Przejdź do treści

5 pomysłów na budowanie więzi z dzieckiem

Gdy dziecko rozpoczyna swoją historię życia w rodzinie, po prostu wyrasta z niej, jak roślina wyrasta z ziarna posadzonego w danej doniczce. Ale, gdy dziecko dołącza do rodziny już z rozpoczętą swoja historią w innej doniczce, potrzeba trochę więcej specyficznej troski, aby pomóc budować w rodzinie trwałe więzi.

1. NAUCZ SIEBIE I DZIECKO KONTAKTU WZROKOWEGO
Jednym z najlepszych, a przede wszystkim pierwszych sposobów budowania relacji z dzieckiem (lub z kimkolwiek innym) jest wdrożenie kontaktu wzrokowego jako swojego nawyku. Bezpośredni kontakt wzrokowy jest korzystny dla dziecka i może pomóc zwiększyć jego koncentrację na danej chwili, rozmowie. Usprawnia jego zdolność do nawiązywania relacji także z innymi ludźmi. Kontakt wzrokowy pokazuje, że cenisz swoje dziecko. Nawiązuj kontakt wzrokowy zawsze, gdy mówisz coś do dziecka, a także gdy ono coś mówi do Ciebie. Rób to także wtedy, gdy jest jeszcze bardzo małe i jego „mówienie” jest poza werbalne. Dzieci, które nie miały w niemowlęctwie jednego stałego opiekuna, często nie są nauczone kontaktu wzrokowego w ogóle, wręcz go unikają, zwłaszcza na początku. Dzieci, które były wykorzystywane, często boją się kontaktu wzrokowego z powodu wcześniejszych urazów. Warto pamiętać, że w niektórych kulturach przedłużony kontakt wzrokowy może być postrzegany jako negatywny, arogancki. Potrzeba dużo cierpliwości, aby wypracować nawyk patrzenia sobie w oczy w każdej sytuacji, gdy jesteś z dzieckiem. W trakcie nawiązywania najdrobniejszego nawet kontaktu, wykonaj następujące ćwiczenia:
  • przesuwaj swoją głowę tak, aby dziecko mogło zobaczyć twoją twarz;
  • przestawaj mówić do dziecka co chwilę i spokojnie czekaj aż dziecko zwróci swoją uwagę na ciebie, być może popatrzy;
  • używaj zwrotu „pozwól, że spojrzę w twoje oczy”;
UWAGA: Nigdy nie używaj kontaktu wzrokowego jako wymówki, aby dać dziecku wyraz swojego zdenerwowania i milczącej reprymendy. Przysłowiowy wzrok bazyliszka nie pomoże budować więzi.
 
2. ZMNIEJSZ WSZELKIE ŹRÓDŁA STRESU W ŻYCIU RODZINNYM

Życie jest stresujące. Dodaj RAD (Reactive Attachment Disorder), FAS (Fetal Alkohol Syndrom), objawy choroby sierocej, albo po prostu problemy z zachowaniem i przystosowaniem się do nowych rodzinnych warunków, a życie rodziny może stać się chaotycznym stresującym bałaganem. A przecież niektóre z tych stresorów pochodzą od nas samych. Jako rodzice mamy tendencję do porównywania naszych dzieci do naszych oczekiwań. Na przykład oczekujemy, że 5-latek powinien grzecznie siedzieć przy stole w restauracji. Ale dr Karyn Purvis twierdzi, że dzieci nie rozwijają się równomiernie i do 40% dzieci może być młodszych rozwojowo niż wskazywałby na to wiek. Aby zmniejszyć stres w rodzinie, musimy być gotowi dostosować nasze oczekiwania do tego, jak rozwija się dziecko i ustalić niejako własne rozumienie co jest „w normie”. Bycie doskonałym rodzicem nie powinno być celem. Powinno nim być podążanie za dzieckiem i jego tempem rozwoju. W momencie, gdy zaczynamy doceniać te chwile, które są nam dane, żeby być z dzieckiem i towarzyszyć mu w zdobywaniu coraz większych umiejętności, ograniczamy dodatkowe źródła stresu. Będąc nastawionym na przyjmowanie tego, co do nas przychodzi wraz z dzieckiem, możemy łatwiej stworzyć silną więź rodzinną.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

3. WSPÓLNE POSIŁKI CAŁEJ RODZINY
Szereg badań naukowych pokazuje, że w rodzinach, które przynajmniej jeden posiłek dziennie jedzą razem, jest mniejsze prawdopodobieństwo, że dzieci w przyszłości będą sięgać po używki czy leki, zachorują na depresję lub różne typy zaburzeń odżywiania, nabawią się nadwagi, pomyślą o samobójstwie. A to dopiero początek listy korzyści ze wspólnych, rodzinnych posiłków. Czas wspólnego siadania do stołu to pora, kiedy można rozmawiać, co u kogo się wydarzyło w ciągu dnia, jakie kto ma plany na dalszą jego część lub kolejny dzień, często jest to okazja do omawiania sprawy dotyczącej całej rodziny i wspólnego decydowania o wspólnym spędzaniu czasu w wakacje czy w weekend. Takie rodzinne obiady czy kolacje są silnym elementem więziotwórczym rodziny. Dzieci przychodzące do rodziny z dysfunkcyjnych środowisk lub z opieki instytucjonalnej często w ogóle nie doświadczały takich wspólnych posiłków. Na początku dzieci mogą mieć problem z dołączaniem do rodzinnego posiłku lub będą chciały uciekać zaraz po opróżnieniu talerza. Dobrym sposobem jest zaangażowanie dziecka w przygotowywanie posiłku lub stołu, współdecydowanie jakie potrawy się pojawią na stole. Planując i przygotowując posiłki razem z dziećmi, dajemy im poczucie przynależności do rodziny na zasadach partnerskich, podnosimy ich indywidualne poczucie wartości, a przy okazji zachęca to je do jedzenia tego, co jest przygotowane. Nawet te „wstrętne”, zdrowe warzywa, smakują lepiej, gdy dziecko samodzielnie je przygotowuje. Oczywiście na miarę swoich możliwości i umiejętności. Bardzo polecam książkę Jespera Juula „Uśmiechnij się, siadamy do stołu”, z której można ściągnąć nie tylko pomysły, ale też dowiedzieć się, jak wielką wartość więziotwórczą mają wspólne posiłki.

4. WIELKIE I MAŁE RYTUAŁY

Dotychczasowe życie dziecka mogło wyglądać bardzo chaotycznie (dysfunkcyjna rodzina), a mogło mieć narzucony bardzo restrykcyjny tryb rytuałów (placówka instytucjonalna). Codzienne czynności, jakie dla danej rodziny są naturalne, dla nowego członka rodziny mogą być obce i wywoływać niepokój. Jednak to, co dziecku jest potrzebne, to stałe punkty życia rodziny, według których będzie coraz spokojniej tworzyć swój bezpieczny świat. Uporządkowany plan dnia jest dla dziecka drogowskazem, dzięki któremu wie, co za chwilę nastąpi – nie musi wtedy być w ciągłym stanie czuwania lecz może się zrelaksować dzięki świadomości, że po tej czynności na pewno nastąpi kolejna – kiedy to się dzieje, dziecko uspokaja się i wycisza. Niektóre rytuały rodzinne tworzą się w sposób naturalny i nikt się nad nimi nie zastanawia, np. mycie rąk po przyjściu do domu, czy mówienie sobie dobranoc przed zaśnięciem. Inne wymagają wdrożenia w nawyk. Do tych naturalnych nowy członek rodziny przywyknie, gdy je rozpozna i zrozumie. Rodzice mogą mu w tym pomóc, wyjaśniając i przypominając. Warto też wprowadzić nowe zwyczaje wynikające z faktu pojawienia się dziecka w rodzinie. Mogą one dotyczyć elementów pielęgnacji, czytania lub opowiadania bajek na dobranoc, spędzania wolnego czasu. Ważne, aby były dostosowane do możliwości i preferencji dziecka. Jeśli dziecko wykazuje całkowicie odmienne preferencje niż rodzice, najlepszym rozwiązaniem jest znalezienie nowych przez wspólne poszukiwania. W mojej rodzinie dzieciom zawsze śpiewaliśmy na dobranoc, jednak najmłodsze dziecko w bardzo wyraźny sposób manifestowało niezadowolenie (być może chodzi o moje umiejętności, nie zaprzeczam;)), i tak wieczorny rytuał zasypiania został zamieniony na czytanie. A czytaliśmy lektury starszych sióstr, więc wszyscy byli zadowoleni. Wolny czas spędzany całą rodziną to też ważny element więziotwórczy. Czy to będzie wspólne przygotowywanie posiłków omówione w poprzednim punkcie, czy spacery po lesie, istotne jest, żeby miały stałe pory i dotyczyły każdego członka rodziny. Angażowanie dziecka od pierwszych wspólnych chwil w aktualne rytuały rodziny i tworzenie nowych zaowocuje szybko w postaci ciepłej i dającej wsparcie atmosfery w domu.
 
5. TROSKA O KAŻDEGO CZŁONKA RODZINY
Właściwie chodzi o to, żeby każdy członek rodziny pozostawił przestrzeń na swoje indywidualne potrzeby i pamiętał o trosce o samego siebie. Nikt lepiej niż on sam nie wie, czego potrzebuje i jakie są granice jego wytrzymałości. To na rodzicu spoczywa podwójna odpowiedzialność – z jednej strony ma pomóc dziecku w regulowaniu emocji, jakie przeżywa, z drugiej zaś ma zadbać o własną kondycję emocjonalną. Rodzic, który potrafi zadbać o swoje potrzeby oraz zainteresowania jest najlepszym nauczycielem dla dziecka, tego jak powinno się ono troszczyć o siebie i innych. Naukowcy już dzisiaj udowodnili, że dziecko uczy się regulowania swoich emocji poprzez bliską relację z opiekunem. A rodzice często swoje emocje traktują jak intruzów, ganiąc się za wybuch złości, czy wymagając od siebie kontrolowania emocji w sytuacjach szczególnych wyzwań. Zadbać o siebie, to nie tylko akceptacja emocji, ale też potoczna chwila oddechu od rodzicielstwa. Zajęcie się swoimi pasjami, spotkanie z przyjaciółmi bez dzieci, czas na pielęgnowanie swojego zdrowia. To także skorzystanie ze wsparcia ekspertów, wtedy gdy czujemy się zbyt słabi na troskę o budowanie więzi w rodzinie.

—————————————————————
Magdalena Modlibowska – szefowa działu Adopcja w magazynie Chcemy Być Rodzicami, aktywistka w środowisku adopcyjnym, autorka książki „Odczarować adopcję”, „Księga Adoptowanego Dziecka”, współautorka książki „Jak tu począć”, autorka wielu artykułów adopcyjnych, menadżer, coach zdrowia, prezes Fundacji „Po adopcji”, wiceprezes Stowarzyszenia „Dobrze Urodzeni”. Prywatnie mama trójki dzieci.

Magdalena Modlibowska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.