Przejdź do treści

„Absolutne zachwianie porządku rzeczy” – tak wygląda wcześniactwo bez fikcji! [WYWIAD Z MAŁGORZATĄ NOCUŃ]

wczesne życie
Fot: Mario Ondris / 123RF

Trauma utraconej ciąży, bezsilność, lęk, trafienie w świat, którego nikt „na zewnątrz” nie zna i nie rozumie – tak w skrócie można opisać wcześniactwo. Jakże mało o nim wiemy! Dlatego tak ważne i poruszające są historie kobiet, które urodziły swoje dzieci przedwcześnie. Bez fikcji, bez owijania w bawełnę i jakiegokolwiek lukru – „Wczesne życie” Małgorzaty Nocuń, czyli silna konfrontacja z tematem, którego chcielibyśmy (a nie wolno!) unikać.

Katarzyna Miłkowska: Po przeczytaniu „Wczesnego życia”, bycie rodzicem wcześniaka odbieram jako proces – jako coś, co ma różne, mniej lub bardziej dynamiczne etapy. Zastanawiam się, na jakim jest Pani teraz?

Małgorzata Nocuń: Mam za sobą 2,5 roku tej drogi, ponieważ tyle ma mój syn i wciąż nie mam pojęcia, co przyniesie przyszłość. Oczywiście, żadna mama tego nie wie – nawet dziecka zdrowego, urodzonego w terminie –  ale w przypadku wcześniaków wszelkich niewiadomych jest jednak znacznie więcej.

Na szczęście bardzo ostrożnie mogę powiedzieć, że mój syn uniknął najbardziej poważnych powikłań wcześniactwa. Jest dzieckiem, które dobrze się rozwija i zamierzam posłać go razem z rówieśnikami do zwykłego przedszkola. Na pewno wciąż bardzo się o niego troszczę i drżę przy każdym przeziębieniu – ma obciążone płuca po pobycie na oddziale intensywnej terapii. Bardzo chcę jednak owej nadmiarowości uniknąć. Stąd też chciałabym całe to doświadczenie przepracować i tym samym dać synowi normalne, zdrowe, szczęśliwe, beztroskie dzieciństwo. A ja? Zajmuję się pracą, chociaż przyznaję, że powrót po tego typu doświadczeniach nie jest łatwy. Wydaje mi się jednak, że powoli wchodzę w tryb normalnego, zwykłego życia.

Rozumiem, że zanim sama nie zderzyła się Pani z wcześniactwem, nie była Pani świadoma jego aż tak rozległych konsekwencji?

Myślę, że moja świadomość była i tak dość spora, ponieważ interesuję się szeroko rozumianą problematyką społeczną. Wpadały mi więc nie raz w ręce także bardziej profesjonalne teksty dotyczące tego problemu. Co więcej, moje przygotowania do ciąży także były dość świadome, więc zdawałam sobie sprawę z tego, czym jest i z czym wiąże się poród przedwczesny. Wcześniak może mieć przecież bardzo poważne powikłania, przechodzić sepsę, wylewy, może umrzeć… Niestety, świadomość tego nie jest powszechna. Mój mąż znajdował się w grupie osób, które mają poczucie, że wcześniactwo to po prostu „trochę szybsze narodziny dziecka”. Podobnie myślało wiele koleżanek, które poznałam później w szpitalu. Dopiero podczas pobytu na oddziale intensywnej terapii dowiadywały się, że muszą być przygotowane na ogrom trudnych sytuacji i z wieloma rzeczami przyjdzie im się zmierzyć.

Czy to właśnie dla nich jest ta książka?

Jako że wcześniaków rodzi się naprawdę sporo, to i siłą rzeczy odbiorców książki jest bardzo wielu – w końcu nie tylko rodzice są zaangażowani w proces wychowywania przedwcześnie urodzonego dziecka.

Poza tym książka porusza znacznie szerszą tematykę – mówi o trudnej ciąży (których także jest dużo), mówi o stracie i niełatwym macierzyństwie. Porusza tym samym takie aspekty rodzicielstwa, które nie są szeroko omawiane. Co też w zasadzie da się zrozumieć, ludzie nie lubią mówić o przykrych rzeczach. Ale one się zdarzają: nie zawsze w ciąży jest tak wesoło jak w reklamie, często wiąże się ona z leżeniem w szpitalu i walką o każdy kolejny jej dzień. Może nieść ze sobą mnóstwo zagrożeń, a nieraz też być źródłem wielu traum. Co więcej, tego typu problemy nie dotyczą wcale małego procenta kobiet, stąd też dobrze byłoby odczarować idealny wizerunek stanu błogosławionego, który daje mamie tylko i wyłącznie szczęście, zero trosk i świetne samopoczucie. Nie, tak nie jest – i o tym właśnie trzeba mówić.

Dłuższy wywiad z Małgorzatą Nocuń – o doświadczeniu wcześniactwa, emocjach z nim związanych, społecznym postrzeganiu problemu – przeczytasz w kwietniowym wydaniu e-magazynu „Chcemy Być Rodzicami” >TUTAJ<

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, redaktorka prowadząca e-magazyn oraz portal Chcemy Być Rodzicami, absolwentka UW. Obecnie studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz była słuchaczka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.