Przejdź do treści

Agnieszka Pomaska: Ci, którzy chcą mieć dziecko, powinni mieć taką szansę

Agnieszka Pomaska, posłanka Platformy Obywatelskiej. Na co dzień pracuje w Komisji ds. Unii Europejskiej, a nam opowiada o swoim poparciu dla metody in vitro.

Popieram in vitro i się tego nie wstydzę, takim hasłem promuje pani ideę sztucznego zapłodnienia. Czy dzisiaj, kiedy Polacy deklarują dla niej poparcie – jest to ponad 70% społeczeństwa, nadal warto deklarować Nie wstydzę się?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

To hasło  powstało w mojej głowie po dyskusji w polskim parlamencie – dlatego, że czasem ma miejsce piętnowanie In vitro. A przecież wśród naszego społeczeństwa są dzieci poczęte w ten sposób i one nie powinny w żaden sposób być dyskryminowane. Mam wrażenie, że przeciwnicy In vitro nie biorą tego pod uwagę. I nawet wtedy, kiedy zrodziło się w mojej głowie hasło, o którym pani mówi, to nie wynikało z tego, że poparcia nie było. To jest raczej apel do ludzi, którzy tego nie akceptują.

Mam wrażenie, że na co dzień nie rozmawia się o In vitro w gronie rodziny, czy znajomych, kiedy nas ten problem nie dotyczy.

Ja akurat miałam niedawno okazję do odbycia takiej rozmowy w nieformalnej atmosferze. Okazuje się, że są osoby, które nie uznają tej metody. Chociaż nie znam zbyt wielu przeciwników. Dyskutuje się z tymi, którzy mają odmienne zdanie, a ja mam raczej poczucie, że wokół mnie są ludzie, podchodzący  do tej sprawy bez większych wątpliwości.

Prawdą jest, że potrzebowaliśmy czasu, by zrozumieć na czym polega in vitro, poznać różne poglądy. Co przekonało Panią?

Mnie nie trzeba było przekonywać. Ten temat jednak od paru lat jest bardziej obecny w debacie, niż miało to miejsce wcześniej. A stał się tak dlatego, że politycy zaczęli go wykorzystywać. Jeśli chodzi o moją opinię, jestem gotowa do dyskusji. Przede wszystkim jestem przekonana, że ci, którzy chcą mieć dziecko, powinni mieć taką szansę. I tym jest dla mnie In vitro.

In vitro jako takie nie leczy niepłodności, a bardziej omija przeszkody na drodze ku posiadaniu dziecka. Dlaczego więc ustawa je obejmuje?

Ta kwestia nie jest uregulowana prawnie, ale czemu znajduje się w tej ustawie, a nie innej, nie potrafię pani odpowiedzieć. Nie zajmuję się tym bezpośrednio w Sejmie.

A gdyby od pani zależał wygląd tej ustawy, co by pani w niej umieściła?

Na pewno mogę powiedzieć przeciwko czemu będę się opowiadać i opowiadam, czyli wszystkiemu, co ogranicza możliwość skutecznego zajścia w ciążę. To mój podstawowy wyznacznik. Nie zgodzę się na propozycję ustawy, w której pojawi się zapis, wpływający na to, że In vitro będzie nieskuteczne lub mniej skuteczne, czy spowoduje jeszcze większe koszty dla starających się o potomstwo. 

Projekt ustawy o leczeniu niepłodności budzi wiele kontrowersji – przede wszystkim etycznych, jak i merytorycznych. Czy jako posłanka partii rządzącej może Pani się do tej krytyki ustosunkować?

Nie zajmuję się ustawą szczegółowo, mam bardziej ogólny pogląd, że nie powinno być ograniczeń w zajściu w ciążę dzięki metodzie in vitro. W mojej opinii światopogląd natomiast jest indywidualną sprawą każdego człowieka, który powinien mieć szansę rozstrzygnąć ją  we własnym sumieniu.

Odnosi się wrażenie, że posłowie do sprawy in vitro podchodzą bardzo konserwatywnie, nie tak dawno jeszcze PiS karząco wypowiadał się o osobach, które tę metodę popierają. A jak widać jako społeczeństwo jesteśmy na to otwarci, co więc naprawdę wpływa na zachowawczość elit rządzących?

Źle się dzieje, że światopogląd może tak zdominować polską politykę. Jestem przeciwna ingerowaniu w to, jaki sposób ktoś chce walczyć o potomstwo. Nie jesteśmy od tego, by ograniczać jego dostęp do In vitro. Ja tak nie uważam. Wiele osób robi to jednak ze względów politycznych. Wykorzystują światopogląd do podkręcania emocji, licząc na to, że to się przełoży na poparcie wyborcze.

Patrząc na wyniki, jednak się przekłada.

Trochę tak, chociaż z drugiej strony należy się cieszyć z tego, że wśród społeczeństwa poparcie jest spore i ciągle rośnie

.Jest pani moją  – i innych – przedstawicielką w sejmie, więc oczekuję tego, by przekonywano innych do In vitro. Na tym też powinna polegać rola posła, prawda?

Mam wrażenie, że niestety istnieje grono osób, w tym parlamentarzystów, nie do przekonania. To rzucanie jak grochem o ścianę  Każdy obstaje przy swoich racjach,  a jeśli ktoś raz powiedział, że jest przeciwnikiem tej metody, bardzo trudno go przekonać do zmiany zdania. Na to nie ma argumentów. Powinniśmy oczywiście oczekiwać odpowiedzialnego podejmowania decyzji przez posłów, mówieniu, że dla wielu osób In vitro jest jedynym ratunkiem. A także dlatego, że wiele dzieci przyszło dzięki In vitro na świat. Mamy dofinansowanie, co mnie bardzo cieszy. I ta polityka na pewno będzie kontynuowana przez Platformę Obywatelską.

Środowiska katolickie prowadzą cichą wojnę z każdym, kto chociaż trochę odchodzi od „przyjętej prawdy”. Ostatnio brałam udział w spotkaniu organizowanym przez Klub Inteligencji Katolickiej, gdzie genetyk, Stanisław Cebrat ze sporym zaangażowaniem przekonywał obecnych, że in vitro jest po prostu niezgodne z naturą. I widać było, że mu się udało. Pojawiły się zarzuty pod adresem „bezdusznych i tylko liczących pieniądze” klinik. Jak z nimi zatem jest?

Wiem, że jest taka inicjatywa, która bardzo mi się podoba, inicjowana przez kliniki właśnie, dni otwartych. Była też kierowana do wszystkich parlamentarzystów. Można było przyjść, zobaczyć, jak cała procedura się odbywa. Chciałabym, żeby każdy poseł, który jest sceptyczny wobec In vitro ma wątpliwości, taką wizytę odbył.

Więcej o posłance na jej oficjalnej stronie: www.pomaska.pl

fot. Krzysztof Mystkowski / www.kfp.com.pl

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl

Menopauza i uderzenia gorąca. Jak im zaradzić?

Kobieta zmagająca się z uderzeniami gorąca pije wodę /Menopauza i uderzenia gorąca: Jak z nimi walczyć
fot. mat. prasowe

Okres menopauzy wiąże się z wieloma zmianami hormonalnymi, które wywołują szereg objawów utrudniających codzienne funkcjonowanie. Symptomem, który aż 77% Polek uważa za charakterystyczny dla okresu przekwitania, są uderzenia gorąca. Jak sobie z nimi poradzić? Wyjaśnia ginekolog i endokrynolog prof. dr hab. n. med. Romuald Dębski.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jednym ze wczesnych oznak okresu przekwitania jest uczucie gorąca, które pojawia się nagle w okolicach klatki piersiowej i szyi, a następnie przesuwa w kierunku twarzy. Uderzeniom gorąca podczas menopauzy często towarzyszą też:

  • dreszcze,
  • zlewne poty.

Stan ten może trwać od kilku sekund do kilkunastu minut i nierzadko nawraca.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: AMH – marker potencjału płodnościowego kobiety

Menopauza i uderzenia gorąca: co o nich wiemy?

Lekarze podkreślają, że w czasie menopauzy kobieta doświadcza prawdziwej burzy hormonalnej. Zimne poty, wypieki na twarzy i uderzenia gorąca w menopauzie są skutkiem zaburzeń naczynioworuchowych i powiązanych z nimi gwałtownych zmian temperatury. Wiążą się też ze zmniejszeniem stężenia estradiolu – najbardziej aktywnego hormonu wśród estrogenów.

Niski poziom tego hormonu, ściśle zależny od wieku, wpływa też na:

  • sposób odkładania się tłuszczu,
  • gęstość kości,
  • stopień wilgotności skóry,
  • powstawanie zmian w obrębie narządów płciowych.

Jak wynika z tegorocznego badania „Zdrowa ONA”, sześć na dziesięć Polek jest zdania, że nieleczenie objawów menopauzy może spowodować ich nasilenie. Natomiast według ponad połowy pań zaniechanie leczenia objawów okresu okołomenopauzalnego powoduje większą drażliwość czy konfliktowość, kłopoty w relacjach z bliskimi, a nawet depresję.

CZYTAJ TEŻ: Obawiasz się, że to menopauza? Sprawdź, czy doświadczasz TYCH objawów

W jaki sposób zatem polepszyć swoje samopoczucie i zniwelować nieprzyjemności związane z menopauzą? Przede wszystkim działać holistycznie: prowadzić zdrowy tryb życia i zastosować leczenie farmakologiczne. Uzupełnianie estrogenów poprzez hormonalną terapię zastępczą pozwala uniknąć lub zminimalizować natężenie uciążliwych dolegliwości.

Hormonalna terapia zastępcza – w tabletkach, zastrzykach, plastrach i w sprayu

Hormonalna terapia zastępcza jest jedną z najefektywniejszych form radzenia sobie z uderzeniami gorąca. Jak zaznacza ginekolog i endokrynolog prof. dr hab. n. med. Romuald Dębski, ekspert programu „Zdrowa ONA”, pozwala na stymulowanie w organizmie naturalnego estrogenu i zachowanie kobiecości.

Obecnie hormonalną terapię zastępczą można przyjmować w jednej z wielu form: m.in. preparatów doustnych, transdermalnych lub zastrzyków.

– Jedną z najnowocześniejszych metod podawania leku jest nieokluzyjny system transdermalny. To tzw. plaster bez plastra – preparat w formie sprayu, który aplikuje się na skórze przedramienia – podkreśla ekspert prof. dr hab. n. med. Romuald Dębski.

Terapia transdermalna charakteryzuje się ciągłym poziomem uwalniania hormonów po zaaplikowaniu (w przeciwieństwie do tabletek). Podany w ten sposób estrogen przenika w dalsze warstwy skóry, gdzie tworzy swoisty rezerwuar, z którego substancja czynna jest stopniowo uwalniana do krwiobiegu. Zapewnia to stabilne stężenie estradiolu w surowicy przez całą dobę.

– To z kolei przekłada się na mniejsze wahania hormonalne i zmniejszenie częstotliwości występowania uderzeń gorąca, zimnych potów czy wypieków. Daje też realną szansę na zmniejszenie liczby i nasilenia objawów – szczególnie przy wybraniu HTZ w formie sprayu, który zawiera mniej hormonów niż plastry, a według przeprowadzonych badań działa równie skutecznie na uderzenia gorąca i powoduje mniej reakcji miejscowych – tłumaczy ekspert.


Ogólnopolskie badanie pt. „Zmienna jak wiatr – kobieta w czasie menopauzy” zrealizowane zostało przez agencję SW RESEARCH na zlecenie spółki Gedeon Richter Polska w ramach programu „Zdrowa ONA”. Analizą, która odbyła się w dniach 22–26 sierpnia br., objęto łącznie 1008 kobiet w wieku powyżej 45. roku życia.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Estradiol – badanie i normy. Co oznacza za wysoki i za niski poziom tego hormonu?

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Jakość komórek jajowych po 35. roku życia: co na nią wpływa?

Uśmiechnięta kobieta w ciąży /Ilustracja do tekstu: Planujesz macierzyństwo? Sprawdź, kiedy jest idealny moment na ciążę / Mrożenie komórek jajowych /Jakość komorek jajowych
Fot.: Fotolia

Trudności z uzyskaniem i utrzymaniem ciąży doświadcza wiele par w wieku rozrodczym. Zaburzenia płodności dotyczą dziś 13-15% populacji światowej. W samej Polsce z problemem tym zmaga się nawet 1 mln par. Choć niepłodność zawsze wymaga diagnostyki obojga partnerów, istotnym czynnikiem zmniejszającym szanse na potomstwo (zwłaszcza po 35. roku życia) może być niska jakość komórek jajowych. Co za to odpowiada?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wiek a jakość komórek jajowych

Wraz z wiekiem u kobiety zaczynają rozwijać się zaburzenia hormonalne oraz stany patologiczne macicy. Zmniejsza się wówczas jakość komórek jajowych oraz czynność jajników, co prowadzi do wzrostu ryzyka poronień samoistnych i niepowodzeń implantacji zarodka.

Związane z wiekiem kobiety zaburzenia neuroendokrynnej funkcji jajnika, zmiany w macicy oraz spadek liczby oocytów przyczyniają się do ograniczenia płodności. Ale kluczowy dla możliwości uzyskania ciąży pozostaje stan biologiczny oocytów. Warto wiedzieć, że zmniejszaniu liczby pęcherzyków towarzyszy znaczne obniżenie ich jakości, obejmujące zwłaszcza nieprawidłowości jądra komórkowego.

Dojrzewanie oocytów, prawidłowa segregacja chromosomów, zapłodnienie, wczesny rozwój zarodka oraz implantacja zależne są od dostarczenia dużych ilości energii, której źródłem są mitochondria. W starzejących się oocytach zaobserwowano zmniejszoną zawartość ATP, będących głównym przenośnikiem energii w komórce. Jest to konsekwencją narastających nieprawidłowości mitochondriów, do których dochodzi pod wpływem toksycznego mikrośrodowiska.

