Przejdź do treści

A jeśli to jednak nie jest moja wina?

Według danych opublikowanych przez American Psychological Association w 2006 roku jeden na dziesięciu Amerykanów doświadcza problemów z płodnością. Zbiega się to z tendencją do coraz późniejszego tworzenia formalnych związków oraz odkładania decyzji o rodzicielstwie na rzecz rozwoju kariery czy w związku z koniecznością osiągnięcia stabilizacji finansowej. W naturalny więc sposób decydujemy się na rodzicielstwo coraz później. Ma to określone skutki dla kobiet, wzrasta również ilość badań wskazujących, że późne ojcostwo również niesie ze sobą liczne konsekwencje, na przykład zwiększone ryzyko poronienia.

Wiadomo również, że diagnoza niepłodności, poprzedzona co najmniej rokiem bezowocnych starań o dziecko, może prowadzić do depresji, lęku, poczucia winy, wstydu czy wykluczenia.

Nie ma jednego „zestawu emocji”, który pojawia się zawsze. Każda z osób doświadczających niepłodności ma inne doświadczenia i osobowość. dlatego też zareaguje na swoje trudności z innego poziomu i z czymś nieco innym będzie się zmagać.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wydaje się jednak, że to, co w którymś momencie pojawia się w przeżyciach zasadniczej większości osób doświadczających niepłodności, to poczucie, że jest jakaś przyczyna ich trudności, jakiś nieoczywisty, ale obecny porządek rzeczy, który sprawia, że akurat oni nie mogą zostać rodzicami. Dla jednych osób trudności w poczęciu dziecka to wynik boskiej interwencji („Gdyby Bóg chciał, żebym była matką, byłabym nią”), karma, zanieczyszczone środowisko, jedzenie mięsa zwierząt karmionych antybiotykami. Powodów jest mnóstwo. Wiele osób na którymś etapie starań zaczyna się zastanawiać nad tym, czy sami w jakiś sposób nie przyczynili się do swojej niepłodności. I zwykle dochodzą do wniosku twierdzącego. W jaki sposób można „zapracować” na niepłodność?
 
Późne rodzicielstwo
 
Głośna reklama społeczna pokazująca kobietę, która zdążyła przejechać spory kawałek świata i osiągnąć sukces finansowo-zawodowy, ale nie zdążyła zostać matka pokazuje, w jaki sposób można siebie „doprowadzić” do niepłodności. Czujemy się winni, ponieważ decyzja o rodzicielstwie nie była spontaniczna, ale przemyślana i potraktowana na równi z innymi życiowymi potrzebami. Regulowanie własnej płodności jest możliwe od niedawna, a przez niektóre środowiska nadal jest postrzegane jako działanie kontrowersyjne i nienaturalne.

Nietrudno więc o poczucie winy w sytuacji, kiedy z jednej strony wiążą nas silne więzy ze światopoglądem konserwatywnym lub religijnym, a z drugiej chcemy dać sobie prawo do autonomicznych decyzji.

Rodzicielstwo, które pojawia się na późniejszych etapach życia wiąże się również z pewnym bagażem doświadczeń przyszłych rodziców, stylu życia i decyzji, które podjęli. Być może więc dla niektórych osób oznacza to stosowanie przez lata antykoncepcji hormonalnej, być może wcześniejszą aborcję, długotrwałe palenie papierosów lub stosowanie innych używek. Zwykle też, o ile nie jest to wymuszone okolicznościami, nie dbamy szczególnie o swoją dietę.

Decydując się na rodzicielstwo późno, mamy więc już jakiś bagaż doświadczeń. Nietrudno wśród nich znaleźć „dowód” na brak odpowiedzialności, który doprowadził do niepłodności. Wspomnienie o każdym kolejnym wypalonym papierosie lub zużytym opakowaniu po tabletkach antykoncepcyjnych tylko pogłębia przekonanie, że niepłodność nie pojawiła się przypadkiem.

Im silniejsze przekonanie, że nasze postępowanie było nieodpowiedzialne i szkodliwe, tym łatwiej zrozumieć niepłodność. Paradoks. 

 
Myślenie magiczne
 
Czasami jednak, niezależnie od tego, ile wysiłku wewnętrznego wkładamy w poszukiwanie własnego okropieństwa, dowodów na nie da się znaleźć. Mimo to niełatwo rozstać się z myślą, że w jakiś sposób jest się winnym niepłodności. A jeśli jest wina, powinna też być kara.

Ten mechanizm obserwujemy nie tylko w przypadku niepłodności; ofiary napaści, kradzieży, wypadków czy osoby otrzymujące diagnozę poważnej choroby również po niego sięgają. Ma on przede wszystkim przywrócić „naturalny porządek rzeczy”, poczucie, że jednak mamy jakiś wpływ na rzeczywistość.

Żeby móc funkcjonować na co dzień, nieustannie sięgamy po różnorodne mechanizmy obronne. Inaczej bylibyśmy sparaliżowani przez strach, nieustanne zamartwianie się i konfrontowanie się ze świadomością, że nie jesteśmy w stanie kontrolować rzeczywistości.

W każdym momencie istnieje niewielka szansa, że nam lub naszym bliskim przydarzy się coś złego. I nic nie możemy na to poradzić. Wpływ na świat zewnętrzny mamy silnie ograniczony. Wolimy jednak myśleć, że tak nie jest.

Jeśli więc ktoś zmaga się z poczuciem winy w związku z niepłodnością, może mieć pewność, że nie jest sam. Poczucie winy jest mocno rozpowszechnione wśród osób doświadczających trudności w obszarze prokreacji, pełniącym ważną funkcję. Można się zastanawiać, na ile jest to funkcja ochronna, a na ile działanie destrukcyjne, zatrzymujące na pewnym etapie rozwoju i w gruncie rzeczy sprzyjające tendencjom narcystycznym. Mając tego świadomość, możemy przyjrzeć się swoim przekonaniom i zweryfikować je, stwarzając sobie szanse na zmianę. Istnieje duża szansa, że sami wpędzamy się w poczucie winy związane z niepłodnością paradoksalnie po to, żeby mniej cierpieć w obliczu bezsilności.

———————————————–
Katarzyna Mirecka – studia psychologiczne ukończyła na Uniwersytecie Nottingham (Wielka Brytania). Jest członkiem Brytyjskiego Towarzystwa Psychologicznego (BPS) oraz Polish Psychologists Association (PPA) w Wielkiej Brytanii.

Doświadczenie zawodowe zdobywała na stażach klinicznych w Instytucie Psychiatrii i Neurologii, w Domu Samotnej Matki i Dziecka w Warszawie oraz w praktyce prywatnej.

Współpracuje z portalami parentingowymi i Stowarzyszeniem Nasz Bocian w zakresie pomocy psychologicznej dla osób doświadczających niepłodności.

Prowadzi terapię indywidualną i grupową osób dorosłych. Pracuje z osobami przeżywającymi kryzys, doświadczającymi depresji, lęku, trapią ich natrętne myśli, mają objawy somatyczne, których podłoże nie ma wyraźnego medycznego podłoża, mają trudności w relacjach z innymi, nie są zadowolone z jakości swoich związków, czują że ich potencjał jest zahamowany. Więcej informacji na stronie: www.psychoterapia-mj.pl

Katarzyna Mirecka

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.