Przejdź do treści

Adopcyjny ogień serc

Listopad był Międzynarodowym Miesiącem Adopcji. Zagraniczne media chętnie podjęły temat, w Polsce trochę ciągle za cicho… A szkoda.

Aneta jest matką adopcyjną. Nie chce zbyt wiele mówić o swoim synu, nie chce nawet pokazać jego szerokiego od ucha do ucha, niesamowitego uśmiechu. Prywatność rodziny, rodziny o którą przecież walczyła latami jest dla niej najcenniejsza.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Pracuje jako dziennikarka. Jej praca skupia się wokół faktów. Jednak o adopcji nie potrafi mówić bez emocji. Nie potrafi o niej opowiadać ani pisać nie roniąc łez.

Jest wielu wspaniałych ludzi, którzy mają piękne życie. Spełniają swoje marzenia, pasje i ambicje. Mają wszystko poza jednym – rodzicami. Nie ma ich kto poprowadzić do ołtarza, nikt nie jest zobowiązany miłością, żeby odebrać telefon, kiedy masz kryzys lub jak chcesz się podzielić wielkim zwycięstwem. Oczywiście można próbować wypełnić tę lukę przyjaciółmi, ale jednak relacje z rodzicami są (lub przynajmniej miały być) stałe. To oni powinni nas wspierać. Nie zawsze musimy ich lubić, bo zawsze będziemy ich kochać.

Aneta całe lata wysłuchiwała, dlaczego NIE powinna adoptować. Słyszała o zagrożeniach, o wielkim jarzmie, jakie przyjdzie jej dźwigać przez całe lata. Znajomi radzili, że jeśli już chcę adoptować to niech będzie to małe dziecko, a najlepiej niemowlę. Jakby człowiek w jakimś wieku nie był już godny miłości bezwarunkowej…

Syn Anety miał 10 lat, gdy stał się częścią jej rodziny. Codziennie widzi, jak jej syn walczy, aby poznać nowych przyjaciół, jak pogodzić nową rodzinę ze wspomnieniami z przeszłości. Oczywiście ma w pamięci wiele wspaniałych przeżyć związanych z biologicznymi rodzicami. Aneta stara się, aby zachował je głęboko w pamięci. Nie boi się, że mogą one wpłynąć na miłość do niej. Jej dom jest pełen rysunków chłopca, na którym to właśnie ona jest mamą, mamą nr 1., a wokół niej namalowanych jest więcej serc niż może zliczyć.

Jej syn spędził prawie trzy lata w domu dziecka. Jest w pełni świadomy, że dom rodziców biologicznych nie był dla niego bezpiecznym miejscem. Kiedy miał siedem lat został zupełnie sam, odszedł o rodziny, niebezpiecznej dla niego, ale jedynej jaką znał. Do takich sytuacji dochodzi codziennie. Każdego dnia ileś dzieci na świecie marzy o odnalezieniu rodziny, o odnalezieniu miłości.

Zanim Aneta i jej mąż zostali „dopasowani” do swojego syna byli na kilku spotkaniach adopcyjnych. Z jednej strony organizatorzy dokładali wszelkich starań, aby wszyscy dobrze się bawili, a z drugiej strony każdy z gości miła świadomość, że są na pewnego rodzaju przesłuchaniu. Dzieci, które marzą o znalezieniu rodziny starają się uśmiechać, być miłe i pomocne, odpowiadają na pytania, tak jakbyśmy tego chcieli. Z kolei starsze dzieci często są już pozbawione nadziei, chcą, jak najszybciej uciec z domu dziecka, znaleźć swoje rodzeństwo i żyć samodzielnie. Każde z nich ma jakieś marzenia, każde szuka kogoś, kto będzie chciał z nimi rozmawiać. Często są przekonani, że ich samotność to ich wina, że są za starzy, że jest za późno…

Aneta jest wdzięczna, że jej syn nie jest jednym z takich dzieci. On nie musi się nikomu spodobać, nie musi być miły, kiedy nie chce… On już jest kochany. Jest w domu.

Listopad często kojarzy się jesienną depresją. Szarówką, deszczem i zimnem. Dla wszystkich dzieci, dla wszystkich bliskich bądźmy pochodnią w ten jesienno-zimowy czas i dzielmy się ciepłem prosto z serca.
 
Weronika Tylicka

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.