fbpx
Przejdź do treści

Amerykański rynek in vitro

W Polsce rynek in vitro dopiero się rozwija, mimo, że już przynosi ogromne zyski. W Stanach Zjednoczonych natomiast ma nieporównywalnie większy zasięg.

Pary poszukujące dawcy podają jego oczekiwany wzrost, rasę, a nawet uniwersytety, jakich powinien być absolwentem. Kandydatki 
na surogatki przechwalają się z kolei, że są sprawdzonymi matkami, wyliczając swoje wcześniejsze ciąże.

– W Stanach Zjednoczonych tak naprawdę nigdy nie było dyskusji o in vitro. A na pewno nie było takiej dyskusji, jaka cały czas toczy się na temat aborcji. Od samego początku opinia publiczna w USA stanęła zdecydowanie po stronie szerokiego przyzwolenia na stosowanie tej procedury – mówi w rozmowie z magazynem Plus Minus Nikolas Niklas, ekspert w tej dziedzinie – W tej sprawie od początku mówi się przede wszystkim o nieszczęściu rodziców, którzy mimo wieloletnich starań nie mogą posiadać dzieci, a także o pięknych, zdrowych dzieciach, które rodzą się w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego.

Biznes

Z drugiej strony, Niklas podkreśla, że in vitro to ogromny, bardzo dochodowy biznes, chociaż nie wie, ile dokładnie jest wart. Wie zaś, że kobieta za jeden cykl płaci do kilkudziesięciu tysięcy dolarów, a takich cykli jest zwykle kilka. Zarabiają na tym kliniki i lekarze, ci, którzy pośredniczą między rodzicami a surogatkami jeszcze więcej.

Cieszę się, że jest w Ameryce zrozumienie dla naturalnej potrzeby posiadania dzieci i współczucie dla ludzi, którzy z jakichś powodów nie mogą tych dzieci mieć. Nie chciałbym także, by dyskusja nad sensem in vitro w jakikolwiek sposób miała podważać godność dzieci, które dzięki tej metodzie się poczęły – reasumuje.

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl

Najnowsze artykuły