Przejdź do treści

Choroba z braku miłości

Każde dziecko, które trafia do adopcji, niesie ze sobą traumę opuszczenia przez matkę biologiczną. W zależności od tego jak długo jest pozbawione opieki przez jedną dedykowaną dorosłą osobę, tak bardzo dziecko może doświadczyć choroby sierocej.

Ostatnio bardzo dużo w środowisku adopcyjnym mówi się o FAS/FASD (dokładnie ten temat wyjaśniała dr Teresa Jadczak-Szumiło w wywiadzie w nr 11 do kupienia tutaj) i na to przygotowuje się przyszłych rodziców adopcyjnych. Jednak nie jest to temat, który dotyczy każdego dziecka zakwalifikowanego do adopcji, w przeciwieństwie do syndromu opuszczenia, który może prowadzić do rozwinięcia się choroby sierocej. Z rozmów z rodzicami, którzy adoptowali swoje dzieci, dowiaduję się, że nie wszystkie przygotowawcze spotkania i szkolenia wyjaśniają dokładnie, czym ta choroba jest i jak sobie z nią radzić.
 
ZROZUMIEĆ BRAK MIŁOŚCI
Samo pojęcie choroby sierocej jest dość powszechne i zapewne znane powierzchownie każdemu. Niestety, powierzchowność ta nie oddaje pełnego obrazu wszystkich jego odcieni ani głębi, jakiej sięgają przeżycia związane z tą chorobą.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Aby dobrze zrozumieć podłoże choroby sierocej, warto zwrócić uwagę na naturalną więź między matką i dzieckiem. Jest to bardzo silna więź pierwotna, czyli wynikająca z urodzenia, na którą nie mamy wpływu. Powstający z niej związek pomiędzy matką i dzieckiem jest nie tylko oddziaływaniem matki poprzez zaspokajanie potrzeb biologicznych takich jak podawanie pokarmu, ale także silną potrzebą przywiązania dziecka do matki. W normalnych warunkach związek ten jest obustronnie wzmacniany. Dziecko jest aktywnym twórcą więzi uczuciowej pomiędzy nim i matką. Uśmiechając się i przytulając do matki, wyzwala w niej reakcje miłości, które z kolei wpływają pobudzająco na dziecko. Thomas B. Brazelton odkrył, że noworodki już bezpośrednio po urodzeniu wykazują wrażliwość społeczną i posiadają zdolność do reagowania na zachowania matki. Matka zaspokajając podstawowe potrzeby swojego dziecka (potrzeba ssania, przywierania do ciała matki), daje mu poczucie bezpieczeństwa i ciągłości doświadczeń z okresu prenatalnego (bicie serca matki, kołysanie powodowane jej poruszaniem się). Matka reagując na zachowania swojego dziecka, również wyzwala w sobie gorące reakcje miłości. Nie brakuje przypadków, gdzie matki przed urodzeniem dziecka są zdecydowane zrzec się praw rodzicielskich, jednak po pewnym czasie opiekowania się nim zmieniają swoją wcześniejszą decyzję.

Zjawiska miłości matki i dziecka są ze sobą związane i są niezbędne dla zdrowia psychicznego obydwu stron. Więź między matką a dzieckiem nazywana jest miłością symbiotyczną lub rodzicielską i daje podstawy uczuciowego, a także społecznego i fizycznego rozwoju dziecka w dalszych latach jego życia.

Dziecko jest całkowicie zdane na swoją matkę. To ona daje mu poczucie bezpieczeństwa. W jej ramionach, kołysane jej poruszaniem się i oddechem, w rytm bicia jej serca, nabiera ufności do świata, jest spokojne, pogodne, chętnie zdobywa nowe doświadczenia. W miarę dorastania zaczyna odłączać się od matki, najczęściej w okresie raczkowania, z własnej inicjatywy zwiększając dystans fizyczny między matką i sobą. To dziecko decyduje o tempie rozluźniania fizycznej bliskości, a im lepiej jest zaspokojona pierwotna potrzeba więzi uczuciowej z matką, tym łagodniej dziecko fizycznie usamodzielnia się.

Mając ten obraz prawidłowego przeprowadzenia dziecka ze świata prenatalnego w świat, który w pierwszych miesiącach jest dla niego obcy i nieprzyjemny, trzeba wyobrazić sobie, że nagle dziecko jest pozbawione fizycznej bliskości matki. Okres krytyczny i decydujący o rozwoju dziecka to pierwsze trzy lata jego życia. Pozbawienie dziecka w tym okresie kontaktu z matką powoduje różnego rodzaju zaburzenia w rozwoju fizycznym i psychicznym. Zjawisko to jest chorobą sierocą, nie bez powodu nazywaną także chorobą braku miłości. Choroba ta nie dotyczy tylko wychowanków domów dziecka czy innych placówek opiekuńczo-wychowawczych i pacjentów szpitali (tzw. hospitalizm). Występuje ona także u dzieci wychowanych w pełnych lub niepełnych rodzinach, gdzie żadne z rodziców nie chce lub nie potrafi nawiązywać kontaktów emocjonalnych (np. rozmowa, uśmiech) i fizycznych (przytulanie, głaskanie itp.) z dzieckiem. Rodzic pojawia się tylko w przypadku podania jedzenia lub zmiany pieluchy, a gdy mimo to dziecko płacze (z uwagi na jego naturalną potrzebę bliskości), jest ignorowane (w rodzinach patologicznych często również uciszane przy zastosowaniu przemocy). Przyczyną pojawienia się choroby sierocej jest w równym stopniu brak obecności fizycznej co emocjonalnej.
 
TRZY FAZY
Choroba sieroca ma trzy fazy. Pierwsza z nich to protest; protest przeciwko rozłące z rodzicem, przede wszystkim z matką. Dziecko małe protestuje płaczem i krzykiem. Pojawiają się zaburzenia snu, nadpobudliwość, niepokój. Dziecko starsze reaguje agresją słowną, często też fizyczną. Ta agresja może być skierowana przeciwko sobie, innym osobom lub przedmiotom. Druga faza nadchodzi, gdy dziecko przekonuje się, że protest nie przynosi skutku i nic nie może zrobić, zaczyna więc rozpaczać. Dziecko nadal odczuwa ból, lęk i zagrożenie. Staje się apatyczne, często płacze, chodzi ciągle smutne, odmawia posiłków. Ustawicznie poszukuje różnych form samozaspokojenia ogromnej i wciąż niezaspokojonej potrzeby bliskości. Ssanie palca całymi godzinami, kurczowe ściskanie zabawki, przyleganie całym ciałem do poduszki. Bywają też drastyczne formy wyrażania rozpaczy jak autoagresja, np. uderzanie głową o barierki łóżka lub ścianę, wyrywanie włosów z głowy. Pojawia się wzmożona chęć przywierania do obcych osób, określana jako „klejenie się” dziecka lub wymuszanie głaskania (dziecko często ujmuje rękę dorosłego i gładzi się nią po włosach). Wszystkie te zachowania są naturalną potrzebą zapewnienia sobie poczucia bezpieczeństwa w sytuacjach zagrożenia, bólu lub lęku. Właśnie dlatego, że w chorobie sierocej dziecko permanentnie tkwi w sytuacji lęku i zagrożenia (odrzucenie przez matkę), te zachowania przybierają nasiloną, patologiczną formę. Po jakimś czasie dziecko w końcu staje się obojętne i wtedy rozpoczyna się trzecia faza wyparcia (zobojętnienia). Dziecko sprawia wrażenie pogodzonego z losem i dostosowanego do sytuacji. Są to jednak pozory wynikające z alienacji i dalszego zobojętnienia. Pojawiają się zachowania typowe dla alienacji, czyli zachowania stereotypowe, uporczywie powtarzane, takie jak kiwanie się, bezmyślne stukanie przedmiotami, rytmiczne ruchy głową, podrzucanie głowy lub całego ciała, wpatrywanie się w sufit. Dziecko charakteryzuje się zwolnionym tempem aktywności życiowej, rozwoju umysłowego i emocjonalnego, często towarzyszy mu brak apetytu, zaburzenia ze strony układu pokarmowego, zaburzenia układu nerwowego, ślinienie się, drżenie ciała, apatia, długotrwałe stany depresyjne, labilność emocjonalna, nieprawidłowe napięcie mięśniowe, moczenie nocne, utrata wagi.
 
