Przejdź do treści

Bonami zachęcają młode matki do karmienia piersią

Kobieta karmi dziecko piersią
fot. Pixabay

Bony zakupowe dla młodych matek zachęcą panie do karmienia piersią – pokazują nowe badania. Takie bony można później wykorzystać m.in. w popularnej sieci hipermarketów Tesco.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Naukowcy z The University of Sheffield oraz University of Dundee przeprowadzili badania z udziałem 10 tys. matek. Młodym mamom zaproponowano bony zakupowe w wysokości 120 funtów w zamian za karmienie dziecka piersią przez sześć tygodni.

Kolejne bony o wartości 80 funtów były rozdawane paniom, które kontynuowały karmienie swoich pociech do szóstego miesiąca życia. Vouchery można było wykorzystać w sklepach Tesco, Asda i Morrison’s do zakupu żywności, artykułów gospodarstwa domowego, książek, ubrań, czy płyt CD i DVD.

Zobacz także: Pokarm mamy to najlepszy posiłek dla noworodka. Co zrobić, gdy karmienie piersią nie wychodzi?

Bony za karmienie piersią

Okazało się, że prawie połowa badanych matek (46 proc.) zgodziła się wziąć udział w programie, a 40 proc. odebrało co najmniej jeden bon. Jak podkreślają autorzy badań, nagroda w postaci voucherów dała kobietom wsparcie i motywację. Wiele pań chciałoby karmić piersią, jednak napotykając na przeszkody nie dostają wystarczających informacji i wskazówek.

– Karmienie piersią jest z początku trudne – twierdzi Fiona Sutcliffe, 29-mama, która zdecydowała się wziąć udział w eksperymencie. Jak mówi, tego typu programy są świetną motywacją dla matek. – To pomaga w osiąganiu małych sukcesów – dodaje.

Wyniki badań opublikowano na łamach magazynu „JAMA Pediatrics”. Mary Renfrew, współautorka badań nie kryje zadowolenia z wyników eksperymentu.

To pierwsze, przeprowadzone na tak szeroką skalę badanie, które pokazuje wzrost zjawiska karmienia piersią w społecznościach, w których wskaźniki te od pokoleń były niskie – mówi Renfrew.

Zobacz także: Karmienie piersią – piękno, czy temat tabu? Te ZDJĘCIA nie pozostawiają złudzeń!

Korzyści z karmienia piersią

Wielka Brytania to kraj, w którym odsetek kobiet karmiących piersią jest najniższy na świecie. Mamy, które brały udział w badaniu, pochodziły obszarów o szczególnie niskim wskaźniku karmienia piersią: South Yorkshire, Derbyshire i północny Nottinghamshire. 

Warto pamiętać, że mleko matki jest najlepszym i najbezpieczniejszym pokarmem dla niemowlęcia. Składniki zawarte w mleku mamy wzmacniają kształtujący się układ odpornościowy, wspierają rozwój mózgu, układu nerwowego oraz dojrzewanie układu pokarmowego.

Karmienie piersią programuje metabolizm i kształtuje prawidłowe nawyki żywieniowe już od pierwszych chwil po narodzinach.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

„Miałem być ojcem…”. Żałoba mężczyzny po poronieniu

Zmartwiony mężczyzna na kanapie. Zakrywa twarz dłonią /Ilustracja do tekstu: Depresja a niepłodność męska /Żałoba mężczyzny po poronieniu
Fot.: Nik Shuliahin /Unsplash.com

Gdy na drodze pary staje poronienie, mężczyzna stara się być silny. Jest podporą dla swojej partnerki, której stan zdrowia i emocje zdają się być w tej chwili najważniejsze. Jednak on też może być w środku zdruzgotany. Tak, on też stracił właśnie swoje marzenia i plany. Przecież za chwilę miał być ojcem.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

„Zarówno moja żona, jak i ja, byliśmy podekscytowani, wchodząc do szpitala na USG w trzecim miesiącu ciąży” – mówi Russell. „Po dwóch latach małżeństwa i dwóch latań starań o pierwsze dziecko, nasze marzenie o byciu rodzicem stawało się rzeczywistością” – dodaje.

