fbpx
Przejdź do treści

Ból bez granic

Ból jest ważnym aspektem życia. Nie bez przyczyny rozważania o nim zaczynam od opisu doświadczenia ekstremalnego przeżycia w najwyższych górach świata oraz cierpienia niemowlęcia. Pomiędzy jednym i drugim istnieje zadziwiający związek.

„Tam wysoko wszystko z tobą jest inaczej. Nie możesz się najeść, napić ani odpocząć. Męczy nawet oddychanie i coś, w co trudno uwierzyć – w strefie śmierci, powyżej 7900 metrów, męczy nawet odpoczywanie. Nawet nie wykonując żadnego ruchu, z każdą sekundą jesteś coraz słabszy. Utrzymanie twojego ciała przy życiu kosztuje tak dużo, że cokolwiek byś robił albo czego nie robił, bilans energetyczny jest zawsze ujemny, z każdą chwilą tracisz siły, zapał, wigor. Nawet jak śpisz, a będziesz chciał to podreperować i się najesz, to wyrzygasz, bo trawienie to spalanie, a do niego potrzebny jest tlen. Którego tam przecież nie ma.”.[1]
 
Niedawno, bo jeszcze w latach osiemdziesiątych dwudziestego wieku pewne operacje, którym poddawano niemowlęta odbywały się bez znieczulenia. Podawano dzieciom jedynie te leki, które utrzymywały je w stanie bezwładu. Podawano tylko tyle, żeby operacja mogła się odbyć bez utrudnień. Ostatnie dziesięciolecia przyniosły ogromne postępy w rozwoju anestezjologii pediatrycznej. Mimo to niektóre dane pokazują, że chore noworodki poddawane są na oddziałach szpitalnych około trzydziestu bolesnym zabiegom bez jakichkolwiek środków znieczulających.[2]

Z drugiej strony chyba jeszcze nigdy w dziejach nie sprzedawano tylu środków przeciwbólowych bez jakichkolwiek ograniczeń lub wyraźnych wskazań lekarskich.
 
Czym jest ból
 
Według International Association for the Study of Pain definiuje ból jako „nieprzyjemne uczucie sensoryczne i emocjonalne związane z uszkodzeniem tkanek lub ryzykiem ich uszkodzenia”. Dalej definicja podkreśla, że ból jest „subiektywny”. Dlatego też nie należy kwestionować go, nawet jeśli osoba skarżąca się na dolegliwości bólowe nie ma żadnego uszkodzenia ciała. [3]

Ból ciała jest nierozerwalnie związany z bólem psychicznym, przy czym kierunek oddziaływania może być dwojaki. Czasami boli ciało i to ono poddawane jest leczeniu, ale ból fizyczny maskuje cierpienie emocjonalne. Nie znaczy to, że jest to ból mniej prawdziwy; ból jest bólem, niezależnie od tego, gdzie ma swoje źródło.

Jednocześnie znane i wcale nierzadkie są również przypadki osób, które na skutek długotrwałego i przewlekłego bólu zapadają na depresję, a nawet odbierają sobie życie.

  
Gdzie jest granica i kto ją wyznacza?
 
Ból z definicji jest doświadczeniem nieprzyjemnym. O ile to możliwe, staramy się go unikać. Jednocześnie jednak może być traktowany jako sygnał ostrzegawczy. Ważna informacja o niepokojących zjawiskach mających miejsce w organizmie. Ale już Freud zauważył, że pomiędzy bólem i cierpieniem z niego płynącym a przyjemnością jest cienka granica. Czasami tak cienka, że rozkosz można osiągnąć tylko doświadczając bólu lub zadając go innym.
 

Może więc ta granica jest tylko iluzją? Może dzięki zdolności znoszenia bólu nabywamy życiowej odporności?

Umiejętność kontrolowania bólu bywa traktowana jako szczególna wartość, stwarzająca szanse na podejmowanie niezwykłych wyzwań i uwalniająca od szarości dnia codziennego. Można ze złamaną nogą dokończyć bieg narciarski, można z odmrożonymi palcami wspiąć się na ośmiotysięcznik. Można nawet stracić te palce bezpowrotnie i kilka miesięcy później wrócić w góry.
Umiejętność ignorowania bólu daje poczucie bycia wyjątkowym, nadzwyczajnym, niepokonanym. Mówią o tym himalaiści czy wyczynowi sportowcy. Nietrudno się od takiego przekonania „uzależnić” i budować fantazję, że „moje życie może być krótkie, ale za to będzie wypełnione emocjami, których przeciętny człowiek nigdy nie doświadczy”. Ryzyko jest wpisane w scenariusz, również ryzyko utraty życia. Ale jest też pewność, że nie jest się statystycznym numerem w jakiejś dokumentacji, że jest się widzianym i podziwianym. I że robi się coś po raz pierwszy, przeciera szlaki, pokonuje niemożliwe. To niezwykłe doświadczenia, dla wielu osób ważne. Ból jest tylko kolejną przeszkodą do pokonania. Jeśli się pojawia, trzeba go ignorować tak długo, jak to możliwe.
 
Dziecko uszkodzone
 
Nie dostrzegamy bólu i w związku z tym niebezpieczeństwa z wielu powodów. Swietłana Aleksijewicz opisuje w Cynkowych chłopcach historię żołnierza, który sam zgłosił się na ochotnika na misję do Afganistanu. Zrobił to, ponieważ dowódca jego oddziału wydał komendę „ochotnicy wystąp”. A skoro ktoś coś kazał, opisywany żołnierz wystąpił z szeregu automatycznie. Wiele lat wcześniej żołnierz ów nie lubił chodzić na spacery za rękę z innymi dziećmi w przedszkolu. Pewnego dnia nauczycielka postanowiła go nauczyć „zasad” i na trzy godziny zamknęła samego w ciemnym pokoju. Rzeczywiście nauczył się. Również tego, jak ignorować własny ból i przerażenie, a w konsekwencji narażać się na ryzyko.
Uczymy się bólu oraz jego ignorowania od pierwszych dni życia. Dla niemowlęcia jedynym sposobem komunikacji jest płacz, również wówczas, kiedy cierpi z powodu bólu. Jeśli opiekunowie nie są z różnych powodów w stanie zrozumieć tego komunikatu oraz odpowiednio zareagować, dziecko będzie musiało poradzić sobie samo – na przykład poprzez zwiększanie tolerancji na cierpienie.
Ból łatwiej zignorować również wówczas, kiedy na skutek wychowania lub obserwacji ważnych dla nas ludzi budujemy w sobie przekonanie, że pokonanie bólu jest środkiem do celu. Trudno być słabym i nieporadnym synem ojca, który dosłownie zdobywa najwyższe szczyty świata. Czasami jedynym sposobem na poradzenie sobie z bólem jest ignorowanie go. Bez względu na konsekwencje.
 
[1] Hugo-Bader J., Długi film o miłości. Powrót na Broad Peak. Kraków, 2014, s. 199
[2] https://blog.oup.com/2013/12/why-is-pain-in-children-ignored/
[3]https://www.californiapainmedicinecenter.com/wp content/uploads/2015/08/the.phenomenology.of_.suffering.2015.docx.pdf

—————————————————————————–
Katarzyna Mirecka – studia psychologiczne ukończyła na Uniwersytecie Nottingham (Wielka Brytania). Jest członkiem Brytyjskiego Towarzystwa Psychologicznego (BPS) oraz Polish Psychologists Association (PPA) w Wielkiej Brytanii.

Doświadczenie zawodowe zdobywała na stażach klinicznych w Instytucie Psychiatrii i Neurologii, w Domu Samotnej Matki i Dziecka w Warszawie oraz w praktyce prywatnej.

Współpracuje z portalami parentingowymi i Stowarzyszeniem Nasz Bocian w zakresie pomocy psychologicznej dla osób doświadczających niepłodności.

Prowadzi terapię indywidualną i grupową osób dorosłych. Pracuje z osobami przeżywającymi kryzys, doświadczającymi depresji, lęku, trapią ich natrętne myśli, mają objawy somatyczne, których podłoże nie ma wyraźnego medycznego podłoża, mają trudności w relacjach z innymi, nie są zadowolone z jakości swoich związków, czują że ich potencjał jest zahamowany. Więcej informacji na stronie: www.psychoterapia-mj.pl

Katarzyna Mirecka

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.