Przejdź do treści

13 poronień i decyzja o ostatniej próbie – poznajcie Ivy, o którą rodzice walczyli ponad 10 lat!

Mała Ivy to tęczowe dziecko, cud swoich rodziców i siłaczka-wcześniaczka! Ta dziewczynka ma moc! ||

Fot. Screen Facebook BBC News

Laura i Dave stracili pierwszą ciążę w 2008 roku. W następnych latach podobnych prób dostali od losu kilkanaście – 11 ciąż poronionych w pierwszym trymestrze, dwie straty synów w kolejnych miesiącach ciąży. Tym razem miał to już być ostatni raz, gdy spróbują zostać rodzicami… Mała siłaczka Ivy ma dziś dziewięć miesięcy!

Pierwsze poronienie było ogromnym dramatem. Po trzecim, Laura i jej mąż wiedzieli już, że coś jest nie tak. Po czwartym, trafili do specjalistki, prof. Quenby, z którą to przez kolejne i kolejne lata szukali przyczyn stojących za tym, że ciało Laury nie jest w stanie utrzymać ciąży.

Powody wydawały się być dwa. Jeden to zespół antyfosfolipidowy, czyli choroba autoimmunologiczna, w przebiegu której organizm wytwarza przeciwciała i kieruje je przeciwko własnym komórkom. Objawem są właśnie m.in. poronienia nawracające.

Poronienia nawracające – mają miejsce, gdy do straty ciąży doszło 3 lub więcej razy z rzędu przed 22. tygodniem ciąży. Poronienia nawracające są wskazaniem do przeprowadzenia szczegółowej diagnostyki w celu ustalenia ich przyczyny. Pozwalają również określić ryzyko utraty kolejnej ciąży.

dr Karina Sasin dla chcemybycrodzicami.pl

„Chociaż odrobina nadziei”

Idąc więc tropem dogłębnej diagnostyki, gdy nie udało się donosić ciąży z Leo, przeprowadzone zostały badania jego łożyska. Jak się okazało, do problemów na tle immunologicznym doszedł jeszcze Chronic Histiocytic Intervillositis (CHI). Jest to przewlekły stan zapalny uniemożliwiający rozwój płodu oraz skutkujący właśnie poronieniami.

Nie byłam pewna, czy chcę spróbować jeszcze raz. Profesor Quenby powiedziała jednak, że skutecznie pomogła kobietom z takim problemem” – powiedziała Laura. „Pomyślałam, że jeśli jest chociaż odrobina nadziei, to muszę spróbować. Rozmawiałam o tym z Dave’em, który czuł tak samo” – słowa przyszłej mamy cytuje BBC.

Powiedziałam sobie, że robię to ostatni raz.

Laura, cyt. BBC

Walka o małą Ivy

W naturalny sposób parze udało się zajść w ciążę, a kobieta stosowała sterydy, które tłumiły działanie układu odpornościowego oraz ograniczały krzepnięcie krwi. Celem było przede wszystkim utrzymanie ciąży do 24. tygodnia, kiedy to dziecko będzie miało szansę przeżyć. Wody odeszły Laurze w 30. tygodniu – jej wymarzona córeczka, Ivy, przyszła na świat!

Malutka była wcześniakiem – to fakt – ale rodzice od początku widzieli w niej „wojowniczkę”. Mieli całkowitą rację, bo po dzielnej walce i 11 tygodniach spędzonych w szpitalu, Ivy znalazła się już w domu. Dziś ma 9 miesięcy i jak mówi jej mama, wciąż nie jest do końca w stanie uwierzyć w swoje szczęście. Niewątpliwie chce jednak swoją historią dać nadzieję innym kobietom, które tak jak i ona, walczą o swoje marzenie bycia mamą: „Patrzę na nią i myślę, że cuda się zdarzają” – opowiada i dodaje: „Czytałam o cudach innych ludzi, a teraz mam swój„.

Jako że nie udało się urządzić baby shower przed urodzinami Ivy, impreza odbyła się już po tym, jak dziewczynka zawitała na świecie. Rodzice w trakcie przyjęcia zebrali ponad £1,000, które przekazali na cele charytatywne wspierające leczenie podobnych przypadków. Co więcej, wciąż zbierają fundusze – by swój happy end mieli też inni!

Zobacz też: Poronienie z perspektywy lekarza – dr Estera Kłosowicz: „Potrzeba wiele czasu, rozmowy i wsparcia”

Źródło: bbc.com

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami.

Autor

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Najnowsze artykuły