Mężczyzna – wciąż będąc w dużych emocjach – pamięta, jak ściskał dłoń żony, gdy oboje wpatrywali się w ziarnisty obraz ukazujący się na ekranie. W chwili, kiedy nagle specjalista przestał mówić i postanowił zawołać lekarza, dezorientacja i przerażenie wyszły na pierwszy plan. Dziecko na ekranie nie poruszało się. Serce Russella znalazło się wtedy gdzieś w okolicach żołądka, ale zachowywał swój strach dla siebie. Żona była wtedy na pierwszym miejscu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wzięła wolne, by uporać się z bólem po poronieniu, pracodawca ją zwolnił. Teraz za to zapłaci

Jego świat

„Pojawiły się medyczne przyczyny i teorie, dlaczego nasze dziecko umarło, ale wszystko, na czym mogłem się wtedy skupić, to Sara, która w zupełnie niekontrolowany sposób szlochała. Desperacko chciałem zatrzymać jej ból. W tym momencie jej psychiczne cierpienie było wszystkim, o co się troszczyłem” – opowiada mężczyzna.

I dodaje: „Od początku było dla mnie jasne, […] że moje emocje muszą być oddelegowane na drugi plan. Nikt nie pytał mnie, czy czegoś potrzebuję, i początkowo było to dla mnie jak najbardziej w porządku”.

On też jednak czuł. On też cierpiał. Jego świat także wywrócił się do góry nogami. I chociaż stereotypowo Mężczyzna nie płacze w trudnych chwilach, to wcale nie oznacza, że jego poronienie także nie dotyka. Owszem, często w trosce o najbliższych bierzemy na siebie ich ból, a własne emocje odkładamy na półkę. Wcale jednak nie równa się to temu, że one na tej półce giną. One ciągle są i niezmiennie czekają na swoją kolej do przeżycia.

„Kiedy pocieszałem zrozpaczoną żonę, świadomie zamykałem swoje własne potrzeby bycia pocieszonym i zaopiekowanym. Za stoicką fasadą pękało mi serce. Chociaż rzadko mówi się o żałobie mężczyzny po poronieniu, to jest ona tak samo odczuwalna jak u matki” – Russell opowiada o swoich doświadczeniach bardzo otwarcie.

I ma rację. Jest to właściwie temat, którego nikt nie porusza. On sam z nikim, oprócz żony, o tym nie mówił. Wracając jednak do dbania o nią, nie chciał dodatkowo „obciążać” Sary jeszcze i swoimi przeżyciami. Co jednak ważniejsze, nikt inny z otoczenia nawet nie zapytał go wtedy o to, co się z nim (i w nim) dzieje. Nikt nie pomyślał, że zatroszczyć się trzeba też i o niego. Nic więc dziwnego, że odczuwał ogromną samotność. Zakładał więc maskę i – udając, że wszystko jest w porządku – wychodził do pracy.

CZYTAJ TEŻ: Większość ciąż kończy się poronieniem.”To nie anomalia. To norma”

Zdjąć zbroję bohatera. Żałoba mężczyzny po poronieniu

Można zastanawiać się, co jest powodem tego, że mężczyznom z założenia „nie wolno” w pełni okazywać bólu nawet po tak trudnym doświadczeniu jak poronienie. Czy to wymogi społeczeństwa mówiące o tym, że mężczyzna musi być twardy? Czy to przekazywany z pokolenia na pokolenie wzorzec męskości, w którym przestrzeni na dbanie o swoje zdrowie psychiczne nieraz nie ma?

Czy to blokady wewnętrzne i brak swego rodzaju umiejętności do mówienia o emocjach? Zapewne wszystko się tutaj zazębia i każe, już nawet małym chłopcom, zakładać na siebie zbroję superbohatera. Rzecz jasna, to bardzo ważne, że są oni w późniejszym życiu ogromnym oparciem dla swoich partnerek i owszem, to „odłożenie” emocji na bok w wielu momentach jest bardzo dobrym oraz chroniącym nas mechanizmem. Ważna jest jednak świadomość, co się właściwie dzieje. Russell wiedział, że przeżywa smutek, że potrzebuje wsparcia, że poronienie także i jego zdruzgotało, ale nie znalazł w tej sytuacji miejsca na swoje odczucia. Bo czy to miejsce tam w ogóle było?

Dziś Russell i jego żona są szczęśliwymi rodzicami dwójki dzieci. Nie zmienia to jednak faktu, że lęk, żal, złość, bezradność, które czuli w sobie w czasie, gdy doświadczyli poronień (bo niestety nie było to tylko jedno), ciągle pamiętają. Tak, Russell też. Dzisiaj już jednak świadomie o tych wszystkich emocjach mówi. Rozejrzyjmy się więc dookoła. Może jakiś mężczyzna będzie w stanie zdjąć przy nas maskę twardziela. Bo nikt nie musi zmagać się ze swoim cierpieniem w samotności – nawet największy strongman świata.

Źródło historii: „Daily Mail”, artykuł: “I held my wife as she sobbed at our lost baby. I had to be brave, but inside I crumbled

E-wydanie magazynu „Chcemy Być Rodzicami” kupisz TUTAJ

Tagi:

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Chcesz zostać tatą? Skonsultuj się ze specjalistą i wykonaj bezpłatne badanie nasienia

Badanie nasienia /Na zdjęciu: lekarz objasnia wynik badania pacjentowi
Fot. fotolia

Statystyki są nieubłagane: ponad 20% par w Polsce i na świecie boryka się z niepłodnością. Niestety wciąż zbyt rzadko mówi się o tym, że w połowie przypadków problem leży po stronie mężczyzny. Dlatego jeśli od dłuższego czasu wraz z żoną lub partnerką podejmujesz starania o dziecko, a przyczyna niepowodzeń nie została dotąd potwierdzona medycznie, sprawdź, czy problemem nie jest zbyt niska jakość nasienia. Znana klinika leczenia niepłodności ruszyła właśnie z atrakcyjną promocją, w ramach której te ważne badania można wykonać bezpłatnie.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Powodów zaburzeń męskiej płodności może być wiele. Współcześnie obserwuje się populacyjne pogorszenie parametrów nasienia, którego źródłem są zaburzenia cywilizacyjne. Dodatkowo coraz więcej panów boryka się z otyłością – a tkanka tłuszczowa zawiera w sobie niezliczone ilości estrogenów, które negatywnie wpływają ma męską płodność. Ale trudności z poczęciem dziecka mogą wynikać też z innych przyczyn medycznych. Pierwszym krokiem w ich diagnozie jest zawsze konsultacja u specjalisty i wykonanie badania nasienia.

CZYTAJ TEŻ: Rozszerzone badanie nasienia: co obejmuje i kiedy je wykonać?

Białystok i Olsztyn: Bezpłatne badanie nasienia w klinice Artemida

Badania dowiodły, że dieta śródziemnomorska poprawia płodność, zwłaszcza spożywanie nieprzetworzonych warzyw i owoców. Oczywistym jest też fakt, że tytoń i inne używki również niekorzystnie wpływają na stan męskiego zdrowia.

– Niepłodność jest schorzeniem, które nie boli i bardziej niż ciało ogarnia sferę ludzkiego umysłu. A wiadomo, że mężczyźni z porad lekarzy korzystają tylko wtedy, kiedy wiją się z bólu, więc bardzo trudno jest im zaakceptować fakt, że to oni, a nie ich partnerki, odpowiadają za brak potomstwa – mówi dr Jan Domitrz, specjalista z Artemidy.

Działająca w Białymstoku i Olsztynie klinika Artemida proponuje właśnie możliwość wykonania bezpłatnych badań nasienia. Jest to propozycja skierowana do par, które bezskutecznie starają się o potomstwo i planują zapisanie się na pierwszą wizytę diagnostyczną w celu ustalenia problemów z płodnością.

Badanie nasienia jest nieodłącznym elementem konsultacji, na którą należy zapisać się w celu omówienia jego wyników. Na ich podstawie specjalista może ocenić i zdiagnozować ewentualny problem, a także zaplanować leczenie. Z porad mogą skorzystać zarówno panie, jak i panowie. Jednorazowy koszt konsultacji wynosi 200 zł. Jednak warto się pospieszyć, bo liczba bezpłatnych badań nasienia jakie zostaną wykonane w ramach akcji Artemidy jest ograniczona.

Zapisy przyjmowane są telefonicznie: 690 575 686 (Białystok) oraz 89 532 61 24 lub 89 513 86 40 (Olsztyn).

POLECAMY RÓWNIEŻ: Normy nasienia według WHO, czyli męska płodność pod lupą

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Nadzieja dla mężczyzn z trwałą niepłodnością po leczeniu raka. Odkrycie naukowców daje szansę na ojcostwo

Młody tata przytula dziecko /Ilustracja do tekstu: Dzień ojca /Chemioterapia w dzieciństwie a męska płodność. Nowa strategia zachowania płodności po raku już wkrótce?
fot. Pixabay

Każdego roku nowotwory złośliwe atakują 1,2 tys. dzieci w Polsce. Dziś, dzięki rozwojowi medycyny i nowoczesnym lekom, u większości młodych pacjentów (75-85%) rokowania są pomyślne. Przebyte leczenie onkologiczne może mieć jednak długofalowe skutki dla płodności – nie tylko kobiecej, ale również męskiej. Choć u części młodych mężczyzn, którzy przeszli chemioterapię przed okresem pokwitania, występuje ryzyko trwałej niepłodności, obiecujące wyniki nowych badań dają im nadzieję na przyszłe ojcostwo.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Agresywna chemioterapia, stosowana w leczeniu wielu przypadków raka, wykazuje toksyczne działanie na gonady, którego skutki mogą być czasowe lub trwałe. Dzieje się tak, ponieważ cytostatyki (czyli leki stosowane w chemioterapii), niszcząc szybko dzielące się komórki, powodują również uszkodzenie tkanek, w których stale dochodzi do podziałów komórkowych.

W przypadku mężczyzn konsekwencją tego rodzaju leczenia jest uszkodzenie jąder, które hamuje spermatogenezę (produkcję plemników). O ile jednak dorosłym pacjentom medycyna daje możliwość pobrania i zamrożenia nasienia do ewentualnego wykorzystania w przyszłości, młodzi chłopcy, przed okresem dojrzewania, są takiej szansy pozbawieni. Ich jądra nie produkują jeszcze plemników, które można byłoby pozyskać przed rozpoczęciem chemioterapii. Być może wkrótce ten problem uda się rozwiązać.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Oligozoospermia idiopatyczna: czym jest i jak ją leczyć?

Chemioterapia w dzieciństwie a płodność męska. Przełomowe odkrycia

Zespół naukowców związanych z uniwersytetami w Izraelu i Chinach przeprowadził innowacyjne badania, których wynik może być przełomem w opracowywaniu strategii zachowania płodności u młodych pacjentów onkologicznych płci męskiej.

Jak donosi magazyn „Stem Cells and Development”, autorzy badania odkryli, że w jądrach chłopców, którzy zachorowali na raka przed pokwitaniem i byli leczeni gonadotoksycznymi cytostatykami, obecne są spermatogonia, czyli wczesne stadia rozwoju męskich komórek rozrodczych. Na podstawie materiału pozyskanego na drodze biopsji jąder naukowcom udało się wyhodować i wyizolować komórki macierzyste w różnych etapach rozwoju: premejotycznym, mejotycznym i postmejotycznym. Zidentyfikowali także komórki przypominające plemniki, które rozwinęły się z komórek jąder chłopców poddanych chemioterapii.

– Nasze wyniki dowodzą, że w jądrach chłopców, którzy przeszli chemioterapię przed okresem pokwitania, znajdują się biologicznie aktywne spermatogonia. W warunkach laboratoryjnych mają one zdolność rozwinięcia się do różnych stadiów spermatogenezy, w tym do generowania komórek podobnych do plemników – mówi kierujący badaniami prof. Mahmoud Huleihel z Departamentu Mikrobiologii i Immunologii na Uniwersytecie Ben-Guriona w Beer Szewie (Izrael).

CZYTAJ TEŻ: Ciąża po raku piersi. Jak metody leczenia wpływają na płodność?

Zachowanie płodności u chłopców po chemioterapii. Nowe strategie już wkrótce?

Odkrycia naukowców mogą dać szansę na ojcostwo wielu pacjentom, dla których dotąd nie powstały skuteczne metody wsparcia płodności.

– Wyniki tych badań mogą otworzyć drogę do opracowania nowych strategii terapeutycznych umożliwiających zachowanie płodności: u chłopców leczonych onkologicznie przed okresem pokwitania oraz u pacjentów z azoospermią – podkreśla Huleihel.

Źródło: ncbi.nlm.nih.gov, israel21c.org, „Pediatria po Dyplomie” (II 2009)

TUTAJ kupisz e-wersję magazynu „Chcemy Być Rodzicami”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Barbara Nowacka: Ograniczenie in vitro to ideologiczny absurd. Dostęp do leczenia należy rozszerzyć

Na zdjęciu: Barbara Nowacka przy mównicy sejmowej / Ilustracja do tekstu: Barbara Nowacka: ograniczenie in vitro to barbarzyństwo
Fot.: Sejm.gov.pl

Emocje po wniesieniu poselskiego projektu zmian w ustawie o in vitro nie słabną. Krytyczne opinie o jego zapisach wyrażają pacjenci i lekarze, a także działacze społeczni oraz politycy opozycji. To dla pacjentów ważny sygnał: oznacza bowiem, że w Sejmie mają swoich sojuszników. Czy mimo to są realne powody do obaw? O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Barbarę Nowacką z Inicjatywy Polska.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Szeroko komentowany projekt, zgłoszony przez kilkoma dniami przez grupę posłów Kukiz’15, PiS i WiS, zakłada daleko idące ograniczenia w dostępie do procedury in vitro. Z jego treści wynika, że z zapłodnienia pozaustrojowego mogłyby skorzystać wyłącznie małżeństwa, a liczba uzyskiwanych w ten sposób zarodków nie mogłaby przekraczać jednego. Dodatkowo zapisy dokumentu formułują obostrzenia dotyczące terminu transferu embrionów oraz zakazują ich mrożenia.

„Jeśli PiS będzie głosował ideologicznie, ograniczenie in vitro może stać się faktem”

Eksperci zajmujący się leczeniem niepłodności nie wróżą projektowi przyszłości, wskazując na liczne niedopracowania i postulaty sprzeczne z etyką lekarską. Opozycja podkreśla jednak, że nie powinno to uśpić naszej czujności – szczególnie, że to już kolejna próba ograniczenia praw reprodukcyjnych w Polsce.

– W tym Sejmie niejedno barbarzyństwo i niejedna głupota były już procedowane, więc jest to możliwe w przypadku i tego projektu. Wszystko zależy od tego, jak podejdą do tej sprawy politycy PiS. Jeśli nie będą głosować racjonalnie, tylko ideologicznie (tak, jak wcześniej w przypadku praw reprodukcyjnych, zdrowia kobiet), to ograniczenie in vitro może stać się faktem – mówi w rozmowie z nami Barbara Nowacka.

Polityczka podkreśla, że projekt nie ma wartości merytorycznej, a jego przyjęcie naraziłoby pary zmagające się z niepłodnością na dodatkowy stres i jeszcze większe wydatki. Jedynym skutecznym rozwiązaniem byłby dla nich bowiem wybór leczenia poza granicami kraju.

– To ideologiczny absurd; próba wprowadzenia dalszych restrykcji, które tak naprawdę niewiele wnoszą z punktu widzenia moralistów. Mają natomiast utrudnić życie osobom, które chcą skorzystać z metody in vitro, narazić je na stres – uważa Barbara Nowacka.

CZYTAJ TEŻ: Czynniki, które wpływają na skuteczność in vitro. Opowiadają eksperci

Ograniczenie in vitro to zagrożenie także dla programów samorządowych. Zaprotestujmy przeciw restrykcjom

Warto przypomnieć, że Koalicja Obywatelska (utworzona przez PO, Nowoczesną i Inicjatywę Polska) podczas kampanii samorządowej podkreślała plany dofinansowania in vitro: początkowo na szczeblu samorządowym, a w przypadku wygranej w wyborach parlamentarnych – także na poziomie centralnym.

Forsowany przez grupę prawicowych posłów projekt może być poważną przeszkodą w realizacji tego postulatu. Przegłosowanie zmian w ustawie o in vitro oznaczałoby istotne ograniczenie dotowanych procedur – na które i tak może dziś liczyć tylko niewielki odsetek zainteresowanych.

– Osoby, które zasiadają w Sejmie, mogą zaprotestować, głosując przeciwko projektowi. Ale na poziomie samorządowym regulacji w obostrzeniach ustawowych nie da się w ogóle zrobić – podkreśla Barbara Nowacka.

Barbara Nowacka: „Jeśli wygramy wybory, dostęp do in vitro będzie szeroki”

Choć sytuacja wydaje się patowa, Barbara Nowacka podkreśla, że mamy na nią wpływ. Wymaga on jednak zachowania czujności i obywatelskiej mobilizacji.

– Jedyne, co możemy dziś zrobić, to powiedzieć wszystkim, by się zmobilizowali w 2019 roku. By poszli zaprotestować przeciwko tym, którzy są za restrykcjami wobec in vitro, i zagłosowali za partiami, które wspierają tę metodę i chcą, by jej status był co najmniej taki, jak w 2015 roku. Bo nawet Platforma Obywatelska, która jest konserwatywną partią, to orędownicy szerokiego dostępu do in vitro. W tej kwestii jesteśmy w stu procentach zgodni: nie można ograniczać dostępu do szczęścia, wiedzy na miarę XXI wieku, osiągnięć medycyny, które pomagają niepłodnym parom zostać rodzicami – zaznacza.

Działaczka składa także deklarację.

– Jeśli wygramy wybory w 2019 roku, z pewnością dostęp do in vitro będzie szeroki, refundowany i dostępny dla wszystkich potrzebujących – mówi Barbara Nowacka. – Mamy plan przywrócenia refundacji in vitro, ale będziemy też dyskutować o tym, jak rozszerzyć ustawę z 2015 roku. Uważam, że in vitro powinno być dostępne również dla osób samotnych. Czasami osoba, która jest samotna, również chciałaby skorzystać z tej metody. Nie widzę powodu, dla którego nie miałaby mieć takiej możliwości – podkreśla Barbara Nowacka.

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Pacjenci biorą sprawy w swoje ręce. Szykuje się oddolna walka z projektem zmian ws. in vitro?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.