fbpx
Przejdź do treści

11 lat starań i wyczekany happy end! Magda: „Zawsze wierzyłam i nigdy się nie poddałam”

happy end Hania
Malutka Hania - owoc 11-letnich starań jej mamy. || Fot. archiwum prywatne

Nasze pragnienia nieraz wyprowadzają nas na takie ścieżki, których nigdy byśmy się w swoim życiu nie spodziewali. Niewątpliwie taką ścieżką mogą być zmagania z niepłodnością. Jej przejście zajęło Magdzie 11 lat: Zawsze wierzyłam i nigdy się nie poddałam – mówi kobieta, która swoją historią daje ogrom nadziei i sił do walki o swoje marzenia.

Początek długiej drogi

Kiedy w swoim pierwszym dłuższym związku Magda zaczęła starania o dziecko, przez pierwszy rok dawała sobie na spokojnie czas. Wciąż jednak nie udawało się zajść w ciążę, dlatego też postanowiła sprawdzić, czy oby na pewno wszystko jest w porządku. Okazało się, że lekarz zauważył torbiel, która nie była problematyczna, a wyniki badań hormonalnych były w porządku…

W zasadzie wszystko jak trzeba, tylko ciąży wciąż brak. Magda postanowiła jednak słuchać swojego głosu: – Bardzo ważna była dla mnie wtedy intuicja – miałam przeczucie, że wykonane wcześniej testy wcale nie były dobre. Nie myliłam się! Okazało się, że miałam przekroczony poziom TSH. Gdy zobaczył to endokrynolog, stwierdził niedoczynność tarczycy i przypisał leki, które zresztą biorę do dziś.

Kolejnym krokiem była laparoskopia, w trakcie której okazało się, że trzeba usunąć sporo zrostów. Później badanie HSG – oba jajowody były drożne, chociaż lewy bardzo słabo. Cóż, czas nie pracował na korzyść Magdy, ale może nie działo się to bez przyczyny? – W międzyczasie rozstałam się z poprzednim partnerem. Dzięki temu do dziś – już 14 lat – jestem z normalnym facetem, który niezwykle mnie wspierał i nigdy nie przestał wierzyć w to, że zostaniemy w końcu rodzicami – mówi w rozmowie z nami.

Nie poddam się!

Kolejne miesiące mijały. Konieczne były następne badania i ponownie laparoskopia: – Pamiętam, że przed operacją ze łzami w oczach prosiłam profesora, by zostawił mi chociaż jeden jajowód. Tak też się stało. Lewy był w takim stanie, że nie było co zbierać, ale prawy – tylko na moje życzenie – uratował – opisuje Magda.

Po jakimś czasie okazało się, że nie ma już na co czekać – konieczne będzie in vitro. Na szczęście w tym właśnie okresie ruszył rządowy program refundacyjny, który dał Magdzie ogromne nadzieje. Ona i jej partner zostali zakwalifikowani! – Pierwsza stymulacja odbyła się w październiku 2014 roku. Wszystko przebiegało wzorcowo – jajeczka pięknie dojrzewały, a z dziewięciu pobranych pięć się zapłodniło. Pani doktor, która robiła transfer, nie mogła się napatrzeć. Mówiła, że idzie „książkowo”. Szkoda tylko, że i finał taki nie był… beta wyszła zerowa – niestety, pierwsza próba nie przyniosła oczekiwanego spełnienia marzeń. Do tego doszły problemy w pracy, trudności psychiczne, utrata ciąży…

Happy End

Hania ma dziś ponad trzy lata. Urodziła po jedenastu latach walki z niepłodnością – opowiada dziś z dumą mama małego Cudu! Jak to się stało, że ma dziś córeczkę u swojego boku i jak wiele zakrętów czekało jeszcze na jej drodze?

Mała Hania – wielki cud! || Fot. archiwum prywatne

Pełną historię Magdy oraz innych, szalenie dzielnych i silnych kobiet, znajdziesz w ostatnim wydaniu „Waszych Historii” – pobierz je bezpłatnie i zobacz, jak bardzo los potrafi nas szczęśliwie zaskakiwać! TUTAJ

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, redaktorka prowadząca e-magazyn oraz portal Chcemy Być Rodzicami, absolwentka UW. Obecnie studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz była słuchaczka studiów podyplomowych Gender Studies na UW. Współautorka książki "Kobiety bez diety".

Najnowsze artykuły