Przejdź do treści

3 największe wpadki rodziców adopcyjnych

Z wielu rozmów z dorosłymi, którzy byli adoptowani w dzieciństwie, wyłania się kilka tematów, które są zupełnie inaczej postrzegane niż ma to miejsce powszechnie. Warto poznać inny punkt widzenia, z bezpośredniego źródła. To jest bezcenna możliwość.

1. DO KOGO PODOBNE?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rodzinne uroczystości, ciocie, wujkowie, babcie, dziadkowie. Dzieci na takich spotkaniach też nie brakuje – kuzynostwo najczęściej biologicznie poczęte w rodzinie. I zaczynają się rozmowy o tym, kto do kogo bardziej podobny. „Oczy, jak każdy w rodzinie, po Babci Jadzi, a broda to po linii męskiej poszła od Dziadka Andrzeja…” O ile malutkie dziecko nie robi sobie z tego wiele, to już kilkuletnie, kilkunastoletnie, które rozumie, czym jest adopcja i wie, że nie kontynuuje ani oczu po babci ani brody po dziadku. Jak myślisz, jak się czuje w takim momencie? Oczywiście, gdy takie krótkie porównania padają sporadycznie, nie ma co na nie zwracać uwagi, ale gdy dyskusje przy rodzinnym obiedzie toczą się w nieskończoność, to jest już problem. Wierzcie mi, wielu adoptowanych mi o tym opowiedziało.

Mama lub tata zawsze mogą przerwać takie dyskusje, warto z tego skorzystać. Mówienie, że dziecko, mimo braku genów, jest podobne do naszej rodziny, nie każdy odbiera jako pozytywny przekaz. „Gdy słyszałam, że mam przecież taką samą figurę jak wszystkie kobiety w rodzinie MIMO, że byłam adoptowana, czułam się jakbym miała szczęście, że mam taką figurę, bo gdyby było inaczej, to nie pasowałabym do tego rodzinnego obrazka.”
A można je zatrzymać na wesoło: „Słuchałam tych rozmów przy każdej wigilii, ale znalazłam coś pozytywnego w moim adopcyjnym pochodzeniu – na szczęście nie miałam nosa po dziadku jak wszyscy. Kiedy powiedziałam o tym mojej mamie, to była nasza tajna broń na takie dyskusje w rodzinie.”
2. UKRYWANIE ADOPCJI

„Moja mama nie powiedziała mi, że byłam adoptowana. Dowiedziałam się dopiero, gdy miałam 14 lat od kogoś spoza rodziny. Było mi trudno to zrozumieć i czułam się zawiedziona, chociaż wiem, że chciała mnie ochronić, chciała żeby moje rodzeństwo, które było jej biologicznymi dziećmi, nie traktowało mnie inaczej z tego powodu.”

„Rodzice powiedzieli mi, że byłam adoptowana dopiero, gdy byłam dorosła. To było okropne, nie mogłam znaleźć sobie miejsca na ziemi przez kilka miesięcy, wyprowadziłam się z domu. Dopiero, gdy opanowałam emocje, wróciłam, żeby z nimi porozmawiać. Mówili, że to dlatego, żebym nie czuła się gorsza od innych. Dobrze, że czułam ich miłość i troskę. Wybaczyłam im, ale ten dzień, kiedy mi powiedzieli, pamiętam jak jeden z najtrudniejszych dni w życiu.”

„Do dzisiaj, a mam już ponad 50 lat, zadaję sobie pytanie, dlaczego mi nie powiedzieli, że byłam adoptowana? Chciałabym usłyszeć chociaż jeden powód okłamywania mnie przez całe życie. Dowiedziałam, się gdy porządkowałam dokumenty po ich śmierci. Dlaczego mi nie powiedzieli tak ważnej rzeczy na mój temat?”

Powiedz dziecku, że było adoptowane najszybciej jak to możliwe. Jest mnóstwo podpowiedzi, w Ośrodku adopcyjnym też możesz dostać wsparcie, jak ten temat wprowadzać w świadomość dziecka od samego początku i rozwijać go w miarę dojrzewania.

3. OCHRONIĆ PRZED TRUDNĄ PRAWDĄ

Każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Każdy zmaga się z trudnością stawiania dziecka przed trudami życia i najchętniej klosza troskliwej opieki nie zdejmowałby nigdy. To naturalne. Rodzice, którzy adoptowali dziecko mają dodatkowe wyzwanie związane z funkcjonowaniem w trójkącie adopcyjnym. Nawet jeśli powiedzą dziecku o fakcie adopcji, to jeszcze pozostaje pełny obraz biologicznej rodziny. Nie zawsze szczegóły są pozytywne, nie zawsze rodzice mają ochotę przekazywać szczegóły z innych względów.

„Moja mama (przyp. red.: adopcyjna) obawiała się powiedzieć mi całą historię mojej biologicznej rodziny. Nie chciała wchodzić w szczegóły dlaczego i jak zostałam oddana. Wahała się przekazać mi prawdę, a ja tej prawdy bardzo potrzebowałam. Wiem, że mama chroniła mnie w ten sposób. Jednak chciałam sama osądzić czy to jest trudne dla mnie, czy nie. Byłam osaczona myślami o moich korzeniach, czy mam rodzeństwo, dlaczego mnie oddali, czy to było uniknięcie aborcji czy choroba psychiczna, jak wyglądali i czy jest we mnie coś podobnego do nich. A moi rówieśnicy mieli w tym czasie dylematy, na jaki film do kina pójść i co sobie kupić.”

Bez względu na to, jak bardzo trudne są informacje do przekazania swojemu przysposobionemu dziecku, te informacje są mu bardzo potrzebne. Są częścią jego tożsamości. Każdy ma swój początek i chce go znać. Dzieci mogą przyjmować dużo informacji, ale ważne jest, żeby je stopniować. Wystarczy podążać za dzieckiem i jego pytaniami. Ono wie, ile potrzebuje i w jakim tempie. Być może pozna wszystkie informacje na przestrzeni lat, ale ważne jest, żeby je poznało od osób, do których ma największe zaufanie, czyli od swoich rodziców, z którymi żyje.
 
Podsumowując: „Moja mama miała kilka wpadek. Nie jest perfekcyjną mamą, ale jest perfekcyjna dla mnie”’

Dziękuję moim rozmówczyniom: Emilii, Ani, Kasi, Bożence, Danusi, Agnieszce i Kamili.

————————————————–
Magdalena Modlibowska – szefowa działu Adopcja w magazynie Chcemy Być Rodzicami, aktywistka w środowisku adopcyjnym, autorka książki „Odczarować adopcję”, „Księga Adoptowanego Dziecka”, współautorka książki „Jak tu począć”, autorka wielu artykułów adopcyjnych, menadżer, coach zdrowia, prezes Fundacji „Po adopcji”, wiceprezes Stowarzyszenia „Dobrze Urodzeni”. Prywatnie mama trójki dzieci.

Magdalena Modlibowska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.