Przejdź do treści

5 sposobów, jak przetrwać święta z krytyczną rodziną

Święta a niepłodność z rodziną

Przed nami Święta, czas, który chociaż w części spędzimy z rodziną. Dlatego warto się do tego przygotować. Jest kilka sposobów by sobie poradzić ze zbyt opiekuńczą mamą, wścibską ciocią czy nietaktownym wujkiem.

Każdy z nas ma w rodzinie kogoś, kto pytaniami, nawet zadawanymi miłym tonem, wbija szpilę w serce. Może to być mama, która pyta z troską: „Znowu nie miałaś czasu pójść do fryzjera? Masz fatalną fryzurę.” Choć wszystko w dobrej wierze, to Twoje zadowolenie z własnego wyglądu pryska niczym bańka mydlana i w jednej chwili zaczynasz czuć się brzydka…

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niepłodność a święta z rodziną: 5 sposobów, jak to przeżyć

Poniżej przedstawiamy pięć sposobów, jak sobie poradzić z rodzinnymi krytykami. Oczywiście możesz ich użyć nie tylko podczas zbliżających się świąt…

  1. Postaraj się spojrzeć na te krytyczne słowa jak na okazywaną troskę. Może błędnie ją okazują, ale na pewno się starają

Wszyscy znamy ten sposób wychowania, że, jeśli się o kogoś troszczysz, to go krytykujesz. Przecież chcesz, żeby był lepszy, żeby się poprawił… Jeszcze nikogo krytyka nie „naprawiła”, ale z jakiegoś powodu wszyscy uważają, że to pomaga. Zamiast: „Córeczko, świetnie sobie radzisz w pracy”, wolą mówić: „Nie dali ci podwyżki, bo straszna z ciebie bałaganiara”.

Dlatego, jeśli mama, tata, ciocia czy wujek delikatnie dają do zrozumienia – albo nawet mówią to wprost – że nie pochwalają Twoich wyborów życiowych (bezdzietności, leczenia, nieleczenia, adopcji czy in vitro) mogą to robić z troski o Ciebie i Twoje życie. Oczywiście tak wyrażana troska jest bolesna i jedynie dobre intencje ciekawskich czasem ułatwiają ich wysłuchanie.

Czytaj też: Świąteczna depresja

 

  1. Poinformuj rodzinę, jak mogą lepiej okazać swoją troskę

Pamiętając o tym, że troska i krytycyzm są często traktowane jako pomoc, nie zmienia to faktu, że trudno jest sobie poradzić z raniącymi słowami od bliskich Ci osób. Warto więc nauczyć ich, jak mogą lepiej okazywać Ci troskliwość i miłość.

Jeśli masz możliwość, poświęć kilka minut na rozmowę z krytyczną osobą. Powiedz jej szczerze, jak lepiej mogłaby wyrażać swoje opinie. Jeśli Twoja mama lub ciocia cały czas dają Ci dobre rady albo opowiadają historię innych osób, które szczęśliwie doczekały się dziecka, możesz im odpowiedzieć:

„Rozumiem, że chcecie dać mi nadzieję, na to, że i nam się uda, ale te historie są dla mnie bolesne. Wolałabym, abyście nie opowiadały ich przy mnie.”

Być może pierwszym odruchem będzie lekkie obrażenie, ale wiem z doświadczenia, że postawienie sprawy wprost utrudnia później tym osobom „doradztwo” czy krytykę.

Jeśli czujesz, że naprawdę chcą Ci pomagać możesz powiedzieć, jak mogą zrobić to lepiej, daj im jakąś wskazówkę: pomożecie mi jeśli….. (wysłuchacie mnie, zawieziecie na badania, kupicie miłą książkę). Zdecydowana większość osób chce „pomagać” tylko słowami, więc jeśli poprosicie ich o konkretne działanie, zapewne się wycofają.

  1. Poproś ich o wskazanie priorytetów

Bardzo często osoby krytykujące mają od razu kilka spraw, które chciałyby u Ciebie zmienić. Dlatego warto poprosić ich o wskazówkę, czym według nich powinnaś zająć się bardziej. Często można usłyszeć: „no tak, w waszym wieku powinniście już mieć dziecko”, a zaraz potem: „nie powinnaś tak dużo pracować” albo: „może powinniście zmienić mieszkanie”, a może: „za mało zarabiasz, nie umiesz walczyć o swoje”.

Czasem dobrze zadziała pytanie: „Jak sądzisz, czym powinnam zająć się najpierw: powiększaniem rodziny czy proszeniem o podwyżkę?” Tak ukierunkowane zainteresowanie pozwoli sprawdzić, o co naprawdę chodzi albo wręcz zakończy temat. Na ogół słowami: „no przecież ja nic nie mówię…”

Cenna wskazówka: Takim pytaniem jednocześnie dowartościujesz osobę, która ma mnóstwo zastrzeżeń i pomysłów na Twoje życie.

  1. Przypominaj swojej rodzinie i bliskim, że zasługujesz na bezwarunkową miłość

Krytyka od osób najbliższych może być bardzo bolesna. Nawet, jeśli intelektualnie korzystasz ze wskazówki numer 1 i naprawdę ROZUMIESZ, że oni starają się okazać Ci troskę, to wszystkich tych słów nie odbierasz emocjonalnie jako słów miłości. Wynika to z tego, ze krytycyzm uderza w to, jaką jesteś osobą. Jeśli ktoś atakuje nasze działania lub wybory życiowe odbieramy to zwykle jako atak na nasz charakter.

Gdy zaczynasz to w ten sposób odczuwać, to właśnie jest ten moment, by przypomnieć, że zasługujesz na bezwarunkową miłość. Przypomnij im, że jesteś czymś więcej niż swoją pracą, dużym kredytem czy bezdzietnością. Jesteś osobą, którą należy kochać bezwarunkowo.

  1. Zrozum, że są momenty, których nie możesz usprawiedliwić. Bezcelowa krytyka czasem właśnie tym jest  – bolesną i bezcelową krytyką

Pierwsze cztery wskazówki zakładają, że Twoi bliscy kochają Cię i starają się okazać Ci troskę, ale im to nie wychodzi – zamiast okazać miłość boleśnie Cię ranią.

Niestety, są różni ludzie i różne rodziny. Są i tacy, którzy nie dbają o Ciebie, Twoje uczucia,  a czasem nawet odczuwają satysfakcję, gdy gorzej Ci się wiedzie. Na ogół są to osoby po prostu złośliwe, często niepewne siebie albo posiadające obie te cechy.

Dobrze jest uświadomić sobie, że taka osoba nie zasługuje na Twój szacunek i uwagę, tylko dlatego, że jest członkiem rodziny.

Inspiracją do tego tekstu były obserwacje własne z wielu rodzinnych spotkań oraz książka Stop Being Lonely Kiry Asatryan.

Autor: Jolanta Drzewakowska
POLECAMY:

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawniczka i coach. Matka dwójki dzieci.

Czy można zwolnić kobietę w ciąży?

Czy można zwolnić kobietę w ciąży?
Kodeks pracy chroni kobiety spodziewające się dziecka. – fot.Fotolia

Prawo pracy precyzuje warunki, w jakich kobieta w ciąży może zostać zwolniona. Przypadki te dotyczą sytuacji szczególnych, takich jak dyscyplinarne rozwiązanie umowy. Niedopuszczalne jest, aby pracodawca rozwiązał umowy o pracę z kobietą tylko z tego powodu, że spodziewa się ona dziecka.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Czy można zwolnić kobietę w ciąży?

Ochrona kobiet w ciąży i przebywających na urlopie macierzyńskim jest wprost wyrażona w Kodeksie pracy. Według art. 177 k.p., pracodawca nie może rozwiązać ani wypowiedzieć umowy o pracę w okresie ciąży i urlopu macierzyńskiego, chyba, że zachodzi sytuacja, w której możliwe jest rozwiązanie umowy bez okresu wypowiedzenia z winy pracownicy i reprezentująca pracownicę organizacja związkowa zgadza się z decyzją pracodawcy.

Z art. 177 k.p. wynika, że zabrania się:

  • Wypowiadania umowy o pracę (rozpoczynania okresu wypowiedzenia) w okresie ciąży.
  • Rozwiązywania umowy w wyniku upływu w czasie ciąży wypowiedzenia dokonanego przed ciążą – wtedy umowa przedłuża się do dnia porodu.
  • Rozwiązywania umowy bez wypowiedzenia w okolicznościach wskazanych w art. 53 k.p., np. w razie długotrwałej niezdolności do pracy spowodowanej chorobą. *

Zobacz też: Urlop wychowawczy oraz rodzicielski – różnice i zasady korzystania.

Kolejną wyjątkową sytuacją, w której możliwe jest rozwiązanie umowy o pracę z kobietą w ciąży jest ogłoszenie upadłości lub likwidacji pracodawcy, przy czym pracodawca musi uzgodnić termin rozwiązania umowy z organizację związkową reprezentującą pracownicę. Jeśli niemożliwe jest zapewnienie w tym okresie innego zatrudnienia, pracownicy przysługują świadczenia. Okres pobierania tych świadczeń wlicza się do okresu zatrudnienia.

Problematyczna sytuacja pojawia się, kiedy w zakładzie nie ma organizacji związkowej, albo żadna organizacja nie objęła pracownicy ochroną. Wtedy pracodawca podejmuje decyzję samodzielnie o rozwiązaniu umowy z ciężarną, a ochrona ciężarnej działa na zasadach ogólnych, często przy udziale sądu, który wykonuje badanie zgodności z prawem przyczyn rozwiązania umowy  z ciężarną kobietą.

Zobacz też: Urlop ojcowski – czas trwania i jak go udzielać.

Urlop macierzyński i urlop rodzicielski

Urlop macierzyński i urlop rodzicielski przysługuje kobiecie zatrudnionej na umowie o pracę. Zgodnie z art. 179 k.p. Pracownica po porodzie przebywa przez 21 dni na urlopie macierzyńskim oraz  może złożyć pisemny wniosek o udzielenie jej urlopu rodzicielskiego. Długość urlopu rodzicielskiego określa art. 182 k.p., zgodnie z którym, w zależności od okoliczności, urlop ten może trwać od 16 do 68 tygodni. Co ważne, urlopem rodzicielskim  rodzice dziecka mogą się podzielić, albo cały urlop może zostać wykorzystany przez ojca, natomiast urlop macierzyński przysługuje tylko matce dziecka.

Zobacz też: Prawo do urlopu i zasiłku po poronieniu.

Jakiej umowy pracodawca nie może rozwiązać z kobietą w ciąży?

Zakazy zwolnienia kobiety w ciąży odnosi się do umów o pracę na czas nieokreślony oraz na czas określony, z wyłączeniem umów na zastępstwo oraz okres próbny nie przekraczający 1 miesiąca. Umowa o dzieło nie chroni kobiety w ciąży, można ją rozwiązać w każdej chwili. Umowa zlecenie nie daje kobiecie w ciąży ochrony, która przysługuje jej z tytułu umowy o pracę, nie ma również prawa do urlopu macierzyńskiego i wychowawczego. Jednak jej sytuacja jest lepsza niż sytuacja kobiety zatrudnionej w oparciu o umowę o dzieło – posiada ubezpieczenie zdrowotne i przysługuje jej prawo do wychodzenia na badania lekarskie w czasie pracy, jeśli nie ma możliwości zrealizowania badań w innych godzinach. Kobiecie w ciąży na umowie zlecenie przysługuje również zwolnienie lekarskie oraz zasiłek chorobowy. Warunkiem jest podleganie ubezpieczeniu chorobowemu przez 90 dni kalendarzowych. 91 dnia kobieta może iść na zwolnienie. Jeśli kobieta zatrudniona w oparciu o umowę zlecenie urodzi dziecko w trakcie zwolnienia chorobowego, przysługuje jej zasiłek macierzyński. Warunkiem jest aktywne ubezpieczenie zdrowotne w dniu porodu. Dobrą informacją jest to, że nie jest wymagany dłuższy czas podlegania ubezpieczeniu chorobowemu, zasiłek przysługuje od pierwszego dnia ważności ubezpieczenia.

* Cały tekst kodeksu pracy znajdziesz tutaj.

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami kupisz tutaj.

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. Zawodowo interesuje się prawami człowieka i etyką medyczną. W czasie wolnym dużo czyta - najchętniej z jednym ze swoich trzech kotów na kolanach, trenuje roller derby i fotografuje.

Mamo, poczytaj mi o tym skąd się wzięłam – jak rozmawiać z dziećmi o adopcji?

Mamo, poczytaj mi o tym skąd się wzięłam - jak rozmawiać z dziećmi o adopcji?
Na polskim rynku wydawniczym pojawiło się w ostatnich latach sporo publikacji skierowanych do dzieci żyjących w rodzinach adopcyjnych. – fot.Fotolia

“A co jej powiemy kiedy zacznie pytać dlaczego nie mieszka ze swoją prawdziwą rodziną?” – wszyscy adopcyjni rodzice w którymś momencie stają przed tym problemem. Jeśli dziecko w dniu adopcji jest zbyt małe, by pamiętać biologicznych rodziców lub dom dziecka, niektórzy rodzice odkładają rozmowę do czasu, aż dziecko będzie dorosłe. Czy słusznie? Nie nam to osądzać, są różne dzieci i różne rodziny. Wiemy jednak, że wiele dzieci ma wspomnienia z domu dziecka lub rodzinnego domu, choć nie do końca rozumie, co się z nimi działo. Wiemy też, że dzieci zadają masę pytań i czują silną potrzebę zrozumienia swojej relacji z adopcyjnymi rodzicami.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Adopcja w książkach dla dzieci

Na polskim rynku wydawniczym pojawiło się w ostatnich latach sporo publikacji skierowanych do dzieci żyjących w rodzinach adopcyjnych. Pozycje te w empatyczny i dostosowany do wieku sposób pomagają dzieciom zrozumieć zjawisko adopcji i pobudki, jakimi kierowali się adopcyjni rodzice decydując się na zabranie ich do siebie. Historia opisana w książce może stać się wstępem do rozmowy o własnej historii dziecka. Większość książek skierowanych do dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym ma piękne, działające na wyobraźnię i emocje ilustracje, które ułatwiają dziecku utożsamienie się z bohaterem lub bohaterką historii.

Adoptowany kolega w klasie

Książki podejmujące temat adopcji to także wartościowy materiał edukacyjny dla dzieci żyjących w swoich biologicznych rodzinach. Adoptowane dzieci w pierwszych klasach szkoły, czy jeszcze w przedszkolu bywają wytykane palcami, traktowane jako “inne”. Starając się dojść do przyczyn takiego zachowania, często odkrywamy, że wynika ono z tego, że o adopcji z dziećmi się nie rozmawia. Słysząc, że ktoś jest adoptowany, dzieci nie wiedzą z czym mają do czynienia, nie potrafią zrozumieć sytuacji, w jakiej znajduje się ich koleżanka lub kolega. Czytając dziecku książki o adopcji, albo zachęcając starsze dziecko do ich samodzielnego czytania, sprawiamy, że dziecko dowiaduje się czegoś ważnego o świecie, staje się bardziej otwarte na innych i empatyczne.  

Zobacz też: Adopcja po polsku – raport NIK

Co czytać dziecku o adopcji?

W przypadku młodszych dzieci najlepiej sprawdzają się książki, które dają rodzicom możliwość tworzenia własnej narracji, dostosowanej do poziomu rozwoju emocjonalnego i osobowości dziecka. Duże, sugestywne ilustracje i niewielka ilość tekstu pozwalają na rozmowę z dzieckiem na temat sytuacji, które widzi na obrazkach. Dziecko uczy się w ten sposób odczytywać emocje bohaterów historii i zaczyna tworzyć opowieść o swoim doświadczeniu. Takie możliwości daje Rebecca Elliott w książeczce “Dziewczynka z ZOO”.

Książeczka Agnieszki Frączek “Jeśli Bocian nie przyleci, czyli skąd się biorą dzieci” to wesoła, wzruszająca historia pisana wierszem. Opowiada o poszukiwaniu upragnionego malucha, wielkiej radości ze spotkania z dzieckiem i pełnej miłości rodzinie adopcyjnej. Zresztą, zobaczcie fragment i oceńcie sami:

„Wreszcie tata rzekł: – Kochanie….

Jest też inne rozwiązanie.

Nie mogliśmy sprawić sami,

by maluszek był tu z nami,

ale go kochamy przecież!

Może on już jest na świecie?

Tak jak w bajkach – hen, daleko

za górami i za rzeką..?

Trzeba tylko go odnaleźć”.

Dla dzieci w wieku wczesnoszkolnym odpowiednia będzie książka Katarzyny Kotowskiej “Jeż”. Opowiada historię chłopca z domu dziecka, który zostaje adoptowany przez parę od dawna planującą powiększenie rodziny. “Jeż” to opowieść o przełamywaniu nieufności i strachu, budowaniu zaufania i miłości.

Zobacz też: Czy rozumiesz swoje adoptowane dziecko?

Książki o adopcji dla rodziców

Rodzicom adopcyjnym, również tym, którzy dopiero zastanawiają się nad adopcją, krążą po głowie setki pytań i obaw, o których nie koniecznie chcą i potrafią rozmawiać. Pomocne w przełamywaniu lęku i otwieraniu się na rozmowę na temat własnych przeżyć może okazać się poznanie historii ludzi, którzy zdecydowali się wychowywać adoptowane dziecko.  

Ciekawą pozycją jest “Będziesz moim wszystkim” Hanny Barełkowskiej i Aleksandry Pilimon. Autorki nie lukrują tematu, szczerze piszą o trudnościach, które spotykają adopcyjne rodziny, opowiadają o zderzeniu marzeń z rzeczywistością.

Katarzyna Kolska w “Moje dziecko gdzieś na mnie czeka. Opowieści o adopcji”  przytacza prawdziwe historie rodziców adopcyjnych oraz adoptowanych dzieci. Pełne emocji relacje dotyczące trudności, szczęśliwych zakończeń i dramatycznych zwrotów akcji mogą pomóc rodzicom adopcyjnym w zrozumieniu własnych uczuć i podsunąć im rozwiązania na przyszłość. Książka sprawdzi się też jako lektura dla nastolatków.

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami kupisz tutaj. 

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. Zawodowo interesuje się prawami człowieka i etyką medyczną. W czasie wolnym dużo czyta - najchętniej z jednym ze swoich trzech kotów na kolanach, trenuje roller derby i fotografuje.

Płód poddany operacji poza macicą – nowatorska metoda brytyjskich lekarzy

Płód wyciągnięty z macicy na operację i umieszczony z powrotem - nowatorska operacja wykonana przez brytyjskich lekarzy
Bethan Simpson jest czwartą kobietą w UK, która zdecydowała się na operację na płodzie poza macicą. – fot.The Independent

20-tygodniowy płód został wyjęty z macicy matki i poddany operacji kręgosłupa, po czym umieszczono go z powrotem w macicy, gdzie pozostał do końca ciąży.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Operacja bez przecięcia pępowiny

W trakcie rutynowego badania USG w 20 tygodniu ciąży Bethan Simpson dowiedziała się, że głowa płodu jest nieprawidłowej wielkości, a kręgosłup nie jest w pełni wykształcony. Lekarze zdiagnozowali rozszczep kręgosłupa i dali przyszłym rodzicom wybór: kontynuowania ciąży, usunięcia ciąży lub przeprowadzenia operacji płodu. Państwo Simpson zdecydowali się na ostatnie rozwiązanie. W Wielkiej Brytanii przerwanie ciąży jest możliwe do 24 tygodnia, jeśli występują poważne wady płodu lub zagrożone jest życie i zdrowie matki.

– Musieliśmy to zrobić. Jednak, żeby zakwalifikować się do operacji, ja i dziecko musieliśmy spełnić ściśle określone kryteria. Poddano mnie amniopunkcji i badaniu MRI. Zakwalifikowałam się, operacja została zaplanowana na 17 grudnia. Do tego czasu nasze życie wyglądało jak rollercoaster – opowiada Bethan.

Lekarze z University College London Hospital oraz Great Ormond Street Hospital przeprowadzili operację. Płód został wyjęty z macicy matki, ale wciąż był z nią połączony pępowiną. Lekarze naprawili kręgosłup płodu i zaszyli go z powrotem w macicy.

Zobacz też: Cesarskie cięcie na żywo

Termin porodu wypada w kwietniu

Bethan Simpson jest czwartą kobietą w UK, która poddała się takiej operacji. 80% kobiet w takiej sytuacji podejmuje decyzję o zakończeniu ciąży.  Bethan Simpson uważa, że rozszczep kręgosłupa nie jest już tak poważną wadą jak był kiedyś. Mówi, że zdaje sobie sprawę z ryzyka, jednak wierzy, że jej córka zasłużyła na życie i cieszy się, że jeszcze przed urodzeniem przeszła do historii. Córka Simpsonów urodzi się w kwietniu.

Źródło: The Independent

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj.

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. Zawodowo interesuje się prawami człowieka i etyką medyczną. W czasie wolnym dużo czyta - najchętniej z jednym ze swoich trzech kotów na kolanach, trenuje roller derby i fotografuje.

„Uświadomiłam sobie, że data narodzin mojego dziecka może być też datą jego śmierci”. Dramatyczny list matki

„Długo wczytywałam się w interpretację skomplikowanych wyników. W końcu zrozumiałam – wada genetyczna, która nie dawała dziecku szans na przeżycie. Nie wiadomo, czy doczeka porodu, a jeśli tak, to czy go przeżyje. Nic nie wiadomo oprócz tego, że niedługo umrze”.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

To list mamy, która korzystała z pomocy Fundacji Gajusz. List czytają ochotnicy, którzy chcieli wesprzeć apel o przekazanie 1 procenta podatku na rzecz fundacji.

Ciąża przebiegała prawidłowo. Radość była tym większa, że długo na nią czekałam. Podczas USG widziałam, jak moje dziecko rusza rączkami i nóżkami. Mąż bardzo ucieszył się, gdy poczuł ruchy dziecka. Ten pierwszy, jeszcze delikatny kopniak, uświadomił mu więcej niż obrazy z USG.

Ucieszyłam się z możliwości przeprowadzenia badań prenatalnych. Chciałam mieć pewność, że maluch dobrze się rozwija. Zaproponowano mi wykonanie amniopunkcji. Na wynik czekałam ponad miesiąc.

Był maj, piękna wiosna, na zewnątrz ciepło, słonecznie. Czekałam w poradni na przyjazd kuriera – spóźniał się. Dłonie zdrętwiały mi ze stresu, ledwo oddychałam. Wreszcie zawołano mnie do pokoju, odebrałam wyniki.

Długo wczytywałam się w interpretację skomplikowanych wyników. W końcu zrozumiałam – wada genetyczna, która nie dawała dziecku szans na przeżycie. Nie wiadomo, czy doczeka porodu, a jeśli tak, to czy go przeżyje. Nic nie wiadomo oprócz tego, że niedługo umrze. Cierpiałam, gdy ludzie mi gratulowali, gdy pytali o płeć, termin porodu. Nie widzieli, że czekam na nieszczęśliwe rozwiązanie. Mimo to staraliśmy się cieszyć oczekiwaniem na synka, Bartusia.

Zdecydowałam się go urodzić, wydawało mi się, że jestem na tyle silna, że dam radę utrzymać go przy życiu. Delektowałam się każdym dniem, każdym jego ruchem. Uświadomiłam sobie, że data narodzin mojego dziecka może być też datą jego śmierci. Modliłam się, żeby urodził się żywy. Chciałam, żeby zobaczyli go dziadkowie, żeby poczuł miłość, jaką go obdarzamy, żeby nas poznał, żebyśmy się mogli pożegnać.

Nadszedł dzień porodu. Mój syn żył. Nie płakaliśmy. Po trzech godzinach poczułam jego ostatni oddech, Bartuś odszedł.

Jestem dumna, że miałam takiego synka. Nigdy nie dokonałabym innego wyboru, nie zrezygnowałabym z Ciebie Bartusiu. Kocham Cię!

Twoja na zawsze mama

Zobacz też: Tęczowy Kocyk: szyjemy dla Dzieci, które są tak małe, że nie można na nie zakupić żadnego ubranka ani okrycia

Jeden procent podatku dla Fundacji Gajusz

Hospicjum perinatalne Fundacji Gajusz opiekuje się dziećmi, które jeszcze przed urodzeniem zmagają się z nieuleczalnymi chorobami.

W tej dramatycznej i trudnej sytuacji hospicjum wspiera rocznie ponad 100 rodzin. Fundacja prowadzi trzy hospicja dziecięce: domowe, stacjnonarne oraz perinatalne.

Przekaż jeden procent podatku dla Fundacji Gajusz! Pomóż chorym dzieciom i ich rodzinom przejść przez zmierzch. Więcej informacji znajdziesz TUTAJ.

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.