fbpx
Przejdź do treści

„19 tygodni” – kilkuminutowy film o stracie ciąży. Zapada w pamięć, porusza, pokazuje wagę żałoby

„19 tygodni” to krótki, lecz niezwykle mocny film. Trudny, ale jakże prawdziwy. Pokazuje siłę, z jaką może uderzyć w kobietę strata ciąży. Pokazuje stracone marzenia o przyszłości. Pokazuje, jak bardzo można być „za szybą”. Jak bardzo trudne może być później odnalezienie się w rzeczywistości. Ale co najważniejsze – jest możliwe!

Strata ciąży to doświadczenie niezwykle wielu kobiet. Część z nich nie ma niestety możliwości, by w pełni przeżyć żałobę związaną z tym wydarzeniem. Celowo nie piszę: „żałobę związaną z utratą dziecka”, ponieważ jest to także żal i tęsknota za sobą samą w roli matki. Za marzeniami, planami, za wyobrażeniami swojej przyszłości. Film „19 tygodni” to kilkuminutowy obraz, który w poruszający sposób pokazuje to, co przeżywa wiele kobiet. Dotyka myśli, zapada w serce, pozostaje przed oczami, lecz co najważniejsze – wiele uświadamia.

Strata ciąży – trauma pod przykrywką codzienności

Bohaterką filmu jest Oshun. Podczas przyjęcia, na którym bliscy mają poznać płeć dziecka, kobieta doświadcza poronienia. Wydarzenia te pokazane są niemalże w formie wycinków. Ich przedstawienie – fragmentaryczne, mocne, uderzające – przypomina swego rodzaju flashbacki, czyli powracające obrazy trudnych przeżyć, które nieraz pojawiają się u osób mających za sobą doświadczenie traumy.

U boku Oshun jest matka – stara się pocieszyć kobietę. Jest także jej partner – trwa obok i zastanawia się, co mogło być przyczyną poronienia. Ona jest jednak „w swoim świecie”. W swego rodzaju odcięciu. Tak trudnym zarówno dla niej samej, jak i bliskich. Chce nie przeżywać, nie czuć, odciąć się od tego, co straciła. Nie daje sobie przyzwolenia na żal, który i tak sam przychodzi.

Siła symboli, wyobraźni i duchowości

Szczególnie mocne wydały mi się jednak dwa elementy filmu. Pierwszy z nich jest zaledwie niewielkim fragmentem, ale jakże wymownym. Krew na sukience Oshun. Sukience, która – jak mówi – nigdy nie będzie wyprana.

Myślę, że kobiece ciało i jego funkcjonowanie są demonizowane. W świadomości społecznej nie często obraz krwi, związanej z kobietami, postrzega się jako „normalny” – jako część cyklu, który ma swoją wewnętrzną mądrość. Krew niesie w sobie niezwykle wiele informacji o danej osobie, nie tylko jej DNA, lecz także duchowość – mówi dla popsugar.co.uk reżyserka filmu Evita Castine.

Drugim z elementów jest zaś cały wątek związany z wyobrażeniem człowieka, który miał być synem Oshun. Początkowo widzi go jako dziecko, później nastolatka, a na koniec rozmawia z dorosłym już mężczyzną. To, co dzieje się w wyobraźni kobiety, widzimy jako realny obraz. Jako coś, co prawdopodobnie dla niej samej jest niemalże namacalne. Jest to fantastyczne zwrócenie uwagi na proces, z jakim mierzy się niedoszła matka. Wyobrażenia te są częścią jej żałoby. Czymś, co pomaga jej sobie z tym poradzić. Bo jak powiedział jej „dorosły syn”:

Nie jesteś sama. Wszyscy przeżywamy za czymś żałobę. Za osobą, relacją, nawet marzeniem. Popatrz na mnie, ja przeżywam żałobę za życiem, którym nigdy nie będę żył, lecz to nie sprawia, że sens tego wszystkiego jest mniejszy.

Tak, podkreślmy szczególnie jedno – nie jesteś z tym sama! Żałoba jest trudnym procesem, ale niezwykle ważny. Jej przeżycie – danie sobie na nią przestrzeni– pozwala ułożyć się z własnym doświadczeniem i pójść do przodu. Przyszłość wciąż czeka.

* Produkcją filmu zajmowała się m.in. znana aktorka Zoe Saldaña.

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, redaktorka prowadząca e-magazyn oraz portal Chcemy Być Rodzicami, absolwentka UW. Obecnie studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz była słuchaczka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Najnowsze artykuły