obecnie studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz była słuchaczka studiów podyplomowych Gender Studies na UW. Współautorka książki "Kobiety bez diety".