fbpx
Przejdź do treści

Cesarka na żądanie coraz częściej

Cesarka na żądanie - fanaberia czy potrzeba

Konsultant krajowy ds. neonatologii przyznaje, że częstość cięć cesarskich dramatycznie rośnie. – W ciągu ostatnich dziesięciu lat się podwoiła – mówi.

Kobiety nie przyjmują odmowy lekarzy na porodówce, oczekując, że prośba o „cesarkę” zostanie przyjęta bez mrugnięcia okiem.  – W odbiorze pacjentek cięcie cesarskie jest zabiegiem porównywalnym z zabiegiem kosmetycznym –tłumaczy TVP Info prof. Wojciech Rokita, kierownik Kliniki Położnictwa i Ginekologii w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Kielcach.

Ciężarne w lęku przed porodem zapominają, że cesarka to nie prosty zabieg, ale konieczność przecięcia powłok brzusznych, których późniejsze zrastanie się może przysporzyć młodej mamie wiele cierpień.

Skutki

Obraz cesarskiego cięcia kreowany przez media ogranicza pole manewru ginekologom. Zapomina się, że odebranie porodu w taki sposób wymuszają konkretne sytuacje medyczne, a nie życzenia przyszłej matki. Paraliżujący strach przed bólem pcha je do podjęcia nienajlepszej decyzji, a konsekwencje tejże wpływają zarówno na matkę, jak i dziecko.

Badania wskazują, że trudności z oddychaniem, problemy przy karmieniu piersią, alergie, astmy – to kilka konsekwencji, które mogą wystąpić u noworodka po „cesarce”.   Oczywiście nie każdy poród musi być naturalny. Są schorzenia, które są wskazaniami do zabiegu cesarskiego. Dobrze, gdy decyzja o rodzaju porodu nie jest dyktowana tylko emocjami.

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl