Przejdź do treści

Bliźnięta to wyzwanie – rozmowa z Martą Kuligowską

Ciąża bliźniacza to coś niesamowitego, cudowny bonus od losu, ale jednocześnie strach o to, czy się uda i jak to będzie. O tym, jak przeżyć te wszystkie sprzeczne uczucia, rozmawiamy z Martą Kuligowską, dziennikarką TVN 24, mamą Heleny i Franka.

Proszę mi opowiedzieć o tym momencie, kiedy dowiedziała się Pani, że zostanie mama bliźniąt.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

To był szok. I wiem, że tak jest zawsze, nawet jeśli się z tym liczyć. O ciąży dowiedziałam się wcześnie, bo już w czwartym tygodniu. Na pierwsze USG poszłąm w ósmym tygodniu. I kiedy pani dokotor powiedziała: “Słyszę dwa tętna”, pomyślałam: “Super, wszystko jest ok” sądząc, że ma na myśli tętno moje i tętno dziecka. Jednak ona mówiła dalej: “Widzę dwa pęcherzyki, to bliźnięta, widać, że nie syjamskie”, wtedy dotarło do mnie co to oznacza. Usiadłąm na łóżku I zaczęłam jednocześnie płakać i się śmiać. W jednej chwili szok I przerazenie: “Czy wszystko dobrze się skończy? Jak zniosę ciążę?”. Ae była też myśl: “Dwoje dzieci od razu? To takie magiczne zdarzenie?”.

W końcu oswoiła się Pani z tą myślą.

To były Himalaje emocji. Ciąża bliźniacza z założenia traktowana jako zagrożona, wiele z nich kończy się przed czasem. Nasze dzieci  były chciane i kochane od pierwszych momentów ciąży, ale I tak przez całe dziewięć miesięcy towarzyszyły mi stres I lęk. To ciągłe myślenie: “Jak sobie damy radę z dwojgiem dzieci naraz? Przecież po raz pierwszy zostaniemy rodzicami!”.

Urodziła Pani chłopca i dziewczynkę – model idealny?

Tak, ale dla mnie najważniejsze było to, że dzieci były zdrowe. Potem dotarło do mnie, że to nie są bliźnięta jednojajowe, a więc że nie będą identyczne. Są cudownie różne. Patrzę na swoje dzieci I myślę o nich, że to nie są bliźnięta, lecz rodzeństwo urodzone tego samego dnia. Różni je wszystko: począwszy od płci, przez kolor oczu, włosów, temperament, zainteresowania. Franek jest prostolinijny, zawsze mało spał, bez problemów jadł, ma dużo energii, niebieskie oczy. Helenka jest jego przeciwieństwem, dużo śpi, mało je, ma piwne oczy, jest niezależna I bardziej przebiegła. Ta różnorodność bardzo mi się w nich podoba. Uważam, że to ważne, aby bliźniętom pozwolić budować dwa inne światy, odrębną tożsamość. Trzeba je rozdzielać.  Przy zróżnicowaniu płciowym jest to łatwiejsze. Gdy dzieci mają tę samą płeć, trzeba na to bardzo zwracać uwagę. Zakazane powinno być ubieranie dzieci tak samo. Wszystkie  dorosłe bliźnięta wspominają to jako największy koszmar dzieciństwa. Pozwólmy im być sobą, one I tak są skazane na siebie. Wspólne zabawy, wspólne przedszkole, często szkoły, znajomi. Pułapką dla rodziców bliźniąt jest chęć, aby spędzały razem czas – tak łatwiej się zorganizować, ale przecież to są osobne jednostki, które powinny mieć swoje światy.

Pełną rozmowę Joanny Rawik z Martą Kuligowską a także wiele więcej przeczytasz w drugiem numerze naszego magazynu: http://www.chcemybycrodzicami-sklep.pl/Magazyn-Chcemy-Byc-Rodzicami-nr-02.html

 

Fot. Tomek Olszewski

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl