Przejdź do treści

5 porad, jak przetrwać święta tylko we dwoje

jak przetrwać święta bez dziecka
fot. Fotolia

Nieuchronnie nadszedł „ten” czas roku; przez jednych wyczekiwany, wytęskniony, związany z dobrymi wspomnieniami. Dla innych czas smutku i konfrontacji. To, jak przeżyjemy nie tylko nadchodzące święta, ale kilka świątecznych tygodni zależy w znacznej mierze od naszej aktualnej sytuacji.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dla osób bezskutecznie starających się o dziecko święta mogą być trudnym czasem; niełatwo świętować narodziny dziecka, macierzyństwo, niełatwo być z innymi ludźmi, z których część niewątpliwie zada pytania, na które nie ma odpowiedzi.

Rzeczywistość jest jednak nieunikniona- święta przyjdą, rodziny się spotkają, rozmowy się odbędą. I niezależnie od tego, jak będzie trudno, ten czas minie. Warto jednak zastanowić się, w jaki sposób można o siebie zadbać, żeby przeżyć go możliwie najpełniej albo przynajmniej bezboleśnie.

1. Masz prawo mieć kiepski nastrój

Święta Bożego Narodzenia i Dzień Matki to czas szczególnie trudny dla kobiet, które nie mogą doczekać się własnego dziecka.

Nie tylko niepłodność boli. Trudno pozwolić sobie na smutek w czasie, który z definicji jest radosny. Kiedy wszyscy wokół wydają się być podekscytowani perspektywą świątecznych zakupów, czasu wolnego, spotkań z bliskimi, nietrudno o poczucie, ze jest się innym, nie takim, jak należy, nawet popsutym wewnętrznie.

Święta to też czas wdzięczności. Jest takie oczekiwanie płynące, zarówno z zewnątrz, jak i z wnętrza, żeby doceniać to, co się ma – zdrowie, osiągnięcia, dobra materialne. To ważne i rzeczywiście warto pamiętać nie tylko o tym, do czego się doszło, ale też jak wiele pracy i wysiłku trzeba było w to włożyć.

Święta są czasem, kiedy szczególnie doceniamy ludzi i rzeczy, dzielimy się, dbamy o innych. Skupienie na własnych potrzebach może być więc przeżywane jako użalanie się nad sobą. Dobre rady wypowiadane przez bliskich zwykle niewiele pomagają, mogą natomiast pogłębić poczucie winy.

W przyznaniu sobie prawa do różnych uczuć, również trudnych czy nieprzyjemnych, nie ma słabości czy marazmu. Nie ma też poddania się.

Zobacz także: 5 porad, jak przeżyć święta z niepłodnością

2. Jak przetrwać święta bez dziecka? Rozmawiaj

Często jest tak, że boimy się mówić innym o naszych trudnościach z obawy przed tym, że nie zostaniemy zrozumiani lub też, że spotkamy się z ośmieszeniem lub odrzuceniem. Czasami tak bywa; zdarza się, że takie właśnie mieliśmy wczesne doświadczenia.

Ze strachu przed powtórzeniem bolesnej sytuacji, nie testujemy rzeczywistości. Trzymamy informacje o tym, że nie możemy mieć dzieci, że się leczymy, że wszystko to trwa już bardzo długo w sobie. Konfrontacja z rzeczywistością mogłaby pokazać jej nowe aspekty i dać szanse na tak potrzebne wsparcie.

Jednocześnie warto wcześniej zastanowić się, jakiego rodzaju informacje i komu chcemy je ujawnić. Nie ma przymusu do bezwzględnego dzielenia się osobistymi informacjami. Pomocny może okazać się zestaw gotowych odpowiedzi. Czasami tylko w ten sposób można zakończyć zbyt trudną rozmowę.

Zobacz także: Bez cudu pod choinką – niepłodność i święta

3. Znaj swoje wyzwalacze

To ważne. Znajomość siebie pozwala stawiać granicę i dbać o siebie. Pomaga też zapobiegać nadużyciom. Każdy z nas reaguje szczególnie silnie na pewne słowa, gesty czy ludzi. Również okoliczności mogą powodować, że słowa, na które zwykle nie zwracamy uwagi wywołują w nas falę złożonych emocji.

Trudno oczekiwać, żeby osoba, która od miesięcy lub lat leczy się z powodu niepłodności bez żalu czy smutku patrzyła na dzieci odbierające prezenty od Mikołaja. Robienie zakupów świątecznych, spotkania w gronie rodzinnym, śluby, chrzty – na innym etapie życia są wydarzeniami przyjemnymi. Podczas przedłużających się starań mogą być przeżywane jako okrutny chichot losu – coś ważnego dzieje się innym.

Mamy prawo odmówić uczestnictwa w pewnych wydarzeniach lub nie chcieć spotkać się z niektórymi osobami.

Zobacz także: Świąteczna depresja

4. Jak przetrwać święta bez dziecka? Pozwól sobie pomóc

Czy będzie to rodzina, bliscy, przyjaciele, czy grupa online- warto poszukać, otworzyć się, porozmawiać albo chociaż poczytać i zobaczyć, jak inne osoby radzą sobie w podobnej sytuacji. Gdzieś na pewno są ludzie, którzy przeszli przez leczenie, zaczynają je lub żegnają się z ideą rodzicielstwa.

Możliwość porozmawiania czy nawet przeczytania historii podobnej do naszej ma nieocenioną wartość. Nie jest to forma psychoterapii, nie jest to nawet alternatywa dla niej, ale może pomóc przetrwać najtrudniejsze chwile.

5. Pamiętaj, że to minie

Często zapominamy, pogrążeniu w bólu i rozpaczy, że statystycznie zasadnicza większość osób, które chcą zostać rodzicami, ostatecznie nimi zostaje. Nie zawsze takimi, jakimi by chcieli, nie zawsze tak szybko, jakby tego pragnęli, nie zawsze dzięki własnej biologii.

Jednak największa rozpacz ostatecznie mija, tak jak święta, te i każde kolejne.

To tylko kilka propozycji, które mogą pomóc przetrwać trudny, świąteczny czas. Nie jest to lista pełna ani uniwersalna; u każdego z nas inny element rzeczywistości wywoła zawirowania emocjonalne, inne też remedium będzie skuteczne. To, co jest wspólne dla nas wszystkich to danie sobie prawa do zatroszczenia się o siebie i postawienie granic, które ochronią nasze uczucia. Do tego wszyscy mamy prawo.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

In vitro jako „produkcja dzieci noblistów”. Czy wiesz, skąd wziął się ten mit?

Twarz małego chłopca o niebieskich oczach /Ilustracja do tekstu: Bank nasienia noblistów: czy istniał naprawdę?
Fot.: Fotolia.pl

Atrakcyjny wygląd fizyczny, wybrany kolor oczu oraz ponadprzeciętny iloraz inteligencji, za który odpowiadają geny noblistów – tak według przedstawicieli środowisk konserwatywnych mają wyglądać dzieci poczęte dzięki metodzie in vitro. Choć z perspektywy par, które podejmują się leczenia niepłodności, pogląd ten wydaje się kuriozalny, warto wiedzieć, skąd właściwie się wziął i czy ma jakiekolwiek naukowe uzasadnienie.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W ostatnich latach działacze środowisk konserwatywnych, kościelnych i anti-choice coraz śmielej wskazują na rzekome ciemne strony metod wspomaganej reprodukcji. W mediach i przestrzeni publicznej cyklicznie pojawiają się sugestie, że metoda in vitro nie służy jedynie spełnianiu marzeń o rodzicielstwie, ale realizacji eksperymentów biomedycznych i założeń eugenicznych. Zgodnie z tą argumentacją, selekcja zarodków do in vitro miałaby sprzyjać uzyskaniu potomstwa o pożądanych cechach fizycznych, ponadprzeciętnym potencjale intelektualnym, a nawet… z genami noblistów.

– In vitro robi się […], żeby można było wybrać płeć, żeby można było wybrać cechy, żeby można było połączyć swoją komórkę jajową np. z jakimś wielkim noblistą. Jeden z noblistów ma teraz 258 dzieci z uwagi na wykorzystanie jego materiału – mówiła w listopadzie ubiegłego roku kontrowersyjna specjalistka ds. genetyki prof. Alina Midro.

Czy te teorie mają w sobie choć ziarnko prawdy? Nie, choć plany udostępnienia materiału genetycznego noblistów rzeczywiście miał przed laty jeden z banków nasienia: The Repository for Germinal Choice.

Geny noblistów, czyli amerykański sen o eugenice

Instytucja o nazwie The Repository for Germinal Choice rozpoczęła działalność pod koniec lat 70. ub.w. w miejscowości Escondido w południowej Kalifornii (USA). Za pomysłem jej otwarcia stał emerytowany optometrysta Robert Klark Graham. Ideą, która mu przyświecała, było odwrócenie „niekorzystnych procesów genetycznych” poprzez powoływanie na świat potomstwa uzbrojonego w najlepszy garnitur genów.

– Najintensywniej rozmnażają się ludzie biedni, chorzy, z chorobami psychicznymi. Jeśli będzie tak dalej, człowiek znajdzie się na tym samym poziomie intelektualnym co jego najbliższego krewny – szympans. Musimy temu zapobiec za wszelką cenę – mówił bez ogródek w rozmowie z mediami.

Cel, wynikający w równej mierze z ciekawości naukowej, jak i z osobliwie pojmowanego altruizmu, planował zrealizować, zapraszając do współpracy ponadprzeciętnie uzdolnionych naukowców – laureatów nagrody Nobla. Nagrodzeni mieli użyczyć swojej puli genów na społeczny cel, przekazując własne gamety do banku nasienia.

CZYTAJ TAKŻE: Komisja Etyki Amerykańskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu o dawstwie gamet

Repository for Germinal Choice: bank nasienia (nie tylko) geniuszy

Ale tak pozyskany materiał genetyczny nie miał być przeznaczony dla każdej zainteresowanej kobiety. Misją Grahama było nieodpłatne przekazywanie gamet geniuszy jedynie kobietom o podobnych osiągnięciach. Na właściwe biorczynie wybrał członkinie międzynarodowego stowarzyszenia Mensa, zrzeszającego osoby o najwyższym ilorazie inteligencji. Ten sposób miał mu pozwolić na uzyskanie obywateli o ponadprzeciętnych zdolnościach.

Jak łatwo się domyślić, realizacja tego eugenicznego marzenia od samego początku skazana była na fiasko. Podstawowym problemem była niedostateczna liczba chętnych, którzy spełnialiby tak wyśrubowane kryteria. To jednak niejedyny kłopot, z którym musiał zmierzyć się Graham, realizując swój niebezpieczny eksperyment. Szybko okazało się, że zdobywcy Nobla, którzy zdecydowali się wesprzeć The Repository for Germinal Choice, nie dysponują wcale tak doskonałym materiałem genetycznym, jak przewidywał twórca banku.

Jednym noblistą, który oddał nasienie i zdecydował się ujawnić swoją tożsamość, był William Shockley. Choć miał na swoim koncie sukcesy naukowe i wynalazki z dziedziny fizyki, prywatnie słynął z… rasizmu i popierania eugeniki. Kilkoro innych noblistów, którzy zgłosili się do kalifornijskiego banku jako potencjalni dawcy, okazało się nie spełniać podstawowych kryteriów medycznych. Ze względu na sędziwy wiek jakość ich nasienia była zbyt niska, by z jego pomocą uzyskać ciążę.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Normy nasienia według WHO, czyli męska płodność pod lupą

Bank nasienia noblistów. Wyjątkowe geny czy wychowanie?

Ponieważ pozyskanie kolejnych chętnych dawców i biorczyń o ponadprzeciętnym ilorazie inteligencji było niezwykle trudne, właściciel banku nasienia zmuszony był obniżyć standardy. Bank zaczął przyjmować nasienie od znanych atletów, tuz biznesu i dawców o wysokim wykształceniu. Z czasem jednak  instytucja zdecydowała się kwalifikować nawet mężczyzn, których – jak określiło jedno z zagranicznych źródeł – „nie życzy się nawet byłej dziewczynie”.

Mimo niepowodzeń realizacji założonego celu, bank spermy działał przez blisko 20 lat. Zamknął podwoje pod koniec lat 90., nie mając na swoim koncie ani jednego potomka noblisty. Wiele dzieci poczętych z nasienia dawców wprawdzie osiągało bardzo dobre wyniki w szkole, jednak – zdaniem badaczy – odpowiadały za to nie wyjątkowe geny, ale oczekiwania i wychowanie.

I choć eksperyment eugeniczny szybciej się skończył, niż zaczął, legenda o nim jest wciąż żywa.

CZYTAJ TEŻ: Dzieci z in vitro: milczący uczestnicy dyskursu publicznego. Co sądzą o metodzie swojego poczęcia?

Wybór cech dawcy to nie eugenika

Oczywiście pewnych przesłanek o naturze eugenicznej możemy dopatrzeć się i dziś – banki gamet nie przyjmują wszak materiału genetycznego od dowolnej osoby. Nim nasienie lub komórki jajowe zostaną dodane do bazy, dawcy przechodzą specjalistyczne badania i muszą wykazać się bogatą wiedzą na temat rodzinnej historii medycznej. Szacuje się, że tylko 1% wszystkich zainteresowanych zostaje zaakceptowanych jako dawcy materiału genetycznego.

Pamiętajmy jednak, że rygorystyczne procedury nie wynikają z negatywnej eugeniki, której celem jest wybór pożądanych, ściśle określonych cech potomstwa. U podstaw regulacji, którymi kierują się banki gamet, leży medyczna troska o prawidłowy rozwój płodu. Dzięki temu możliwe jest wyeliminowanie ryzyka ciężkich wad genetycznych u zarodka (a później – dziecka) oraz komplikacji zdrowotnych zagrażających życiu i istotnie godzących w jego jakość.

Wątpliwości moralne części etyków wzbudza możliwość wyboru dawcy na podstawie wybranych cech – takich jak: wzrost, waga, poziom edukacji, pozycja społeczna, grupa krwi, kolor skóry czy włosów. Musimy jednak pamiętać, że podobnych wyborów dokonujemy, dobierając partnera seksualnego. Ponadto możliwość wybrania cech dawcy sprawia, że w przypadku bezpłodności partnera (lub samotnego macierzyństwa) mamy szansę na wybór dawcy cechującego się istotnym podobieństwem fizycznym. Dzięki temu możemy uzyskać potomstwo podobne biologicznie do rodziców, a tym samym zwiększyć więź rodzinną i uniknąć ewentualnej stygmatyzacji społecznej.

Źródło: Harvard University

POLECAMY RÓWNIEŻ: Zagrożenia związane z in vitro. Fakty czy mity? Sprawdza embriolog

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

6 przyczyn nieprawidłowych wyników badania nasienia

Zmartwiony mężczyzna siedzi w piżamie na brzegu łóżka /Ilustracja do tekstu: Przyczyny nieprawidłowych wyników badania nasienia
Fot.: ©Wavebreakmedia/ Depositphotos.com

Badanie nasienia (inaczej badanie seminologiczne, seminogram) jest podstawowym elementem diagnostyki męskiej niepłodności. Pozwala ocenić jakość plemników mężczyzny, m.in. ich liczbę, ruchliwość oraz morfologię. Obniżona jakość nasienia może mieć wiele przyczyn. Poniżej omówimy niektóre z nich.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przyczyny nieprawidłowych wyników badania nasienia: niezdrowa dieta

Tłusta, kaloryczna dieta, pozbawiona antyoksydantów, w tym witaminy C, E, cynku, selenu i magnezu obniża płodność mężczyzny. W jaki sposób? Zbyt mała ilość antyoksydantów w diecie zwiększa produkcję wolnych rodników (cząsteczek niszczących prawidłowe komórki) i wzmaga stres oksydacyjny, który będzie uszkadzał plemniki i tym samym obniżał płodność.

Statystycznie nawet 30-80% przypadków zaburzonej płodności u mężczyzn będzie wynikiem negatywnego działania stresu oksydacyjnego na plemniki [1]. Mężczyzna, który chce szybko zostać ojcem, powinien więc tak zmodyfikować swoją dietę, aby dostarczyć z nią możliwie jak najwięcej antyoksydantów.

Przyczyny nieprawidłowych wyników badania nasienia: przegrzanie jąder

Jądra mężczyzny potrzebują odpowiedniej termoregulacji. Temperatura w mosznie powinna być o 3-4°C niższa od temperatury ciała [2]. W przeciwnym razie proces powstawania i dojrzewania plemników (spermatogeneza) może zostać zaburzony. Dla mężczyzny niewskazane będą więc regularne korzystanie z sauny czy gorące kąpiele.

Temperaturę w jądrach może podnieść również trzymanie laptopa na kolanach czy noszenie obcisłej, nieprzewiewnej bielizny. Co ciekawe, znaczenie może mieć również pozycja ciała podczas snu. Badania wykazały, że temperatura jąder mężczyzn śpiących na boku jest wyższa niż u mężczyzn śpiących w pozycji na plecach [2].

CZYTAJ TEŻ: Normy nasienia według WHO, czyli męska płodność pod lupą

Przyczyny nieprawidłowych wyników badania nasienia: wysoki poziom żelaza w organizmie

 Aby nasze ciało mogło sprawnie funkcjonować, potrzebuje odpowiednich ilości żelaza. Niedobór tego pierwiastka wiąże się z anemią, ale jego nadmiar jest jeszcze bardziej szkodliwy. Wówczas żelazo zaczyna odkładać się w narządach wewnętrznych, sukcesywnie je niszcząc. Wysoki poziom żelaza uszkadza wątrobę, serce, nerki, stawy, ale też przysadkę mózgową, jądra oraz jajniki. W rezultacie mężczyzna może mieć nieprawidłowe parametry nasienia, zaburzenia erekcji i obniżone libido.

Przyczyną nadmiernego gromadzenia się żelaza w organizmie w bardzo wielu przypadkach jest hemochromatoza. Chorobę tę zalicza się do najczęstszych chorób genetycznych człowieka – może dotyczyć nawet 1 na 200 osób [3]. Hemochromatozę wykrywa się za pomocą prostego testu genetycznego, który pozwala zidentyfikować mutacje odpowiedzialne za chorobę.

Przyczyny nieprawidłowych wyników badania nasienia: sytuacje stresowe

Według niektórych badań wpływ na jakość męskiego nasienia będzie miał przewlekły stres. Pod wpływem stresu dochodzi bowiem do zaburzeń hormonalnych – głownie do zaburzeń wydzielania hormonu luteinizującego (LH). Niższy poziom tego hormonu spowalnia spermatogenezę, zmniejszając tym samym ogólną liczbę plemników w ejakulacie.

Warto dodać, że spokój i równowaga psychiczna są ważne dla prawidłowego działania całego układu rozrodczego. Nadmierny stres może powodować różnego rodzaju zaburzenia seksualne, które uniemożliwią partnerom odbycie normalnego stosunku [4].

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Polacy mają coraz większy problem z płodnością. „Jest populacyjne pogorszenie parametrów nasienia”

Przyczyny nieprawidłowych wyników badania nasienia: stany zapalne

Stan zapalny układu moczowo-płciowego jest dość częstym powodem obniżonej płodności u mężczyzny. Chodzi nie tylko o towarzyszący mu stres oksydacyjny, który niszczy plemniki, ale też o możliwość wystąpienia niedrożności nasieniowodów. Podczas infekcji wirusowej czy też bakteryjnej w organizmie mężczyzny może również dojść do wytworzenia przeciwciał skierowanych przeciwko jego własnym plemnikom. Na męską płodność szczególnie niekorzystnie wpłynie zakażenie bakterią Escherichia coli, Enterococcus faecalis, Klebsiella sp. czy Proteus mirabilit [5].

Przyczyny nieprawidłowych wyników badania nasienia: urazy mechaniczne

Zasadniczo można wyróżnić dwa rodzaje urazów w obrębie męskich narządów płciowych: takie, które będą powodowały zaburzenia produkcji plemników, oraz takie, w których proces produkcji plemników zostaje zachowany, ale nasienie nie może być wyprowadzone na zewnątrz, np. z powodu przerwania ciągłości nasieniowodów. Niekiedy do urazu dochodzi również w obrębie pęcherzyków nasiennych, czyli struktur produkujących płyn wchodzący w skład męskiego nasienia. Efektem urazu pęcherzyków nasiennych może być nieprawidłowy skład ejakulatu.


[1] A. Jeznach-Steinhagen, A.  Czerwonogrodzka-Senczyna, Postępowanie dietetyczne jako element leczenia zaburzeń płodności u mężczyzn z obniżoną jakością nasienia, „Endokrynologia, Otyłość i Zaburzenia Przemiany Materii” 2013, tom 9, nr 1, s. 13-19.

[2] E. Synak, M. Jendraszak, I. Skibińska i in., Styl życia współczesnego mężczyzny a problem niepłodności, „Nowiny Lekarskie” 2008, 77, 5, s. 357–361.

[3] K. Derc, M. Grzymisławski, G. Skarupa-Szabłowska, Hemochromatoza pierwotna (Primary hemochromatosis), „Gastroenterologia Polska” 2001, 8 (2), s. 181-188

[4] J. Jurewicz,Hanke, W. Sobala, Wpływ stresu zawodowego na jakość nasienia, „Medycyna Pracy” 2010, 61 (6), s. 607 – 613.

[5] Podstawowe badanie nasienia wg standardów Światowej Organizacji Zdrowia z roku 2010. Rekomendacje Polskiego Towarzystwa Andrologicznego i Krajowej Izby Diagnostów Laboratoryjnych, Warszawa 2016.


Autor: Natalia Jeziorska, testDNA, www.testdna.pl

Logo testDNA.pl


Tutaj kupisz e-wydanie magazynu „Chcemy Być Rodzicami”

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Czy dzieci z in vitro mogą dziedziczyć niepłodność?

czy dzieci z in vitro mogą dziedziczyć niepłodność
fot. Pixabay

Czy dzieci z in vitro mogą dziedziczyć niepłodność? Naukowcy twierdzą, że w niektórych przypadkach można to wykryć bardzo wcześnie.   

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Eksperci są zdania, że chłopcy, którzy przyszli na świat w wyniku in vitro mogą dziedziczyć niepłodność po ojcach.

Badanie w tym kierunku zostało przeprowadzone w Instytucie Zdrowia Dziecka w Londynie. Naukowcy porównali dłonie 211 sześciolatków poczętych metodą ICSI z dłońmi 195 dzieci poczętych naturalnie.

Testy wykazały, że chłopcy poczęci w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego metodą ICSI często mają krótsze palce od swoich rówieśników.

Zobacz także: Normy nasienia według WHO, czyli męska płodność pod lupą

Czy dzieci z in vitro mogą dziedziczyć niepłodność?

Już wcześniej odkryto, że mężczyźni z małą liczbą plemników często mają palce serdeczne długości palców wskazujących, co wiąże się z niepłodnością. Długość palca serdecznego ustalana jest już w pierwszych 14 tygodniach ciąży i ma związek z poziomem testosteronu.

Chłopcy biorący udział w eksperymencie byli za młodzi na zbadanie ich płodności, jednak rozmiar palców dzieci poczętych dzięki ICSI może wskazywać na to, że w przyszłości odziedziczą niepłodność po ojcach.

–  Nie znamy jeszcze konsekwencji odkrycia, ale musimy informować ludzi [o możliwym ryzyku ICSI – red.] – powiedział Alaister Sutcliffe, pediatra z Instytutu Zdrowia Dziecka w Londynie i autor badań.

Zobacz także: ICSI – co to jest? Jak wspiera in vitro?

Co to jest ICSI?

ICSI (skrót od IntraCytoplasmic Sperm Injection) to jedna z metod zapłodnienia in vitro. ICSI polega na wprowadzeniu pojedynczego plemnika do cytoplazmy komórki jajowej mechanicznie, za pomocą bardzo cienkiej igły.

Zapłodnienie pozaustrojowe tą techniką wykonuje się głównie u par, u których problemy z zajściem w ciążę wynikają głównie ze złej jakości nasienia partnera.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: FIGO, Telegraph, Bionews

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Bezdzietność nie z wyboru. Pragnienie, które nigdy nie mija [Wasze historie]

Niewyraźne zdjęcie matki i dziecka /Ilustracja do tekstu: Dzień Matki a niepłodność
Fot.: Meghan Holmes/Unsplash.com

Kiedy Brytyjka Jody Day robiła prezentację na platformie TEDtalk, ścianę za sobą udekorowała nazwami, którymi bywa określana: szalona kociara, karierowiczka, czarownica, stara panna. Tak nazywana jest kobieta po 45. roku życia, która nie ma dzieci. To wystarczy, żeby zostać uznaną za niespełna rozumu miłośniczkę futrzaków. Tyle tylko, że Day jest bezdzietna na skutek okoliczności. Bezdzietność stała się dla niej bolesną rzeczywistością, opłakaną, przypłaconą depresją i rozczarowaniem.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dzięki spisowi powszechnemu wiemy, że jedna na cztery Irlandki urodzone w latach 60. ubiegłego wieku nie ma dzieci, to samo dotyczy jednej na trzy Niemki oraz jednej na pięć Brytyjek. Ile kobiet urodzonych w latach 70. i 80. pozostanie bezdzietnych, dowiemy się za kilka lat.

To sporo. To dwukrotnie więcej niż w poprzednim pokoleniu. Jednak mimo tych wskaźników jest coś wstydliwego w bezdzietności. Samotna kobieta w okolicach 50-tki budzi niepokój, bezdzietna tym bardziej. Coś z nią musi być nie tak, coś się w jej życiu potoczyło nie tak, jak powinno. Może rzucił ją mąż, może nie była dobrą żoną, może za bardzo skupiała się na sobie. Dlatego też doświadczeniem wielu bezdzietnych kobiet w średnim wieku jest ogromna samotność.

Dopiero od bardzo niedawna w internecie pojawiają się grupy, do których można zapukać, w których można spotkać osobę o podobnych przeżyciach.

CZYTAJ TEŻ: Ludzie tacy jak my. Sławy o bezdzietności

Bezdzietność nie z wyboru. Pustka nie do zastąpienia

Nie bez powodu internet stał się platformą, na której bezdzietne kobiety mogą się spotkać. W internecie można się nie wstydzić, można być sobą, można płakać, przeklinać i żalić się na swój los. Można wreszcie znaleźć wsparcie w przeżywaniu żałoby. Bo o ile kobiety bezdzietne z wyboru mogą czuć się dumne ze swojego życia i osiągnięć, do których doszły dzięki temu, że nie mają dzieci, kobiety bezdzietne z konieczności odczuwają porażkę. Bywa też tak, że niczym nie można wypełnić pustki, którą wywołuje brak dzieci. I nawet nie chodzi o to, że jest już za późno na karierę, że trudniej znaleźć partnera, kiedy ma się lat czterdzieści czy pięćdziesiąt – po prostu nic nie zastąpi dziecka. Osoby w podeszłym wieku rzadko trafiają na psychoterapię, ale zdarza się spotkać kobietę w siódmej dekadzie życia, która nadal cierpi z powodu swojej bezdzietności.

Podobnie jak w przypadku Jody Day, świadomość, że dzieci jednak się nie pojawią, przychodzi z czasem. I bardzo późno. Dopóki jest cień nadziei, dopóki kolejna klinika mówi, że jest jakiś procent szans na powodzenie, dopóty można się tego się trzymać. Ale przychodzi moment – 45. urodziny, dzieci koleżanki kończą szkołę średnią albo rozsypuje się związek – kiedy bezdzietność staje się faktem. Bezdzietność nie z wyboru. Jody Day na swoim blogu opisuje, w jaki sposób przechodziła kolejne etapy radzenia sobie z tą świadomością. Pisała między innymi, jak zmieniła się jej osobowość, z jak wielu relacji się wycofała i jak bardzo przytłoczyła ją codzienność.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zaświadczenie o przyczynach bezdzietności i opinia proboszcza. Procedury adopcyjne po polsku

Bezdzietność. Decyzja czy los?

W internecie do niedawna – jak zauważa Day – niezwykle łatwo było spotkać kobiety, które zdecydowały się na bezdzietność. Ich rzeczywistość jest jednak zasadniczo inna od tej, w której dzieci nie ma na skutek okoliczności. Problem dodatkowo się komplikuje, jeśli zastanowimy się, kim właściwie są bezdzietne kobiety i jak wiele z nich w rzeczywistości chciało zostać matkami.

Badania z 2010 roku pokazują, że jedynie 10% kobiet wybrało bezdzietność. Spośród pozostałych 90% zaledwie 9% kobiet pozostało bezdzietnych na skutek określonych problemów medycznych. To oznacza, że różne okoliczności życiowe, nie mniej ważne niż problemy medyczne, stanęły na drodze do macierzyństwa. Ograniczenia cielesne łatwiej zaakceptować niż fakt, że nie mamy kontroli również na wieloma innymi aspektami naszego życia.

Oprócz cierpiących w ciszy kobiet są też bezdzietni mężczyźni, jeszcze bardziej wycofani i zamknięci w sobie. Istnieją, choć niemal ich nie widać. Jedna z brytyjskich gazet zapytała 15 mężczyzn w wieku 49-82 lat o ich doświadczenie bezdzietności. Nie zostali ojcami z powodu problemów zdrowotnych, samotności lub rozpadających się związków albo po prostu dlatego, że sądzili, że mają jeszcze mnóstwo czasu na założenie rodziny. Jeden z mężczyzn nie został uznany na „materiał na ojca” przez swoją żonę, a partnerka innego panicznie bała się porodu. Powtarzające się w narracji wszystkich mężczyzn motywy wiązały się z brakiem zgody na żałobę. „Mężczyźni nie płaczą”. Nie skupiali się na swoich uczuciach, a bardziej na tym, czego nie udało im się osiągnąć.

Jak mówią mężczyźni, którzy nie doczekali się dzieci, pragnienie i żal przychodzą falami – często pod wpływem obserwacji innych mężczyzn. Działa to podobnie jak tykający zegar biologiczny kobiet. Jest wiele dróg, które prowadzą do bezdzietności. Nie ten czas, nie ten partner, nie ta praca, chemioterapia, która niszczy jajniki, nieznane przyczyny medyczne. Czasem nieśmiertelne hasło: „Nic nie dzieje się bez przyczyny” niczego nie tłumaczy i w niczym nie pomaga. Ale też nie ma nic w zamian. Czasem pozostaje zaakceptować to, co jest.


Bezdzietność nie z wyboru. Wasze historie

Ewa: Odpuściłam. Chcę spełnić marzenia niezwiązane z dzieckiem

Od ciągłego myślenia o staraniach można sfiksować. Jakiś czas temu odpuściłam. Żyję swoim życiem, robię to, co mnie nakręca. Cieszę się każdą chwilą, małymi rzeczami. Choć nadal jestem pod opieką lekarzy. Zdrowie jest najważniejsze. Chcę spełnić swoje marzenia niezwiązane z dzieckiem. Wszystkiego w życiu mieć nie można. Żyje się raz i trzeba brać życie garściami.

Monika: Wybraliśmy adopcję

Ja uważam, że życie bez dziecka nie ma sensu. Fakt, odpuściłam starania o biologiczne, ale podjęliśmy się adopcji. Nie żałuję, mam wspaniałego syna, a obecnie z wpadki jestem w 13. tygodniu ciąży. Kochaliśmy się, bo chcieliśmy, i samo wyszło, a syn się cieszy, że będzie braciszek.

Justyna: Mówię bezdzietności: „Nie”

Mówię bezdzietności: „Nie”. Mój mąż twierdzi, że nie musi [mieć dzieci – przyp. red.], ale ja na razie nie jestem na tym etapie i nie wiem, czy kiedykolwiek będę. Nie jest już tak, że całe życie podporządkowałam temu celowi, jeszcze rok temu tak było, a teraz nie, jestem pod opieką lekarza, ale już nie zgadzam się na żadne stymulacje, zostawiam to. Zaczynamy poważnie myśleć nad adopcją. Ale muszę do tego jeszcze dojrzeć…

Katarzyna: Bezdzietność nie z wyboru to scenariusz, który trzeba wziąć pod uwagę podczas starań

Uważam, że ten scenariusz bezdzietności dobrze brać pod uwagę od początku starań o dziecko. Wyznaczyć sobie drogę. Co się przechodzi najpierw, co, jeśli nie wyjdzie, itd.

Agnieszka: Doceniamy, że mamy siebie

Nie wszyscy mogą mieć wszystko… My nie będziemy dążyć za WSZELKĄ CENĘ. Doceniamy to, że mamy siebie, i staramy się nie stracić tej wartości z oczu.

Klaudia: Nie wyobrażam sobie nie być rodzicem

Z poprzednim partnerem miałam jasność, że jest bezpłodny. Dla mnie wtedy oczywiste były starania o adopcję w przyszłości. Z obecnym, już prawie mężem, wiemy, że starania mogą trwać, boleć, stresować. I wiemy, że nie zrezygnujemy z rodzicielstwa i w razie niepowodzeń nie będziemy załamywać rąk, jesteśmy bardzo otwarci na adopcję. Znam pary, które zdecydowały się na bezdzietność, i akurat te, których doświadczenia obserwuję, usiłują zatrzymać czas i być wiecznymi nastolatkami, beztrosko zakochanymi, a robią to ze strachu przed przemijaniem i bilansem. Może dlatego tak odczytuję życie tych par, bo sama nie wyobrażam sobie nie zostać rodzicem.

Joanna: Myśl, że może się nie uda, jest wciąż z tyłu głowy

Właściwie to przez kilka lat byłam pewna, że nigdy nie będziemy mieli dzieci. Moje problemy zdrowotne i leczenie (sterydy, immunosupresyjne leki) zaowocowały nastawieniem na nie. Tzn. skoro ja cierpię i jest ryzyko, że moje dziecko odziedziczy po mnie podobne problemy, to nie chcę. Czas mijał. Przyszedł jednak moment, w którym stwierdziłam, że tak naprawdę to oboje chcemy dzieci, poza tym nawet zdrowym rodzicom może się urodzić chore potomstwo. Od roku robimy zdrowotne „porządki” – ostatnie 2 miesiące bardzo intensywnie. Jednak myśl o tym, że może się nie uda, jest gdzieś z tyłu głowy.

Nie mamy żadnego planu, żadnej założonej liczby in vitro, po której przestaniemy próbować. Na razie w planie jest pierwsza inseminacja w maju. Widzę, jakim fajnym wujkiem jest mój mąż, i jestem przekonana, że będzie też fajnym tatą.

Sylwia: Myślę, że bezdzietność to scenariusz, które napisało życie

Tak, ostatnio coraz częściej myślę o bezdzietności, moja głowa ma po prostu dość ciągłych badań, wizyt w szpitalach, tabletek, pomiarów, wkłuć itd. Od niedawna, ale myślę, że życie napisało nam taki scenariusz.


Tekst ukazał się w magazynie „Chcemy Być Rodzicami” 04/2018 (37). Wersję elektroniczną tego numeru możesz nabyć TUTAJ.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami