Przejdź do treści

4 zasady jak polepszyć jakość śluzu szyjki macicy

jak polepszyć jakość śluzu szyjki macicy

Śluz szyjki macicy jest ważnym wskaźnikiem płodności. Planując zajście w ciążę, należy zadbać o jego obraz, co pomoże wyznaczyć dni płodne kobiety. Przedstawiamy kilka rad jak polepszyć jakość i ilość śluzu szyjki macicy:

Pij dużo wody

W dniach poprzedzających owulację pamiętaj o odpowiednim nawodnieniu organizmu, pijąc około 2 litrów wody dziennie (8 szklanek). Nie zastępuj jej innymi napojami (np. kawą), ponieważ mogą mieć właściwości moczopędne, co przy małej podaży płynów może prowadzić do odwodnienia.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zastosuj odpowiednią dietę

Plemniki wykazują lepszą ruchliwość w środowisku zasadowym, zaś naturalnym środowiskiem pochwy jest środowisko kwaśne. Należy więc wprowadzić do diety więcej pokarmów o odczynie zasadowym – głównie owoce (np. wiśnie) oraz warzywa (np. brukselka, kalafior, brokuły, ogórek, rzodkiewka, papryka). Należy ograniczyć picie kawy, alkoholu oraz spożywanie słodyczy i wyrobów z mąki pszennej.

Zobacz także: Witaminy płodności. Zobacz, które pomogą ci zajść w ciążę

Użyj naturalnych olejów

Oleje korzystnie wpływają na jakość i ilość śluzu, jednak efekty są widoczne dopiero przy dłuższym stosowaniu, nawet do kilku miesięcy. W pierwszej fazie cyklu, przed wystąpieniem owulacji przyjmuj olej z wiesiołka, zaś w drugiej fazie owulacji olej z siemienia lnianego.

Sięgnij po gwajafenezynę

Jest to składnik syropów na kaszel, który poza rozrzedzaniem wydzieliny w płucach, powoduje rozrzedzenie śluzu szyjki macicy. Należy wybrać syrop, którego jedynym składnikiem jest gwajafenezyna oraz pamiętać o odpowiednim nawodnieniu organizmu (substancja tylko wtedy działa prawidłowo). Przed zastosowaniem skonsultuj z lekarzem odpowiednią dawkę.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Projekt: dziecko, czyli jak zajść w ciążę bez partnera. Inseminacja domowa nasieniem dawcy czy zagraniczna klinika?

Zniecierpliwiona kobieta w łóżku, obok niej schowany pod kołdrą mężczyzna /Ilustracja do tekstu: Jakość spermy /Inseminacja domowa nasieniem dawcy
Fot.: Pexels.com

Zmieniające się wzorce społeczne, trudności ze znalezieniem odpowiedniego partnera, rozczarowania związkami – to powody, dla których coraz więcej kobiet decyduje się na rodzicielstwo w pojedynkę. Jeszcze do niedawna brak partnera nie był przeszkodą w spełnieniu marzeń o dziecku. Sytuacja singielek (ale też par jednopłciowych) znacznie skomplikowała się po wejściu w życie ustawy o leczeniu niepłodności. Jakie szanse na posiadanie biologicznego potomstwa mają dziś kobiety, które pragną zrealizować plany macierzyńskie z wykorzystaniem nasienia dawcy? Czy nadzieją dla nich może być skorzystanie z zagranicznego banku spermy?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zgodnie z ustawą o leczeniu niepłodności, która weszła w życie w 2015 r., z zabiegów inseminacji domacicznej oraz in vitro mogą w Polsce korzystać wyłącznie pary heteroseksualne (formalne i nieformalne – choć nad drugą z tych grup niedawno zawisły czarne chmury), które wyczerpały inne możliwości leczenia.

W myśl przywołanych przepisów, pacjentka, która chciałaby podjąć medycznie wspomaganą próbę uzyskania ciąży przy wykorzystaniu nasienia dawcy, musiałaby do takiej procedury przystąpić wspólnie z partnerem. I nie wystarczy ustna deklaracja o pozostawianiu w związku. Oświadczenie uznania planowanego ojcostwa powinno zostać złożone przez mężczyznę w urzędzie stanu cywilnego, tworząc tym samym długotrwałe zobowiązanie do opieki nad dzieckiem, które narodziłoby się w wyniku takiego zabiegu.

CZYTAJ TEŻ: Dziecko zostało poczęte dzięki dawcy nasienia? Ojca wymyśli mu urzędnik

Ciąża z nieznajomym, czyli dawca nasienia z internetu

Poważnie ograniczenia w dostępie do medycyny wspomaganej reprodukcji oczywiście nie powstrzymują Polek przed próbami realizacji planów macierzyńskich – skłaniają jedynie do podejmowania kosztowniejszych i bardziej ryzykownych kroków. Pomoc w przecięciu węzła gordyjskiego, który zawiązała ustawa, błyskawicznie zaoferował… czarny rynek. Nielegalny handel gametami szczególnie bujnie rozkwitł w internecie.

„Blondyn, niebieskie oczy, atletyczna budowa ciała, wzrost 183 cm. Zdrowy, po badaniach, aktywny fizycznie. Jeśli nie masz partnera, a pragniesz mieć dziecko, odezwij się”.

„Brunet, 29 lat, zdrowy, grupa krwi A Rh+-. Wykształcenie średnie, w związku, jedno dziecko. Pomogę w uzyskaniu ciąży – oddam nasienie lub zapłodnię naturalnie”.

„Blondyn, ciemna karnacja skóry, zdrowy – po badaniach na HIV i WZW. Mam dzieci własne oraz z pomocy. Metoda kubeczkowa, klinika lub zapłodnienie naturalne (wówczas wymagam aktualnych badań)*”.

To tylko nieliczne z dziesiątek ogłoszeń dawców, które można znaleźć na tematycznych forach i grupach. Usługę przekazania materiału genetycznego wyceniają przeważnie na ok. 1 tys. złotych, ale nie brakuje też propozycji zupełnie bezinteresownych. Jeszcze więcej anonsów zamieszczają same panie, które poszukują dawcy o określonych cechach. I choć dostępność takich ogłoszeń może wydać się prostą receptą na rodzicielskie szczęście, jest to inwestycja bardzo wysokiego ryzyka: zdrowotnego (o czym więcej można przeczytać tutaj), ale i prawnego. Z treści art. 77.1 ustawy o leczeniu niepłodności wynika jasno, iż proceder ten jest nielegalny:

„Kto w celu uzyskania korzyści majątkowej lub osobistej, nabywa lub zbywa komórkę rozrodczą, pośredniczy w jej nabyciu lub zbyciu bądź bierze udział w zastosowaniu pozyskanej wbrew przepisom ustawy komórki rozrodczej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.

Dla kobiet dotkniętych tzw. niepłodnością społeczną (wynikającą z przyczyn pozamedycznych) jest też inna droga – w pełni legalna, ale znacznie droższa. Toruje ją międzynarodowy bank nasienia, który podlega innym przepisom prawa – obowiązującym w kraju, w którym mieści się jego siedziba.

POLECAMY TAKŻE: Rusza pierwszy bank nasienia w Olsztynie. Trwają poszukiwana dawców

Inseminacja domowa nasieniem dawcy z banku spermy. Jak to wygląda?

Jednym z największych banków nasienia na świecie i pierwszym, który umożliwił wysyłkową sprzedaż gamet, jest duński Cryos International. Instytucja działa od 30 lat. W jej rozbudowanej bazie znajduje się łącznie ok. tysiąca dawców pochodzących z kilkudziesięciu krajów, a podstawowe informacje na ich temat dostępne są przez internet. Właściciel banku przyznaje, że najliczniejszą grupę klientek stanowią singielki (50%), niemało jest także lesbijek (10%).

Klientki i pary mogą wybrać materiał genetyczny zarówno od dawców, którzy chcą pozostać anonimowi, jak i tych, którzy zgodzili się udostępnić swoje dane potencjalnemu potomstwu, gdy osiągnie ono pełnoletność. W odróżnieniu od procedur realizowanych w rodzimych klinikach leczenia niepłodności, tutaj same klientki bądź pary decydują o wyborze dawcy – posiłkując się wybranymi kryteriami. W Polsce to lekarz dokonuje ostatecznego doboru; dbając o to, by fenotyp dawcy był maksymalnie zbliżony do fenotypu partnera biorczyni.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dawca nasienia poznał „swoje dzieci”. Ta liczba robi wrażenie

Inseminacja domowa nasieniem dawcy z banku spermy. Ile to kosztuje?

Pozyskanie nasienia od dawcy z zagranicznego banku spermy to, niestety, poważne przedsięwzięcie finansowe. Sama próbka nasienia wiąże się z kosztem w wysokości od 50 do ponad 600 euro – ostateczna suma zależy m.in. od formy nasienia i ruchliwości plemników. Witalność tę wskazuje liczba znajdująca się przy skrócie MOT (z ang. motility – ruchliwość). Im wyższa jej wartość, tym więcej ruchliwych plemników znajduje się w 1 ml próbki nasienia i więcej trzeba za nią zapłacić. Przykładowo: MOT10 oznacza, że w rozmrożonym nasieniu powinno znajdować się 10 mln ruchliwych plemników na 1 ml nasienia.

Nasienie dawcy z dostawą do domu. Zamówisz je online

Dodatkowym (i niemałym) kosztem jest transport – ten zaś oferowany jest do 70 krajów, w tym do Polski. Zamówienie realizowane jest zazwyczaj w ciągu 2 dni, a kolejne 1-5 zajmuje wysyłka zamrożonego nasienia (w zależności od kraju docelowego; na terenie Europy to 1-2 dni). Datę dostawy należy wyznaczyć na dzień możliwie najbliższy przewidywanej owulacji.

O rodzaju pojemnika, w którym dostarczane jest nasienie, decyduje m.in. odległość, którą musi pokonać przesyłka. Bank oferuje wysyłkę w:

  • izolowanym pojemniku z suchym lodem – gdy dostawa następuje do krajów europejskich, w tym Polski, a inseminacja ma odbyć się wkrótce po otrzymaniu słomki z nasieniem; koszt dostarczenia wynosi wówczas 174 euro,
  • zbiorniku z ciekłym azotem – gdy droga przesyłki jest dłuższa lub gdy termin owulacji biorczyni jest trudny do jednoznacznego ustalenia i może wymagać dłuższego przechowywania w postaci zamrożonej; koszt dostawy to 219 euro.

W drugim z tych przypadków po wykorzystaniu nasienia niezbędne jest odesłanie pustego zbiornika do siedziby Cryos. Mamy na to 7 dni od daty dostawy, a sam zwrot jest bezpłatny. Jeżeli jednak nie dokonamy go w ustalonym czasie, zapłacimy dodatkowo za wypożyczenie zbiornika (100 euro + VAT za każdy tydzień zwłoki).

Choć wiele osób obawia się, że taki wywóz komórek rozrodczych jest niezgodny z prawem, w polskiej ustawie o leczeniu niepłodności brak jest zapisów, które nie zezwalałyby na tę procedurę. Art. 57. 1. ustawy o leczeniu niepłodności stanowi, że:

„Wywozu komórek rozrodczych lub zarodków z terytorium Rzeczypospolitej Polskiej na terytorium państw innych niż państwa członkowskie Unii Europejskiej i przywozu komórek rozrodczych lub zarodków na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej z terytorium państw innych niż państwa członkowskie Unii Europejskiej dokonuje bank komórek rozrodczych i zarodków, posiadający pozwolenie na wykonywanie tych czynności”.

Ponieważ Dania należy do Unii Europejskiej, w tym przypadku obowiązujące są uregulowania na poziomie unijnym. Aby jednak przesyłka z nasieniem dawcy nie została zatrzymana przez służbę graniczną, niezbędne jest właściwe jej oznakowanie.

Słomka ICI – nasienie dawcy do inseminacji domowej

W zależności od rodzaju inseminacji, której chcemy się poddać, mamy do wyboru nasienie w dwóch formach. Jedną z nich jest słomka ICI. Zawiera ona nasienie nieczyszczone (nieprzetworzone), używane najczęściej do inseminacji domowej: dopochwowej lub doszyjkowej. Instrukcję, jak ją wykonać, znajdziesz tutaj: Inseminacja domowa krok po kroku.

Zgodnie z aktualnymi rekomendacjami Cryos, do tego rodzaju inseminacji należy użyć: czterech słomek ICI MOT5, dwóch słomek ICI MOT10 lub jednej słomki ICI MOT20. Pamiętajmy jednak, że ten rodzaj inseminacji ma szanse powodzenia tylko wtedy, gdy kobieta nie doświadcza problemów z płodnością.

Jeśli nasienie ze słomki ICI zostanie poddane oczyszczeniu, można będzie wykorzystać je także do inseminacji wewnątrzmacicznej (IUI) lub in vitro. Możliwość taką oferują jednak tylko specjalistyczne kliniki.

Słomka IUI – nasienie dawcy do inseminacji wewnątrzmacicznej

Słomka IUI zawiera nasienie oczyszczone (przetworzone). Używana jest do inseminacji wewnątrzmacicznej (IUI) lub do zapłodnienia in vitro.

Jeśli zdecydujemy się na zabieg w klinice leczenia niepłodności znajdującej się w kraju UE, którego wymogi w zakresie zabiegów medycyny wspomaganej reprodukcji są mniej restrykcyjne, słomkę IUI można zamówić bezpośrednio do wybranej placówki.

CZYTAJ TEŻ: Kiedy inseminacja jest wskazana? A jakie czynniki decydują, że nie można jej wykonać u niepłodnych par?

Rezerwacja nasienia od dawcy z zagranicznego banku spermy

Poza dostawą słomek z nasieniem istnieje też możliwość ich osobistego odbioru (koszt: 40 euro), a także rezerwacji do późniejszego wykorzystania. Jest to istotne w sytuacjach, gdy:

  • wybierzemy już dawcę, ale – z różnych względów – chcemy poczekać z wykorzystaniem jego nasienia,
  • w przyszłości planujemy ponownie skorzystać z nasienia tego dawcy (np. by uzyskać biologiczne rodzeństwo swojego dziecka).

Koszt rezerwacji nasienia dawcy zależny jest od tego, czy zastrzegł on swoją anonimowość (wówczas kwota wynosi 200 euro) czy nie (w takim przypadku cena wzrasta do 350 euro).

Warto pamiętać, że nasienie wybranego dawcy może się nie tylko wyprzedać, lecz także przekroczyć limity obowiązujące w kraju, do którego je sprowadzamy. Dotyczą one liczby ciąż, które można uzyskać, wykorzystując do tego celu nasienie jednego dawcy. W Polsce taki limit jest stosunkowo wysoki: wynosi 10 ciąż. Dla przykładu: w Wielkiej Brytanii wynosi on dziewięć ciąż, a w Norwegii – osiem ciąż na sześć rodzin. Gdy limity zostaną wyczerpane, nasienie dawcy staje się niedostępne dla kobiet i par w danym kraju.

Rozwiązanie na miarę czasów i potrzeb

Łączny koszt wiążący się z inseminacją domową nasieniem dawcy może zatem wynieść kilka, a nawet kilkanaście tysięcy złotych – szczególnie, że ciążę rzadko udaje się uzyskać za pierwszym czy drugim podejściem.

Mimo to chętnych, by podjąć ryzyko finansowe (skutkujące niekiedy zadłużeniem) wciąż przybywa. Zadziwiające? Niekoniecznie – niepłodność społeczna urasta dziś do rangi poważnego problemu cywilizacyjnego, a brutalne ograniczenia ustawowe nie mają przecież siły tłumienia potrzeb.


*Niektóre dane, które mogłyby pozwolić na identyfikację autorów ogłoszeń, zostały zmienione.

POLECAMY:

Dwie kobiety nosiły w sobie jeden zarodek. Niezwykłe narodziny w Teksasie

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Od poczęcia do porodu. „Cudowna podróż” Damiena Hirsta oddaje hołd cudowi narodzin. Ale może też ranić

Zdjęcie przedstawiające wystawę „Cudowna podróż” Damiena Hirsta na tle budynku szpitala w Doha (Katar)
Fot.: Wikimedia Commons

Czternaście kolosalnych figur z brązu, które przedstawiają przebieg życia płodowego od pierwszych chwil po poczęciu aż do narodzin – to najnowsza ekspozycja zaprezentowana przez uznanego brytyjskiego artystę Damiena Hirsta. Choć zbiór tych wyjątkowych dzieł został odsłonięty przed zaledwie kilkoma dniami, zdążył już wywołać kontrowersje. Dlaczego?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ambitny projekt Damiena Hirsta, zatytułowany „Cudowna podróż”, powstał przed ok. 10 laty pod patronatem szejkini Al Mayassy Bint Hamad Al Thani, zarządzającej katarskimi muzeami i instytutem sztuki. Kolosalne figury z brązu, mierzące od 5 do 14 metrów, których łączna waga wynosi (bagatela!) 216 ton, ukazują stadia rozwoju zarodka i płodu w macicy – od momentu zapłodnienia komórki jajowej po w pełni wykształcony, 9-miesięczny organizm. Każdy element oryginalnej ekspozycji odlano w Wielkiej Brytanii, a następnie przetransportowano do Kataru.

„Cudowna podróż” Damiena Hirsta odsłonięta ponownie

Po raz pierwszy wystawę figur Damiena Hirsta zaprezentowano w październiku 2013 roku. Wówczas jednak – niedługo po wstępnej prezentacji – zdecydowano się na ich zasłonięcie. Oficjalnym powodem była potrzeba ochrony dzieł sztuki przed pracami budowlanymi prowadzonymi w miejscu ekspozycji: na terenie Centrum Medycznego i Badawczego Sidra w mieście Doha, stolicy Kataru.

Nieoficjalnie wiadomo jednak, że usunięcie rzeźb z widoku publicznego to efekt oburzenia, jakie wywołały wśród pacjentów oraz internautów, którzy dowiedzieli się o wystawie z mediów społecznościowych. Bo choć szpitalowi, specjalizującemu się w opiece nad matką i dzieckiem, tematyka ekspozycji nie jest obca, sam Katar znany jest z surowych wymogów w zakresie moralności, obyczajów i prawa. Nie zezwalają one na tak śmiałe projekty w przestrzeni publicznej.

– Kulturowo to pierwsze nagie rzeźby na Bliskim Wschodzie. To bardzo odważne – przyznał artysta w rozmowie z lokalnym serwisem „Doha News”, odwołując się do decyzji zarządu katarskich muzeów o promocji wystawy.

CZYTAJ TEŻ: Gwiazda The Corrs zaśpiewała dla zarodków z in vitro. „To dla mnie zaszczyt”

Zaduma nad cudem narodzin. „To najważniejsza podróż dziecka”

Dopiero kilka lat później – w listopadzie 2018 roku – rzeźby zostały odsłonięte ponownie.

– Wierzymy, że prace odzwierciedlają misję szpitala: opiekę nad kobietą i niemowlętami – podkreśliła Layla Ibrahim Bacha, ekspertka ds. sztuki z Fundacji Katarskiej.

Wyjaśnienia te nie przekonały jednak wielu Katarczyków do sztuki Damiena Hirsta. Mimo to kuratorzy nie zdecydowali się na powtórne przerwanie wystawy. Szejkini, patronująca ekspozycji, od dawna podkreśla, że prace nie są prowokacją wymierzoną w tradycyjną kulturę Kataru. Mają skłonić odbiorców do zadumy nad cudem, jakim jest powoływanie na świat nowego życia, i sposobem, w jaki go dostrzegamy.

– W Koranie znajduje się werset poświęcony cudowi narodzin. Wystawa nie jest przeciwko naszej kulturze ani regionowi – mówiła w 2013 roku w rozmowie z dziennikiem „New York Times”.

Tym razem, aby załagodzić nastroje społeczne, kuratorzy zaangażowali młodego chłopca, by w okolicy ekspozycji recytował wspomniane wersety Koranu.

Podróż, którą dziecko przebywa do czasu porodu, jest ważniejsza niż wszystko, czego doświadczy ono w późniejszym życiu. Mam nadzieję, że rzeźba wywoła w widzu zdumienie i podziw nad tym niezwykłym ludzkim procesem, który ma miejsce w Centrum Medycznym Sidra, a także w każdej sekundzie na całym świecie – dodaje autor „Cudownej podróży”.

Hołd cudowi narodzin, który nie zachwyci wszystkich

Ekspozycja jest częścią serii pionierskich inicjatyw kulturalnych, którym patronuje szejkini Al Mayassa Bint Hamad Al Thani. Celem każdego z tych przedsięwzięć jest przekroczenie tradycyjnych granic między sztuką Bliskiego Wschodu i Zachodu. Prezentacja odważnych prac Hirsta w przestrzeni publicznej Kataru ma stanowić mocny akcent w tym międzykulturowym dialogu.

Nie każdego jednak zachwyci krytyczno-twórczy wymiar prac. Wśród pacjentek szpitala są przecież także kobiety, które doświadczają problemów z płodnością, poronień lub przedwczesnych porodów zakończonych martwym urodzeniem. Z uwagi na lokalizację wystawy także one będą zmuszone skonfrontować się z kolosalnymi rzeźbami.

Zdjęcia rzeźb Damiena Hirsta składających się na wystawę „Cudowna podróż” można obejrzeć na stronie internetowej artysty.
Źródło: theguardian.com, damienhirst.com, nytimes.com, amusingplanet.com, qz.com

POLECAMY:

Tak wygląda cud narodzin. Najpiękniejsze zdjęcia z porodów z 2018 roku [GALERIA]

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Rak piersi atakuje coraz więcej młodych kobiet. Brakuje edukacji i nowoczesnych terapii

Młoda zmartwiona kobieta w bieliźnie siedzi na łóżku /Ilustracja do tekstu: Rak piersi atakuje coraz młodsze kobiety. Brakuje edukacji, nowoczesnych terapii i breast units

W ciągu ostatnich 30 lat w Polsce dwukrotnie wzrosła liczba zachorowań na raka piersi. Chorują coraz młodsze, aktywne zawodowo kobiety, co zaburza m.in. ekonomikę systemu opieki zdrowotnej i gospodarkę. Leczenie chorych wciąż nie jest jednak traktowane jako inwestycja. Brakuje kompleksowej opieki w wyspecjalizowanych ośrodkach (tzw. breast units), dostępu do nowoczesnych terapii oraz skutecznej rehabilitacji. W polskich szpitalach zbyt często wykonuje się ponadto całkowitą mastektomię zamiast operacji oszczędzających. Czy jest szansa, że się to zmieni?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rak piersi to najczęściej diagnozowany nowotwór wśród kobiet w większości krajów Europy oraz w USA. W Polsce już dziś stanowi ponad 20 proc. wszystkich przypadków nowotworów złośliwych kobiet, a zachorowalność na niego stale rośnie.

Rak piersi zbiera krwawe żniwo. Potrzebna edukacja młodych kobiet i… polityków

Według danych Krajowego Rejestru Nowotworów liczba zachorowań w ciągu ostatnich 30 lat zwiększyła się blisko dwukrotnie. Rak piersi dotyka też coraz młodsze panie. Jednocześnie dzięki postępowi medycyny wzrasta przeżywalność. Mimo to rak piersi wciąż jest drugą przyczyną śmierci Polek na nowotwory – co roku z jego powodu umiera prawie 6 tys. kobiet.

– W tej chwili w Polsce żyje ok. 100 tys. kobiet, które kiedykolwiek zachorowały na raka piersi. Żeby zwiększyć ich przeżywalność, potrzebna jest edukacja dotycząca wszystkich grup społecznych. Najbardziej tych, które nie są beneficjentami programów przesiewowych – mówi prof. dr hab. Tadeusz Pieńkowski, kierownik Kliniki Onkologii Szpitala MSWiA w Warszawie, prezes Polskiego Towarzystwa Badania Raka Piersi, w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes.

Jak dodaje ekspert, drugą grupą, która wymaga specyficznej edukacji, są… politycy.

– To od ich decyzji zależy jakość opieki onkologicznej, w tym dostęp do nowoczesnego leczenia – zauważa prof. Pieńkowski.

Profilaktyka raka piersi wymaga odpowiedniej komunikacji z kobietami

Istotną przyczyną wciąż wysokiej umieralności Polek na raka piersi jest zbyt późne wykrycie nowotworu. Zgodnie z informacjami zawartymi w raporcie „Rak piersi nie ma metryki”, u prawie 30 proc. pacjentek diagnoza stawiana jest już w czwartym stadium raka. Jak wynika z danych Ministerstwa Zdrowia, tylko 40 proc. kobiet korzysta z bezpłatnych badań przesiewowych oferowanych paniom w wieku 50-69 lat, a więc należących do grupy największego ryzyka.

Zdaniem ekspertów, dotychczasowy system wysyłania zaproszeń na badania nie zdał egzaminu; powinien zostać poszerzony o szeroką edukację polskich kobiet.

– Uważamy, że w profilaktyce raka piersi nadszedł czas na zmianę programów, na poszerzenie ich, na zmianę komunikacji z kobietami. Samo wysyłanie zaproszeń nie załatwia sprawy – mówi Aleksandra Rudnicka, rzecznik Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Rak piersi u młodych kobiet. Dlaczego nie mówi się o wpływie terapii na płodność?

Rak piersi. Nowoczesne terapie nie dla Polek?

Jednak nawet najlepiej rozwinięta diagnostyka i szeroka świadomość społeczna nie przyniosą oczekiwanych rezultatów, jeśli pacjentki nie będą miały dostępu do nowoczesnego leczenia raka piersi.

Choć postęp w medycynie sprawił, że rak piersi stał się chorobą przewlekłą, Polki wciąż mają znacznie mniejsze szanse na przeżycie pierwszych pięciu lat od diagnozy niż pacjentki z większości krajów europejskich. Wynika to m.in. z braku dostępu do wielu leków nowej generacji, np. niektórych terapii celowanych, mimo że w większości krajów Europy i USA terapie te otrzymały status przełomowych.

W szczególnie trudnej sytuacji znajdują się kobiety z hormonozależnym rakiem piersi HER2-ujemnym, który stanowi 70 proc. wszystkich przypadków zaawansowanego nowotworu piersi. Eksperci podkreślają, że pacjentki te powinny być leczone palbocyklibem i rybocyklibem, a więc lekami o udowodnionej skuteczności w wydłużaniu czasu przeżycia do kolejnego nawrotu choroby oraz przedłużaniu całkowitego przeżycia.

Pierwszy z tych leków od 2016 roku podawany jest w powyższej postaci choroby w większości krajów UE. Polska Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wydała jednak negatywną opinię co do jego zastosowania – ze względu na zbyt wysokie koszty terapii. Tymczasem w ubiegłym roku w UE zarejestrowano dodatkowo rybocyklib, który skojarzony z innym lekiem wydłuża czas przeżycia nawet o 20 miesięcy.

– Bardzo byśmy chcieli, żeby polskie pacjentki, które mają raka zlokalizowanego, zaawansowanego miejscowo, albo raka rozsianego, też otrzymywały te leki. To na pewno przedłużyłoby czas i jakość ich życia – mówi Aleksandra Rudnicka.

CZYTAJ TEŻ: Rak piersi w ciąży. Najnowsze rekomendacje ekspertów

Breast units, czyli kompleksowe opieka medyczna w raku piersi

Ale polskim pacjentkom brakuje również kompleksowej opieki medycznej.

– Kobieta powinna mieć opiekuna, nie lekarza chirurga onkologa, tylko lekarza onkologa, który będzie konsultować jej ciąg dalszy leczenia: czy to będzie chemioterapia, czy radioterapia, ciąg dalszy badań, również rehabilitację dotyczącą zarówno strony psychicznej, jak i fizycznej – mówi Lidia Sufinowicz, członek zarządu Amazonek Poznańskich.

W UE od kilku lat promowane są tzw. breasts units, czyli wysoko wyspecjalizowane ośrodki zapewniające kompleksową opiekę medyczną nad pacjentkami z rakiem piersi. Kobiety mają tam dostęp do nowoczesnego leczenia i najnowszych technologii medycznych, dobranych indywidualnie do ich potrzeb. Mogą także liczyć na opiekę psychologa i rehabilitanta.

W Polsce placówki typu breast units działają  już w kilku miastach, m.in. we Wrocławiu, Szczecinie, Białymstoku i Krakowie. Wciąż jest ich jednak zbyt mało.

ZOBACZ TAKŻE: Ciąża po raku piersi. Metody leczenia a płodność

Rośnie liczba zachorowań na raka piersi wśród kobiet młodych. To wymaga zdecydowanych działań ze strony państwa

Rosnąca liczba zachorowań na raka piersi to także istotny problem gospodarczy: chorują bowiem coraz młodsze kobiety, aktywne zawodowo. Eksperci nie mają wątpliwości, że na leczenie powiększającej się grupy pacjentek państwo powinno patrzeć nie jak na wydatek, lecz inwestycję. Niezbędne jest całościowe liczenie kosztów, związane nie tylko z szacowaniem cen poszczególnych terapii, lecz także uwzględniające całościowy bilans problemów ekonomicznych, w tym kosztów związanych z przedwczesną umieralnością osób w wieku zawodowym. Na problemy pacjentek z rakiem piersi zwraca uwagę Polska Koalicja Pacjentów Onkologicznych, która wystosowała petycję do ministra zdrowia.

– Przygotowaliśmy katalog problemów, z którymi stykają się polskie kobiety z rakiem piersi, od profilaktyki począwszy, a skończywszy na rehabilitacji. Chodzi nam również o jak najszerszy dostęp do nowoczesnego leczenia – mówi Aleksandra Rudnicka.

Polska Koalicja Pacjentów Onkologicznych walczy ponadto o zwiększenie skali operacji oszczędzających – obecnie lekarze przeprowadzają głównie całkowite mastektomie. Organizacja apeluje również o dostęp do warsztatów, podczas których pacjentki nauczyłyby się postępować z obrzękiem po operacji. Ponadto stara się o refundację specjalnych rękawków do stosowania w pierwszym stopniu zaawansowania obrzęku limfatycznego.

Powyższe postulaty znalazły się w petycji przygotowanej przez Polską Koalicję Pacjentów Onkologicznych, Stowarzyszenie Sanitas oraz Fundację OnkoCafe. Do końca października podpisało ją prawie 2 tys. osób. Teraz zostanie przekazana na ręce ministra zdrowia; pacjentki mają nadzieję, że ministerstwo podejdzie poważnie do jej zapisów.

Źródło: Newseria.pl

POLECAMY:

Agresywny rak piersi czy niegroźna zmiana? Polska mikrosonda sprawdzi to w kwadrans – bez biopsji!

 

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Dysbioza jelitowa: podstępny czynnik (współ)sprawczy endometriozy i niepłodności?

Zdjęcie koncepcyjne: Kobieta trzymająca się za bolący brzuch / Dysbioza jelitowa a endometrioza i niepłodność
Fot.: Fotolia.pl

Pacjentki z endometriozą często skarżą się na objawy takie jak bóle głowy, zmęczenie, trudności z koncentracją, obniżony nastrój, zmniejszone libido, zaburzenia snu oraz objawy jelitowe, takie jak wzdęcia, zaparcia lub biegunki. Czy są to objawy endometriozy? Nie! Objawy te generuje dysbioza jelitowa. Co trzeba o niej wiedzieć? Dysbioza jelitowa a endometrioza.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nasze jelito zamieszkuje około 100 trylionów mikroorganizmów jednokomórkowych, a nasze ciało zbudowane jest „zaledwie” z 10 trylionów komórek. Ta bogata flora zasiedlająca jelita dysponuje ok. 2–20 milionami genów. Ludzkie zasoby to niewiele ponad 20 000 genów, co stanowi mniej niż 1%!

Zdrowie zaczyna się w jelicie

Patrząc na dysproporcję liczby genów w naszym organizmie, niektórzy naukowcy, jak profesor Rob Knight z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego, zadają pytanie: na ile jesteśmy ludźmi, a na ile nosicielami mikrobiomu, czyli grupy symbiotycznych i patogennych bakterii, grzybów i innych drobnoustrojów zasiedlających nasze jelita, skórę i inne narządy (łącznie z jamą macicy)! Mikrobiom wpływa na nasz system immunologiczny, na metabolizm oraz układ hormonalny i rozrodczy.

Zrozumiałe zatem wydaje się stwierdzenie, że w jelicie zaczyna się zdrowie, ale tu trzeba dodać, że tylko wtedy, dopóki panuje równowaga między mikrobami zasiedlającymi nasz organizm – jeżeli ją utracimy, to mamy do czynienia z dysbiozą.

Skutki dysbiozy jelitowej

Dysbioza, zwłaszcza jelitowa, ma już udokumentowany wpływ na szereg chorób, takich jak depresja, cukrzyca czy autyzm. Dla przykładu przytoczę ciekawe badanie: grupie myszy podawano sztuczne substancje słodzące, doprowadzając do otyłości i cukrzycy. Naukowcy zadali sobie pytanie, czy te substancje słodzące zmieniły myszom metabolizm czy mikrobiom? Żeby na nie odpowiedzieć, przeszczepiono kał chorych myszy zdrowym osobnikom, nie karmiąc ich już substancjami słodzącymi. Co ciekawe, myszy, którym przeszczepiono ten mikrobiom, zaczęły tyć i zachorowały na cukrzycę.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Torbiele endometrialne: późny objaw endometriozy. Jak je leczyć i czy można uniknąć wznowy?

Dysbioza jelitowa a endometrioza i niepłodność

Czy dysbioza jelitowa może mieć wpływ na endometriozę i płodność? Zdecydowanie tak! Pacjentki z endometriozą często skarżą się na objawy takie jak bóle głowy, zmęczenie, trudności z koncentracją, obniżony nastrój, zmniejszone libido, zaburzenia snu oraz objawy jelitowe, takie jak wzdęcia, zaparcia lub biegunki. Czy są to objawy endometriozy? Nie! Są to typowe objawy dysbiozy jelitowej.

Wzdęcia są częstym objawem przerostu bakteryjnej flory gnilnej w jelitach. Gazy te z kolei hamują perystaltykę jelit, wywołując zaparcia. Bakterie te są bardzo czynne metabolicznie, produkują wiele toksyn, prowadząc do tzw. endotoksemii, czyli zatrucia wewnętrznego. Podrażnienie śluzówki jelita, co często skutkuje biegunką. Toksyny wchłaniają się do krwi, powodują bóle głowy oraz obciążają wątrobę, mogąc mieć wpływ na metabolizm estrogenów – kluczowego hormonu w endometriozie.

W jelitach produkowane jest 90% neuroprzekaźników, w tym serotoniny (dlatego też jelito nazywane jest drugim mózgiem). Serotonina wpływa na nasz nastrój. Zmniejszone jej stężenie prowadzi do depresji, zmniejszonego libido, zaburzenia snu. Symbiotyczne bakterie produkują w jelicie również bardzo dużo witamin oraz – kluczowe do prawidłowego funkcjonowania układu immunologicznego – krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe. Przy dysbiozie jelitowej ten proces jest zaburzony, co może wpływać niekorzystnie na kondycję układu immunologicznego, a tym samym przyczyniać się do powstania endometriozy, alergii lub chorób autoimmunologicznych, tak często idących w parze z endometriozą.

CZYTAJ TEŻ: Zrosty przy endometriozie: jakie dają objawy? Jakie mają skutki?

Mit „jałowej macicy” obalony. Dysbioza maciczna

Rola mikrobiomu w procesie rozmnażania u ludzi jest nadal obektem badań. Opisali ją Scott i Franasiak w artykule opublikowanym w „Fertility Sterility” w 2015 r. Jaki wpływ mają bakterie na płodność i proces zagnieżdżania zarodka pokazało badanie hiszpańskich naukowców z Uniwesytetu w Walencji. Badanie opublikowane zostało w „American Journal of Obstetrics and Gynecology” w grudniu 2016 r. Kobietom poddawanym in vitro pobierano przed transferem płyn maciczny do badań mikrobiologicznych. Okazało się, że macicę zamieszkuje ponad 190 różnych bakterii. Podkreślę, że dotychczas uważano, że jama macicy jest narządem jałowym. Okazało się, że w przypadku dysbiozy macicznej, którą zdefiniowano jako obecność bakterii Lactobacillus (<90%), do implantacji zarodka dochodziło w 23,1%, w porównaniu do 60,7% u pacjentek z prawidłową florą w macicy.

Co „kieruje” naszym zdrowiem?

Podsumowując, musimy sobie zdać sprawę z faktu, że bez bakterii nie ma życia. Bez dobrych bakterii nie powrócimy do zdrowia. Informacja genetyczna w nas zapisana warunkuje nasz rozwój, cechy wyglądu, charakteru, a nawet choroby, które rozwiniemy. Pytanie, czy chodzi o informację genetyczną w naszych komórkach, czy DNA osobników, których gościmy w naszych jelitach (którego jest 100 razy więcej)? Czy to nie dlatego bliźnięta jednojajowe potrafią się między sobą różnić (mimo jednakowego DNA) – i to nie zawsze subtelnie, czasem wręcz bardzo wyraźnie?

W leczeniu endometriozy oraz niepłodności nie zapominajmy o jednym z najważniejszych czynników warunkujących nasze zdrowie – mikrobiomie. Jak to zrobić, opowiemy już w następnych wydaniach „Chcemy Być Rodzicami”.

Artykuł ukazał się w listopadowym numerze magazynu „Chcemy Być Rodzicami”. E-wersję tego wydania kupisz na: e.chbr.pl.

 

Dr Jan Olek endometrioza

Ekspert

dr Jan Olek

Ginekolog położnik. Zastępca ordynatora i założyciel certyfikowanego klinicznego centrum endometriozy w St. Josefs-Hospital w Dortmundzie. Założyciel kliniki Miracolo w Polsce.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.