Przejdź do treści

Płodność a aktywność fizyczna mężczyzny jesienią

płodność a aktywność fizyczna mężczyzny,
Fotolia

Płodność mężczyzny zależy od wielu czynników. Jednym z nich jest aktywność fizyczna. Jeśli mężczyzna lubi ćwiczenia o umiarkowanym natężeniu, to szansa na ciążę jest zdecydowanie większa. Dlaczego?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Siedzący tryb życia, praca po godzinach, stres i zbyt mała ilość snu to elementy, które niekorzystnie wpływają na męską psychikę i pogarszają kondycję fizyczną. W dużym stopniu może przyczynić się to do zaburzeń płodności. Sprawdź, jak aktywność fizyczna wpływa na poprawę jakości męskiego nasienia i dlaczego nie warto z niej rezygnować – mimo zmieniającej się pogody za oknem.

Płodność mężczyzny zdaniem naukowców

Siedząca praca, długa jazda samochodem i bierny odpoczynek przed telewizorem sprawiają, że plemniki tracą ruchliwość. Udowodniono, że aktywni fizycznie panowie mają bardziej ruchliwe plemniki, a tym samym większe szanse na ciążę ich partnerki. Panowie, którzy poświęcają około 12 godzin tygodniowo na umiarkowaną aktywność fizyczną, mają aż o 73% więcej plemników niż ci, którzy preferują spokojny odpoczynek.

Niepłodność u mężczyzn spowodowana jest również nadwagą i otyłością, które są naturalną konsekwencją braku ruchu. Nadwaga zaczyna się, kiedy wskaźnik BMI (stosunek masy ciała do wzrostu) jest równy bądź większy niż 25. Otyłość – gdy przekroczy on 30. Badania pokazują, że nasienie mężczyzn z prawidłowym BMI charakteryzuje się istotnie wyższą koncentracją plemników niż nasienie mężczyzn z otyłością. Plemniki panów z prawidłową wagą są także bardziej żywotne. Wniosek? Płodność mężczyzny można podnieść, prowadząc umiarkowanie aktywny tryb życia.

Płodność a aktywność fizyczna mężczyzny

Mężczyzna, który stara się o dziecko, powinien poświęci około 150 minut tygodniowo na ćwiczenia fizyczne, które odpowiadają wysiłkowi w przedziale 50–70% maksymalnego tętna. Niezależnie od pogody za oknem panowie, którzy chcą poprawić swoją płodność, powinni pamiętać, żeby spędzać około 30 minut dziennie na aktywności. Squash, tenis, sztuki walki – dyscypliny można mnożyć. Mecze piłki nożnej lub koszykówki na hali rozegrane z kolegami dwa razy w tygodniu nie tylko poprawią kondycję, lecz także podniosą poziom testosteronu we krwi, a to przełoży się na zwiększone libido i lepszą jakość nasienia. Jeśli gry zespołowe nie są ulubioną formą spędzania czasu przez mężczyznę, świetną alternatywą może okazać się basen, siłownia, biegi lub rower.

Jak stawić czoła męskiej niepłodności?

Niepłodność męska zależy od jakości spermy, ale przyszły tata powinien również pamiętać, że odpowiednia dieta i suplementacja zwiększą jego szanse na upragnione potomstwo. Idealne tabletki na płodność dla mężczyzn to bogactwo naturalnych składników – cynku czy selenu, które zwiększają aktywność plemników i wzmagają produkcję testosteronu. Takim preparatem jest np. Parenton. To naturalny suplement, który korzystnie wpływa na męską potencję, płodność, morfologię spermy oraz produkcję hormonów odpowiedzialnych za proces spermatogenezy.

Źródła:

Gaskins A. J., Mendiola J., Afeiche M., Jørgensen N., Swan S. H., Chavarro J. E., Physical activity and television watching in relation to semen quality in young men [w:] „British Medical Journal 2012”, 4, s. 265–270.

Polecamy:

Jakie badania powinien wykonać mężczyzna, który od roku bezskutecznie stara się o dziecko?

Staracie się o dziecko? Zbadaj geny, one mogą wykryć męską niepłodność.

Najnowszy numer magazyny Chcemy Być Rodzicami

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Seks po operacji ginekologicznej. Ekspert: „Zmiany w anatomii nie oznaczają utraty kobiecości”

Para na łóżku; na pierwszym planie złączone dłonie Ilustracja do tekstu: Seks a niepłodność / Seks po operacji ginekologicznej

Operacje ginekologiczne budzą u kobiet wiele obaw. Najczęściej dotyczą one potencjalnych komplikacji po zabiegu i jego wpływu na dalszą aktywność – także tę w sferze seksualnej. Czy seks po operacji ginekologicznej może być wciąż przyjemny? Na trudne pytania odpowiada ekspert.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Operacje ginekologiczne stosuje się najczęściej w leczeniu wypadającego narządu rodnego, a także w przypadku konieczności usunięcia torbieli jajników, szyjki macicy, mięśniaków macicy bądź całej macicy. Zabiegi chirurgiczne wykorzystywane są ponadto w leczeniu nietrzymania moczu i plastyce krocza. I choć wiele interwencji chirurgicznych w obrębie narządu rodnego jest niezbędnych, by zachować lub przywrócić zdrowie, mogą one istotnie przełożyć się na życie intymne. Jak często się to dzieje, co jest najczęstszym problemem i jak właściwie wygląda seks po operacji ginekologicznej, wyjaśnia dr Leszek Czekański – ginekolog z Radomskiego Centrum Ginekologiczno-Położniczego GinMed.

Czy współczesne operacje z zakresu ginekologii są wysoce inwazyjne?

Dr Leszek Czekański: Obecnie prawie wszystkie operacje ginekologiczne wykonuje się z jak najmniejszą inwazyjnością – podczas zabiegów laparoskopowych. Często nie pozostawiają one żadnych zewnętrznych śladów ingerencji. Polegają na wprowadzeniu narzędzi przez pępek lub małe nacięcie w jego okolicach: po to, by dokładnie zbadać chory narząd, a następnie usunąć problem. Zaletą zabiegów o niskiej inwazyjności, oprócz znikomych blizn, jest brak konieczności dłuższego pobytu w klinice. Przeważnie ogranicza się on do jednej doby. Wykonywane są również duże zabiegi ginekologiczne, takie jak histerektomia, czyli częściowe lub całkowite wycięcie macicy – z przydatkami lub bez. Zabiegi te wykonywane są tradycyjną drogą brzuszną lub laparoskopową.

Jak zmienia się życie seksualne kobiet po operacjach ginekologicznych? Z czym najczęściej borykają się pacjentki i czy można temu przeciwdziałać?

Podstawowym problemem, często odczuwanym po poważnych operacjach ginekologicznych, jest brak libido. Zdarza się tak po operacjach usunięcia jajników lub po zabiegach, które wpływają na ich ukrwienie. W organizmie kobiety zaczyna wtedy brakować produkowanego przez jajniki testosteronu – to on odpowiada za odczuwanie apetytu na seks. W takich wypadkach przydatna okazuje się kuracja hormonalna. Należy jednak uważać z jej doborem i ustalić poziom testosteronu tak, by nie wywołał niepożądanych efektów ubocznych

Innym skutkiem opisywanym przez pacjentki jest suchość pochwy. Ma to duży wpływ na jakość stosunków seksualnych. Często wywołuje dyskomfort, ból i otarcia. Ale łatwo temu zaradzić. Wystarczy używać dostępnych w aptece środków nawilżających – lubrykantów.

CZYTAJ TAKŻE: Seks a stres w staraniach o dziecko. Co może wam pomóc?

Czy wraz ze spadkiem libido pacjentki mogą obawiać się mniejszej przyjemności ze stosunków?

Największą trudność powoduje operacja usunięcia macicy. Kobiety najczęściej osiągają orgazm poprzez łechtaczkę lub pochwę, więc teoretycznie w tej kwestii nic nie powinno się zmienić. Jednak podczas szczytowania brakuje im odczuwalnych do tej pory skurczów macicy – przez to kobiety określają orgazm jako niepełny lub słaby. Są zaskoczone nowymi odczuciami, które najczęściej, niestety, im się nie podobają.

Jakich zmian i dolegliwości w życiu intymnym doświadczają jeszcze pacjentki, które przeszły operację ginekologiczną?

Pacjentki pooperacyjne często niechętnie podchodzą do stosunków seksualnych, obawiając się, że partner wyczuje w ich ciele zmiany. Tymczasem nawet po konieczności skrócenia pochwy nie będzie on odczuwał różnicy podczas zbliżeń.  Kobieta może jednak czuć dyskomfort – powinna wtedy wybierać takie pozycje seksualne, które pozwolą jej kontrolować głębokość penetracji.

ZOBACZ TEŻ: Jak niepłodność wpływa na funkcje seksualne? Posłuchaj ekspertów seksuologii

Problem tkwi też w sferze psychicznej. Zmiany w anatomii wiążą się niejednokrotnie z poczuciem utraty kobiecości. A przecież operacje ginekologiczne usuwają chorobę, a nie kobiecość.

Kobiety zdają się tracić swoją kobiecość wraz z narządami rodnymi, ale pomimo braku macicy czy jajników, wcale nie stają się mniej atrakcyjne. Jednak w psychice często zakodowany jest komunikat, że macica jest takim samym wyznacznikiem kobiecości, jak penis – męskości. Owszem, kobieta pozbawiona macicy nie będzie mogła urodzić dzieci, ale nie staje się przez to gorszą kobietą.


Czasem, by przywrócić radość z seksu po operacji ginekologicznej, potrzebne jest wsparcie psychologiczne. Jeśli pacjentki odzyskają poczucie pewności siebie, to skutki zabiegu w wielu przypadkach nie zaważą na ich życiu intymnym.


Konsultacja merytoryczna: dr Leszek Czekański – lekarz ginekolog, kierownik Radomskiego Centrum Ginekologiczno-Położniczego GinMed.

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Szkodliwe związki w zdrowych warzywach. Jak goitrogeny wpływają na pracę tarczycy i płodność?

Warzywa na straganie /Ilustracja do tekstu: Goitrogeny a tarczyca
Fot.: Sven Scheuermeier /Unsplash.com

Zielone warzywa to źródło cennych witamin i składników mineralnych, które wspomagają pracę naszego organizmu. Ale czy te naturalne produkty mogą wiązać się też z zagrożeniem dla naszego zdrowia? Okazuje się, że tak – zawierają bowiem antyodżywcze goitrogeny. Czym są te związki i jak mogą odbić się na naszej płodności?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Goitrogeny: co to jest?

Goitrogeny to grupa tzw. związków antyodżywczych. Należą do niej:

  • tioglikozydy,
  • glikozydy cyjanogenne,
  • polifenole,
  • hemaglutyniny.

W zależności od rodzaju, goitrogeny i ich metabolity mogą blokować przyswajanie jodu albo nasilać jego wydalanie. To zaś nie pozostaje bez wpływu na funkcjonowanie organizmu – szczególnie zaś jednego z najważniejszych gruczołów: tarczycy.

Goitrogeny a tarczyca

Przyswajanie wraz z pożywieniem nadmiernej ilości goitrogenów w pierwszej kolejności hamuje syntezę hormonu T4. To z kolei przyczynia się do osłabienia konwersji w hormon T3.

Zmniejszony poziom trójjodotyroniny i tyroksyny powoduje wzrost stężenia TSH (zagrażający płodności i ciąży) i przerost masy tarczycy. Konsekwencją tego procesu jest pojawienie się wola tarczycowego.

CZYTAJ TAKŻE: Magazyn hormonów: tarczyca. Jak rozpoznać, czy funkcjonuje prawidłowo?

Goitrogeny: gdzie się znajdują i na co szczególnie uważać?

Goitrogeny znajdują się w roślinach krzyżowych, m.in. kapuście, jarmużu, brukselce, brokułach, kalafiorze i szpinaku. Sporą ich ilość zawierają też kalarepa, brukiew i gorczyca. Szkodliwe związki obecne są we wszystkich częściach roślin, ale najwięcej jest ich w nasionach.

Największe zagrożenie czai się w soi (oraz jej przetworach, np. tofu) – i to jej powinniśmy unikać, gdy zmagamy się z chorobami tarczycy, wpływającymi na nasze zdrowie i płodność. Pozostałe warzywa mogą zaszkodzić nam tylko wtedy, kiedy będą spożywane codziennie w dużych ilościach. Nie powinniśmy jednak ich całkowicie odstawiać! Warzywa kapustowate są bogate w cenne składniki odżywcze, takie jak witaminy A, witamina C, kwas foliowy oraz witamina K.

– Zdecydowanie bardziej negatywny wpływ na pracę tarczycy ma głodzenie się, drastyczne odchudzanie i stosowanie niskokalorycznych diet – przekonuje Barbara Porębska, dietetyczka z portalu przeciwwaga.pl.

Jak dodaje ekspertka, goitrogeny są związkami lotnymi. Oznacza to, że poprzez przetwarzanie termiczne warzyw możemy pozbyć się aż 30% tych substancji – wystarczy więc gotować bez pokrywki. Pomocne w pozbyciu się goitrogenów jest również mrożenie lub moczenie warzyw.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: O wpływie Hashimoto na płodność. Wywiad z dr Izabellą Wentz

Goitrogeny: szkodliwe dla tarczycy, zbawienne w leczeniu raka?

Choć udowodniono, ze goitrogeny w dużych ilościach mogą szkodzić osobom, które mają problemy z tarczycą, związki te są intensywnie badane jako substancje potencjalnie zapobiegające rozwojowi nowotworów. Zgodnie z dostępnymi badaniami, w organizmie przetwarzają się one w izotiocyjaniany, które mogą działać zabójczo na nieprawidłowe komórki. Co więcej, zdają się również działać przeciwzapalnie.

POLECAMY TEŻ: Tarczyca a zajście w ciążę. Które choroby gruczołu zaburzają płodność?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Czy warto podejmować się operacji udrożnienia jajowodów?

operacja udrożnienia jajowodów
fot. Fotolia

Jajowody odgrywają bardzo ważną rolę w procesie zapłodnienia. Narząd ten jest niezwykle wąski, a każde dodatkowe zwężenie może skutkować problemami z zajściem w ciążę. Czy udrożnienie jajowodów pomaga w staraniach o dziecko? Jak przebiega ten proces?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Do kliniki Miracolo zgłosiła się niedawno 42-letnia pani Anna, która w roku 2004 urodziła dziecko.  Od ponad dwóch lat stara się o kolejną ciążę. W kwietniu 2017 roku u pani Anny wykonano laparoskopię diagnostyczną.

Oba jajowody były niedrożne, oprócz tego nie stwierdzono odchyleń od normy. Od tego czasu doszło do trzech nieudanych prób zapłodnienia in vitro.

Okazało się, że rezerwa jajnikowa, czyli AMH, była u pani Anny bardzo niska: 0,6. Poza tym pacjentka jest zdrowa, nic jej nie dolega. Miesiączkuje regularnie.

Pojawiło się pytanie, co dalej? Kolejne in vitro przy AMH 0,6? Trzy się nie udały, a szansa na powodzenie kolejnego zabiegu była nieduża.

Wiemy jednak, że niskie AMH nie ma tak silnej negatywnej korelacji z poczęciem naturalnym jak w przypadku in vitro. Problem w tym, że jajowody są niedrożne.

Zobacz także: Dr Jan Olek odpowiada czytelniczkom, jak leczyć endometriozę. „Czasem można oszukać przeznaczenie”

Czy warto udrażniać jajowody?

Co pokazują badania? Szansa na naturalną ciążę po udrożnieniu jajowodów wynosi w zależności od badania między 40 a 60%. Dla przykładu w badaniu „A study on Tubal Recanalization” A. Ramalingappa i Yashoda 44% pacjentek poczęło naturalnie i urodziło zdrowe dzieci.

Podkreślę, że pacjentki były powyżej 35. roku życia i każda z nich miała w przeszłości wykonaną sterylizację. A takie jajowody niejednokrotnie są skrócone, często też przy sterylizacji część jajowodu jest dodatkowo koagulowana prądem.

Oczywiście nie każdy jajowód nadaje się do udrożnienia, a samo udrożnienie nie gwarantuje też prawidłowej funkcji jajowodu.

Jajowód to złożony narząd, który ma na celu wychwycenie komórki jajowej pod ciśnieniem po owulacji (a zatem zniszczony aparat strzępkowy np. w wyniku zrostów w przebiegu endometriozy nie rokuje najlepiej). Następnie w bańce jajowodu dochodzi do zapłodnienia.

Ruchy perystaltyczne jajowodu ułatwiają podróż plemnika do komórki jajowej oraz zarodka do macicy. A zatem blizny, czy zrosty w jego przebiegu również mogą się okazać zmniejszoną szansą na powodzenie.

Dlatego przed tego typu zabiegiem trzeba się dobrze zastanowić i podejść do każdego przypadku indywidualnie. U pani Anny zdecydowaliśmy się na próbę udrożnienia.

Zobacz także: Endometrioza to nie wyrok! Jak ją skutecznie leczyć i jak z nią żyć?

Operacja udrożnienia jajowodów

Wykonaliśmy histeroskopię. W histeroskopii, czyli wziernikowaniu macicy, wprowadziliśmy do obu jajowodów specjalny cewnik, który ma na celu eliminację przeszkód w świetle jajowodu. Mogą to być zrosty, złogi, czopy śluzowe. W trakcie wyprowadzania cewnika z jajowodu przepłukuje się go wodą, aby „doczyścić” jego światło.

Histeroskopia. Cewnikowanie jajowodu.

Histeroskopia. Cewnikowanie jajowodu.

Następnie wykonaliśmy zabieg laparoskopii przezpochwowej, czyli wziernikowanie jamy brzusznej, ale nie przez brzuch, tylko przez pochwę i nie z użyciem dwutlenku węgla, tylko w środowisku wodnym.

W laparoskopii potwierdziliśmy prawidłowy przebieg jajowodu oraz niezmienioną budowę anatomiczną aparatu strzępkowego (zdjęcie poniżej).

Laparoskopia przezpochwowa. Prawidłowy, niezmieniony aparat strzępkowy jajowodu

Laparoskopia przezpochwowa. Prawidłowy, niezmieniony aparat strzępkowy jajowodu

Żeby udokumentować drożność jajowodu wstrzyknęliśmy ponownie kontrast do jajowodu i uzyskaliśmy wypływ jego do brzucha bez najmniejszego oporu (co świadczy o pełnej drożności).

Laparoskopia przezpochwowa. Przedostający się błękit metylenowy do brzucha. Kontrast wstrzykiwany jest przez cewnik znajdujący się w jamie macicy

Zobacz także: „Endometriozie zawdzięczam obecną siebie”. Historia Kasi

USG to nie wszystko

Choć w przypadku pacjentki endometriozę wykluczono w 2017 roku, coś podpowiedziało nam, żeby bliżej przyjrzeć się sprawie. Nie pomyliliśmy się. Znaleźliśmy ponad 10 ognisk na obu jajnikach oraz w zatoce Douglasa. Mało tego, na prawym jajniku zaczęła tworzyć się torbiel endometrialna, która była jeszcze poniżej 1 cm i nie była widoczna w USG.

W tym momencie jeszcze raz podkreślę, że prawidłowy obraz USG nawet najlepszej jakości nie wyklucza endometriozy! Torbiel i ogniska endometrialne usunęliśmy za pomocą lasera w środowisku wodnym.

Laparoskopia przezpochwowa. Torbiel „czekoladowa”, czyli endometrialna jajnika prawego

Waporyzacja torbieli laserem w środowisku wodnym

Według amerykańskiej klasyfikacji rASRM pacjentka miała 10 punktów, co oznacza endometriozę w II stadium. Kilka godzin po zabiegu pani Anna opuściła szpital bez żadnych dolegliwości bólowych.

Usunięcie endometriozy nawet w początkowych stadiach statystycznie zwiększa płodność i odsetek poczęć. Rekanalizacja również (40-60%). A zatem z całego serca życzymy pani Annie powodzenia.

Jeśli masz pytania odnośnie udrażniania jajowodów, to nie zwlekaj z zadaniem pytania. Na pewno odpowiemy.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Dr Jan Olek endometrioza

Ekspert

Dr Jan Olek

Ginekolog położnik. Zastępca ordynatora i założyciel certyfikowanego klinicznego centrum endometriozy w St. Josefs-Hospital w Dortmundzie. Założyciel kliniki Miracolo w Polsce.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

W kolejce po rodzicielskie szczęście. Ogromne zainteresowanie programem dofinansowania in vitro

Mężczyzna podczas konsultacji /Ilustracja do tekstu: Program dofinansowania in vitro w Słupsku: kolejki chętnych
Fot.: mat. prasowe INVICTA

Program dofinansowania in vitro w Słupsku wystartował w sierpniu tego roku. Po zaledwie kilku tygodniach okazało się, że chętnych jest znacznie więcej niż miejsc. Kliniki leczenia niepłodności już tworzą listy na przyszły rok. O czym pamiętać podczas zgłoszeń?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Program dofinansowania in vitro w Słupsku realizowany jest od połowy 2018 r., a jego koniec przewidziano na grudzień 2022 r. Każdego roku na procedury zapłodnienia pozaustrojowego przeznaczone zostanie 100 tys. złotych z budżetu miasta. Pozwoli to dofinansować do 20 zabiegów in vitro rocznie; łącznie z pomocy finansowej w leczeniu niepłodności skorzysta 100 par.

ZOBACZ TAKŻE: Pozytywna ocena AOTMiT dla słupskiego programu in vitro

Program dofinansowania in vitro: szansa na rodzicielstwo dla par z niepłodnością

Dotowane zabiegi oferują kliniki: INVICTA, Invimed i Gameta. Na chętnych nie musiały czekać – zainteresowanie udziałem w miejskim programie wyrazili na długo przed rozpoczęciem zapisów.

– Niektórzy pacjenci dzwonili do nas miesiąc w miesiąc, wciąż dopytując, czy już można się zapisać – mówi Agnieszka Linda -Majewska, koordynator medyczny Kliniki INVICTA w Słupsku.

Jak tłumaczy, wielu chętnych to pary, które kiedyś już korzystały z usług kliniki, jednak nie zdecydowały się na in vitro głównie ze względu na wysokie koszty zabiegu.

– Przykładowo: jedna nasza pacjentka wspólnie z mężem bezskutecznie stara się o dziecko już od czterech  lat,  próbowali różnych metod, ale zabieg in vitro był do tej pory poza ich zasięgiem finansowym. Teraz, dzięki dofinansowaniu, brak funduszy nie będzie przeszkodą na drodze do szczęśliwego rodzicielstwa dla zapisanych par – mówi.

CZYTAJ TEŻ: 5 mitów o niepłodności. Też to słyszysz?

Program dofinansowania in vitro w Słupsku: wymagania

Zgodnie z wytycznymi, aby skorzystać z programu, para (kobieta i mężczyzna) powinna od co najmniej roku mieszkać na terenie miasta Słupska i tu rozliczać się z podatków. Warunkiem udziału w programie jest stwierdzona przyczyna niepłodności lub nieskuteczne leczenie niepłodności w okresie 12 miesięcy poprzedzających zgłoszenie. Pary powinny również posiadać bezpośrednie wskazanie do skorzystania z metody in vitro. Dodatkowym warunkiem jest stwierdzenie u kobiety odpowiedniego poziomu rezerwy jajnikowej (stężenie hormonu AMH powyżej 0,7ng/ml).

Para będzie mogła skorzystać z programu dofinansowania in vitro w Słupsku, o ile wcześniej nie korzystała z publicznej dotacji na ten cel.

– Zgodnie z wytycznymi, para, która zgłosi się do programu, najpierw przechodzi kwalifikację medyczną. W następnej kolejności prosimy o udostępnienie PIT-ów, które poświadczą, że pacjenci mieszkają w Słupsku i w tym mieście rozliczają się z podatku – wyjaśnia Linda-Majewska. – Nie ukrywam, że chętnych jest bardzo dużo. Na obecną chwilę mamy już wszystkie 11 miejsc zajętych, ale zapisujemy chętne pary na przyszły rok. Zachęcamy do kontaktu, im szybciej tym lepiej – dodaje przedstawicielka Kliniki INVICTA w Słupsku.

Pacjenci, którzy chcieliby uzyskać więcej informacji o dotowanej procedurze in vitro w Klinice INVICTA, mogą zadzwonić na gdańską infolinię: 58 58 58 800.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Dofinansowanie in vitro w Warszawie przyniosło im szczęście. Na świecie jest już szóstka dzieci

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.