fbpx
Przejdź do treści

Być prawdziwym ojcem

„Co oznacza prawdziwe ojcostwo? Być przy dziecku w każdym momencie, pamiętać, że bezgranicznie nam ufa, a my nie możemy go zawieść”. Poznajcie historię jednego z bohaterów wyjątkowego kalendarza „Tata – najważniejsze słowo dla mężczyzny”.

Jestem ojcem dzieci w różnym wieku. Syn jest dorosły, więc postępuje z nim trochę inaczej niż z córką. Traktuję go bardziej jak życiowego partnera. On natomiast darzy mnie i żonę ogromnym szacunkiem. Studiuje wokal, a my staramy się go wspierać. Wydaje mi się, że go rozumiem, bo od lat pracuję z młodymi ludźmi, pomagam im stanąć na własne nogi. Zauważyłem, że z tego powodu Daniel ma też do mnie większy szacunek. Dzielimy wspólne zainteresowania – mimo że jestem wykształcony w zupełnie innym kierunku, to też grałem. Rozumiem jego marzenia, bo sam trochę wyszkoliłem się w realizacji własnych. To było dla mnie ważne i chciałem mu to przekazać. Od maleńkości wpajałem mu, że nie ma rzeczy niemożliwych, że jak się chce, można zrobić wszystko, byle to nie szkodziło innym. I to dzisiaj owocuje, Daniel ma mnóstwo przyjaciół, jest lubiany. Potrafi jako 22-latek zarabiać na siebie, chociaż kiedy był dzieckiem, chciałem, żeby miał wszystko. Było nas na to stać, co prawda troszeczkę obawialiśmy się, że to wykorzysta, ale tak się nie stało, bo wyrósł na roztropnego mężczyznę. Jestem z niego dumny, wiem, co się z nim dzieje – studiuje w Nysie, ale jesteśmy w stałym kontakcie. Kiedy natomiast przyjeżdża do domu, to wita się z nami z radością. Wychowanie córki wygląda oczywiście inaczej. Aurelia jest rozpieszczana, bardziej przeze mnie, pewnie dlatego, że bardzo chciałem ją mieć. Jest rezolutna, inteligentna, rozmawiam z nią właściwie jak z dorosłym, ona też używa zwrotów, wyrażeń jak dorosła osoba. Wychowuję ją z miłością i okazuję to poprzez czasem przesadne tulenie i pocałunki.

Ojcowskie wyznanie

Daniel nie był moim pierwszym dzieckiem. Miałem 21 lat, kiedy moja pierwsza żona zaszła w ciążę. Kompletnie nie byłem jednak przygotowany na to dziecko, tak samo jak na małżeństwo. Daniel z kolei był takim podstępnym dzieckiem. Poznałem moją obecną żonę, mając 26 lat, ale jej rodzice nie bardzo widzieli mnie w roli swojego zięcia. Nie chcieli, żebyśmy się spotykali, musieliśmy więc robić to po kryjomu. Po trzech latach doszliśmy do wniosku, że nie można tak dłużej. Od tego momentu nie uważaliśmy, poszliśmy na całość i pojawił się Daniel. Miałem ogromną nadzieję, że będzie on takim spoiwem między mną a teściami, tak się zresztą stało. Bardzo nas połączył, oczywiście nie od razu – to musiało potrwać. Dzisiaj jestem najlepszym zięciem, synusiem teściowej, chociaż nigdy nie używam tego słowa.  

Zbigniew Cebula – Orynicz

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.