Starzenie się oocytów prowadzi przede wszystkim do znacznego obniżenia ich jakości oraz przyśpieszonego ich obumierania w mechanizmie apoptozy. Wielu badaczy potwierdziło wspólną teorię starzenia, sugerując, że zaburzona równowaga oksydacyjna w oocytach i komórkach ziarnistych prowadzi do licznych uszkodzeń oraz zaburza równowagę metaboliczną komórki, co znacząco wpływa na płodność kobiet po 35. roku życia.

CZYTAJ TEŻ: SMOG za oknem? Oto rośliny, które pomogą ci skutecznie oczyścić powietrze

Jakość komórek jajowych i stres oksydacyjny

Prowadzone w ostatnich latach badania wskazują, że zwiększone wytwarzanie reaktywnych form tlenu jest ważnym czynnikiem, który wpływa na możliwości reprodukcyjne kobiet po 35. roku życia. Stwierdzono, że stres oksydacyjny może uszkadzać oocyty oraz upośledzać ich zdolność do zapłodnienia, powodować fragmentację zarodków i powstawanie w nich licznych nieprawidłowości rozwojowych. Jest też jedną z ważnych przyczyn poronień samoistnych oraz nawracających.

Stres oksydacyjny jest najlepiej poznaną biologiczną reakcją związaną ze starzeniem się komórek jajowych. Zjawisko to można określić jako zaburzenie równowagi między nasileniem procesów oksydacyjnych, które indukują powstawanie reaktywnych form tlenu, a przeciwdziałającym systemem obronnym – antyoksydacyjnym (przeciwutleniającym).

Wyniki badań sugerują, że zwiększone stężenie wolnych rodników w płynie pęcherzykowym prowadzi do obniżenia zdolności zapładniającej oocytu i jest związane z przyśpieszonym procesem starzenia jajnika. Ponadto, zgodnie z badaniami z 2017 r., zwiększona aktywność wolnych rodników koreluje z gorszymi wynikami zapłodnienia pozaustrojowego.

Aby utrzymać optymalne warunki do rozwoju, organizmy mające kontakt ze środowiskiem zawierającym tlen wytworzyły różne mechanizmy obronne chroniące ich integralność przed działaniem wolnych rodników. Stan równowagi komórkowej utrzymywany jest przez obecne w organizmie enzymy antyoksydacyjne oraz inne substancje, jak np.:

  • glutation,
  • witaminy E,
  • witamina C,
  • witamina A.

Związki te umożliwiają usuwanie nadmiaru wolnych rodników tlenowych z komórek. W badaniach zaobserwowano obniżoną aktywność systemu obronnego równowagi oksydacyjnej w płynie pęcherzykowym starszych kobiet, co było widoczne głównie poprzez zmniejszenie stężenia enzymów antyoksydacyjnych.

ZOBACZ TAKŻE: Komórka jajowa: poznaj 11 niesamowitych faktów!

Glutation a jakość komórek jajowych i szanse na ciążę przy PCOS

Jednym z najsilniejszych antyutleniaczy jest glutation. Substancja ta jest naturalnie produkowana w wątrobie. Glutation reaguje z reaktywnymi formami tlenu (RFT) i ochrania w ten sposób grupy tiolowe białek przed nieodwracalną inaktywacją wywołaną przez wolne rodniki. Takie działanie chroni przed powstawaniem uszkodzeń komórkowych spowodowanych przez stres oksydacyjny. Wpływa też na poprawę funkcjonowania organelli komórkowych. Efektem silnej aktywności antyoksydacyjnej glutationu może być poprawa jakości oocytów i poprawa parametrów płodności -zarówno żeńskiej, jak i męskiej

Glutation, jako silny antyutleniacz, może korzystnie wpływać na pacjentki z PCOS, zwiększając wrażliwość ich komórek na insulinę. Pomaga to we właściwym wykorzystaniu cukru przez organizm i obniżeniu jego poziomu we krwi. Dodatkowo wspiera organizm w utrzymaniu prawidłowej masy ciała i hamowaniu rozwoju zespołu metabolicznego, który występuje często u pacjentek z PCOS.

Dieta bogata w antyoksydanty oraz suplementacja (np. innowacyjnym suplementem diety Miositogyn GT) to ważne czynniki opóźniające starzenie komórek i zapobiegające ich uszkodzeniom powodowanym przez stres oksydacyjny. Stosowanie substancji o właściwościach antyutleniających wspomaga naturalne mechanizmy obronne organizmu i wpływa na funkcjonowanie wielu narządów, w tym układu rozrodczego. Jest to szczególnie istotne u kobiet planujących ciążę po 35. roku życia (udowodniono, że oocyty starzeją się szybciej niż inne komórki organizmu człowieka!), a także osób narażonych na szkodliwe działanie czynników środowiskowych, np. dymu tytoniowego czy smogu.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Palenie a nasienie: co mają wspólnego?


Suplement Miositogyn GT - opakowanie

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Nie tylko znieczulenie. Poznaj 8 metod łagodzenia bólu porodowego

Kobiecy brzuch ciążowy na niebieskim tle /Ilustracja do tekstu: Naturalne metody łagodzenia bólu porodowego
Fot.: Pixabay.com

Gdy zbliża się termin rozwiązania ciąży, większość kobiet odczuwa nasilający się strach przed intensywnym i długotrwałym bólem porodowym. Co wpływa na bolesność porodu i jakie metody łagodzenia bólu porodowego mogą okazać się pomocne? Przeczytaj, co mówi na ten temat lekarz.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Poród to skomplikowany proces, który obejmuje kilka następujących po sobie etapów. Nim rozpocznie się właściwa akcja porodowa, u kobiety pojawiają się skurcze porodowe, powodujące skracanie oraz rozwieranie się szyjki macicy. Gdy ta nie jest wystarczająco przygotowana do porodu, rodząca odczuwa intensywny ból. Przypomina on zwykle silne bóle menstruacyjne, którym towarzyszy uczucie rozpierania podbrzusza.

Natężenie skurczów porodowych zależy od fazy porodu. Na początku mogą pojawiać się co 10 minut i trwają wtedy zwykle około 30 sekund. Im bliżej finalnego momentu porodu, tym częstsze i dłuższe są skurcze.

– Kiedy skurcze porodowe pojawiają się regularnie co 5 minut, to znak, że pora jechać do szpitala – zaznacza dr n. med. Ewa Kurowska, ginekolog ze Szpitala Medicover w Warszawie.

Od chwili, gdy kobieta zostanie przyjęta na porodówkę, do momentu rozwiązania może jednak upłynąć sporo czasu. Co wówczas robić, by zminimalizować doświadczane dolegliwości?

Sposoby na złagodzenie bólu porodowego: farmakologiczne i naturalne

Metody pomagające złagodzić ból porodowy możemy podzielić na dwie kategorie:

  • farmakologiczne,
  • naturalne.

Odpowiedni sposób możemy wybrać samodzielnie; powinnyśmy jednak skonsultować go wcześniej z lekarzem. Dlaczego to tak ważne?

– Każda kobieta jest inna i trudno przewidzieć jej odporność na ból, dlatego warto na kilka tygodni przed rozwiązaniem porozmawiać z lekarzem i zastanowić się nad różnymi scenariuszami – podkreśla dr n. med. Ewa Kurowska z Medicover.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Ile zastrzyków trzeba znieść, by spełnić marzenie o dziecku? Ból i szczęście uchwycone na zdjęciu

Naturalne metody łagodzenia bólu porodowego: masaż i techniki prawidłowego oddychania

Do niefarmakologicznych metod zmniejszania bólu porodowego możemy zaliczyć m.in. delikatny masaż dolnych partii pleców (okolicy lędźwiowo-krzyżowej), który łagodzi intensywność skurczów. O jego wykonanie możemy poprosić osobę, która towarzyszy nam przy porodzie. Wiele kobiet intuicyjnie wie, jaki rodzaj dotyku okaże się pomocny. O podpowiedź można też poprosić ginekologa lub położną, a jeszcze lepiej zapoznać się z technikami masażu już w szkole rodzenia i przećwiczyć je z partnerem.

Podczas zajęć w szkole rodzenia poznamy także metody prawidłowego oddychania.

– Są kobiety, które dzięki prawidłowemu i spokojnemu oddechowi czują ulgę, ponieważ skupiają się wtedy na wykonywaniu tej czynności, a nie na bólu. Warto, by odpowiednie techniki oddechowe poznała nie tylko ciężarna, ale i jej partner. Czasami w sytuacji kryzysowej przyszła mama zapomina o tym, czego się na ten temat dowiedziała. Wtedy osoba towarzysząca jej podczas porodu może służyć pomocą – dodaje dr n. med. Ewa Kurowska ze Szpitala Medicover.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Trzymanie za rękę może łagodzić ból podczas porodu? Zobacz wyniki eksperymentu

Naturalne metody łagodzenia bólu porodowego: ciepła kąpiel

Dobrym sposobem na złagodzenie bólu porodowego jest również kąpiel w ciepłej wodzie, która zmniejsza napięcie mięśni, uspokaja i potrafi naprawdę skutecznie zrelaksować niejedną przyszłą mamę.

– Moment, w którym można ją wykorzystać, wskazuje położna. Ważne jest bowiem, by kąpiel zastosować dopiero wtedy, gdy rozwarcie szyjki macicy wynosi minimum 5 cm – w przeciwnym razie mogłoby dojść do zahamowania czynności skurczowych – mówi dr n. med. Ewa Kurowska. – Pamiętajmy także o tym, że woda w wannie powinna mieć temperaturę zbliżoną do temperatury ciała człowieka. Kąpiel nie powinna też trwać zbyt długo – maksimum pół godziny. Zamiast niej można również spróbować ciepłych okładów, które należy przykładać do okolicy lędźwiowej kręgosłupa – dodaje ekspertka.

Jeśli na porodówce, którą wybrałyśmy, nie ma wanny, skorzystajmy z prysznica. Polewanie pleców i brzucha ciepłą wodą również powinno przynieść ulgę.

Naturalne metody łagodzenia bólu porodowego: spokojna muzyka lub… krzyk

Kojąco zadziałać może także spokojna muzyka. Przygotuj więc zawczasu playlistę z piosenkami, które przywołują u ciebie miłe wspomnienia lub których rytm możesz dopasować do swojego oddechu.

A co robić, jeśli żadna z tych metod nie przynosi rezultatu?

– Kobiety nie powinny czuć się skrępowane, jeżeli powyższe metody łagodzenia bólu porodowego nie pomogły. Zamiast nich warto spróbować krzyku. Jest to jak najbardziej naturalny sposób na złagodzenie emocji i wyrzucenie ich z siebie, oraz na rozluźnienie mięśni, które napinają się, gdy zaciskamy usta – podsumowuje dr n. med. Ewa Kurowska ze Szpitala Medicover w Warszawie.

CZYTAJ TEŻ: Tokofobia, czyli lęk przed ciążą i porodem

Podtlenek azotu: gaz rozweselający na łagodzenie bólu porodowego

Do złagodzenia bólu porodowego potrzebujesz środków farmakologicznych, ale obawiasz się wiążących się z tym skutków ubocznych? Powinnaś poznać metodę, w której wykorzystuje się podtlenek azotu, czyli tzw. gaz rozweselający, podawany ciężarnym przez specjalną maseczkę.

Jak przekonują eksperci, gaz rozweselający jest skuteczny, a dodatkowo bezpieczny dla dziecka. Nie powoduje też wielu skutków ubocznych. Na jego zastosowanie decyduje się wiele rodzących kobiet.

ZOBACZ TAKŻE: Chciałabyś zaplanować czas porodu? Zapomnij! Dzieci najczęściej przychodzą na świat o TEJ godzinie

Metody łagodzenia bólu porodowego: znieczulenie zewnątrzoponowe i leki dożylne. Zalety i skutki uboczne

Niekiedy bóle porodowe są tak silne, że stają się wręcz nie do zniesienia dla przyszłej mamy – można wtedy skorzystać ze środków farmakologicznych.

Najpopularniejszą metodą farmakologicznego łagodzenia bólu porodowego jest znieczulenie zewnątrzoponowe. Leki znieczulające podaje się wówczas przez specjalne wkłucie w okolicę kręgosłupa. To metoda bezpieczna; ma jednak również wady:

  • zmniejsza odczuwanie parcia,
  • może unieruchomić rodzącą, przez co poród może trwać dłużej.

Dostępne są również leki podawane dożylnie, które wykazują działanie zmniejszające ból porodowy.

– Najczęściej w ten sposób podaje się kobiecie lek, który może spowodować przypływ sił, ponieważ ból zostaje zablokowany na poziomie mózgu. Trzeba jednakże wspomnieć o tym, że środek taki może mieć niepożądane działania nie tylko u mamy, ale również u jej malucha. Po porodzie może być on senny i słabiej reagować na bodźce – tłumaczy dr n. med. Ewa Kurowska.

W przypadku, gdy kobieta decyduje się na zastosowanie środków znieczulających, na sali porodowej najczęściej obecny jest anestezjolog, który kontroluje sytuację.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Rola położnej jest nieoceniona – nie tylko podczas porodu!

Łagodzenie bólu porodowego: masz do tego prawo!

Niezależnie od tego, jakie metody łagodzenia bólu porodowego wybierze rodząca, powinna mieć wsparcie ze strony personelu medycznego, który się nią opiekuje.

– Poród potrafi być wycieńczający i stresujący. Naszym zadaniem jest więc nie tylko opieka i zadbanie o prawidłowy przebieg czynności związanych bezpośrednio z porodem, ale też cierpliwość w wyjaśnianiu trudnych kwestii i sprawienie, by pacjentka zapamiętała ten dzień jako cud narodzin swojego dziecka, a nie moment, o którym chciałaby jak najszybciej zapomnieć – mówi dr n. med. Ewa Kurowska ze Szpitala Medicover w Warszawie.

Aby zwiększyć swoje poczucie bezpieczeństwa i komfort psychiczny, warto na kilka tygodni przez porodem przedyskutować z lekarzem prowadzącym lub położną wszystkie kwestie, które wiążą się ze sposobami łagodzenia bólu porodowego. Należy także sprawdzić, jakie metody niwelowania bólu dostępne są w wybranym przez nas szpitalu, i ustalić z położną plan działania.

Źródło: Medicover

TUTAJ kupisz e-wydanie magazynu „Chcemy Być Rodzicami”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Eksperci: projekt zmian w ustawie o in vitro uniemożliwia skuteczne leczenie i naraża zarodki. „To wbrew etyce”

Do sądu o in vitro / Projekt zmiany ustawy o in vitro/Na zdjęciu: Zmartwiona para u lekarza
fot. Fotolia

6 listopada br. do Sejmu wpłynął poselski projekt zmiany ustawy o in vitro, który zakłada istotne ograniczenia w dostępie do tej procedury. Zgodnie z przedłożonym dokumentem, metoda in vitro ma być zarezerwowana wyłącznie dla małżeństw, a uzyskiwanych tą drogą embrionów nie może być więcej niż jeden. Planowane regulacje mają także objąć odgórne ustalenie terminu transferu zarodków oraz zakaz ich kriokonserwacji. Czy tak daleko idące ograniczenia są jakkolwiek uzasadnione? Jakie mogą mieć konsekwencje dla par zmagających się z niepłodnością? Zapytaliśmy o to ekspertów.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przypomnijmy, że za treścią proponowanej zmiany ustawy o in vitro stoi grupa działaczy Kukiz‘15, PiS, Wolni i Solidarni oraz kilkoro posłów niezrzeszonych. Wnioskodawcy, wśród których znalazł się Jan Klawiter, wskazują, że projekt stanowi odpowiedź na rzekomą niezgodność obecnych regulacji z Konstytucją RP.

„Dostępność in vitro dla osób pozostających we wspólnym pożyciu koliduje z konstytucyjnymi zasadami ochrony dobra dziecka oraz ochrony małżeństwa” – czytamy w uzasadnieniu złożonego projektu.

Ponadto, zdaniem projektodawców, „rodzina oparta na małżeństwie stanowi naturalne i najlepsze środowisko do rozwoju dziecka”, a postulowane zmiany mają zapewnić „pełną ochronę życia ludzkiego oraz szanować godność od poczęcia”.

WIĘCEJ O PROJEKCIE: In vitro tylko dla małżeństw? Kontrowersyjny projekt ustawy trafił do Sejmu

Projekt zmiany ustawy o in vitro, czyli jak wylać zarodek z kąpielą

Specjaliści zajmujący się leczeniem niepłodności podkreślają jednak, że obecna ustawa w pełni chroni zarodki powstałe w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego. Wdrożenie proponowanych regulacji przyniosłoby skutek odwrotny od zamierzonego.

Przedstawiciele środowiska medycznego zauważają, że postulowane rozwiązania wiązałyby się nie tylko ze znacznym obniżeniem skuteczności terapii, ale także z poważnym zagrożeniem dla zdrowia par dotkniętych niepłodnością.

– Ograniczenie liczby zapładnianych komórek jajowych do jednej istotnie zmniejszy skuteczność leczenia niepłodności, wydłuży czas terapii i narazi parę na dwu-, a nawet trzykrotnie większe koszty. U pacjentów posiadających gamety o prawidłowej jakości, by uzyskać jeden zarodek, należałoby zapłodnić przynajmniej dwie lub trzy komórki – komentuje prof. dr hab. n. med. Krzysztof Łukaszuk, kierownik Klinik Leczenia Niepłodności INVICTA.

Jak dodaje ekspert, w przypadku zaawansowanego męskiego czynnika niepłodności oraz u kobiet z obniżoną rezerwą jajnikową pozyskuje się mniejszą liczbę komórek rozrodczych. Często mają one też obniżony potencjał do zapłodnienia i późniejszego rozwoju zarodka.

– W takich sytuacjach należałoby umożliwić zapłodnienie przynajmniej do sześciu komórek jajowych, by uzyskać zarodek (najczęściej pojedynczy). Zastosowanie w procedurze in vitro tylko jednej komórki spowoduje, że w wielu przypadkach zarodki nie powstaną w ogóle. Para będzie musiała wielokrotnie poddawać się terapii, przechodzić zabiegi i przeżywać silny stres. Rozwiązaniu zaproponowanemu w projekcie brakuje podstaw merytorycznych. Jeśli chcemy pomagać pacjentom, powinniśmy mieć możliwość zapłodnienia przynajmniej kilku komórek jajowych i dostosowywania terapii do sytuacji klinicznej – zaznacza prof. Łukaszuk.

Ograniczony termin transferu oznacza śmierć zarodka. „Ktoś nie rozumie procesu leczenia”

Z ostrą krytyką ekspertów spotkał się także pomysł podania zarodka nie później niż w piątej dobie jego rozwoju.

– To rozwiązanie może być szczególnie szkodliwe. W wielu sytuacjach z założenia skazuje zarodki na śmierć. Nad zmianami musiał pracować ktoś, kto zupełnie nie rozumie procesu leczenia. Do uzyskania ciąży niezbędne jest zsynchronizowanie etapu rozwoju zarodka i gotowości śluzówki macicy na jego przyjęcie. Jeśli podamy zarodek pięciodniowy, który nie uzyskał jeszcze odpowiedniej dojrzałości, z góry możemy założyć, że nie będzie miał szans na przeżycie. Obecna ustawa w sposób jednoznaczny mówi o konieczności zabezpieczenia zarodków. Nowe regulacje narażają je tymczasem na ryzyko obumarcia, co jest wbrew obowiązującym przepisom i etyce lekarskiej – podkreśla kierownik Klinik Leczenia Niepłodności INVICTA.

CZYTAJ TAKŻE: Blastocysta. Jak na tym etapie rozwija się zarodek i jak ocenić jego rokowania?

Projekt zmiany ustawy o in vitro. Zakaz kriokonserwacji uniemożliwi skuteczne leczenie niepłodności

Nie mniejsze kontrowersje wywołuje postulowany w projekcie brak możliwości kriokonserwacji zarodka – bez względu na sytuację pary podejmującej leczenie niepłodności.

 – Przy takich ograniczeniach trudno wyobrazić sobie indywidualizację leczenia i zabezpieczenia tych wszystkich przypadków, które wymagają zmiany toku terapii. Nagła infekcja, brak odpowiedniej reakcji organizmu pacjentki na leki, konieczność zastosowania dodatkowej procedury – w świetle zmienionych przepisów nie będziemy mogli odpowiednio zareagować. Wiele par straci możliwość skutecznego leczenia – alarmuje prof. Łukaszuk.

Ekspert INVICTA spotyka się w swojej pracy z sytuacjami, gdy kobiety doświadczają wielokrotnych niepowodzeń w uzyskaniu ciąży po transferze zarodka w bieżącym cyklu. Nierzadko te same pacjentki zostają jednak matkami po programie in vitro, w którym podano zarodki wcześniej kriokonserwowane.

– Te obserwacje potwierdzają badania naukowe. Na pomoc nie będą mogli liczyć również pacjenci obciążeni poważnymi chorobami genetycznymi. Przepisy ograniczą możliwość przeprowadzania specjalistycznych badań, które dają im szansę na zdrowe potomstwo. Będą oni narażeni na wielokrotne niepowodzenia w uzyskaniu ciąży, poronienia czy patrzenie na śmierć swoich dzieci – mówi prof. Krzysztof Łukaszuk. – Leczenie powinno być prowadzone na podstawie rzetelnej, sprawdzonej wiedzy medycznej. Trudno w jej świetle o uzasadnienie dla ograniczeń, które proponują autorzy projektu – dodaje.

Podobnego zdania jest Stowarzyszenie „Nasz Bocian”. Jak podkreślają jego przedstawiciele w komunikacie udostępnionym w mediach społecznościowych, „ograniczenie liczby zapładnianych komórek do jednej i zakaz kriokonserwacji zarodków spowoduje spadek skuteczności in vitro do poziomu poniżej 10%”. To zaś, przy braku refundacji, „uniemożliwia skuteczne leczenie”.

Projekt zmiany ustawy o in vitro: lex Klawiter bis?

Stowarzyszenie przypomina również, że to już kolejny kontrowersyjny projekt autorstwa posła Jana Klawitera. W 2016 r. forsował on zmianę definicji zarodka i limit komórek jajowych poddawanych zapłodnieniu in vitro (z sześciu do jednej). „Koszmar powraca” – podsumowują przedstawiciele organizacji.

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Barbara Nowacka: Ograniczenie in vitro to ideologiczny absurd. Dostęp do leczenia należy rozszerzyć

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.