Przejdź do treści

Celebracja adopcyjnych narodzin

Urodziny ma się raz w roku. Chętnie je świętujemy w szczególny sposób, bo są pamiątką ważnego wydarzenia, zarówno dla dziecka jak i dla jego rodziców. Jako rodzice pamiętamy dzień porodu ze szczegółami, i chętnie go wspominamy przy okazji świętowania urodzin przez dziecko. Czy w adopcji to wszystko ma takie samo znaczenie?

Na pewno dla każdego człowieka data jego urodzin jest absolutnie najważniejszą datą w jego życiu. Dziecko się rodzi, potem dorasta, dojrzewa, starzeje się, a data urodzin jest niezmiennie najważniejszą. W przypadku adopcji, zarówno dzieci jak i rodzice mogą mieć trochę więcej okazji do celebracji. Ponieważ poza urodzinami biologicznymi jest też dzień narodzin w tej konkretnej rodzinie adopcyjnej.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rodzi się dziecko, w tym dniu, w tej sekundzie zaczyna się jego życie. Ale rodzice adopcyjni najczęściej nie wiedzą o swoim dziecku w tym momencie nawet tego, że ono istnieje. Ono urodziło się zanim oni o tym wiedzieli. Za to w momencie, gdy się o nim dowiedzieli, zawirował świat i podarował im największe szczęście. Ten dzień zapamiętają jako dzień narodzin ich dziecka.

Z własnego doświadczenia pamiętam, że przez jakiś czas z trudnością przypominałam sobie daty urodzin moich dzieci, mieszały mi się pory roku, a nawet rok. Bo telefon zadzwonił gdy była jesień, pogoda słoneczna, ale barwy zdecydowanie pomarańczowo-czerwone i ubrania już cieplejsze na mnie gdy biegłam do ośrodka adopcyjnego tuż po telefonie. A córka urodziła się w środku lata. W drugim przypadku było jeszcze trudniej powiązać te dwie daty. Telefon zadzwonił późną wiosną. Pamiętam soczystą zieleń i kwitnące bzy, wszędzie, na każdym kroku otulał mnie ich zapach. Szalałam ze szczęścia, bo moja cierpliwość była naciągnięta jak guma w procy gotowej do wystrzału. Jak to pokojarzyć ze środkiem zimy, kiedy to był dzień narodzin biologicznych córki. Kiedyś gdy byłam z córkami w przychodni lekarskiej i poproszona w rejestracji o podanie datę urodzin młodszej, będącej z nami dopiero kilka tygodni, długo nie mogłam sobie przypomnieć jej daty urodzenia. Wzbudziłam sensację, gdy po dwóch nieudanych strzałach w końcu otworzyłam książeczkę i przeczytałam właściwą datę. Pamiętam do dzisiaj i wyrecytuję w nocy o północy daty dla każdej z adoptowanych córek, gdy zadzwonił telefon, gdy pierwszy raz się zobaczyliśmy, gdy przywieźliśmy dziecko do naszego domu, gdy uprawomocniło się postanowienie sądu o adopcji. Dla mnie to są najważniejsze daty. Łatwe do zapamiętania, bo wtedy rodziły się moje adoptowane dzieci. Wiem, że dla większości rodzin adopcyjnych jest tak samo, i w wielu z nich celebruje się nie tylko datę biologicznych narodzin, ale też datę narodzin adopcyjnych. Pracownicy ośrodków adopcyjnych często podpowiadają, że takie podwójne świętowanie urodzin, ma też dużą wartość dla dziecka adoptowanego. Dla niego to duży zastrzyk poczucia, że jego narodziny w tej rodzinie są taktowane z taką samą powagą i dostojnością jak biologiczne narodziny. Czuje wtedy jak bardzo było wyczekane.

Najczęściej gdy rozmawiam z rodzinami adopcyjnymi świętującymi drugie święto, wyznaczają je datą przywiezienia dziecka do domu. Ale bywa też, że jest to data pierwszego spotkania, a dużo rzadziej data ostatecznej rozprawy adopcyjnej, na której sąd orzeka, że  oto to dziecko staje się dzieckiem tych rodziców.

Jak można świętować? Ile rodzin tyle pomysłów. Najbardziej popularny jest tort z ilością świeczek odpowiadającą kolejnej rocznicy pojawienia się dziecka w rodzinie. Znam rodziny, w których w każdą rocznicę przyjścia dziecka do rodziny robią sobie pamiątkową sesję zdjęciową. Oglądałam zdjęcia na których w jakiś magiczny sposób rok po roku, maluje się coraz większe podobieństwo syna do swoich adopcyjnych rodziców. Każdego roku wysyłają jedno z tych pamiątkowych zdjęć do ośrodka adopcyjnego, który pomógł im się połączyć w rodzinę. Choć nie są z nimi na co dzień, to jednak pamiętają o nich codziennie. Doskonałym prezentem może być Księga Adoptowanego Dziecka (do kupienia tutaj). Tworząc ją, zawarłam na każdej stronie swoistą dedykację rodziców dla ich dziecka. Wypełniając album od początku rozpoczęcia procedury adopcyjnej, aż do upłynięcia roku od momentu spotkania, rodzice tworzą szczególną opowieść, której głównym bohaterem jest wyczekane dziecko. To dopiero prezent! Znam rodziny, które na rocznicę adopcyjnych urodzin odwiedzają ośrodek adopcyjny, taką w której ten dzień jest świętem bycia razem, rodzice biorą w razie potrzeby wolne w pracy i wspólnie z dziećmi spędzają cały dzień na atrakcjach wymyślanych przez dzieciaki. Myślę, że forma celebrowania jest mniej istotna, od tego, żeby dać dziecku wyraźny sygnał, że jego pojawienie siew tej rodzinie jest szczególnie ważny.

Spotkałam się nawet z konkretną nazwą tego święta – dorodzinki. Zwróćcie uwagę na symbolikę tego zwrotu. Z jednej strony to jest coś dodatkowego do urodzinek, a z drugiej strony przyjście dziecka do rodziny. A jak Wy świętujecie swoje DORODZINKI ?

————————————————————-
Magdalena Modlibowska – szefowa działu Adopcja w magazynie Chcemy Być Rodzicami, aktywistka w środowisku adopcyjnym, autorka książki „Odczarować adopcję”, „Księga Adoptowanego Dziecka”, współautorka książki „Jak tu począć”, autorka wielu artykułów adopcyjnych, menadżer, coach zdrowia, prezes Fundacji „Po adopcji”, wiceprezes Stowarzyszenia „Dobrze Urodzeni”. Prywatnie mama trójki dzieci.

Magdalena Modlibowska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.