KONSEKWENCJE

Ważne jest, żeby zrozumieć, jak poważna jest to choroba i jak niebezpieczne, a nawet nieodwracalne mogą być jej skutki. Najpoważniejsze skutki choroby sierocej to:
  • niedojrzałość uczuciowa i zahamowanie rozwoju emocjonalnego
  • problemy z nawiązywaniem i podtrzymywaniem kontaktów uczuciowych
  • poczucie niższości, samotności; lęki i depresja
  • niska aktywność życiowa i ubóstwo inicjatyw
  • niskie zainteresowanie światem i otoczeniem
  • huśtawka nastrojów, nieprzewidywalne zachowania
  • nieumiejętność radzenia sobie w nowych sytuacjach (bezradność lub agresja)
  • trudności w nawiązywaniu relacji i budowaniu trwałych więzi
 

To, co dzieje się z małym dzieckiem, może pozostać w nim na zawsze i ukształtować na tej bazie osobę dorosłą.

 

OPUŚCIĆ CHOROBĘ

Najpierw jest tzw. oswajanie. Nie można narzucać się dziecku, a równocześnie powinno się okazywać mu miłość i akceptację. Drugim etapem pomocy jest tzw. porozumienie. Okazuje się, że po początkowym, spokojnym okresie, dziecko zaczyna zachowywać się agresywnie, jest niespokojne, zaczyna rozpamiętywać i aktywizować przeżyte w przeszłości stany frustracji. Wtedy celem działań matki jest nawiązanie z dzieckiem porozumienia. Następnie jest czas na tzw. wyciszenie. Na tym etapie dziecko dochodzi do równowagi emocjonalnej, zaczyna przywiązywać się do rodziców adopcyjnych, staje się wrażliwsze i reaguje podobnie jak inne dzieci w tym samym wieku rozwojowym. Oczywiście czas, jaki jest potrzebny dziecku do przejścia tych etapów, jest bardzo trudny do określenia; praktycznie dla każdego dziecka i jego rodziców może on być różny. Może oznaczać kilka miesięcy albo też kilka lat.

Rodzice adopcyjni mają specjalne zadanie do wykonania, przekonać takie raz opuszczone dziecko, że jest dla nich ważne, a co najważniejsze, że nigdy go nie odrzucą. Zadanie nie jest łatwe, a stopień trudności rośnie wraz z wiekiem dziecka, w jakim pojawiło się ono w rodzinie adopcyjnej. Istotne jest zrozumienie sytuacji dziecka w momencie adopcji, stricte narodzin adopcyjnych, tych kilku dni, kiedy zostaje wzięte przez nowych rodziców i zabrane do nowego świata. Dotychczas funkcjonowało w swoim bezpiecznym świecie. Nawet jeśli ten świat jest skrajnie inny niż powinien być, nawet jeśli to jest ostatnia faza choroby sierocej, to przecież dla dziecka jest to jedyny znany świat, a skoro znany, to bezpieczny w jego rozumieniu. Pojawiają się rodzice adopcyjni i nagle próbują wyrwać dziecko z tego bezpiecznego świata, i przenoszą je w sposób dość gwałtowny do zupełnie innej rzeczywistości. Charakterystyczne jest również to, że zachowanie agresywne nie dotyczy ojców adopcyjnych, dziecko manifestuje swoją rozpacz tylko wobec matki adopcyjnej. Matka adopcyjna bierze na siebie symbolicznie odpowiedzialność za krzywdę, którą doznało dziecko.
Bardzo ważne jest niezmienne wsparcie z zewnątrz. Nawet najsilniej kochająca matka, w skrajnej chorobie sierocej swojego dziecka, może okazać się zbyt słaba, żeby pomóc samej sobie i poniesie ogromną stratę przyjęcia na siebie krzywd dziecka; krzywd za które nie jest odpowiedzialna. Wówczas będzie jej trudno pomóc dziecku w przejściu przez jego zmagania emocjonalne.

E-wersja magazynu Chcemy Być Rodzicami do kupienia tutaj!

————————————————————
Magdalena Modlibowska – szefowa działu Adopcja w magazynie Chcemy Być Rodzicami, aktywistka w środowisku adopcyjnym, autorka książki „Odczarować adopcję”, „Księga Adoptowanego Dziecka”, współautorka książki „Jak tu począć”, autorka wielu artykułów adopcyjnych, menadżer, coach zdrowia, prezes Fundacji „Po adopcji”, wiceprezes Stowarzyszenia „Dobrze Urodzeni”. Prywatnie mama trójki dzieci.

Magdalena Modlibowska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.