fbpx
Przejdź do treści

Jak pokochać i zaakceptować siebie… niepłodną – felieton

Jak akceptować, lubić, kochać siebie, gdy pada diagnoza: niepłodność! – szczery do bólu i łez felieton. Ważne słowa o samoakceptacji przy niepłodności. Poznaj historię Ewy.

Długo zbierałam się, by napisać te kilka słów. Jak akceptować, lubić, kochać siebie, życie, gdy pada diagnoza: NIEPŁODNOŚĆ. Ale wiem, że to ważne słowa, że chcę się tym z Wami podzielić.

Diagnoza: niepłodność =  śmierć upragnionych marzeń

Pamiętam, jak usłyszałam: diagnoza niepłodność. Poryczałam się przy pani doktor jak dziecko…. W głowie miałam tysiące myśli. Ja kobieta niepłodna? Przecież tak bardzo chce mieć dziecko!!!! Moje ciało i moja głowa tak bardzo się na to nie zgadzało. Jak to, ja żona nie dam mężowi upragnionego dziecka. Dręczyłam się pytaniami: Dlaczego ja? Co ja takiego zrobiłam? Wtedy miałam mnóstwo myśli i pytań. Najgorsze było to, że czułam się niewartościowa. Czułam, się wybrakowaną kobietą. Z uszczerbkiem. Wadliwa. Winna.

Wszystko się w moim życiu zaczęło zmieniać…

Początki były ciężkie: wizyty badania leczenie i zero wiedzy na temat niepłodności. Z miesiąc na miesiąc czekałam czy mi się spóźni okres.
Spóźnił się to robiłam test. Potem beta i nic. Przyszedł okres i od nowa…
Seks… eh zauważyłam że się zmieniło z mojej strony wiele. Inicjowałam współżycie z mężem zazwyczaj tylko dni płodne. Moje libido spadało do zera. Traktowałam seks jak zadanie a może uda się zajść w ciążę. Widziałam jak zmienia się moje ciało: waga górę lub stoi w miejscu, trądzik, hirsutyzm, rozstępy, cellulit, brzuch….jedyny plus cycki większe 🙂 I te cykle nieregularne i długie…
Z czasem zdobywałam wiedzę. Pomocny był internet, magazyn dla niepłodnych, rozmowy z osobami co mają ten sam problem.

W końcu powiedziałam sobie: dość!

Przyszedł czas gdy powiedziałam dość! Ja sama siebie „niszczę”.
Muszę się ogarnąć, bo inaczej popadnę w paranoję lub depresję.
Wzięłam się w garść. Wzięłam się za siebie. Robiłam i robię to, co mnie interesuje i to, co lubię. Otaczam się tylko prawdziwymi i pozytywnymi ludźmi. Odcięłam się od toksycznych i fałszywych tzw. znajomych. Przede wszystkim zaczęłam mówić głośno o niepłodności szanując przy tym czyjeś zdanie. Nigdy nie pozwoliłam na to, by ktoś coś mi narzucał.
Moje życie, moje sprawy, moje kredki i to ja koloruję tak jak ja chcę.
Z seksu z powrotem zaczęłam czerpać radość, kiedy przyjdzie nam ochota, a nie wtedy, gdy „trzeba”.
Nic na siłę, bo nie o to chodzi.
Zaczęłam cieszyć się życiem i małymi rzeczami. I wiecie co? Poczułam wreszcie że jestem w 100% wartościową kobietą, pomimo tego, że nie ma dziecka. Zauważyłam też jak ten czas niepłodności zmienił mnie, moje spostrzeżenia i poglądy. Zmienił mnie… już nie jestem tą samą Ewą.

Samoakceptacja niepłodności

Dekalog staraczki Ewy:

  • Wiem jedno, że warto robić coś dla siebie, by być szczęśliwą.
  • Warto pomyśleć o sobie trochę w walce z niepłodnością.
  • Warto mieć nadzieję.
  • Nie warto się obwiniać. To nie ja, to natura zaszwankowała.
  • Warto rano spojrzeć w lustro i powiedzieć: dam radę, jestem silna.
  • Warto wstać po upadku i iść do przodu.
  • Warto uwierzyć w siebie.
  • Warto wierzyć w swoje marzenia.
  • Najważniejsze dla mnie to jest zrozumienie i wsparcie.
  • Żyje się raz. Życie jest zbyt piękne i trzeba się cieszyć każdym dniem i łapać garściami ile się da.

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor.