fbpx
Przejdź do treści

Arłukowicz: Szkoda tylko, że kobiety musiały wyjść na ulice i w deszczu walczyć o swoje prawa

Projekt nowelizacji ustawy o in vitro został nagle wycofany. Sam wnioskodawca, Jan Klawiter do ostatniej chwili nie wiedział o całej sytuacji. Czy obecna władza nie wytrzymała naporu protestów publicznych?

„Sytuacja, w której posłowie pod wpływem opinii publicznej wycofują podpisy spod projektu ustawy pokazuje, że warto jest głośno mówić o tym co się dzieje. Warto wywierać presję na osobach, które swoimi decyzjami chcą zniszczyć marzenia wielu tysięcy rodzin o posiadaniu potomstwa.” – komentuje  Bartosz Arłukowicz, były minister zdrowia i przewodniczący Komisji Zdrowia.

Wywalczone

Pierwotnie projekt nowelizacji ustawy o in vitro miał być projektem obywatelskim. Nie udało się jednak znaleźć wystarczającej liczby podpisów (100 tys.). Jan Klawiter zaczął szukać sprzymierzeńców wśród posłów, ci najpierw podpisali ustawę. Jednak, jak tłumaczy dział prasowy Kukiz’15 –  „Po konsultacjach z mieszkańcami i swoimi wyborcami część z nich wycofała swoje poparcie.”

„Szkoda tylko, że kobiety musiały wyjść na ulice i w deszczu walczyć o swoje prawa. Pokazały jasno i wyraźnie, że nie ma zgody na ingerowanie w ich życie i każdy tego typu pomysł spotka się z ich zdecydowaną reakcją” – mówił Arłukowicz.

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Magda Dubrawska

dziennikarka Chcemy Być Rodzicami, doktorantka socjologii.