Przejdź do treści

Bóg i niepłodność. Czy winisz Boga za problemy z zajściem w ciążę?

Bóg i niepłodność
fot. Fotolia

Co ma Bóg do niepłodności? Okazuje się, że wiele. To właśnie do niego zwracamy się prosząc o dar macierzyństwa. Bywa również, że obwiniamy go za to, że dzieci mieć nie możemy. A niektórzy Boga wcale nie mieszają w proces poczęcia, ponieważ dziecko powstaje z „połączenia komórki jajowej i plemnika”. Bóg i niepłodność – poznaj opinie staraczek i stanowisko Kościoła.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wielkanoc to okres, w którym wierzący radują się ze zmartwychwstania Jezusa. To najstarsze i najważniejsze święto w całym roku liturgicznym Kościoła katolickiego, ponieważ symbolizuje zwycięstwo Chrystusa nad grzechem i śmiercią.

Wielkanoc poprzedza Wielki Post i Wielki Tydzień. Wtedy też wierni oddają się modlitwie i kontemplacji. Potem nastaje czas świętowania i radości. Ale nie dla wszystkich.

Zobacz także: Wielkanocne tradycje, które symbolizują płodność

Wielkanoc nie dla wszystkich radosna

Święta wielkanocne mogą być szczególnie przykre dla osób niepłodnych. Spotkania z rodziną niejednokrotnie generują dodatkowe stresy związane z niedyskretnymi pytaniami o dziecko.

Ponadto to święto związane jest z płodnością i wszystko zdaje się nam o tym przypominać – jajka, wielkanocny zajączek, a nawet tradycja śmigusa dyngusa.

Jaki stosunek do Boga mają kobiety niemogące przez długi czas zajść w ciążę? Czy mają do niego żal, modlą się żarliwie o cud, a może w ogóle w niego nie wierzą? Zapytaliśmy o zdanie nasze czytelniczki. 

Zobacz także: 5 porad, jak w czasie Wielkanocy radzić sobie z niepłodnością – dasz radę!

Bóg i niepłodność. Co o tym sądzą staraczki?

„Jestem katoliczką wierzącą, chociaż nie do końca praktykującą. Modlę się w domu i wierzę, że Bóg mnie słucha. Owszem zdarzają się dni, kiedy mam pretensje, że koleżanki czy kuzynki rodzą dzieci, a mnie nie jest dane zastać mamą. Jednak tłumaczę sobie, że Bóg ma jakiś swój dla każdego z nas i akurat w stosunku do mnie – że nie dane jest mi zostać mamą. Chociaż nie powiem, że łatwo mi się z tym pogodzić, nie tracę nadziei, iż zdarzy się jakiś cud” – pisze czytelniczka Chcemy Być Rodzicami.

Przez większość życia miałam pretensje do otoczenia: do mojego domu rodzinnego, do rodziców, do rówieśników, do lekarzy, do Pana Boga. Odkąd zaczęłam robić porządki we własnej historii za pomocą totalnej biologii, wszystko przedstawiło się w zupełnie innym porządku. Nie pielęgnuję w sobie poczucia winy wobec świata i Pana Boga. Wychodzę z takiego założenia, że Pan Bóg ma wobec mnie intratny plan, który mam wykonać. Wbrew mojej logice. Chodzę do kościoła, modlę się. Pojutrze ruszam na mszę uzdrawiającą, którą bardzo lubię – ujawnia inna czytelniczka.

„Nigdy nie miałam żalu do Boga, bo w niego nie wierzę. Dziecko powstaje z połączenia komórki jajowej i plemnika i Boga do tego nie mieszam” – wyjaśnia kolejna staraczka.

Zobacz także: Nowenna pompejańska w staraniach o dziecko – czy rzeczywiście działa?

„Widzę wiele drogowskazów, które zsyłał i do dziś zsyła Bóg”

Ciekawy wpis na temat Boga i niepłodności możemy znaleźć na blogu Wiewiórkowo.

Autorka wraz z mężem od siedmiu lat bezskutecznie stara się o dziecko. W roku 2016 para rozpoczęła drogę adopcyjną.  

„Bóg w moim życiu był zawsze bardzo ważny, ale nie ukrywajmy, miałam okresy lepszych i gorszych relacji z Nim. Niepłodność jest chyba wystarczającym powodem, by na drodze swojej wiary pojawiły się wątpliwości i mnóstwo pytań „dlaczego”, na które ostatecznie często nie dostajemy odpowiedzi. Albo ta, którą dostajemy – jest dla nas w danej chwili nie do przyjęcia – przynajmniej mi się tak parę razy wydawało.

Dziś, gdy patrzę na moje życie z obecnego miejsca, widzę wiele drogowskazów, które zsyłał i do dziś zsyła mi Bóg. Najbardziej cieszę się z tego, że mimo kilku ogromnych kryzysów i czasami potężnej złości (tak, mam włoski charakterek, kilka talerzy poszło na straty) nigdy się od Niego nie odwróciłam.

Nie piszę tego z dumą, bo mojej zasługi nie ma tu ani grama, jestem za słaba na to. Piszę to raczej z wdzięcznością, że Bóg zawsze znajdował sposób, żeby choćby za włosy utrzymać mnie na powierzchni, bym nie utonęła”.

Cały tekst pt. „Gdzie był Bóg w mojej niepłodności??” przeczytasz na blogu Wiewiórkowo

Bóg i niepłodność. Perspektywa Kościoła

Jaki jest cel niepłodności? Jak niemożność posiadania potomstwa, które jest przecież bożym błogosławieństwem, tłumaczy Kościół? Tę kwestię na łamach portalu www.przewodnik-katolicki.pl tłumaczył ojciec Mirosław Pilśniak, doradca ruchu formacji dialogu małżeńskiego „Spotkania Małżeńskie:

„Stary Testament mocno podkreśla, że posiadanie dzieci oznacza Boże błogosławieństwo. Pojawiające się w Biblii postaci bezdzietne, które okazują się znaczące dla historii biblijnej, załamują jednoznaczność przekonania traktowanego jako oczywistość, że małżeństwo równa się rodzina. Bezpłodność była traktowana z obawą, że może jest znakiem grzechu albo brakiem błogosławieństwa Boga” tłumaczy ojciec Mirosław Pilśniak.

„Z pomocą przychodzi nauka naszej wiary, gdzie Pan Bóg wyjaśnia nam, że jeśli rodzice tęsknią za posiadaniem swojego dziecka, to jeszcze bardziej za nim tęskni Pan Bóg” przekonuje Piśniak.

Zobacz także: Patron niepłodnych. Do których świętych modlić się o ciążę?

Czy Bóg chce naszej niepłodności?

Czy Bóg może być odpowiedzialny za brak potomstwa? Czy chce naszego cierpienia? To chyba jedno z najczęściej zadawanych pytań przez osoby wierzące.

Przypisanie odpowiedzialności za brak dziecka Panu Bogu nie jest zgodne z prawdą. To On daje miłość rodzicom po to, aby ją rozwijali i obdarowali nią swoje dzieci. Brak dzieci nie jest spowodowany przez Pana Boga, ale jest znakiem, że żyjemy w świecie niedoskonałym, naznaczonym grzechem. I my jesteśmy grzesznikami” wyjaśnia duchowny.

„Jest też w tym świecie złość szatana, który stara się zniszczyć boże dzieło. Pokusa rozpaczy rodziców pochodzi od tego, który dręczy człowieka, podsuwając mu myśl, że to Bóg nie chce dać dziecka małżeństwu. Ale Pan Bóg jest Bogiem życia. Po to daje człowiekowi chęć posiadania dziecka i wszystkie dobre pragnienia, żeby je w dobry sposób realizował” dodaje.

Jakie jest wasze zdanie w tym temacie? Głosujcie w sondzie poniżej.

Jak uważasz?

Jaką rolę w niepłodności odgrywa Bóg?

Jest nadzieją i pocieszeniem. Modlę się do niego o dar macierzyństwa.
Obwiniam Boga za to, że nie mogę mieć dzieci.
Nie wierzę, aby Bóg miał w tym jakiś udział/ nie jestem osobą wierzącą.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Wiewiórkowo, przewodnik-katolicki.pl

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

“Położna na Medal” 2018 – znamy laureatki konkursu

“Położna na Medal” 2018 - znamy laureatki konkursu
Anna Wojtyla, Położna na Medal 2018 – fot.Chbr

“Położna na Medal” to kampania społeczno-edukacyjna związana z problematyką okołoporodową. Od 5 lat w ogólnopolskim plebiscycie wybierane są  3 najlepsze położne w kraju, a także najlepsze położne w poszuczególnych województwach. Laureatki konkursu to położne, które wyróżniły się podejściem do pacjentki, empatią i zaangażowaniem.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

“Położna na Medal” 2018

Ogłoszenie wyników piątego plebiscytu odbyło się 23 marca w Hotelu Mariot w Warszawie. Laureatką tej edycji “Położna na Medal” 2018 została Pani Anna Wojtylapołożna z kilkunastoletnim doświadczeniem, prowadzi porody domowe, szkoły rodzenia, gabinet położnej, pracuje na sali porodowej. W ciągu ostatniego roku, wraz ze swoją parą porodową, odebrała 32 porody domowe – jest to najwyższy wynik w Polsce. W trakcie całej swojej kariery przyjęła 80 porodów domowych.

Drugie miejsce w plebiscycie zdobyła Pani Alina Jedlińska, położna od 2003 roku, która towarzyszy parom w trakcie leczenia niepłodności i xapłodnienia in vitro. Trzecią “Położną na Medal” została Pani Renata Lustyk, położna z 28-letnim stażem pracy.

Iwona Barańska, koordynatorka kampanii Zadaliśmy kobietom pytanie: “Czym kobiety się kierują wybierając położną?” Kobiety oczekują od położnych otwartości, wyjścia z pomocą, poczucia bezpieczeństwa w towarzystwie położnej i umiejętności przekazywania wiedzy. “Położna na Medal”, zdaniem kobiet biorących udział w plebiscycie, powinna: mieć dużą wiedzę, okazywać pacjentce szacunek, budzić zaufanie, być zaangażowaną w pracę.

W tym roku w plebiscycie głosowało ponad 21 tysięcy pacjentek.

“Położna na Medal” 2018 - znamy laureatki konkursu

fot.Chbr

Poród domowy specjalność tegorocznej “Położnej na Medal”

W trakcie wystąpienia na knferencji związanej z plebiscytem “Położna na Medal” Anna Wojtyla podkreślała, że położna jest wielozadaniowa, odbieranie porodu w domu to jest jedna z kompetencji, jakie ma większość położnych. Położne potrafią odnaleźć się w wielu sytuacjach, które są związane z towarzyszeniem kobiecie. Aby kobieta została zakwalifikowana do porodu domowego, ciąża musi być fizjologiczna. Poród domowy to jedna z opcji, jedna z możliwości zakończenia ciąży, wszystko zależy od tego jaki ona ma stosunek do porodu, o czym ona marzy. – Musimy pamiętać, że poród to jest wyjątkowe wydarzenie. Każda pacjentka w porodzie powinna być traktowana jak księżniczka, my – położne powinnyśmy jej towarzyszyć, pilnować jej bezpieczeństwa i bezpieczeństwa dzidziusia, natomiast nie jesteśmy nadzorem, ani osobą, która rozkazuje. Kobieta ma czuć nasze wsparcie, ma czuć się bezpiecznie, podejmować samodzielnie decyzje. Położna jest przewodniczką – mówiła Anna Wojtyla.  

Zobacz też: Torba do porodu. Czyli jak przygotować się do szpitala

Jak przebiega kwalifikacja do porodu domowego?

Położna spotyka się z pacjentką, która chce rodzić w domu i kwalifikuje ją do takiego porodu. Zdaniem Anny Wojtyly, kluczowe jest poznanie oczekiwań i wyobrażeń kobiety, jej nastawienia psychicznego. Niezwykle ważna jest “chemia” między położną, a kobietą. Do porodu domowego jedzie para porodowa – dwie położne. Żeby wszystko przebiegało w pełnej szacunku i wspierającej atmosferze, one muszą lubić razem pracować, znać kompetencje swojej pary i jej ufać.

Kwalifikacja do porodu domowego opiera się na ocenie ryzyka ciąży. Wiekszość ciąż jest fizjologiczna, w związku z tym większość mogłaby – jeśli kobiety by sobie życzyły – rodzić w domu. Położne, które towarzyszą kobietom w trakcie domowych porodów wyposażone są w sprzęt medyczny, który umożliwia im wykonanie procedur medycznych, jeśli zajdzie taka konieczność. Poród przestaje być fizjologiczny, gdy zaczyna się coś dziać, położne odbierające poród w domu są przygotowane na taką okoliczność.

“Położna na Medal” 2018 - znamy laureatki konkursu

fot.Chbr

Zobacz też: Nowy standard opieki okołoporodowej ma zmniejszyć ilość cesarek.

Niepłodność jaka jest rola położnej?

Położna powinna towarzyszyć parze od momentu, kiedy ta pojawia się w klinice leczenia niepłodności. Kobietom, ale też ich partnerom, często łatwiej jest zadać pytania dotyczące procedury in vitro położnej, niż lekarzowi w gabinecie. Stąd też to właśnie my jesteśmy osobami, które pozostają w kontakcie z parą i udzielają wsparcia. Nie mamy kontaktu z pacjentami przygotowującymi się do porodu, nasza praca polega na prowadzeniu pacjentki przez cały proces leczenia, przygotowujemy je do kolejnych procedur, w tym do zapłodnienia in vitro. – mówiła na konferencji Alina Jedlińska, laureatka drugiego miejsca w plebiscycie “Położna na Medal”.  Alina Jedlińska pracuje w klinice leczenia niepłodności Angelius Provita w Katowicach.

Kompetencje położnej

Laureatki konkursu podkreślały, że obecnie rola położnej nie ogranicza się do odbierania porodu. Położna towarzyszy kobiecie od urodzenia, przez dzieciństwo, dojrzewanie, macierzyństwo, aż po menopauzę i starość. Położna udziela dziewczynkom informacji na temat miesiączki, antykoncepcji, przygotowuje kobiety do ciąży, porodu, uczy je jak opiekować się noworodkiem i jak radzić sobie w trakcie menopauzy. Jako jedyny zawód medyczny, położna ma wpisane w kompetencje edukację.

Patronat honorowy nad kampanią i konkursem objęła Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych. Patronat merytoryczny sprawują: Polskie Towarzystwo Położnych, Fundacja Rodzić po Ludzku oraz Stowarzyszenie Dobrze Urodzeni. Mecenasem kampanii jest marka Alantan Plus.

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj. 

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Gdy wygrała walkę z niepłodnością postanowiła zostać… dawczynią macicy!

Oddając swoją macicę, chce pomóc innej kobiecie spełnić marzenie o macierzyństwie.

Nieraz własne cierpienie potrafi bardzo uwrażliwić na ból innych. Tak też stało się z Aprill, która wie, czym są zmagania z niepłodnością. Dzięki adopcji i doświadczeniu licznych prób in vitro jest dziś matką pięciorga dzieci. Jej marzenia się spełniły, chciała jednak, aby spełniły się też pragnienia innej kobiety walczącej z niepłodnością – postanowiła więc zostać dawczynią. Oddała swoją macicę osobie, która dzięki narządowi będzie mogła zostać matką.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Aprill zawsze wiedziała, że chce mieć dużą rodzinę. Szybko zaczęli więc wraz z mężem starania o dziecko. Niestety czas płynął, a spełnienie wciąż było bardzo odległe. Para adoptowała więc dopiero co urodzonego chłopca, a chwilę po tym okazało się, że Aprill… jest w ciąży! Tym oto sposobem braci dzieli zalewnie 13 miesięcy.

Niestety pierwsza udana ciąża nie oznaczała, że wszystko pójdzie już z górki. Dopiero po 10 próbie in vitro znów pojawiła się radość – tym razem podwójna! Na świat przyszły dwie dziewczynki, a po około roku dołączyła do nich najmłodsza z rodzeństwa. Ostatnia ciąża była naturalna i zupełnie przypadkowa – tym oto sposobem powstała niezła gromadka maluchów!

W szranki z niepłodnością

W ciągu tych wszystkich lat niepłodność dała się Aprill i jej mężowi we znaki. Kobieta czuła jednak, że jej ciało dałoby radę po raz kolejny zajść w ciążę. Jako że nie planowała powiększania już swojej rodziny, postanowiła pomóc innym. Zgłosiła więc swoją chęć bycia dawczynią macicy. Wiedziała, że jeśli się zakwalifikuje, to właśnie będzie TO!

Zobacz też: Urodziła dziecko po przeszczepie macicy. Organ pobrano od zmarłej dawczyni

Udało się! Aprill została zaakceptowana jako dawczyni i chociaż było związane z tym także wiele lęku, to mimo wszystko stało się to niesamowitym doświadczeniem: „Czułam dumę ze swojego ciała” – mówi Aprill i dodaje: „Przez tyle lat myślisz, że twoje ciało cię zawodzi, a teraz pojawiła się myśl, która brzmiała raczej: ‚Moje ciało jest niesamowite’!” – słowa kobiety cytuje „Daily Mail„.

Wielkie zdarzenia, wielka nadzieja

Nie było to łatwe przeżycie, bowiem rekonwalescencja po zabiegu była trudniejsza i dłuższa, niż Aprill się spodziewała. Pojawiło się też wiele przemyśleń i konfrontacji z jej własnym doświadczeniem niepłodności. Wspominała wiele doznanego bólu – zarówno fizycznego, jak i emocjonalnego. Miała więc ogromną nadzieję, że dzięki oddaniu swojej macicy ukróci cierpienie innej kobiety.

Jest to niesamowity przykład na to, jak nauka i medycyna mogą zmieniać życie ludzi – w ogóle to życie dawać! O pierwszym przypadku w Stanach Zjednoczonych, kiedy kobieta urodziła po przeszczepie macicy synka, pisaliśmy w naszym portalu [TUTAJ]. Tego typu procedury medyczne są wydarzeniami przełomowymi. Znakomicie podkreślają to słowa lekarza, który witał chłopca na świecie:

Kiedy zacząłem karierę lekarską nie mieliśmy nawet USG, a teraz przeszczepiamy macice i przyjmujemy takie porody.

Wiedza, innowacyjność i odwaga – zarówno naukowców, lekarzy, jak i kobiet podobnych do Aprill – to wspaniała i pełna nadziei perspektywa dla milionów przyszłych mam na całym świecie.

Zobacz też: Histerektomia – co warto o niej wiedzieć? Oto 5 ważnych informacji!

Źródło:Daily Mail

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Suchość pochwy – problem nie tylko kobiet

plemniki - wiedziałeś o tym?
fot. Fotolia

Suchość pochwy jest problemem, z którym spotykają się kobiety w różnych okresach życia. Najczęściej jest kojarzony z okresem okołomenopauzalnym i powodowany jest wygasaniem czynności jajników oraz zmniejszeniem poziomu estrogenów. Suchość dotyczy również młodszych kobiet, a warto szczególnie potraktować kobiety planujące potomstwo.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nawilżenie pochwy a starania o dziecko

Dlaczego – w momencie starania o dziecko – jest ważne, by nawilżenie pochwy było na odpowiednim poziomie? Odpowiedź zawiera uzasadnienie dotyczące zarówno psychiki, jak i fizjologii. Z psychicznego punktu widzenia, dobrostan cytomorfologiczny pochwy oznacza, że kobieta nie martwi się o dyskomfort.

Jest to szczególnie istotne, ponieważ ból w trakcie stosunku powoduje blokadę, zwłaszcza że statystycznie szanse na powodzenie przy pierwszej próbie wynoszą 5–10%. Nie bez powodu wiele kobiet mówi wówczas właśnie o „próbach”, co nie kojarzy się z przyjemnym seksem.

Psychiczna blokada również prowadzi do nasilenia suchości. Fizjologicznie stosunek bez odpowiedniej wilgotności jest praktycznie niemożliwy. Właściwy śluz ważny jest również dla plemników, które potrzebują środka transportowego, żeby znaleźć się w pobliżu komórki jajowej.

Zobacz też: Lubrykant w staraniach o dziecko: pomaga czy przeszkadza?

Jak powinien wyglądać idealny preparat dla kobiet, które cierpią na suchość pochwy, zarazem starając się o dziecko?

Po pierwsze powinien być skuteczny. Odpowiedni lubrykant powinien przynosić szybką poprawę, czyli łagodzić uczucie pieczenia, swędzenia. Po drugie powinien być łatwy w użyciu. Bardzo dobrym rozwiązaniem jest używanie aplikatorów, które można wprowadzić do pochwy, a więc zastosować preparat w miejscu docelowym. Po trzecie musi być bezpieczny.

Dwa poprzednie warunki dotyczyły każdej pacjentki, która odczuwa skutki suchości pochwy. Bezpieczeństwo odnosi się już konkretnie do problemów z płodnością. Lubrykant dla par starających się o dziecko musi być bezpieczny dla kobiety, mężczyzny (a dokładnie jego nasienia) oraz dla rozwijającego się zarodka. Okazuje się, że preparatów o takiej charakterystyce nie ma prawie wcale.

Większość lubrykantów osłabia ruchliwość plemników, dodatkowo tworząc barierę blokującą im możliwość przemieszczania się, co jest warunkiem zapłodnienia! Dodatkowo preparaty te negatywnie wpływają na żywotność plemników, co powoduje, że możemy raczej mówić o działaniu antykoncepcyjnym lubrytantów niż o tym, że wspomagają płodność.

Zobacz też: Jak dbać o męską płodność? Kilka wskazówek na dobry początek

FertilSafe Plus

Aby pomóc parom starającym się o dziecko w pokonaniu trudności z suchością pochwy, został stworzony FertilSafe Plus. Preparat ten spełnia wszystkie wymogi bezpiecznego lubrykantu. Przynosi szybkie nawilżenie i jest łatwy w użyciu.

Dostępny jest w postaci tuby z aplikatorem wielorazowego użytku oraz pojedynczych aplikatorów. FertilSafe Plus jest bezpieczny, co zostało potwierdzone w badaniach klinicznych. Nie zawiera parabenów i posiada odpowiednie pH i osmolarność, zgodne z wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia.

Zachęcamy do odwiedzenia strony www.fertilman.pl i zapoznania się z poradnikiem dotyczącym męskiej niepłodności.

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami kupisz tutaj.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Jak rozmawiać z dzieckiem o in vitro i niepłodności?

Jak rozmawiać z dzieckiem o in vitro i niepłodności?
fot.Pixabay

Dzieci pytają o to, skąd się wzięły. Raczej prędzej niż później. Rozmowy o seksie z dziećmi są trudne, jeszcze trudniejsze są rozmowy o in vitro i niepłodności. Bo nie dość, że trzeba porozmawiać o seksie, to jeszcze trzeba umiejętnie przekazać dziecku informację, że ono zostało poczęte inaczej. Jak sobie z tym poradzić?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Bociany i pszczółki

Rzadko który rodzic ze spokojem i pewnością siebie oczekuje momentu, w którym dziecko zapyta go, skąd się wzięło. Rodzic, którego dziecko poczęło się dzięki pomocy medycyny jest w trudniejszej sytuacji. Musi się nie tylko zmierzyć z tematem seksualności (własnej i dziecka), ale również własnym zawstydzeniem, niepewnością, ambiwalencją, czyli tym wszystkim, co obudziła w nim niepłodność.

Dlatego też zanim rodzic podejmie decyzję czy, jak i kiedy mówić dzieciom o tym, skąd się wzięły, musi mieć w sobie wystarczające zrozumienie sytuacji. Żeby w zrównoważony i odpowiedni dla dziecka sposób przekazać informacje, trzeba najpierw samemu mieć przepracowane uczucia związane z trudnościami z zajściem w ciążę. Jeśli mamie i tacie uda się uporać z tymi wątpliwościami, rozmowa z dzieckiem powinna być znacznie łatwiejsza.

Zobacz też: Rozwój wcześniaka. Wszystko, co musisz wiedzieć, gdy istnieje ryzyko porodu przedwczesnego

Czym dla rodzica jest leczenie niepłodności?

Decyzja o rozpoczęciu leczenia niepłodności jest z całą pewnością trudna. Zanim człowiek trafi do specjalistycznej kliniki, przejdzie przez gabinety „zwykłych” ginekologów, specjalistów medycyny naturalnej, akupunktury… Możliwości jest wiele. Tym, co utrudnia decyzję o leczeniu lub spycha ją na poboczne tory jest na przykład ambiwalencja, obawy przed reakcją bliskich, czy nawet ostracyzmem społecznym, . Nierzadko też w głowie rodziców rozgrywa się konflikt w obszarze pragnień i uczuć religijnych. Leczenie niepłodności to również zgoda na ingerencję kogoś trzeciego w bardzo intymne sprawy pary.

Szczególnie trudne psychologicznie są sytuacje, kiedy trzeba skorzystać z komórki dawcy czy pomocy surogatki. Niezależnie od tego, jak bardzo byśmy tego chcieli, nie da się komórki jajowej czy cudzej macicy zredukować jedynie do biologii. Za decyzją, by komuś oddać komórkę lub użyczyć swojego ciała stoją określone motywacje. Dziecko urodzone tą drogą może pragnąć poznać biologiczną lub zastępczą matkę. Wreszcie biorczyni komórki jajowej czy nasienia musi uporać się z uczuciem żalu, że sama nie była sobie w stanie poradzić, że ktoś inny miał większe od niej możliwości. Uświadomienie sobie tego faktu może prowadzić do takich uczuć jak zawiść, gniew, złość. Żeby było ciekawiej, te uczucia najczęściej występują w mieszance wybuchowej z wdzięcznością, miłością, radością.

Zobacz też: Mamo, poczytaj mi o tym skąd się wzięłam – jak rozmawiać z dziećmi o adopcji?

Zanim zaczniesz rozmowę z dzieckiem

Dlatego też, zanim powiesz dziecku, że pochodzi z in vitro lub, że urodziła je inna pani, przypomnij sobie swoje uczucia i zagubienie z czasów diagnozy i leczenia niepłodności. Jest prawdopodobne, że dziecko również doświadczy tych uczuć. Tyle tylko, że może nie umieć o nich mówić, może też nie mieć świadomego do nich dostępu, nie potrafić ich rozpoznać i nazwać.

Warto również pamiętać, że rozmowa o in vitro to przede wszystkim rozmowa o intymności rodziców, to de facto rozmowa o seksie. Nie da się wprowadzić dziecka w świat zapłodnienia pozaustrojowego bez przejścia z nim kwestia zapłodnienia naturalnego. Dlatego też warto się dobrze zastanowić, zanim powie się: „wiesz synku, pojawiłeś się na świecie dzięki in vitro”, na ile dziecko jest w stanie taką wiedzę przyswoić. Czy będzie ona dla niego porządkująca, czy raczej przerażająca. Czy dziecko jest na tyle dojrzałe, że doceni wysiłki rodziców, czy raczej pojawi się w nim fantazja, że coś niepokojącego działo się z rodzicami, że czegoś im brakowało, czy też byli w jakiś sposób chorzy.

Zobacz też: Położna i jej rola w leczeniu niepłodności – o swoim doświadczeniu opowiada Alina Jedlińska, ambasadorka kampanii „Położna na medal”

Relacje rodzinne

Badania pokazują, że nawet połowa rodziców nie informuje swoich dzieci o tym, że korzystało z komórek dawców lub dawczyń. Tym samym, pozbawia dzieci informacji nie tylko o tym, że nie ma między nimi biologicznego pokrewieństwa, ale również potencjalnych informacji o ich historii medycznej, możliwych obciążeniach, chorobach.

Natomiast na poziomie emocjonalnym, ukrywając przed dzieckiem tego typu informację, zaprzeczamy faktom. Odbieramy w ten sposób dziecku możliwość zadania pytań na temat swojej tożsamości, pochodzenia, korzeni.

Rozmowa o tym, że dziecko pojawiło się na świecie dzięki in vitro może też wpłynąć na relacje rodzinne. Jeśli dziecko zdecyduje się na zadawanie pytań i poszukiwania, rodzic może poczuć zaniepokojenie, czy wręcz uznać, że jest odrzucany przez dziecko.

Dlatego, jak już wspomniałam – zanim zaczniemy rozmowę z dzieckiem, warto, żebyśmy tak dalece, jak jest to możliwe poukładali własne emocje związane z tematem leczenia niepłodności.

Zobacz też: “Położna na Medal” 2018 – znamy laureatki konkursu

A może nie mówić?

Wydaje się, że sekrety związane z leczeniem niepłodności mogą wyrządzić więcej szkody, niż pożytku. Trudno sobie wyobrazić, aby zatajanie przed dzieckiem informacji o tym, że biologicznie jest spokrewnione z kimś innym, miało na celu tylko i wyłącznie ochronę dziecka. Sekrety zwykle biorą się z lęków i niepewności osób, które jest utrzymują.

Ale też trzeba pamiętać, że rozmowa o in vitro to w gruncie rzeczy rozmowa o życiu seksualnym rodziców. To też rozmowa o określonym klimacie społecznym czy religijnym, w którym żyje rodzina. To wreszcie rozmowa o ich własnych lękach, ambiwalencji i stratach. Dlatego też być może ważniejsze od pytania, „jak powiedzieć”, jest pytanie „dlaczego”. Co chcemy dziecku powiedzieć? Czy jest gotowe na tę rozmowę i dlaczego ma się ona odbyć właśnie teraz?

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj.

Ekspert

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami